Proszę nie robić wpisów w tym wątku. Ma on służyć jako szybka referencja dla zagadnień poruszanych na forum rozdań.
Jeśli ktoś chce porozmawiać nt zagadnień tu poruszanych, to proszę o założenie oddzielnego wątku.
Dziękuję
Pazurrr
Equity dla raise na turn
1. Jeśli zamierzasz grać b/f, to potrzeba tylko 50+%;
2. Jeśli po 3 becie masz 0% equity ale nie chcesz pasować - 66+% equity daje Ci ten komfort.
3.Jeśli po 3becie nie jesteś "dead" i chcesz grać dalej, to na raise potrzebujesz:
a - equity przed zagraniem raise
b - equity po 3becie
przeciwnik wygrywa po 3 becie z częstotliwością (1-b) i tracimy (2 - 2b) netto - odejmujemy 2b, bo tego nie tracimy, bo tyle się nadal nam "należy" z tytułu equity.
No, i reszta jest prosta i logiczna - chcemy, żeby
Zysk - Strata > 0
Zysk, to jest jeden bet razy nasze equity, czyli
1xa = a
Strata:
(2 - 2b) x (1 - b) = 2(1-b)^2 x (1-a)
Nie bójcie się - zaraz będzie prościej
mamy ostatecznie:
a/(1-a) > 2 x (1-b)^2
Przykład po 3 becie mamy 0 equity (czyli nasze legendarne założenie do 3 beta), więc przeciwnika equity wynosi100%, czyli 1, czyli tracimy 2BB po jego raise w całości, a zyskujemy 1BB, czyli relacja equity wygrywamy/przegrywamy powinna być większa niż 2/1, i stąd wartość 67% (67%/33% > 2).
Jeśli po 3 becie mamy 10%, to przeciwnik ma 0.9, więc nasza strata wynosi 0.9 x 0.9 x 2, czyli 1.6. Czyli potrzebujemy by wygrywamy/przegrywamy było większe, niż 1.6/1, czyli jakieś 62% (62/38 > 1.6)
Jeśli mamy 20%, to adekwatnie tracimy 0.8 x 0.8 x 2, czyli 1.3BB. potrzebujemy relację wygrana/przegrana 1.3/1 czyli 57% (57/43 > 1.3)
Generalnie nigdy wymóg 66%, by grać raise nie będzie słuszny. Jeśli gramy raise, to szacujemy, jaki range przeciwnika nas sprawdzi, a następnie gdy dostaniemy 3beta, to czy są w zakresie przeciwnika jeszcze ręce, które pokonujemy, albo czy mamy dost. ilość outów. Jeśli nie mamy outów i nic nie pokonujemy, to gramy raise/fold i wystarczy nam 50+% equity.
Jeśli mamy outy albo/lub są nadal ręce, które pokonujemy, to część wygenerowanego przyrostu puli jest naszym udziałem z tytułu equity, co automatycznie tnie koszta grania raise/call i pozwala to na redukcję equity potrzebnego, by grać raise.
Powyższe wyliczenia są dalekie od matematycznej poprawności, bo nie o to w nich chodzi. Ich celem jest tylko zilustrowanie faktu, że sztywne przyjmowanie kwoty 66% dla grania raise jest zbyt grubym uproszczeniem i może powodować niepotrzebną pasywność. W praktyce, jeśli chcemy być poprawni, to powinniśmy poszukać maxEV poprzez porównanie EV(call) i EV(raise).
EV(call) jest banalne - to właśnie nasze equity.
EV(raise) jest trochę bardziej skomplikowane, a mianowicie jest to suma:
equity x 1BB x [prawd. grania call] +equity x 2BB x [prawd. grania 3bet]
Jeśli się komuś chce, to sam sobie może wykazać, że rzadko granie raise z equity ponad 90% jest dobrym pomysłem, gdyż wyższe EV najczęściej uzyska się poprzez indukcję, z drugiej strony często najbardziej dochodową linią będzie raise gdy equity jest nawet poniżej 60%.
Blind War
To nie jest tak, że gramy loose z przeciwnikiem tight, a tight z przeciwnikiem loose! To nieprawda!
Każdy to wie, który choć "liznął" grę hu, a BW jest bardzo do tej gry zbliżone. Jest pewien określony zakres rąk startowych, który pozwala grać w sposób zoptymalizowany w odniesieniu do equity/puli. Jeśli przeciwnik gra bardziej tight, to nie wykorzystuje pełnego potencjału equity, jakie mu dają ręce w kolejnych rozdaniach. Eksploatujemy go grając bardziej loose.
