Przejdź do forum
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

sickpastor's lounge

3,016 Posty
343 Użytkownicy
0 Reakcje
251.9 K Wyświetlenia
salyk
Dołączył: 26.01.2009

Napisane przez sickpastor
(...) zostawiłem dość bezpieczny roll na nl100./

:ayfkm: :ayfkm: :ayfkm:

Kto nam podmienił pastorka ???? ?(


Odpowiedz
Cytat

dzisiaj zlot xD


Odpowiedz
Cytat
Aimer87
Dołączył: 05.11.2009

ładnie pomalowane ściany xD


Odpowiedz
Cytat


Odpowiedz
Cytat
persii
Dołączył: 12.11.2009

std


Odpowiedz
Cytat
babel92
Dołączył: 23.07.2009

Napisane przez sickpastor

+1 :rage:


Odpowiedz
Cytat
smack91
Dołączył: 31.12.2009

+2 :ayfkm:


Odpowiedz
Cytat

+2,01 nie byłem i nie wiem, prosiłbym o jakąś fotorelacje:D


Odpowiedz
Cytat

Hejho !

Chcieliśta relację - a proszę Was bardzo ;)

PIĄTEK:

Ustawka na godz. ~16, pociąg 16.10 z centralnego, wuwua. Ustawiamy się z hellsingiem, Tomkiem (zaboo), sotartu, dannym i rudinhosem.
15.35 - przybywa hellsing.
15.40 - przybywa Tomek.
15.45 - przybywam ja.
15.50 - przybywa rudinhos.
15.55 - postanawiamy iść we czwórkę na peron, sotartu po drodze nas rozpoznaje
16.05 - danny wbiega na peron
16.10 - odjeżdżamy na zlot.

W całkiem nieindyjskich o dziwo warunkach (bo udało się znaleźć siedliwe miejscówki) dotrwaliśmy całkiem szybką podróż. Miłe chwile z panią z wagonu restauracyjnego rozwożącą jedzonko i piciu (ileśmy tego kupili o.o) dość szybko udało się znaleźć w PZŃ. Wysiadamy, quick call do imfara (pjona za organizację hostelu) jak się dostać z dworca do naszego hostelu - parę osób, w tym ja było nieraz w poznaniu, jednak po nazwach ulic nic nam nie mówiła lokalizacja hostelu. Imfar - spytajcie kogoś. Call do rodowitego poznaniaka - bąbla "no idźcie do góry, skręćcie w prawo i kogoś spytajcie". Postanowiliśmy więc zaczerpnąć taksówki, quick teleport do hostelu, check in i przywitanie się z bandą, która już zaczęła nakrapiać sobie co nieco, w tym z Thoreczkiem, który zdążył się dobrze zgrzać (zarówno dosłownie i w przenośni) i postanowił mnie moooocno wyściskać ;)

Po oficjalnym przywitaniu chłopaki postanowili trochę poflipować, poflipowałem z nimi any2 parę rozdań, po szóstym bądź siódmym rozdaniu widząc, że chłopaki mają jednak rigged karty postanowiliśmy przejść bardziej w tryb imprezowy. Razem z hellsingiem, rudinhosem, dannym, urbim, bąblem i kilkoma innymi osobami (w tym naszym <3 adminem Jakubem ;) ) udaliśmy się do klubu. Oczywiście bąbla jako rodowitego poznaniaka - nie wpuścili, we czwórkę z hellsingiem, urbim i bąblem poszliśmy do klubu następnego, w którym było co najmniej lipnie.

na zdjęciu od lewej: bąbel, pastor, urbi, hellsing

Generalnie skończyło się na tym, że parę dobrych kilosów zostało zrobionych, jednak dobrego spotu imprezowego nie mogliśmy znaleźć i postanowiliśmy zakończyć noc porządnym melanżem w hostelu ;)

SOBOTA:

dzień powitał dość znośnie, abrakadabra czachy nie dawała się zbytnio we znaki. Większość ekipy pojechała latać za piłką (imo takie mądre chłopy, a biegają za takim okrągłym białym i się cieszą... nie ogarniam ;) ). Ewranek, cogitus, hellsing i kilka innych osób zostało w hostelu. Postanowiliśmy poflipować grając dealers choice. Zaczęliśmy od omaszki, przeszliśmy na courchevel'a, potem razz, stud, przyszedł urbi i nauczył nas badugi, graliśmy crazy pineapple, ale to nie było to (why ? już za moment ;) ). Kolejnym punktem był spacer przedkolacyjnodiamentowy. Szukaliśmy rzeki, jednak nie trafiliśmy na nią i summa sumarum (tak to się pisze chyba) skończyliśmy na piffku, tzn. wściekłych psach.

