Mam troche oklepane pytanie, ale jestem ciekaw co Ty o tym sadzisz, Lechu.
Obecnie troche upswinguje. upswinguje tzn, ze w 3k rak wygralem 20 BI i jestem swiadom tego, ze moje umiejetnosci nie sa absolutnie wystarczajace na gre z winratem 60bb/100. Chodzi mi o 'spodziewanie sie korekty' .
Jestem zwolennikiem bardzo matematycznego i logicznego podejscia do sprawy i w zwiazku z tym widze pewne sprzecznosci.
Z jednej strony z czystego rachunku prawd. wiem, ze to, co dizalo sie w przeszlosci nie ma zadnego wplywu na przyszlosc. Czyli tak w skrocie, to jestem swiadom tego, ze istnieje cos tkaiego jak 'paradoks hazardzisty' czyli, jesli nie wypadla reszka 10 razy to znaczy ze za 11 razem najprawdopobniej wypadnie. Wiem, ze tak nie jest.
Z drugiej strony kazdy z nas - pokerzystow wierzy, ze 'natura', 'matematyka', 'wariancja' jest 'uczciwa'. Lechu wiem, ze mam sie zajac spraami na ktore moge wplynac, ale jesli uwazam, ze wrzucajac pf AA podejmuje dobra decyzje, to jednoczesine musze wierzyc, ze mam duzo equity vs wszystkie rece, a co za tym idzie bede na tym wszystkim zarabial. istnieje taki schemat: wrzucam AA pf -> podejmuje dobra decyzje -> mam duzy equity -> zarabiam w dluzszym okresie czasu.
'zarabiam w dluzszym okrsie czasu' - to nic innego jak przekonanie, ze wariancja jest uczciwa. Kazdy z nas wydaje mi sie, ze wierzy w mysl, ze zarabia na stackowaniu sie pf z AA. jesli wierzy w to tzn, ze ma przekonanie, iz wariancja jest uczciwa.
Jesli wariancja jest uczciwa, tzn ze po downswingu spodziewamy sie upswingu, bo po nieskonczenie duzej probce zgodnie z zasadami matematyki AA bedzie vs KK wygrywalo konkretna ilosc czasu.