Napisane przez sickpastor
(...) zostawiłem dość bezpieczny roll na nl100./
![]()
Kto nam podmienił pastorka ????
Napisane przez sickpastor
(...) zostawiłem dość bezpieczny roll na nl100./
![]()
Kto nam podmienił pastorka ????
Hejho !
Chcieliśta relację - a proszę Was bardzo ![]()
PIĄTEK:
Ustawka na godz. ~16, pociąg 16.10 z centralnego, wuwua. Ustawiamy się z hellsingiem, Tomkiem (zaboo), sotartu, dannym i rudinhosem.
15.35 - przybywa hellsing.
15.40 - przybywa Tomek.
15.45 - przybywam ja.
15.50 - przybywa rudinhos.
15.55 - postanawiamy iść we czwórkę na peron, sotartu po drodze nas rozpoznaje
16.05 - danny wbiega na peron
16.10 - odjeżdżamy na zlot.
W całkiem nieindyjskich o dziwo warunkach (bo udało się znaleźć siedliwe miejscówki) dotrwaliśmy całkiem szybką podróż. Miłe chwile z panią z wagonu restauracyjnego rozwożącą jedzonko i piciu (ileśmy tego kupili o.o) dość szybko udało się znaleźć w PZŃ. Wysiadamy, quick call do imfara (pjona za organizację hostelu) jak się dostać z dworca do naszego hostelu - parę osób, w tym ja było nieraz w poznaniu, jednak po nazwach ulic nic nam nie mówiła lokalizacja hostelu. Imfar - spytajcie kogoś. Call do rodowitego poznaniaka - bąbla "no idźcie do góry, skręćcie w prawo i kogoś spytajcie". Postanowiliśmy więc zaczerpnąć taksówki, quick teleport do hostelu, check in i przywitanie się z bandą, która już zaczęła nakrapiać sobie co nieco, w tym z Thoreczkiem, który zdążył się dobrze zgrzać (zarówno dosłownie i w przenośni) i postanowił mnie moooocno wyściskać ![]()
Po oficjalnym przywitaniu chłopaki postanowili trochę poflipować, poflipowałem z nimi any2 parę rozdań, po szóstym bądź siódmym rozdaniu widząc, że chłopaki mają jednak rigged karty postanowiliśmy przejść bardziej w tryb imprezowy. Razem z hellsingiem, rudinhosem, dannym, urbim, bąblem i kilkoma innymi osobami (w tym naszym <3 adminem Jakubem
) udaliśmy się do klubu. Oczywiście bąbla jako rodowitego poznaniaka - nie wpuścili, we czwórkę z hellsingiem, urbim i bąblem poszliśmy do klubu następnego, w którym było co najmniej lipnie.


na zdjęciu od lewej: bąbel, pastor, urbi, hellsing
Generalnie skończyło się na tym, że parę dobrych kilosów zostało zrobionych, jednak dobrego spotu imprezowego nie mogliśmy znaleźć i postanowiliśmy zakończyć noc porządnym melanżem w hostelu ![]()
SOBOTA:
dzień powitał dość znośnie, abrakadabra czachy nie dawała się zbytnio we znaki. Większość ekipy pojechała latać za piłką (imo takie mądre chłopy, a biegają za takim okrągłym białym i się cieszą... nie ogarniam
). Ewranek, cogitus, hellsing i kilka innych osób zostało w hostelu. Postanowiliśmy poflipować grając dealers choice. Zaczęliśmy od omaszki, przeszliśmy na courchevel'a, potem razz, stud, przyszedł urbi i nauczył nas badugi, graliśmy crazy pineapple, ale to nie było to (why ? już za moment
). Kolejnym punktem był spacer przedkolacyjnodiamentowy. Szukaliśmy rzeki, jednak nie trafiliśmy na nią i summa sumarum (tak to się pisze chyba) skończyliśmy na piffku, tzn. wściekłych psach.

Co ciekawe - we Wrocławiu nie chcieli nas wozić taksówkami, w PZŃ nie chcieli nas obsługiwać w knajpie. Generalnie tawerna nazywała się "dramat" i rzeczywiście dramat. Kartonik (ewranek) zamówił 6 wściekłych psów, kelnerka zapisuje, ja wołam, że 7... a ewranek, że oni po trzy, w międzyczasie miła pani zapisała 7, skreśliła, 9... hellsing krzyczy, że też chce i że 10 (nie dosłyszał, że po 3 mamy) i pani kelner zrobiła już śliczny szlaczek na swojej malutkiej karteczce, gdy już krzyknęliśmy, że 12 oddalała się od stolika i nie wiedzieliśmy, czy walnęła focha i mamy sobie iść. No dramat. Czekaliśmy imo tysiąc lat i dostaliśmy nasz alkohol. W międzyczasie zarzuciłem suchar soboty:
ślimak do żółwia: "hej żuf, mogę się na Twoim grzbiecie przejechać?"
Żuf: "no jasne, wskakuj"
żuf ruuuuuuuuszył łapkę do przodu a ślimak "uaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa........ale zapieeeeeeeeeeeerdalaaamy !!"
...<koniec suchara>
po wypaleniu kubków smakowych gorzałką i tabasco wróciliśmy się na change clothing i ->>> kierunek kolacja. Restauracyjka fajna, wchodzimy, plakietka na cycek, flesz w twarz. Po terapii szokowej taktyczne zajęcie miejsca i jedzonko, pićku, zabawa i super towarzystwo. W międzyczasie wyszliśmy się przewietrzyć z mattem i urbim, udało mi się sprzedać suchara no. 2 tego dnia. Urbi wpadł na pomysł, by spytać o wynik meczu (obok pub był na świeżym powietrzu i telebim te sprawy) a to była już końcówka. Więc pastorek podchodzi i pyta:
pastorek: "jaki wynik?"
kibic lecha: "jeden do zera"
pastorek: "dla nas czy dla lecha ?"
reakcji kibolskiej społeczności baru nie muszę opisywać. Urbi postanowił, że teleportujemy się z powrotem bo będzie licho.
Kolejnym punktem był wieczór klubowy. Lekko wcięci pomaszerowaliśmy rozkręcić balet.
OSOM FOTA !