Co ciekawe - we Wrocławiu nie chcieli nas wozić taksówkami, w PZŃ nie chcieli nas obsługiwać w knajpie. Generalnie tawerna nazywała się "dramat" i rzeczywiście dramat. Kartonik (ewranek) zamówił 6 wściekłych psów, kelnerka zapisuje, ja wołam, że 7... a ewranek, że oni po trzy, w międzyczasie miła pani zapisała 7, skreśliła, 9... hellsing krzyczy, że też chce i że 10 (nie dosłyszał, że po 3 mamy) i pani kelner zrobiła już śliczny szlaczek na swojej malutkiej karteczce, gdy już krzyknęliśmy, że 12 oddalała się od stolika i nie wiedzieliśmy, czy walnęła focha i mamy sobie iść. No dramat. Czekaliśmy imo tysiąc lat i dostaliśmy nasz alkohol. W międzyczasie zarzuciłem suchar soboty:

ślimak do żółwia: "hej żuf, mogę się na Twoim grzbiecie przejechać?"
Żuf: "no jasne, wskakuj"
żuf ruuuuuuuuszył łapkę do przodu a ślimak "uaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa........ale zapieeeeeeeeeeeerdalaaamy !!"

...<koniec suchara>

po wypaleniu kubków smakowych gorzałką i tabasco wróciliśmy się na change clothing i ->>> kierunek kolacja. Restauracyjka fajna, wchodzimy, plakietka na cycek, flesz w twarz. Po terapii szokowej taktyczne zajęcie miejsca i jedzonko, pićku, zabawa i super towarzystwo. W międzyczasie wyszliśmy się przewietrzyć z mattem i urbim, udało mi się sprzedać suchara no. 2 tego dnia. Urbi wpadł na pomysł, by spytać o wynik meczu (obok pub był na świeżym powietrzu i telebim te sprawy) a to była już końcówka. Więc pastorek podchodzi i pyta:

pastorek: "jaki wynik?"
kibic lecha: "jeden do zera"
pastorek: "dla nas czy dla lecha ?"

reakcji kibolskiej społeczności baru nie muszę opisywać. Urbi postanowił, że teleportujemy się z powrotem bo będzie licho.

Kolejnym punktem był wieczór klubowy. Lekko wcięci pomaszerowaliśmy rozkręcić balet.

OSOM FOTA !


Od lewej: Jakub, Fitas, hellsing, kopo, pastor i pykpyk

Skrótowo: masa świetnych ludzi, alkoholu (też niesłabego), contest stania na głowie zapoczątkowany przez panadola, grrrruubo.

chyba musieliśmy z kopo troszkę pic tam razem, że tyle fot ;)

po jakimś czasie już nie wyglądaliśmy tak zdrowo ;)


tutaj na fotkę załapał się jeszcze eSGe (szerzej znany na zlocie jako eges :D)

Zdarzyło mi się w końcu usnąć w white roomie, po drodze przegrać trochę pieniądzów w gumbol (tym razem kamień nożyce papier) i mieć parę random przygód, o tym może się później rozpiszę ;)

Poranek był dość ciężki, przyznam. Po spakowaniu i wywleczeniu się jakiś czas po dead-line na checkout udaliśmy się do knajpki zjeść śniadanko, uzupełnić płyny i znalazł się czas na gumbol. Tutaj z ewrankiem wykazaliśmy się super skacowaną kreatywnością i na drodze prób, przegranych dziesięciozłotówek w ilości dużej powstała nowa odmiana pokera by pastor & karton:

crazy pineapple na dwa boardy grany w otwarte karty z trzema jokerami (all in preflop) nazwany później:
crazy banane

na czym polega gra ? przejście z omaszki w holdem z flopa na turn i łamanie jokerów - w skrócie super frajda, gumbol z elementem skilla. Odmiana podpasowała wielu osobom ;D
Kartonik w trakcie gry w kafejce zdążył przegrać pewną ilość $ i kupił mi za to żabkę rozmnażającą gotówkę (która działa zupełnie odwrotnie się miało okazać później).

