Skip to forum
W poszukiwaniu trac...
 
Notifications
Clear all

W poszukiwaniu traconego czasu - sng STT

106 Posts
17 Users
6 Reactions
3,627 Views
chudyand1
Joined: 04.04.2010

@ UP Nie do końca odniosłem zamierzony skutek, bo co prawda liczyłem na wymianę poglądów bo osobiście nie uważam, aby mleko było czymś złym dla zdrowych ludzi, a chyba masz odmienne zdanie więc fajnie byłoby by je skonfrontować i wspólnymi siłami coś ustalić jednak liczyłem przy tym, że ta moja mała "prowokacja" spowoduje dokładnie taki sam efekt jakiego się spodziewasz z mojej strony. Pisząc w skrócie założyłem, że jeżeli zaznaczę, że mleko jest ok odpiszesz jak to z reguły w takich sytuacjach bywa z marszu, że jest inaczej w jakiś to sposób argumentując. Umyślnie poprzedni post skonstruowałem w ten sposób ponieważ o mleku tylko na tym forum pisałem ze trzy razy a w zasadzie właściwości prozdrowotne , makro, skład mleka i czemu polecałbym jego picie są powszechnie znane zapewne również tobie więc nie wiem czy jest większy sens po raz kolejny się powtarzać. Prawdę mówiąc na temat mleka napisałem nawet tl:dr art, z zamiarem wrzucenia na blog ale nie mam czasu go edytować bo tyle tylko brakuje (albo i aż) bo jest to kilka stron edycji, na które brakuje mi czasu. Czemu ma więc ta moja zaczepka służyć ? Otóż jak napisałem, warto jest zweryfikować własny pogląd i być może dowiedzieć się czegoś z czym do tej pory w tym temacie nie miałem do czynienia bo ogólnie interesuje mnie wszystko co związane z odżywianiem i ciągle staram się tą wiedzę pogłębiać czy też weryfikować i uzupełniać o nowe fakty.

Prawdę mówiąc nie wiem nawet za bardzo od czego zacząć bo lepiej mi się kontrargumentuje, ale skoro już tutaj jestem postaram się w skrócie kilka zalet opisać.

1. Sporo w mleku składników mineralnych w dobrych proporcjach, co umożliwia dobre ich wchłaniania z przewodu pokarmowego do krwi (łatwo przyswajalny wapń, fosfor, magnez). o zaletach tych składników (wpływ magnezu na wzmocnienie układu odpornościowego etc) pisał nie będę bo pewnie się orientujesz.

2. Frakcja tłuszczowa mleka, w której skład wchodzi niemal 400 kwasów tłuszczowych. Nie będę się naturalnie skupiał na wszystkich :yaoming: więc pozwolę sobie do ograniczenie się do tego najczęściej wymienianego a mianowicie sprzężonych dienów kwasu lineowego. Począwszy od lat 80 ubiegłego wieku CLA wzbudza niemałe zainteresowanie ponieważ jak zapewne wiesz, zarówno w badaniach in vitro jak in vivo wykazano jego działanie antykancerogenne. Prócz tych właściwości CLA wykazuje również działanie, które redukuje udział tkanki tłuszczowej przy jednoczesnym zachowaniu tkanki mięśniowej co potwierdzono w badaniach z tegoż powodu dobrą opcją imo jest spożywanie mleka w okresie redukcji (polecam po treningu ) Co prawda w przetworach mlecznych można uświadczyć o wiele większe wartości tego kwasu jednak mleko jest również dobrym naturalnym jego źródłem. Należałoby również wspomnieć, że CLA zwiększa odporność immunologiczną, zmniejsza stany zapalne, obniża nadciśnienie tętnicze czy też wspomaga leczenie cukrzycy czy osteoporozy. O właściwościach prozdrowotnych CLA można by jeszcze wiele napisać jak choćby to, że wykazują właściwości antyoksydacyjne w szczególności w połączeniu z witaminą E.
Z innych kwasów zawartych w mleku prozdrowotne właściwości wykazują :

–– antynowotworowe – BA, OA, TVA, AA, EPA, GLA,
DGLA, DHA,
–– przeciwmiażdżycowe – OA, AA, TVA, DGLA, GLA,
EPA,
–– antybakteryjne – BA,
–– obniżające ciśnienie krwi – EPA, DHA,
–– przeciwzapalne – AA, EPA, DHA,
–– hamujące rozwój choroby Alzheimera – DHA.

O witaminach, których mleko jest również dobrym źródłem pisał nie będę bo to, że tokoferol, który znajduje się w mleku chroni przez RFT jest pewnie dla ciebie oczywiste, podobnie jak znajdujący się w nim retinol, który m.in chroni przed rakiem skóry.

3. Frakcja białkowa. Wiadomo wysoka wartość biologiczna ponadto szereg właściwości od działania przeciwzakrzepowego i antynowotworowego (kazeina) poprzez przeciwwirusowe (laktoalbumina) po przeciwzapalne (lizozym). W tym miejscu nie będę się rozpisywał o tej frakcji bo brakuje mi czasu.

4. Bakterie mlekowe, które "zasiedlają jelita" zwiększają stopień wykorzystania żywności, hamuje patogenny oraz te szkodliwe bakterie mają wpływ na układ odpornościowy.

To tak w telegraficznym skrócie, bo mógłbym pisać o mleku o wiele więcej ale czas nagli, zresztą kto będzie to czytał :ayfkm:

Niezaprzeczalnie mleko charakteryzuje się właściwościami prozdrowotnymi dlatego dobrej jakości powinno być spożywane jeżeli nie ma do tego żadnych przeciwwskazań jak nietolerancja etc. Ta cała nagonka, która przyszła z USA za sprawą głównie wegan od, której huczy internet to imo duże nieporozumienie szczególnie, że z reguły jak się z nimi rozmawia o mleku to brakuje im argumentów merytorycznych bo najczęściej kieruję się z oczywistych względów emocjami. Zresztą bardzo wiele z nich po prostu piszę na temat mleka głupoty ;)

Jak napiszesz czemu nie polecasz mleka to również spróbuje się do tego odnieść no chyba, że mnie twoja opinia o nim przekona na tyle, że przyznam 100 % racji. Overall spożywam stosunkowo małe ilości mleka maksymalnie do 200 ml dziennie i to nie w każdy dzień w zasadzie ale uważam, że o ile ktoś z nim nie przesadza, krzywdy mu nie wyrządzi i wbrew krążącej po necie opinii nie wyrosną nikomu rogi i kopyta :facepalm:


Reply
Quote
wujekedek
Joined: 15.05.2011

Update 12

Ilość rozegranych turniejów: 6 (241 od początku uczestnictwa)
Typ gier: SnG
Zysk/strata: +9,3$
Aktualny bankroll: 195,74$
Czas uczestnictwa w rywalizacji(w tygodniach): 12


Reply
Quote
wujekedek
Joined: 15.05.2011

Uff spóźniłem się z tym MBC raportem :(
Chudy - dziękuje ci serdecznie za poruszenie ciekawego tematu, odpiszę jak tylko znajede kilka sekund zeby posadzic dupsko przy kompie :)


Reply
Quote
NoisysHaRk
Joined: 02.12.2010

Siemka, mógłbyś napisać co teraz grasz czy STT Czy 180 i za ile?


Reply
Quote
multiBase
Joined: 03.02.2012

Napisane przez wujekedek
MultiBase - jak tam diety idą :D
Zeby być dobrze zrozumianym - jesli decydujesz sie na diety nisko ww (a keto to już w szczególności) to musisz byc pewny ze
A. Dostarczysz wszystkich niezbednych mineralów i witamin organizmowi
B. Masz zdrową tarczyce i uregulowany poziom hormonów
C. Pozywienie które dostarczas organizmowi jest najwyższej jakości (nie ma nic gorszego niz dieta Keto na salami i szynce :D )

Na razie dieta - urlop w Polsce z mega dobrym domowym żarełkiem. :coolface: Wróciłem przedwczoraj i powoli zarzucam paleo. Myślę, że na razie nie będę posuwał się do ketozy z uwagi na to, że same paleo działało dość dobrze a jednocześnie nie czułem, że katuję organizm wielkimi restrykcjami. Dzięki temu mogę na lunch zjeść np. melona / mango i nie czuć potrzeby do jedzenie słodyczy. W czasie urlopu np. jadłem mniej więcej wszystko, ograniczałem jedynie pieczywo i warzywa o wysokiej zaw. skrobii i waga mniej więcej utrzymana. :fuckyeah: Poza tym wydaje mi się, że większość owoców nie powinna zaburzyć spadku wagi, o ile je się 1-2 porcje dziennie max (np. 2 jabłka dziennie) z kompletnym wykluczeniem bananów. Jednocześnie wydaje mi się, że dostarcza to odpowiedniej ilości witamin i minerałów.

W czasie ketozy oczywiście bardzo uważam na mikroelementy w diecie. Jem masę zielonych warzyw (brokuł, fasolka szparagowa, szpinak itd.) i samo przez się w każdym posiłku są tłuszcze, więc wszystkie witaminy mogą się rozpuścić. Jeśli regularnie trenuję na siłowni dorzucam też witaminy i minerały dla sportowców - Olimp / Trec.