Nasza obrona BB jest w tabelkach ujęta w odniesieniu do tego standardowego, dochodowego zestawu rąk, z którymi SB będzie nas podkradać. Jeśli robi to bardziej loose, to znaczy, że w jego zakresie jest jeszcze więcej słabych układów, niż jest ich w naszym standardowym zakresie steala z SB. Skoro przeciwnik nas atakuje z jeszcze większą ilością śmiecia. niż jest w naszym zestawie, to jaki tu jest sens,że mamy mu to wynagradzać często dając mu w.o.??
Przecież, jeśli jego zakres jest szerszy, to "średnia waga" jego rąk jest niższa, więc automatycznie zwiększa się u nas liczba rąk, z którymi możemy się bronić. Wniosek jeden -
Bez względu, czy przeciwnik odbiega od normy w stronę loose, czy w stronę tight - umożliwia nam to powiększenie zakresu z którym przeciw niemu gramy
To tyle, jeśli będziemy patrzeć tylko na jego zakresy.
Druga, zupełnie inna kwestia, to sama gra. I
to jest zdecydowanie ważniejsze, niż nawet najbardziej mądre tabelki.
Tu się liczy przede wszystkim, jak gościu gra na postflopie. I dla mnie dwa czynniki wychodzą absolutnie na plan pierwszy:
- wts przeciwnika
- czytelność jego gry.
Im bardziej przeciwni jest fof i czytelny, tym szerszymi zakresami z nim gram. Nawet do 100%! I odwrotnie, jeśli przeciwnik random i przyklejony, to wyrzucam z zakresu układy najgorzej grywalne, powiedzmy J5, 92s, 93s, 84s, itp. Niskie damy już mniej chętnie, gdyż prezentują one już pewne sdv.
Jednak zdecydowanie zostawiam tu ręce, które:
- mają sdv i/lub high-card-value (pockety, Ax, Kx, Qx)
- tzw. ręce z 2-cards value, tzn., ręce, w których mam dwie karty grywalne; są to ręce, w których trafieni pary z każdą z kart daje mi szanse na wygranie sdown; w zależności od przeciwnika, są to karty, które zaczynają się od 7+ (87, 97, T7, T8 itd), gdy przeciwnik trudny to podnosimy o jedno "oczko" w górę;
- układy z dobrą grywalnościa, tzn suited i konektory. I tu uwaga - w hu znacznie wyższą wartość mają konektory, gapery, niż suited. Siła suited jest w grach wieloosobowych. W hu dostaniemy zbyt małe io, by ta zaleta nam się spłaciła, zarazem zbyt rzadko będziemy profitować z ich dodatkowego atutu, jakim jest możliwość trafienia flusha. Inaczej jest w przypadku kart z potencjałem na strita. Po pierwsze - gra się te układy lepiej; częściej będziemy na boardach, w których będziemy mieć potencjał zarówno na mh, jak i na strita. Semiblefy grane z sd są o niebo mniej czytelne, niż semi grane z fd, dzięki czemu budują większe fe i są bardziej skuteczne. Po drugie, trafiony strit jest zdecydowanie mniej widoczny, niż trafiony flush i w hu nie tracimy io ze stritem tak, jak to ma miejsce z flushem. Dlatego 65o to w BW dobra karta do obrony z każdym przeciwnikiem i w żadnej opcji nie powinno się jej wyrzucać.
Po tej dyskusji, to tak mi się wydaje, że problem nie tkwi w tym że tabelka dobra/zła. Ona uwzględnia tylko jeden aspekt w procesie podejmowania decyzji na pf, i to w sumie niezbyt istotny, zwłaszcza mając na uwadze, że w BB gramy bardzo szerokim zakresem. No bo powiedzcie sami - to taka różnica, czy będziemy bronić wszystkie damy, czy tylko od Q3???
To jest kwestia, którą już poruszałem w innym rozdaniu. Przewaga equity na preflopie, to wszystko fajnie i bardzo mądre. Ok. ale, tak mi się wydaje, że tabelka przed nosem zbyt często przesłania nam widok na kwestie, które moją znacznie większe znaczenie dla naszych decyzji, a które wyżej opisałem.
Jeśli macie tak fatalne wyniki na BB, to na pewno jest problem. Jednak jego źródło nie widzę w tym, czy gramy Q2, czy dopiero od Q3. Jestem niemal pewny, że tu przyczyną jest brak świadomości o kwestiach, o których wspomniałem, a także nieodpowiednia gra na postflopie. Tam szukałbym przyczyn. Ze swojej strony gorąco polecam regularne granie hu. Zobaczycie - da Wam to efekty m.in w obronach blindów.