Wyciągnąłeś błędny wniosek że nauka powoduje spadek rolla.
Źle to zrozumiałeś. Nie jestem ignorantem aż takim, by za wyniki obwiniać naukę. Ale, co za tym idzie...
Za dużo zmian w Twojej grze naraz, albo nieprofitowe zmiany. Sama nauka gry jeszcze nie świadczy o tym, że pójdziesz do przodu. Być może jakość tej nauki była nienajlepsza. Np zacząłeś stosować na fishy z NL50 stosować zagranie które widzialeś na NL1k itp.
... nie do końca chodzi o zagrania z NL1k. Wcześniej, tak mi się wydaje, nie mając takiej wiedzy jaką posiadam po np. ostatnich trzech miesiącach czytania i analizowania różnych rozdań, grałem swoją własną grę, dostosowując ją do graczy. Dawałem kredyt zaufania, że stackują się tylko i wyłącznie z KK+/AK. W tej chwili, odnoszę wrażenie, leveluję często sam siebie przez co folduję w momentach, kiedy wcześniej nie zrobiłbym tego, a gram agresywnie z ręką zdominowaną. Przeglądam ręce po sesjach, upominając siebie za głupie zagrania, gdzie powinienem odpuścić. Być może przyczyną jest faktycznie próba bezsensownego dążenia do jakiegoś ogólnie akceptowalnego schematu. Nie mniej jednak, uczyć się trzeba i nie odpuszczę.
Nie przeczę, że możesz mieć pecha albo downswinga ale kazdego to kiedys spotyka. Roznica polega na tym czy to akceptujesz czy nie. Czy akceptujesz tylko upswing czy równiez downswing.
Powiem tak- w każdym miesiącu począwszy od września ubiegłego roku mam ok. dwutygodniowy swing w dół. Widać wtedy idealnie, że moje sety nie wyciągają w zasadzie nic, a jak wiemy, powinny zarabiać najwięcej.
Ale ogólnie, każdy miesiąc zaliczam i tak na plus (10-20BI).
Od miesiąca jednak nie miałem tygodniowego goodruna. Dwa dni na zielono i pięć na czerwono. Nie miałbym nic przeciwko, gdybym był breakeven, ale tak nie jest.
Zatem, akceptuję i up- jak i downswingi. Nie robią na mnie większego wrażenia. Staram się kontrolować w czasie gry, grać sesje <1000h. Jeżeli nie idzie totalnie, przerywam grę. Jeżeli jestem na minus, ale czuję, że gram dobrze- gram dalej. Ale przychodzi moment, kiedy wyciągnę pare stacków i nagle, w 5 minut tracę ponownie 3BI. Bezsensu. Przyczyną jest zapewne fakt, że nie znoszę poddawania się. Jeżeli nie idzie- spoko, ale jeżeli wiem, że stać mnie, nie składam rękawic. Tak czy inaczej, zniwelowałem niemal całkowicie takie myślenie przy pokerze.
Co do rozdań, w których robię głupie błędy.
Ostatnio ponownie rozpisałem sobie zakresy na danych pozycjach, z którymi gram. Dla mnie jest to dobry powód do samokontroli bo nie gram sobie fancyplay tylko, popatrzę czy taka ręka widnieje. Wiem to i bez kartek przylepionych za laptopem, jednak widząc, że sam to napisałem nie oszukam sam siebie. Wczoraj jednak, w zauważyłem, że moje statsy z 21/19 nagle rozjechały się na 26/20. Bezsensu. Nawet nie wiem w którym momencie.
Zastosuję doradzaną przez Nevrexa przerwę. Zawsze pomagał 2-3. dniowy odpoczynek. Potem 4 stoły i jakoś leciało do przodu.
Myślę, że warto też wprowadzać w życie to, o czym mówiłeś Lechrumski na treningu tydzień temu, nt. patrzenia na cashier. Robiłem to przez ostatnie parę dni, czułem komfort gry, nie interesowało mnie ile jestem do tyłu tylko dobre rozgrywanie rąk. Niestety efekty były jakie były, ale uważam, że jak najbardziej działa.
Pozostaje powiedzieć sobie i kolegom, których też wariancja ruch-a- GL HF