Keto nie robię na samym salami i szynce. :D Zarzucam sporo jajek, bekon, karkówkę, wołowinę itd. Odwiedzając rodziców zawsze zabieram domowe wyroby z mięsa kupowanego od sąsiadów - zero ulepszaczy i konserwantów. ;) No chyba, że samo doprawianie i pieczenie / wędzenie jest już definicją przetworzonego produktu. :-P


Reply
Quote
wujekedek
Joined: 15.05.2011

Chudyand1
Dzięki za pytanie i wpis.
Faktycznie poszedłem troszkę na skróty, prosząc cie o zadanie pytań, ale w sumie wyszło to na dobre, bo podniosłeś kilka kwestii, które zmusiły mnie do myślenia :D

Zacznę od końca twojego postu

. Ta cała nagonka, która przyszła z USA za sprawą głównie wegan od, której huczy internet to imo duże nieporozumienie szczególnie, że z reguły jak się z nimi rozmawia o mleku to brakuje im argumentów merytorycznych bo najczęściej kieruję się z oczywistych względów emocjami. Zresztą bardzo wiele z nich po prostu piszę na temat mleka głupoty

Jeśli chodzi o sianie fermentu i robienie ludziom wody z mózgu, to faktycznie ruchy pro-wegańskie mają spore zasługi.
“Sprawie mlecznej” najbardziej przysłużył sie chyba Dr Cambell ze swoją książką “China Study”, która była niesmaczną manipulacją.
Ciekawostką jest fakt, iż w Polsce książka ta została wydana pod tytułem … uwaga …. ‘Nowoczesne Zasady Odżywiania” !!
Tytuł w sposób bezczelny sugeruje, iż zawarta w nim treść ma coś wspólnego z jakimiś naukowymi zaleceniami i ogólnymi zasadami - a tymczasem jest to tylko zbiór poglądów autora i stronniczo podanych badań. Książkę oczywiście wydała fundacja zajmująca sie promowaniem wegetarianizmu w Polsce.

Niestety utwierdzam sie w przekonaniu, iż wiele ruchów promujących specyficzne diety to ruchy quasi religijne.
“Jak wykazują badania naukowe - nasz dieta jest najlepsza!! Jeśli badania naukowe pokazują coś innego, to jest to jasny sygnał ze były zmanipulowane, niekompletne i tendencyjne”
(nie mówię tu tyko o weganach ale o wszystkich - kościół paleo, kościół gluten free, kościół ekologów, kościół low fat itd )


Ok, ad meritum

1
To prawda ze produkty mleczne są w większości bogate w minerały, o których piszesz.
Niestety biodostępność np wapnia z mleka jest kilkukrotnie niższa niż z np szpinaku.
Potencjalnie zeby dostarczyć określonej ilości wapnia ze szpinaku musiał być zjeść go ok 6-10 razy wiecej niż mleka
(tzn 1 porcja mleka = 6-10 porcji szpinaku)
Uwzględniając biodostępność to przelicznik ten wychodzi jednak bardziej jak 1 do 4

Jeśli dodatkowo przeliczymy kcal, to okazuje sie ze chcąc dostarczyć taką samą ilość Ca z mleka (uwzględniając biodostępność) musimy spożyć około 4x wiecej kcal

Oczywiście nie sugeruję zeby traktować szpinak jako źródło wapnia (zawiera kwas szczawiowy, który akurat usuwa nam wapń z organizmu, a dodatkowo po zjedzeniu kilograma szpinaku - tyle musimy zjeść żeby pokryć dzienne zapotrzebowanie na wapń - srali byśmy na zielono przez tydzień)

Spoiler

przepraszam za kolokwializmy i ewentualne wulgaryzmy w tekście, ale taki mam styl komunikacji :badteeth:

To ze podałem akurat szpinak, który ni jak nie kojarzy sie nam ze źródłem wapnia, a który koniec końców zawiera go dużo, pokazuje ze cały ten pomysł, iż nabiał jest najwartościowszym źródłem minerałów jest mocno naciągany.

Ciekawą alternatywą dla ludzi poszukujących naturalnych źródeł mikroelementów są wody wysokozmineralizowane (od 1000 do 2000 mg /L)
Nie dość ze nawadniają, to jeszcze uzupełniają nam wapń, magnez, potas itd

Bardzo wartościowe źródła mikroelemantów to ryby, orzechy i oczywiście ziarna - i w tych pokarmach widzę głównego dostawcę magnezu czy wapnia w naszej diecie.

2
Jeśli chodzi o CLA to napisałeś

>>>Począwszy od lat 80 ubiegłego wieku CLA wzbudza niemałe zainteresowanie ponieważ jak zapewne wiesz, zarówno w badaniach in vitro jak in vivo wykazano jego działanie antykancerogenne. Prócz tych właściwości CLA wykazuje również działanie, które redukuje udział tkanki tłuszczowej przy jednoczesnym zachowaniu tkanki mięśniowej co potwierdzono w badaniach z tegoż powodu dobrą opcją imo jest spożywanie mleka w okresie redukcji (polecam po treningu )

Kiedyś gdzieś przeczytałem ze CLA jest prawdopodobnie najbardziej badanym suplementem. Nadzieje z nim związane są olbrzymie gdyż faktycznie wydaje sie być “pigułką na wszystko” :D
Jedyny problem jest taki ze syntetycznie uzyskane CLA wydaje się nie mieć takich właściwości, jak te zawarte w tłuszczach zwierzęcych - wiec CLA uzyskane w laboratorium, ni jak sie ma do tego z nabiału. Tutaj nabiał rządzi!!!!
Bez dwóch zdać sprężony kwas linolowy to petarda pro zdrowotna.
Wielu kulturystów nie wyobraża sobie redukcji bez twarożku - twierdząc ze zawarty tam CLA wypala im tłuszcz z brzucha, niczym kmiotki trawę jesienią.

Dla wszystkich, którzy nie chcą lub nie mogą pić mleka pozostaje masło klarowane - nie zawiera laktozy ani kazeiny - za to zawiera komplet kwasów tłuszczowych,
Dobrą opcją sa tez sery żółte dojrzewające jak i twarogi.

Jaki jednak jest problem z CLA ? Otóż aby związek ten był dla nas pożyteczny musi zawierać kwas żwaczowy (rumemowy) a ten powstaje wtedy gdy krówki (lub kozy) wcinają trawę.
Jeśli krówka wpiernicza suchą pasze - to niestety zawartość CLA w mleku spada drastycznie.
(podpowiadam: wiekszość mleka przemysłowego pochodzi od krów karmionych lub dokarmianych paszą)

Wszystkie wymienione przez ciebie kw. tłuszczowe są oczywiście super mega potrzebne i pożyteczne, ale po pierwsze - nie traktował bym mleka jako głównego źródła EPA czy DHA - tu bez wątpienia pierwsze skrzypce grają ryby i tran.
Reszta wymienionych kwasów tłuszczowych to grupa omega-6 - a tych to akurat w naszej współczesnej diecie nie brakuje (w sumie spożywam ich i tak za dużo)

>>O witaminach, których mleko jest również dobrym źródłem pisał nie będę bo to, że tokoferol, który znajduje się w mleku chroni przez RFT

Generalnie dyskusja na temat wolnych rodników, roli stresu oksydacyjnego i suplementacji antyoksydantów jest nastepnym wielkim tematem i nie wiem czy sie podejmuję wchodzić tu w szczegóły. Wielu łebskich Profesorów nie moze sie ze sobą zgodzić, gdzie mi do ich poziomu :)
Jednak wskazywanie na nabiał jako na źródło vit E (tokoferol) nie jest chyba najlepszym pomysłem - praktycznie wszystkie tłuste pokarmy - od tofu, ryb i awokado po oleje i oliwe zawierają jej znacznie wiecej

3
Białko serwatkow to faktycznie jedno z najlepszych białek jakim dysponujemy. Sam używam go sporo w postaci koncentratu (nie mam uczulenia na inne składniki mleka)
Natomiast jesli ktoś nie toleruje nabiału to zawsze moze wybrać izolat lub hydrolizat i cieszyć sie szybko przyswajalnym białeczkiem po treningowym.

Kazeina jest dość kontrowersyjnym białkiem, jedni wskazują na jej wolniejszy proces przyswajania (co moze być zaletą - wiele odżywek tzw Matrixów białkowych jest skomponowana z szybko przyswajalnego WPC lub WPI i wolno przyswajalnej kazeiny)

Częsc osób uważa jednak, iż kazeina powoduje stany zapalne w jelitach i generalnie nie jest optymalnym białkiem dla człowieka

4
To czy da sie suplementować probiotyczne bakterie w naszych jelitach to kwestia dyskusyjna.
Cały przemysł probiotyków i związani z nim naukowcy, starają nam sie wmówić ze pijąc różne wytwory przemysłu mleczarskiego - dbamy o swoje jelita.
Kwestia jest nie roztrzygnięta
Po pierwsze - bakterie trafiające do naszego układu pokarmowego zostają w większości zabite w żołądku. Po drugie jeśli nawet są to dokładnie te bakterie które stanowią florę naszych jelit i są w nich pożądane - w tym wypadku mówimy o Lactobacillus - to często te nowe bakterie wywołują reakcje układu inmunologicznego
(podobnie jak inne infekcje bakteryjne)
Mówiąc w uproszczeniu - nawet jesli takie “dobre” bakterie przedostaną sie do naszych jelit, to nie koniecznie zostaną tam przyjęte z otwartymi ramionami

Dobrym pomysłem wydaje mi sie generalnie szanować własną florę bakteryjną (nie pic alkoholu i nie jeść pożywienia przetworzonego)
Dobrze spożywac odpowiednią ilosć prebiotyków - które odzywiają probiotyczną flore bakteryjną

Jeszcze jeden kamyczek do koszyka z bakteriami :
Weźcie do ręki opakowanie jogurtu, który reklamuje sie jako probiotyczny (zawiera bakterie)
Czy wiecie czym sie uwielbiają zywić bakterie?
Odpowiedź jest prosta - cukrem!
Jeśli ktoś kojarzy smak prawdziwego kwaśnego mleka (które zśiadło sie w naturannym procesie fermentacji) to na pewno pamięta jego kwasny, orzeźwiający smak
Po prostu bakterie wyżarły cukier w czasie gdy się namnażały

W jaki sposób w takim razie w jednym pojemniku super zdrowego jogurtu z Danona mamy i bakterie i cukier (jogurty te są bardzo słodkie) ????