Od lewej: Jakub, Fitas, hellsing, kopo, pastor i pykpyk
Skrótowo: masa świetnych ludzi, alkoholu (też niesłabego), contest stania na głowie zapoczątkowany przez panadola, grrrruubo.

chyba musieliśmy z kopo troszkę pic tam razem, że tyle fot ![]()
po jakimś czasie już nie wyglądaliśmy tak zdrowo ![]()

tutaj na fotkę załapał się jeszcze eSGe (szerzej znany na zlocie jako eges :D)
Zdarzyło mi się w końcu usnąć w white roomie, po drodze przegrać trochę pieniądzów w gumbol (tym razem kamień nożyce papier) i mieć parę random przygód, o tym może się później rozpiszę ![]()
Poranek był dość ciężki, przyznam. Po spakowaniu i wywleczeniu się jakiś czas po dead-line na checkout udaliśmy się do knajpki zjeść śniadanko, uzupełnić płyny i znalazł się czas na gumbol. Tutaj z ewrankiem wykazaliśmy się super skacowaną kreatywnością i na drodze prób, przegranych dziesięciozłotówek w ilości dużej powstała nowa odmiana pokera by pastor & karton:
crazy pineapple na dwa boardy grany w otwarte karty z trzema jokerami (all in preflop) nazwany później:
crazy banane
na czym polega gra ? przejście z omaszki w holdem z flopa na turn i łamanie jokerów - w skrócie super frajda, gumbol z elementem skilla. Odmiana podpasowała wielu osobom ;D
Kartonik w trakcie gry w kafejce zdążył przegrać pewną ilość $ i kupił mi za to żabkę rozmnażającą gotówkę (która działa zupełnie odwrotnie się miało okazać później).
Kolejnym punktem było przejście sobie ot tak w poszukiwaniu taksówki w odwrotną stronę niż ta, w której szukaliśmy rzeki dnia poprzedniego. Skończyło się tym, że trafiliśmy pod sklep kibica:

złapaliśmy taksę, okazało się, że przeszliśmy milion kilometrów w przeciwną stronę niż tor kartingowy...
Go-karty super, tylko że z moim gabarytem każdy mnie na zakrętach robił w konia. Wygrały osoby ważące 50 kg (razem) czyli bąbel, countit i rocky - klasyk
Troszkę się rozpisałem, zapraszam do dyskusji, każdy kto ma jeszcze jakąś historyjkę z tych osom trzech dni niech wpisuje - powspominamy razem.
Chciałbym podziękować naszemu szefostwu za kawał dobrej organizacji, fizolowi za milion zdjęć w sobotę, kartonkowi za kawał gumbolu, hellsingowi za coaching kamień nożyce papier, kopo za poczucie humoru, .... nie no rezygnuję, to zajmie drugie tyle co napisałem
Wszystkim za to, że przybyli i roznieśliśmy sufity (mina kolesia z ladą w nocnym - "poprosimy tamtą półkę Stocka" a on... "?!")
Zlot ze zlotu jest coraz lepiej !
o/
Ja wracając z klubu pomyliłem kierunki poszedłem chyba kilometr w inną stronę (po pijaku kilometr to nie tak mało
) na szczęście znaleźli się dobrze ludzie którzy potrafili mnie naprowadzić na dobry kierunek ![]()
a co do gokartów to bardziej niż waga liczył się dobry gokart
Fajna relacja, miło było poznać :D.
pastorek: "jaki wynik?"
kibic lecha: "jeden do zera"
pastorek: "dla nas czy dla lecha ?"
To było dość ryzykowne hahaha :D.
Pozdro.
Napisane przez imgoingtomirage
Fajna relacja, miło było poznać :D.pastorek: "jaki wynik?"
kibic lecha: "jeden do zera"
pastorek: "dla nas czy dla lecha ?"To było dość ryzykowne hahaha :D.
Pozdro.
No mnie to rozwaliło:)
mina Pyr siedzących przy piwie - bezcenna:)
Napisane przez cruz201
Foty z chatki nie dzialaja :ayfkm:.
a proszę bardzo, już wklejam ![]()




Chwała Ci za blokowanie Szatana Thorka na torze ![]()
[jaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa Pastorek jaki tru hardkor lol, jest w posiadaniu ~60 kilo klocków lego
so sick. Oczywiście Thorek już jojczy że zawsze chciał mieć zestaw lego std.]
Dobra relacja
suchar też dobry ![]()
Było chyba wszystko co Pastorkowi do szczęścia potrzebne: alkohol, gamblowanie, szybkie samochody i bezpruderyjne króliczki
Pastorku chwała ci za to, że brałeś udział w większości najlepszych zlotowych historii
Dzięki za pozdrówkę, zgadzam się, że to był najlepszy zlot.
@schematyczna - to ja zajeżdżałem Thoreczkowi drogę
Napisane przez Jakub
@schematyczna - to ja zajeżdżałem Thoreczkowi drogę![]()
Wszyscy mu zajeżdżali drogę
dwa wyścigi z Tobą i jeden z Pastorkiem
![]()
Tobie też chwała za to
![]()
![]()