Kolejnym punktem było przejście sobie ot tak w poszukiwaniu taksówki w odwrotną stronę niż ta, w której szukaliśmy rzeki dnia poprzedniego. Skończyło się tym, że trafiliśmy pod sklep kibica:


złapaliśmy taksę, okazało się, że przeszliśmy milion kilometrów w przeciwną stronę niż tor kartingowy...

Go-karty super, tylko że z moim gabarytem każdy mnie na zakrętach robił w konia. Wygrały osoby ważące 50 kg (razem) czyli bąbel, countit i rocky - klasyk ;)

Troszkę się rozpisałem, zapraszam do dyskusji, każdy kto ma jeszcze jakąś historyjkę z tych osom trzech dni niech wpisuje - powspominamy razem.

Chciałbym podziękować naszemu szefostwu za kawał dobrej organizacji, fizolowi za milion zdjęć w sobotę, kartonkowi za kawał gumbolu, hellsingowi za coaching kamień nożyce papier, kopo za poczucie humoru, .... nie no rezygnuję, to zajmie drugie tyle co napisałem :D Wszystkim za to, że przybyli i roznieśliśmy sufity (mina kolesia z ladą w nocnym - "poprosimy tamtą półkę Stocka" a on... "?!") :D

Zlot ze zlotu jest coraz lepiej !

o/


Odpowiedz
Cytat

Ja wracając z klubu pomyliłem kierunki poszedłem chyba kilometr w inną stronę (po pijaku kilometr to nie tak mało :f_cool: ) na szczęście znaleźli się dobrze ludzie którzy potrafili mnie naprowadzić na dobry kierunek :)

a co do gokartów to bardziej niż waga liczył się dobry gokart :P


Odpowiedz
Cytat
imgoingtomirage
Dołączył: 03.07.2010

Fajna relacja, miło było poznać :D.

pastorek: "jaki wynik?"
kibic lecha: "jeden do zera"
pastorek: "dla nas czy dla lecha ?"

To było dość ryzykowne hahaha :D.

Pozdro.


Odpowiedz
Cytat

Foty z chatki nie dzialaja :ayfkm:.


Odpowiedz
Cytat
ArchitektZysku
Dołączył: 19.07.2010

_thumbsup:


Odpowiedz
Cytat
arianik
Dołączył: 26.06.2008

Napisane przez imgoingtomirage
Fajna relacja, miło było poznać :D.

pastorek: "jaki wynik?"
kibic lecha: "jeden do zera"
pastorek: "dla nas czy dla lecha ?"

To było dość ryzykowne hahaha :D.

Pozdro.

No mnie to rozwaliło:)

mina Pyr siedzących przy piwie - bezcenna:)


Odpowiedz
Cytat

Napisane przez cruz201
Foty z chatki nie dzialaja :ayfkm:.

a proszę bardzo, już wklejam :)

Spoiler

Spoiler

Spoiler

Spoiler


Odpowiedz
Cytat
kNoq001
Dołączył: 15.12.2008

lul jedyny super blog gdzie nie mam . ;o

pjona


Odpowiedz
Cytat
Thorek
Dołączył: 26.12.2007
schematyczna
Dołączył: 24.09.2010

Chwała Ci za blokowanie Szatana Thorka na torze :f_thumbsup:

[jaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa Pastorek jaki tru hardkor lol, jest w posiadaniu ~60 kilo klocków lego :f_ugly: :f_eek: so sick. Oczywiście Thorek już jojczy że zawsze chciał mieć zestaw lego std.]

Dobra relacja :f_thumbsup: :f_thumbsup: suchar też dobry :f_thumbsup:

Było chyba wszystko co Pastorkowi do szczęścia potrzebne: alkohol, gamblowanie, szybkie samochody i bezpruderyjne króliczki :f_cool: :f_tongue:


Odpowiedz
Cytat

Pastorku chwała ci za to, że brałeś udział w większości najlepszych zlotowych historii :)

Dzięki za pozdrówkę, zgadzam się, że to był najlepszy zlot.

@schematyczna - to ja zajeżdżałem Thoreczkowi drogę ;)


Odpowiedz
Cytat
schematyczna
Dołączył: 24.09.2010

Napisane przez Jakub
@schematyczna - to ja zajeżdżałem Thoreczkowi drogę ;)

Wszyscy mu zajeżdżali drogę :D dwa wyścigi z Tobą i jeden z Pastorkiem :D :f_thumbsup: Tobie też chwała za to :P ;)


Odpowiedz
Cytat