Jak dla mnie jest to analogiczne z sytuacją, gdy zamkniecie w pokoju psa i kiełbase
Jesli po kilku godzinach otworzycie pokój i jest tam i pies i kiełbasa to są 2 rozwiązania
A. Pies był bardzo dobrze wytresowany i nie zjadł kiełbasy
B. Pies nie żyje

Dla ułatwienia dodam ze bakterii nie da sie wytresować :banana:

Ok to teraz
Skoro mleko ma tyle ciekawych właściwości, to dla czego nie uważam, iż jego spożywanie jest potrzebne

Po pierwsze i najważniejsze!!!
Zastanówmy się czy mleko jest dla ludzi czy dla cieląt ……???

Zastanawiamy się i do jakiego wniosku dochodzimy?

Otóż ja uważa że mleko (te ze sklepu) nie jest ani dla ludzi, ani dla cieląt

To znaczy, mleko które możemy kupić w sklepach, nie jest mlekiem

Robiono rozliczne eksperymenty w których podawano cielakom zamiast mleka od krowy, mleko sklepowe (to znaczy takie które przeszło przez zakłady mleczarskie)
Po części eksperymenty te wykonywali różni eko farmerzy a po części rolnicy zainteresowani możliwością zarobku
(w niektórych krajach dopłaty do mleka są tak wysokie ze rolnikowi opłacało by sie wydoić krowę karmiącą. sprzedać mleko i kupić dla cieląt, w hurcie tańsze mleko z mleczarni)

Okazało sie ze cielęta chowane na mleku pasteryzowanym bardzo odstawały rozwojowo od rówieśników karmionych w tradycyjny sposób. Ich sierść była matowa, dużo chorowały. Po uboju zaś okazywało sie ze 5 miesiecy diety mleczno-przemysłowej starczało do wywołania poważnych zmian wątroby i układu pokarmowego.
Skoro mleko przemysłowe, które ma idealny skład potasowo-fosforowy i profil białkowy dla cieląt - tym cielakom szkodzi! - to dla czego mamy przypuszczać ze nie szkodzi nam??

Przez ostatnie dziesięciolecia, w których przemysł mleczarski zaczął bardzo eksploatować zwierzęta, mleczność krów wzrosła z kilku tysiecy litrów rocznie do kilkudziesiecu tysiecy.
Taka eksploatacja krów spowodowała wiele zmian w tym gatunku, które nie pozostały bez wpływu na wytwarzane przez nie mleko Nie bedę już zanudzał o typach kazeiny i bardzo problematycznej beta-kazeinie A1 - która np u krów z krajów nisko uprzemysłowionych nie występuje. U krów które nie są hodowane przemysłowo występuje lepiej tolerowana kazeina A2 (podobnie jak w mleku kozim - które jest w sumie dobrym zamiennikiem)

Niestety - mleko które wychodzi od krowy hodowlanej jest już bublem “u żródła”
Dodatkowo, mleko takie jest zaraz po trafieniu do mleczarni homogenizowane a następnie w różny sposób pasteryzowane

Oczywiście wszyscy technologowie żywności zarzekają sie ze homogenizacja tłuszczy w nabiale to nic szkodliwego, ja pozwolę sobie jednak na odmienne zdanie

Homogenizacja polega na rozbiciu tłuszczu na tak drobne cząsteczki ze te łaczą sie z wodą i tworzą bardzo trwałą zawiesinę (dzięki temu na mleku nie tworzą się korzuchy)

Rozbicie cząsteczek tłuszczu powoduje
Łatwiejszy dostęp do nich powietrza i szybsze procesy utleniania i nasycania (stają się szkodliwe)
mikro cząsteczki powstałe po homogenizacji są tak małe ze nasz układ trawienny przepuszcza je za szybko do jelita cienkiego, gdzie mogą przenikać przez jego ścianki do organizmu - co stanowi poważne zagrożenie dla naszego zdrowia

Poniżej przytoczę jeszcze listę argumentów które najczęściej są wytaczane przeciw mleku. Argumenty te są przytaczane najczęsciej przez zwolenników diet Paleo lub Vege.

1. mleko zawiera laktozę i kazeinę na którą wiele osób jest uczulona. - z tym sie zgadzam.

2. mleko zawiera hormon wzrostu IGF-1, który jest bardzo przydatny u dzieci (i cieląt), ale u nastolatków ten hormon powoduje trądzik, a u dorosłych przyspiesza starzenie i może wspomagać rozwój raka. - tez sie zgadzam. z tym ze w przypadku ludzi chcących zbudować masę mieśniową insulino podobny hormon wzrostu (IGF-1) jest dość pożądany.

3. mleko (w szczególności przemysłowe) zawiera także dużo estrogenów i innych żeńskich hormonów (dzięki nim krowy dają więcej mleka), których nadmiar poza przyczynianiem się do niepłodności i zespołu policystycznych jajników może powodować raka kobiecych narządów. - prawda! Dodatkowo estrogen pogarsza przyswajalność wapnia (którego mleko miało być dobrym żródłem)

4. mleko stymuluje wydzielanie insuliny, co prowadzi do nierównowagi hormonalnej, trądzika i innych zmian skórnych, otyłości, depresji, niektórych rodzajów raka i chorób układu krążenia, a także przyspiesza postępy cukrzycy. Mleko zdecydowanie nie pomaga stracić na wadze, więc jeśli próbujesz schudnąć, to pewnie skorzystasz na chociaż tymczasowym ograniczeniu nabiału. - ok to jest prawda. Wyrzuty insuliny nie koniecznie jednak sa złą rzeczą. Np po treningu sa jak najbardziej pożądane. Jesłi potrafimy kontrolować naszą gospodarkę insulinową to mozemy “zrobić” naprawdę potężną masę mięsniową bez używania sterydów.

5 mleko przemysłowe pochodzi od krów karmionych wszystkim tym, czego krowy w naturze nie jedzą, jak np. soja, kukurydza, mączki rybne. Mleko od chorych, naszprycowanych hormonami i antybiotykami oraz fatalnie odżywionych krów (a tylko takie jest w sklepach) niewiele ma wspólnego z mlekiem od zdrowych krów jedzących trawę na wolnym powietrzu. - Dokładnie!

6 część nabiału zawiera penicylinę – wstrzykiwaną do wymion z powodu ich zapalenia występującego dość często przy mechanicznym dojeniu, a czasem krowy dostają nawet penicylinę cały czas, profilaktycznie. Penicylina jest najczęściej uczulającym lekiem, a jej głównym ukrytym źródłem są właśnie mleko, masło, sery, jogurty, a nawet lody robione z mleka w proszku. Zła reakcja organizmu na nabiał może być czasem wywołana uczuleniem na penicylinę a nie kazeinę. - true story bro!

7 mleko jest stosunkowo ubogie w składniki odżywcze (w porównaniu do mięsa, warzyw i owoców) oraz nie dostarcza nam niczego unikalnego. Wiele ludzkich kultur i społeczności w ogóle nie je mleka ani jego przetworów i nie ma żadnych problemów ze zdrowiem.- tak, np Azjaci nie jedzą mleka i jakoś dają radę. Np w Japoni od kilku dziesiecoleci wzrasta spożycie nabiału (tradycyjnie było bardzo niewielkie) i wzrastają związane z tym problemy.

8 żaden dorosły ssak nie żywi się mlekiem, czy to oznacza, że natura popełniła błąd? Czy to może człowiek działa wbrew naturze pijąc mleko? I to mleko krowie, stworzone przez naturę dla cieląt, pod kątem ich budowy i potrzeb, różniące się dość znacznie od mleka ludzkiego? - tu bym sie nie ekscytował . Ludzie robią wiele rzeczy, których nie robią inne zwierzęta i dla tego zdominowaliśmy ten swiat i zbudowaliśmy cywilizacje

9 osteoporoza występuje najczęściej w krajach, w których je się najwięcej nabiału. - tak, to kolejny argument iż mleko nei zapewni nam silnych kości a raczj je osłabi. Najwiecej przypadków osteoporozy notujemy w stanach i skandynawi, a to są kraje gdzie najwięcej nabiału jest spożywane (a ludzie nie są uczuleni na mleko)

Podsumowując

Mleko jak i cały nabiał wg mnie powinien być tolerowany jeśli
mamy własna krowę (najlepiej rasy Guernsey lub jakąś afrykańską krasule - ze względu na rodzaj kazeiny)
chodujemy ją za stodołą na zielonej trawce
pijemy i wytwarzamy nabiał bez obróbki termicznej i mechanicznej

Jako ze mieszkam w dużym miescie i na balkonie mi sie krowa nie zmieści to zmuszony jestem zrezygnować z tego napoju :)

Dla tego pozostaje na diecie, z której wyeliminowałem mleko krowie.
Spożywam sporo masła klarowanego (sam robię)
Raz na tydzień jem tłuste twarogi
Tygodniowo zjadam 50-60g żółtych serów długo dojrzewających
Od czasu do czasu jem śmietane (tłustą ok 30%)
Raz w miesiacu jem jogurty i kefiry z mleka ekologicznego z kontrolowanych ekologicznych wytwórni (są w cholere drogie - wiec dlatego tak rzadko)

UFFFFF - sie zmęczyłem tym pisaniem :D


Reply
Quote
wujekedek
Joined: 15.05.2011

łoooo Matulu !!!!
ale mi ściana tekstu wyszła
Stawiam pół litra kazdemu kto to wszystko przeczyta

Oczywiście pól litra mleka :D

MultiBase - to co piszesz o swojej diecie wg mnie wygląda całkiem rozsądnie :)
Jeśłi chodzi o pieczenie grilowanie i smażenie - to tak jest to proces obróbki, potencjalnie szkodliwy.
W temperaturze powyżej 120 stopni może dojść do wytworzenia akryamidów - w pizdu szkodliwych toksyn które uszkadzają układ nerwowy i sa cholernie rakotwórcze (wywołują nowotwory układu pokarmowego) - ale można temu zapobiec - starając sie nie spalać mięsa na czarno (chodzi mi o np takie charakterystyczne prążki na mięsie od grilowania)

NoisysHaRk - w sumie to gram tak mało ze ciężko powiedzieć zebym jakoś specjalnie w czymś sie specjalizował
To znaczy staram sie grać co wieczór, gram moze 2-4 turnieje i tyle - na wiecej czas i mozliwosci nie pozwalają
Gram stt za 2,5$ i próbuję swoich sił w 180 turbo za 0,5$


Reply
Quote
chudyand1
Joined: 04.04.2010

W jaki sposób w takim razie w jednym pojemniku super zdrowego jogurtu z Danona mamy i bakterie i cukier (jogurty te są bardzo słodkie) ????

Nie bez powodu Danone w Stanach płacił wielomilionowe kary za wprowadzanie konsumentów w błąd jakoby ich jogurty miały działanie prozdrowotne. Wystarczył do tego pozew zbiorowy ogarniętych obywateli. W Polsce raz, że w tej kwestii jest syf, dwa mała świadomość społeczna i po prostu ludzie się tym nie interesują za bardzo to i dostają często wybrakowany produkt. Osobiście na rynku znalazłem dwa jogurty bez dodatków mleka w proszku bądź też białek mleka (czyli takie jakie powinny być). Nie chce robić reklamy tych produktów (zainteresowani sobie znajdą) i w zasadzie nie chce również jakoś demonizować pozostałych bo białka mleka to nie karagen na przykład, który może wykazywać działanie niekorzystne na nasze zdrowie jedynie chce zaznaczyć, że ze względu na koszty zapewne związane z procesem produkcji dodaje się często zbędnych składników, które finalnie w wielu produktach nie powinny się znaleźć, często niestety również tych "szemranych" Imo najlepszą opcją jest robienie sobie jogurtu samemu w domu, choć wiążę się to z jednorazowym wydatkiem pieniążków na jogurtownice i bakterie .Niby można i bez tego zrobić, ale mi osobiście nie wyszedł.

1. mleko zawiera laktozę i kazeinę na którą wiele osób jest uczulona. - z tym sie zgadzam.

Trudno się z tym nie zgodzić jeżeli interpretuje się doniesienia na temat laktozy tak by potwierdzić swoje argumenty traktując fakty dość wybiórczo co jest najczęściej niejako domeną wegan właśnie. Jak zapewne wiesz możliwość trawienia mleka nabyliśmy na drodze ewolucji a sam fakt trawienia laktozy jest zróżnicowany w zależności od grupy etnicznej. To prawda, że Azjaci mają problem z trawieniem laktozy i właśnie w zależności od grupy etnicznej (od 60 do 100 % osobników jej nie trawi) jednak ten problem tylko w niewielkim stopniu dotyczy Europejczyków (Szwecja - 100 % społeczeństwa nie ma z tym problemu, Wielka Brytania -85 % czy też Polska w zależności od źródła 70-80 % ) Czy to jest wiele ? Można byłoby się kłócić bo dla przykładu w Polsce o wiele więcej osób jest uczulona na przykład na truskawki aniżeli mleko ! . Tak więc argument o światowej nietolerancji jest nieprecyzyjny jeżeli wrzucasz wszystkich do jednego worka. Wiadomo, że Azjaci jako ogół populacji stanowią największy odsetek. Tak więc argument, który może być użyty jedynie w stosunku do osoby, która ma problemy z trawieniem mleka a nie na zasadzie 60 % populacji nie trawi mleka wiec coś jest na rzeczy i z tego powodu nie powinno się go spożywać.

2. mleko zawiera hormon wzrostu IGF-1, który jest bardzo przydatny u dzieci (i cieląt), ale u nastolatków ten hormon powoduje trądzik, a u dorosłych przyspiesza starzenie i może wspomagać rozwój raka. - tez sie zgadzam. z tym ze w przypadku ludzi chcących zbudować masę mieśniową insulino podobny hormon wzrostu (IGF-1) jest dość pożądany.

Zgoda w mleku znajdują się hormony wzrostu takie jak IGF-1 czy somatomedyna jednak należałoby wyjaśnić przy tym,że one nie są do mleka dodawane jak bardzo wiele osób sądzi a "naturalnie się tam znajdują". Tak więc producenci mleka nie dodają ich do mleka bo takie jest ich widzimisię . Osobiście nic nie wiem o tym, aby ów hormony miały negatywny wpływ na nasze zdrowie więc musiałbym zgłębić temat bo z tego co się orientują są to najzwyklejsze w świecie białka, które rozkładane są w przewodzie pokarmowym. Mylne jest też przekonanie, że taki hormon wzrostu wywołuje jakoś reakcję ponieważ ów hormony nie działają po podaniu doustnym podobnie jak insulina a jakoś nie spotkałem się z praktyką wstrzykiwania sobie mleka w biceps więc o to byłbym raczej spokojny ;) Chociaż tak jak napisałem nic mi nie wiadomo o tym, że mogą powodować raka. Tutaj skończę bo nie za dobrze pamiętam czy dotyczy to IGF a nie chce strzelić gafy ale wydaje mi się, że gdzieś czytałem, że jest dokładnie odwrotnie jeżeli chodzi o potencjalny wpływ IGF przy rozwoju raka (przy odrobinie czasu postaram się to ogarnąć)

3. mleko (w szczególności przemysłowe) zawiera także dużo estrogenów i innych żeńskich hormonów (dzięki nim krowy dają więcej mleka), których nadmiar poza przyczynianiem się do niepłodności i zespołu policystycznych jajników może powodować raka kobiecych narządów. - prawda! Dodatkowo estrogen pogarsza przyswajalność wapnia (którego mleko miało być dobrym żródłem)

Z tym również się zgodzę, iż mleko zawiera estrogeny, które w przeciwieństwie do IGF-1 są bardzo dobrze wchłaniane z przewodu pokarmowego jednak bardzo wiele badań retrospektywnych nie wykazało aby te hormony były odpowiedzialne za schorzenia o, których piszesz więc tutaj na dwoje babka wróżyła bo jak zapewne wiesz niemal na wszystko można znaleźć paragraf. W tej kwestii zdania są podzielone istnieją badania które tezę zarówno potwierdzają jak i obalają więc ciężko powiedzieć jak jest naprawdę. Zresztą należy powiedzieć sobie co oznacza nadmiar estrogenów i jakie ilości mleka należałby spożyć aby estrogeny z mleka nam zaszkodziły. Dla przykładu w stanach hejt na mleko zaczął się mniej więcej w okresie, w którym naukowcy z Harvardu opublikowali badania, iż spożycie 7,5 szklanki mleka dziennie ! może przyczyniać się do problemów zdrowotnych :ayfkm: Jaki racjonalnie odżywiający się osobnik spożywa bliko 2 litra mleka dziennie :ayfkm: Rozumiesz o co mi w tym wypadku chodzi right ?

4. mleko stymuluje wydzielanie insuliny, co prowadzi do nierównowagi hormonalnej, trądzika i innych zmian skórnych, otyłości, depresji, niektórych rodzajów raka i chorób układu krążenia, a także przyspiesza postępy cukrzycy. Mleko zdecydowanie nie pomaga stracić na wadze, więc jeśli próbujesz schudnąć, to pewnie skorzystasz na chociaż tymczasowym ograniczeniu nabiału. - ok to jest prawda.

Osobiście nie uważam aby to był problem, który dotyczy zdrowego człowieka. Ok cukrzycy wiadomo, powinny unikać takich produktów jednak powiedzmy sobie szczerze spożywasz mięso nie ? Niektóre gatunki mięsa (jak na przykład czerwone) powodują większą odpowiedź insulinową niż białe pieczywo o czym bardzo wielu dietetyków nie wie bo uważa, że cukier we krwi podnoszą tylko węglowodany. Gdybyś chciał to tak argumentować to strzelam, że musiałbyś na tej podstawie wyrzucić połowę produktów, które obecnie spożywasz. Zresztą tutaj również istnieją doniesienia, iż dobrej jakości mleko tłuste zarówno wspomaga odchudzanie (odwrotnie niż założyłeś ) co wykazali badacze z Izraela oraz zmniejsza zachorowanie na cukrzyce stopnia II ( wnioski naukowców Harvard School of Public Health )

5 mleko przemysłowe pochodzi od krów karmionych wszystkim tym, czego krowy w naturze nie jedzą, jak np. soja, kukurydza, mączki rybne. Mleko od chorych, naszprycowanych hormonami i antybiotykami oraz fatalnie odżywionych krów (a tylko takie jest w sklepach) niewiele ma wspólnego z mlekiem od zdrowych krów jedzących trawę na wolnym powietrzu. - Dokładnie!

Tutaj z poglądami całkowicie się rozmijamy. Po pierwsze za każdym razem gdy rozmawiam z kimś o mleku wspomina on najczęściej o tym najbardziej przetworzonym UHT, że wyjałowione, że w procesie obróbki traci witaminy i minerały ogólnie, że to sama woda i to ma być argument, który przemawia za nie piciem mleka. . No dobrze ale nie rozmawiamy o mleku UHT tylko o mleku jak najbardziej naturalnym bo interesują nas tylko takie produkty nie ? To, że w sklepie można dostać gorszej jakości mleko UHT ma być argumentem za nie piciem tego "prosto od krowy"? Sugerujesz, że każdy konsument jest na tyle nieświadomy, że sam fakt dostępności mleka UHT spowoduje, że wybierze on te najgorsze ? Bo nie bardzo rozumiem . Zresztą nie jest tak, że mleko UHT jest całkowicie pozbawione wartości odżywczych, ale nie będę się nad tym rozwodził bo brakuje trochę czasu jak również nie jest tak,że w sklepach nie można dostać dobrej jakości mleka ale ponownie nie będę polecał aby nie robić reklamy.

Temat dodawania antybiotyków i hormonów to niejako już mit i powinien w debacie na temat mleka przestać być powtarzany. Po pierwsze same kontrowersje na temat dodawania hormonów i antybiotyków oczywiście dotyczą USA i stamtąd jak większość poglądów przywędrował bo tam faktycznie szczególnie w latach 90 panował istny cyrk za sprawą wielkich korporacji, które lobowały ustawy korzystne dla siebie i nie tylko do mleka ale do wielu produktów dodawano taki syf, że głowa boli w celu zwiększenie sprzedaży i zmniejszenia kosztów ale zaznaczam rzecz działa się lata temu i na rynku amerykańskim, na którym zresztą do dziś panuję inne regulacje prawne w zakresie produktów spożywczych niż w Europie to jedna sprawa. Druga to natomiast to, że w UE od 2006 roku na mocy jednej z dyrektyw zabrania się dodawania do mleka hormonów oraz antybiotyków. Tak antybiotyki są podawane krową jednak na takiej samej zasadzie jak ludziom i tyko wtedy kiedy jest to niezbędne (czyli w okresie choroby, a to że zwierzęta chorują to przecież nic nadzwyczajnego) a nie sypię się ich hurtowo do paszy jak wielu myśli. Dodatkowo zwierzęta poddane takim kuracją podlegają karencji jeżeli idą na rzeź podobnie jak produkty takie jak jaja, mleko etc i są bardzo restrykcyjnie badane po upływie tej karencji przez weterynarza na obecność właśnie tych antybiotyków. Jeżeli ktoś sugeruje, że do mleka dodawane są antybiotyki to jest to równoznaczne, że stwierdzeniem, że łamię prawo. Oczywiście, że zawsze znajdzie się nieuczciwy producent jednak twierdzenie, że wszyscy są nieuczciwi to imo srogie nadużycie. Zresztą jak wspomniałem wcześniej rozmawiamy o mleku jak najbardziej naturalnym wiec argumenty typu mleko UHT, mleko od krowy karmionej mączką, etc są niejako zbędne bo nie dotyczą one produktu o którym mowa. Paradoksalnie to polecałbym się zastanowić czy aby na pewno mając do wyboru dobre mleko od przemysłowego producenta oraz takie od babci na targu, nawet gdy doiła krowa rano aby na pewno w każdym przypadku będzie zdrowsze. Otóż producenta jak już wspomniałem obowiązuje szereg regulacji przez co mleko przez niego sprzedawane jest na ogól bezpiecznym produktem natomiast co do drugiej opcji nie masz żadnej pewności i to jest pułapka, w którą może wpaść (zaznaczam może , lecz nie musi) człowiek, który myśli że na targu, na wiosce czy gdzie tam jeszcze dostanie zdrowsze mleko niż w sklepie. Tak naprawdę nie wiesz czym taka babcia tą krowę karmi, nie masz pojęcia czy ona nie choruje może ci powiedzieć, że cały dzień się pasie ale z reguły pozostaje ci jej wierzyć na słowo, natomiast w przemysłowej produkcji na "słowo" to firma może upaść jak wybuchnie skandal i mało kogo stać tak naprawdę na kręcenie afer, bo kary niszczą takich producentów. Oczywiście można gdybać czy w Polsce jest podobnie jak na zachodzie bo tutaj z reguły płaci się śmieszne kary ale też nie uważam, że zaraz z tego powodu wszyscy kręcą. Takie myślenie imo charakterystyczne jest dla ludzi, którzy wszędzie węszą teorie spiskowe.

6 część nabiału zawiera penicylinę – wstrzykiwaną do wymion z powodu ich zapalenia występującego dość często przy mechanicznym dojeniu, a czasem krowy dostają nawet penicylinę cały czas, profilaktycznie. Penicylina jest najczęściej uczulającym lekiem, a jej głównym ukrytym źródłem są właśnie mleko, masło, sery, jogurty, a nawet lody robione z mleka w proszku. Zła reakcja organizmu na nabiał może być czasem wywołana uczuleniem na penicylinę a nie kazeinę. - true story bro!

Na temat antybiotyków wypowiedziałem się wyżej natomiast jeżeli tego nie zrobiłeś to polecam zapoznać się z zasadami i restrykcjami dotyczącymi produkcji mleka i jakie normy oraz jakie warunki weterynaryjne muszą spełniać urządzenia do dojenia, producenci etc. Zapewniam, że nie jest to wolna amerykana jak się niektórym wydaje. Tutaj również wielu wegan swoje przekonania opiera na kilku filmach z internetu, które przedstawiają jakąś patologiczne sytuacje chowu bydła , które nie powinny mieć miejsca jako ogólnoświatową normę aby grać na emocjach bo wielu z nich właśnie tym się kieruje w rozmowie - emocjami brak im za to często merytorycznych argumentów.

7 mleko jest stosunkowo ubogie w składniki odżywcze (w porównaniu do mięsa, warzyw i owoców) oraz nie dostarcza nam niczego unikalnego. Wiele ludzkich kultur i społeczności w ogóle nie je mleka ani jego przetworów i nie ma żadnych problemów ze zdrowiem.- tak, np Azjaci nie jedzą mleka i jakoś dają radę. Np w Japoni od kilku dziesiecoleci wzrasta spożycie nabiału (tradycyjnie było bardzo niewielkie) i wzrastają związane z tym problemy.

Dość śmiałe twierdzenie zważając na fakt, że natura ustawiła to tak, że to właśnie mleko jest pierwszym pokarmem w twoim życiu. Ale być może to jakieś przeoczenie z twojej strony albo jak czegoś nie rozumiem bo jest piąta rana a ja tutaj pisze już blisko 2,5 godziny :ayfkm: Natomiast to, że Azjaci daję rade bez mleka to miałki argument tbh. Istnieje grupa ludzi, którzy z powodu defektów genetycznych nie trawią trypsyny i dają sobie jakoś bez niej radę. Oznacza to, ze na tej podstawie ja również nie powinienem spożywać białka skoro nie mam podobnie jak po mleku żadnych przykrych dolegliwości z tym związanych ? No nie . Co do Japonii to niemal jestem pewny, że taka korelacja spożycie nabiału- zwiększone problemy zdrowotne jest bardzo trudna do udowodnienia i jeżeli ktoś nawet przeprowadził w tym kierunku badania to prawie na pewno według mnie są obarczone poważnym błędem chociażby z powodu tego, że Japończycy prowadzą bardzo stresujący tryb życia, palą jak smoki i się przepracowują i w tym wypadku zwiększone spożycie nabiału może się mieć nijak do problemów zdrowotnych. Podobnie zresztą mają się badania na temat weganizmu versus przeciętny zjadacz mięsa. Weganie w tych badaniach najczęściej wypadają jako grupa o wiele zdrowsza jednak nikt nie zaznacza, że porównanie wegan odnośni się najczęściej do Amerykanów, u których co trzeci już chyba cierpi na chorobową otyłość i w tym społeczeństwie panuje szeroko zakrojona patologia żywieniowe (stres, używki, fastfoody, brak ruchu ). Jak porówna się wyniki wegan z wynikami mięsożerców, którzy dbają o nawyki żywieniowe i zdrowie to weganie nie mają żadnej przewagi a nawet badania wykazują, że chorują częściej, mają większe niedobory witamin niż mięsożercy etc.

Spoiler

8 żaden dorosły ssak nie żywi się mlekiem, czy to oznacza, że natura popełniła błąd? Czy to może człowiek działa wbrew naturze pijąc mleko? I to mleko krowie, stworzone przez naturę dla cieląt, pod kątem ich budowy i potrzeb, różniące się dość znacznie od mleka ludzkiego? - tu bym sie nie ekscytował . Ludzie robią wiele rzeczy, których nie robią inne zwierzęta i dla tego zdominowaliśmy ten swiat i zbudowaliśmy cywilizacje

W sumie sam podważyłeś ten argument, który również bardzo często podnoszony jest przez wegan a nawet przez rozpoznawalnych działaczy na rzecz weganizmu jak Gary Yourofsky. Zresztą można szybko to kontrować jakimś trololol . Wyobrażasz sobie słonia, ssącego cyca matki poza okresem dojrzewania ? Powiedziałbym, że to trochę hm.. niepraktyczne. Zresztą jak zauważyłeś człowiek robi wiele rzeczy, których pozostałe gatunki nie robią jak na przykład picie kawy czy smażenie mięsa, produkcja tytoniu :coolface: Imo argument trochę z dupy.

9 osteoporoza występuje najczęściej w krajach, w których je się najwięcej nabiału. - tak, to kolejny argument iż mleko nei zapewni nam silnych kości a raczj je osłabi. Najwiecej przypadków osteoporozy notujemy w stanach i skandynawi, a to są kraje gdzie najwięcej nabiału jest spożywane (a ludzie nie są uczuleni na mleko)

Musisz wybaczyć ale nie mam już siły więc odniosę się do tego i innych rzeczy w innym terminie natomiast to, że mleko osłabia kości to również jest mit a badania i wysnute z nich wnioski są podane na zasadzie o której wspominałem przy okazji Japończyków i nabiału. Nieprecyzyjne i mające udowodnić z góry stawianą tezę, w rzeczywistości taka korelację bardzo trudno udowodnić i jest to czyste gdybanie. Na takiej zasadzie swoje tezy w dużej mierze próbuje właśnie udowodnić wspomnianej przez ciebie "China study" właśnie Cambell

Z góry przepraszam za błędy i składnie jak również jeżeli gdzieś odniosłem się do ciebie personalnie a nie jest to stricte twoje stanowisko bo zaznaczyłeś, że są to również argumenty wegan a ja mogłem odnieść się do wszystkiego jak leci ze względu na porę.


Reply
Quote
chudyand1
Joined: 04.04.2010

I ja to wszystko napisałem ? :facepalm:

Podsumowując

Mleko jak i cały nabiał wg mnie powinien być tolerowany jeśli
mamy własna krowę (najlepiej rasy Guernsey lub jakąś afrykańską krasule - ze względu na rodzaj kazeiny)
chodujemy ją za stodołą na zielonej trawce
pijemy i wytwarzamy nabiał bez obróbki termicznej i mechanicznej

Jako ze mieszkam w dużym miescie i na balkonie mi sie krowa nie zmieści to zmuszony jestem zrezygnować z tego napoju

Nie uważam,aby twoje podejście do mleka było czymś zgoła złym, bo można faktycznie obejść się bez mleka, mięsa czy też pozostać zdrowym do końca życia będąc weganinem i wcale nie trzeba go spożywać. Ja jednak jeżeli chodzi o odżywiania kieruje się starą maksymą "Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną" W dużych ilościach w zasadzie wszystko szkodzi, no może prócz cyjanku on szkodzi w małych :yaoming: Dlatego, też osobiście sądzę, że jeżeli nie ma żadnych przeciwwskazań jak alergia na białka mleka i jest ono dobrze przez nas tolerowane to nie ma na tyle silnych i przekonujących argumentów aby w niewielkich ilościach wprowadzić je do diety i dostrzegam o wiele więcej zalet picia mleka niż jego nie picia ale to ja, i o wszystkich naturalnie nie wspomniałem bo sporo tego. Jak pisałem wcześniej mleka sam spożywam niewiele i najczęściej jest to do 200 ml (więc jakimś zagorzałym zwolennikiem picia mleka nie jetem )i to nie codziennie a w zasadzie nawet 100 ml bo pije tylko w postaci cappuccino albo po prostu po treningu, można zamiast wody dodawać jeżeli suplementuje się białko w prochu, co też najczęściej jest zbędne bo wszystkiego możemy dostarczyć poprzez dobrze rozplanowaną dietę i często suplementacja to zabieg producentów odżywek i właśnie supli by wyciągnąć kasę od konsumentów. Natomiast rozumiem jak ktoś chce sobie suplementować chociażby to białko bo mu tak wygodnie i nie neguje takiego podejścia, jak również sam nie wykluczam takiego sposobu dostarczenia białka w momencie, w którym skończę cykl redukcyjny i przejdę na masówkę głównie z uwagi na wygodę właśnie. Natomiast to co piszesz o posiadaniu własnej krowy etc dla 95 % konsumentów jest nieosiągalne, zresztą sugerujesz tutaj, że mięso również na takiej zasadzie powinno się spożywać a chyba nie tuczysz świni aby bić z niej schabowe ? Wspomniałeś, gdzieś wcześniej, że żywność to chemia i tak jest w zasadzie bo w niektórych produktach można znaleźć 1/4 tablicy mendelejewa i to w tych, które powszechnie uchodzą za zdrowe. Zmierzam do tego, że w dzisiejszych czasach musimy iść na kompromis i liczyć się z tym, że konserwantów i ogólnie pojętej chemii w jedzeniu (pestycydów etc )nie unikniemy bo takie obecna cywilizacją stawia wymogi. Gdyby nie opryski pól, pestycydy, dodawanie konserwantów do żywności nie byłbyś w stanie wyżywić rodziny bo żarcia by brakło i co rusz ktoś by padał jak mucha zarażając się jadem kiełbasianym czy innym cholerstwem. Chemii u jedzeniu się nie uniknie tak czy inaczej i dotyczy to również w jakimś stopniu mleka więc trzeba iść na kompromis. Warunki jakie zakładasz by były spełnione abyś mógł mleko polecić powiedzmy sobie szczerze są dla większości z kosmosu i nierealne. Równie dobrze możesz jako dietetyk polecać spożywanie dzikiego ryżu codziennie z upraw biologicznym tylko realnie patrząc kogo na to stać ?

Tak więc mamy trochę odmienny pogląd w tej sprawie ale chyba nie jest tak, że któryś z nas w kwestii picia/czy nie picia mleka się mocno myli. Napisałbym, że reprezentujmy dwa odmienne podejścia a które wybierze ewentualny konsument to kwestia ważenia przez niego argumentów za i przeciw. Można również nie pić ze względu na przekonania (weganie) i tego również nie potępiam, natomiast nie jestem często w stanie przejść obojętnie koło dość częstych ich bzdurnych argumentów hejtujacych mleko jak na przykład , że zakwasza organizm etc bo to czyste brednie.

W temperaturze powyżej 120 stopni może dojść do wytworzenia akryamidów - w pizdu szkodliwych toksyn które uszkadzają układ nerwowy i sa cholernie rakotwórcze (wywołują nowotwory układu pokarmowego) - ale można temu zapobiec - starając sie nie spalać mięsa na czarno (chodzi mi o np takie charakterystyczne prążki na mięsie od grilowania)

Jeżeli mógłbym coś wtrącić, to przy obróbce mięsa nie tyle może dojść do wytworzenia akrylamidu tylko to jest niezaprzeczalny fakt, a samo jego powstawanie nie jest ściśle związane z temperaturą bo wydziela się on już przy niższych temperaturach niż 120 stopniu. Po prostu w temperaturze powyżej 120 stopni następuje gwałtowne zwiększenie się jego wydzielania i trochę błędnie się przyjęło na tej podstawie, że nie powstaje on przy "mniej intensywnej obróbce" Przy smażeniu występuje również problem związany z oksydacją środków wybranych do tej obróbki więc tutaj również należy zwrócić uwagę na czym smażymy. Osobiście jeżeli chcę zjeść steka na przykład to piekę go w piekarniku w niskiej temperaturze na przykład 70 stopni i taki sposób obróbki bym polecał. Już pal licho ten akrylamid i że powstanie go o wiele mniej bo chodzi głównie o to, że mięso poddane takiej obrócę jest niesamowicie smaczne, idealnie wypieczone, charakteryzuje się kozacką teksturą i dosłownie rozpływa się w ustach choć to nie czekolada heh i w zasadzie takiego efektu nie uzyskasz na patelni. Jedyny poważniejszy minus takiej obróbki to czas oczekiwania przy większych sztukach mięsa jednak jeżeli przygotowujesz jedzenie tylko dla siebie to zamkniesz się w godzinie czasu co myślę ze względu na wspomniane przez mnie zalety jest akceptowalnym kompromisem. Jeszcze bardziej optymalnym sposobem obróbki wydaje się być przygotowanie mięsa techniką "sous vide" ale znowuż mało kogo stać na wydanie dość sporego siana na cyrkulator i pakowarkę próżniową z prawdziwego zdarzenia wiec najczęściej wspominam o tym na zasadzie nowinki :yaoming:


Reply
Quote
ultrac
Joined: 23.10.2012

Mleko prosto od krowy, jeszcze ciepłe - mega sprawa :happy: Choć niektórzy czują obrzydzenie :ayfkm: A przetwory z takiego mleka, biały ser oooooooo :f_p: :f_love:

Ale to trzeba mieć dostęp, i tutaj zgadzam się z chudym. Przede wszystkim zdrowy rozsądek. Jeśli ktoś ma miliony na koncie albo możliwość ze względu na rodzinę na wsi, lub sam mieszka niech się żywi 100% eko. Przeciętny człowiek mieszkający w mieście nie ma takiej możliwości. Oczywiście można w ramach budżetu wybierać lepsze żarcie niż gorsze, choćby na rynek iść jeśli jest taka możliwość, podjechać na wieś do gospodarzy, kupić część produktów w sklepie z żarciem ekologicznym, zamiast coli kupić owoce, zamiast paróweczek za 5zł/kg jakąś zdrową wędlinę. Można tak wymieniać.

Ale chemii generalnie zwykły człowiek w żarciu nie uniknie. A moim zdaniem, jeśli na coś nie mam wpływu, to się tym nie przejmuję. Zresztą - nadgorliwość gorsza od faszyzmu :milord:

Wprawdzie odkąd przeszedłem na zdrowsze żywienie najzwyczajniej w świecie nie mam w ogóle chęci na napoje słodzone-gazowane (nigdy zresztą jakimś wielkim fanatykiem nie byłem) ale, jak będę miał kiedyś chęć kupić dwa litry korporacyjnej Coca-Coli i popić nią pizzę z Pizza Hut, to OK, miałem chęć.

Najwyżej będę później przez kilka dni to zrzucał :coolface:


Reply
Quote
wujekedek
Joined: 15.05.2011

Zakładając bloga na PS nie spodziewałem sie ze będę mógł prowadzić tak ciekawe dyskusje
Dzięki Panowie!

chudyand1 -
Zgadzam sie z tobą, iż Europejczycy w olbrzymiej większości tolerują laktozę, a pozostałe rasy - nie specjalnie.
Wydaje mi się nawet, ale już jest to takie gdybanie, ze nasza umiejętność adaptacji do wielu źródeł pożywienia, pozwoliła nam uzyskać przewagę cywilizacyjną nad innymi rasami w ostatnich stuleciach.

Oczywiście zgodzie sie ze więcej osób jest potencjalnie uczulonych na truskawki czy inne tego typu pokarmy, jednak przeciętny polak nie spożywa 2-3 porcji truskawek dziennie, natomiast różnych form nabiału - tak.

IGF i inne hormony - tu faktycznie zgodzę się z tobą. Oczywiście chodzi nam o hormony, które naturalnie występują w mleku. To czy potrafią one przeniknąć przez układ trawienny i wpłynąć jakkolwiek na nasz organizm, wydaje się faktycznie wątpliwe.

Jeśli chodzi o kancerogenne działanie tych hormonów. Nie jestem endokrynologiem ani onkologiem, wiec nie śledzę zbyt dokładnie tego zagadnienia.
Jednak od ponad 25 lat jestem związany ze środowiskami różnych sportowców i zawodników, gdzie często sprawy stymulacji hormonalnej są, ze tak powiem, w centrum zainteresowania.
Mozliwe ze padam ofiara “bro science” ale niemal od kiedy tylko hormony wzrostu weszły do użytku, miały renomę “że po tym można mieć raka”.
Przyjąłem to na wiarę i biorąc pod uwagę, iż kilku znajomych ex-sportowców faktycznie ostatnio zmagało sie z nowotworami, uznawałem to za skutki zabaw z, między innymi, hormonem wzrostu kilkanaście lat wcześniej

Nie sadzę zeby GH lub IGF miały zastosowanie w kuracjach czy prewencji nowotworowej, ale oczywiście mogę sie mylić

Oczywiście pisze to w formie ciekawostki tylko, gdyż jak już zauważyliśmy podawanie tych hormonów musi nastąpić przez iniekcję i mówimy tu o zupełnie innych dawkach, niż te jakie znajdziemy w mleczku

Jeśli mówimy o estrogenie i fitoestrogenach występujących w pożywieniu - nie ma tu zgodności. Sporo sie nasłuchałem na rożnych wykładach, o szkodliwości tych substancji u mężczyzn
Ostatnio jednak, byłem na kilku wykładach prowadzonych przez zwolenników wegańskiej diety (wykładowca jest dietetykiem i doktorantem na UW - więc starał sie wszystko dobrze argumentować i uzasadniać, powołując sie jednocześnie na stosowne badania i meta-analizy). Na wykładach prezentowano odmienne stanowisko - zażarcie broniąc spożycia soi, sezamu i lnu które są bardzo bogate w te substancje.

Dodam ze swojej strony ze bardzo bogate w fitoestrogeny są napoje alkoholowe - np piwo, które reklamowane jest jako niesamowicie męski napój, a czyni z jego amatorów …. kobiety (przynajmniej hormonalnie) :badteeth:

>>>> Zresztą tutaj również istnieją doniesienia, iż dobrej jakości mleko tłuste zarówno wspomaga odchudzanie (odwrotnie niż założyłeś )

Zwróć uwagę co napisałem wcześniej o roli nabiału przy odchudzaniu. Wielu znanych mi kulturystów robi redukcje własnie przy sporym spożyciu nabiału i wychodzi im to wyśmienicie. Czy jest to efekt zawartości CLA czy restrykcyjnej diety o ujemnym bilansie energetycznym - ciężko orzec.

Jednak, jeśli pozwolisz odwołać mi się do osobistych doświadczeń, to zauważyłem, iż wyeliminowanie nabiału u niektórych sportowców, z którymi współpracowałem zaowocowało zdecydowanie pozytywną rekompozycją ciała.
Przykładem z ostatnich miesięcy jest jedna z zawodniczek, która po wyeliminowaniu nabiału i glutenu straciła 8kg masy ciała, bez straty masy mięśniowej. W jej diecie udało sie wyeliminować te dwa składniki (zdecydowanie ich nadużywała) i wprowadzić więcej warzyw. Żaden inny parametr diety czy treningu nie uległ zmianie (kaloryczność i makro pozostały te same, treningi również były podobnie intensywne)
Dodam, iż osoba ta nie była uczulona na laktoze czy kazeine

Sprawa oczywiście nie jest tak prosta np u innej zawodniczki mimo ewidentnych oznak nietolerancji laktozy, po wyeliminowaniu nabiału, stan przewodu pokarmowego znacznie się pogorszył. Zaczęły sie zgagi i problemy z trawieniem.
Generalnie nic w dietetyce nie jest takie proste jak by się chciało :D

A twoje uwaga o dietetykach którzy kojarzą sekrecje insuliny tylko z cukrem jest niestety prawdziwa.
Wielu dietetyków zadowala sie tytułem i nie ma zamiaru sie już dokształcać. Generalnie wyglądają na zaimpregnowanych na wiedzę

Zgadzam sie również z uwagą o mleku prosto od krowy - mleko takie może być niebezpieczne. Tak samo jak wszystko co pochodzi z chowu gospodarskiego.
Różni eko-rolnicy w pogoni za zyskiem naginają troszkę zasady higieny i kontroli w swoich mini gospodarstwach.

Ostatnio ktoś mi się chwalił ze kupuje kiełbasy od jakiegoś faceta na targu i tamten na sto procent nie dodaje do nich azotanów i azotynów. Wszystko super, tylko ze jeśli ten producent uzyskał już jakąś lokalną sławę i zaczyna produkować i przechowywać sporo tych kiełbas, aby zaspokoić popyt - to wydaje mi się, ze zatrucie jadem kiełbasianym u jego klientów jest tylko kwestią czasu.

Produkcja masowa, pestycydy, konserwanty, GMO i inne cholerstwo z jednej strony wyglądają ponuro w opisach eko-dietetyków z drugiej - bez nich nie było by szansy na warzywa, owoce i mięso w cenach dostępnych dla przeciętnego Kowalskiego

>> Dość śmiałe twierdzenie zważając na fakt, że natura ustawiła to tak, że to właśnie mleko jest pierwszym pokarmem w twoim życiu -

Hola, hola :) Nie mieszajmy mleka matki do tej dyskusji - bo jest to kompletnie inna substancja.
Dzieci ludzkie nie mogą pić mleka krowiego do 3 roku życa. Jeśli pija to tylko modyfikowane - które nie jest optymalne dla rozwoju dziecka, ale w dzisiejszych czasach jest w sumie koniecznością.

Wszystko jest lekarstwem lub trucizną - ważna jest dawka. - tak w przybliżeniu mawiał Pan Paracelsus.
Pewnie w XV wieku było to prawdą.
Tylko ze wtedy nie mieli przemysłu spożywczego :badteeth:

Zdecydownaie stoję na stanowisku, iż najważniejsza jest dieta oparta na produktach nisko przetworzonych - warzywach, dojrzałych owocach sezonowych i dobrej jakosci produktach od zwierzęcych
Jesli ktoś żywi sie w ten sposób to ani szklanka mleka, ani lampka wina ani inne drobnostki nie są elementami wpływającymi drastycznie na stan zdrowia
Jesli ktoś zasuwa kebaby i napoje gazowane kilka razy w tygodniu to moze sobie darować rozważania czy mleko mu zaszkodzi czy pomoże. I tak jego organizm jest poważnie zatruty

Jelsi chodzi o mięsko z piekarnika pieczone w niskiej temperaturze - Mega opcja!!! W ten sposób przygotowuję prawie całe mieso, które spożywam (chociaż używam temperatury ok 100 st C bo nie mam zbyt dobrego piekarnika i przy nizszych temp kawałek wołowiny piekł się niemal dobę, zanim był gotowy do spożycia :roto2: )

Ultrac -

Ale chemii generalnie zwykły człowiek w żarciu nie uniknie. A moim zdaniem, jeśli na coś nie mam wpływu, to się tym nie przejmuję. Zresztą - nadgorliwość gorsza od faszyzmu

Ależ mamy wpływ na to co jemy! i to jak najbardziej!
Najczęściej tekst ze “fast food raz na jakiś czas nikomu nie zaszkodzi” słyszę od osób które autentycznie lubią tego typu jedzenie i jedzą je minimum raz w tygodniu.

To czy będziesz wypacał taką pizze przez tydzień czy krócej nie ma znaczenia - nie jesteśmy kotłami grzewczymi opalanymi na brykiet. To nie jest tak ze zjesz ileś tam to musisz ileś tam spalić.
Myślenie o pożywieniu przez pryzmat kcal jest jednym z największych nieporozumień współczesnej “dietetyki ludowej”
Coca cola czy pizza z mikrofali nie jest problemem dlatego, ze zawiera ileś tam kalorii, tylko dlatego ze zaburza działanie naszego układu hormonalnego, nerwowego i trawiennego.

Choroby dieto zależne sa coraz większym problemem.
Sam zajmuję sie dietetyką sprtową - czyli z założenia jest to dieta ludzi zdrowych, jednak coraz wiecej szkoleń z dietetyki klinicznej, uzmysłowiło mi na jakiej bombie zegarowej wszyscy siedzimy.
Myślę ze hasła takie jak zespół metaboliczny czy choroby autoinmulogiczne za kilka lat staną sie głównym tematem zainteresowania mediów zainteresowanych naszym zdrowiem (tych które teraz, nie bez racji, biadolą ze Polacy są najszybciej tyjącym narodem w Europie)

Nota bene - co uważasz za zdrową wędlinę? ;)
Pytam bo przez wiele lat mieszkałem w Hiszpanii i cześć moich hiszpańskich znajomych uważała np tamtejsze szynki Serano (ok 400zł za kg) za niezbyt zdrowe - gdyż zawierały za dużo wody i konserwantów. Dopiero te szynki typu Pata Negra za około 1200zł (300E) za kg spełniały ich wyszukane wymagania.
Biorąc pod uwagę ze 50g takiej szynki to ze 4 plasterki to znaczy ze 1 cienki jak bibułka plasterek to ok 15zł
Jak bym sobie kupił plasterek szynki za 15zł to bym go chyba polakierował i na ścianie powiesił :D


Reply
Quote
ultrac
Joined: 23.10.2012

Napisane przez wujekedek

Ależ mamy wpływ na to co jemy! i to jak najbardziej!
Najczęściej tekst ze “fast food raz na jakiś czas nikomu nie zaszkodzi” słyszę od osób które autentycznie lubią tego typu jedzenie i jedzą je minimum raz w tygodniu.

To czy będziesz wypacał taką pizze przez tydzień czy krócej nie ma znaczenia - nie jesteśmy kotłami grzewczymi opalanymi na brykiet. To nie jest tak ze zjesz ileś tam to musisz ileś tam spalić.
Myślenie o pożywieniu przez pryzmat kcal jest jednym z największych nieporozumień współczesnej “dietetyki ludowej”
Coca cola czy pizza z mikrofali nie jest problemem dlatego, ze zawiera ileś tam kalorii, tylko dlatego ze zaburza działanie naszego układu hormonalnego, nerwowego i trawiennego.

Zgadzam się z Tobą, że mamy wpływ na to co jemy. To raz. Dwa, oczywiście, że Cola to jest syf ale ja (podkreślam - ja) wychodzę z założenia, że jeśli mam chęć na coś, to to jem/piję. To, że nie mam chęci - super. Ale gdybym miał chęć, to nie będę sobie z tego powodu robił jakichś wielkich wyrzutów sumienia :fuckyeah:

Napisane przez wujekedek
Nota bene - co uważasz za zdrową wędlinę? ;)
Pytam bo przez wiele lat mieszkałem w Hiszpanii i cześć moich hiszpańskich znajomych uważała np tamtejsze szynki Serano (ok 400zł za kg) za niezbyt zdrowe - gdyż zawierały za dużo wody i konserwantów. Dopiero te szynki typu Pata Negra za około 1200zł (300E) za kg spełniały ich wyszukane wymagania.
Biorąc pod uwagę ze 50g takiej szynki to ze 4 plasterki to znaczy ze 1 cienki jak bibułka plasterek to ok 15zł
Jak bym sobie kupił plasterek szynki za 15zł to bym go chyba polakierował i na ścianie powiesił :D

Nie wiem jakie mięso jest wyjątkowo zdrowe. Myślę, że pewnie jest tu jakaś skala - od najtańszych paróweczek z Lidla (niezależnie gdzie w Europie jesteś, pewnie takie same) i najtańszych szynek ładowanych Bóg wie czym, poprzez mięso ze sklepów mięsnych zaopatrywanych przez konkretne rzeźnie aż po mięso takie, o jakim mówił Jay w Modern Family :truestory:

Manny : I've never seen you so excited about a restaurant.

Jay : I've waited six weeks for this reservation. They have an Australian wagyu beef that's supposed to change your life.

Manny : In the way heart disease changes your life?

Jay : Because you're a pillar of health. They only feed this cow alfalfa, barley, and red wine, and some chef hand-picks each cut, dry ages it 35 day, before cooking it to a perfect medium-rare, all for me.

Manny : Doesn't the wine make the cow drunk?

Jay : It's not "The Far Side." The cow doesn't drive anywhere. Gloria! Let's go!

Ostatnio znalazłem coś takiego, może kogoś zainteresuje - http://www.befsztyk.pl/ .


Reply
Quote
wujekedek
Joined: 15.05.2011

Napisałem o tych wędlinach, żeby pokazać ze są ludzie uważający za niedostatecznie naturalne wędliny które kosztują 400zł/kg pokazuje to jak różnie możemy sobie zawiesić poprzeczkę :D
Najdroższa rodzima wędlina w Polsce jaką widziałem kosztowała chyba 150zł

Nota bene, słyszałem kiedyś o diecie 20$ - należało jeść tylko pożywienie które było droższe niż 20 dolców z uncje czy coś takiego - bo niby takie jedzenie to już musi być super zdrowe :D
Takie tam wymysły z hoolyłudu

Wydaje mi sie ze sklep, który podlinkowałeś jest jak najbardziej warty zainteresowania - przynajmniej wiedza co sprzedają i potrafią coś na ten temat powiedzieć

Ja ostatnio niemal nie padłem na zawał w moim lokalnym Tesko

Od kiedy to zdrowym i naturalnym pokarmem dla ryb jest pasza??? I co z tego ze bez GMO?
Jeszcze mogli dodać ze pstrąg nie palił fajek i generalnie lubił sport - dla tego jest zdrowy na maksa. :f_drink:

Oczywiście, nie był bym sobą, gdybym nie zagadnął na ten temat Pań, które sprzedają na dziale rybnym.
... totalna pustka w oczach i wyraz irytacji na twarzy ze im dupę zawracam
"Ja nie wiem, mogę menadżera poprosić, on sie moze orientuje"

Ani te Panie, ani "Menadżer" ani nawet Dyrektor tesco nie mają pojęcia co powinien jeść pstrąg i jak to wpływa na nasze zdrowie - bo ich to gówno obchodzi. Liczy się marża, zwroty i obroty.

Żebym nie wyszedł na totalnego zgreda i marudę - uważam ze kazdy ma prawo jeść to co mu sie podoba i w ilościach takich jakie ma ochotę.
Jednak ja czuję cie w obowiązku poinformować wszystkich, którzy chcą słuchać (w tym przypadku czytać) o oddziaływaniu danych produktów na ich zdrowie.
Uważam ze edukacja i świadomość jest najlepszym środkiem chroniącym nas przed chorobami, które niesie nasza cywilizacja.
(dla tego tez uważam ze min obecna "rewolucja" w sklepikach szkolnych jest podejściem od dupy strony do tematu)

Tak przy okazji - dlaczego miał bys mieć ochote na coca-cole?
Zastanawiam sie często nad tym jaki wpływ na nas maja reklamy i działania marketingowe

Ponad 30 lat temu, jako dzieciak, przesiadywałem na terenowych budowach, które prowadził mój ojciec.
Pamietam ze zawsze dostępna była tam woda mineralna dla robotników.
Jak byli spragnieni to brali szklane butelki z kontenerów i pili.
Kiedyś ojciec załatwił gdzieś kilka skrzynek Coli (wtedy sie jeszcze załatwiało rzeczy a nie kupowało).
Stał potem koło wody mineralnej i nikt tej Coli nie pił - bo nikomu sie nie kojarzył ten smak z orzeźwieniem czy sposobem na upał.
Dzisiaj na obozach sportowych, które prowadze, muszę sie nieźle nastarac zeby wszyscy pili w upały wodę, zamiast napojów typu cola.
Ale teraz plakaty typu "cola- ten smak orzeźwia" są, kurde wszędzie!

Tak samo sprawa ma sie z alkoholem zresztą
Za czasów komunistycznych ludzie pili, w tym rownież ludzie młodzi, ale nikt nie upierał sie ze jest to coś zdrowego czy fajnego.
Ot waliło się wódę na imprezach w akademiku "bo człowiek musi przecież mieć coś z życia"
Tymczasem wszedzie do okoła w tej szarej komunistycznej rzeczywistości wisiały plakaty "Alkohol skaraca życie"
Wiec ludzie wiedzieli ze to nic dobrego - i pili dużo mniej niż dzisiaj!

Dzisiaj .... gdzie sie nie obrócisz tam reklama alko
W telewizji, w gazetach, w sklepach
Koło mnie jest chyba 5 sklepów które sprzedają praktycznie tylko alkohol

Otwieram Newsweeka i widzę ze jakiś ex-aktor rozwodzi sie nad zaletami jakis tam win do sera czy wolowiny.
Wszędzie ogródki piwne, festyny piwa, degustacje i celebracje - wszystko na grubej bani

Jaki jest efekt?
Rozmawiam z młodymi (20-25lat) dziewczynami-sportsmenkami (puchary polski, w kadzre na ME w swojej dyscyplinie) którym mam pomóc w ułożeniu diety
Mowię ze moga jeść to tamto i owamto i oczywiście ze muszą zrezygnować z kilku rzeczy, na końcu niby żartem dorzucam ze oczywiście alkohol tez nie wchodzi w grę.
Trzeba było widzieć jakie oczy zrobiły - "jak to!!!??? Nawet czerwone wino? Przecież jest zdrowe"
Kto tym dzieciakom włożył do głowy ze alkohol jest zdrowy?!

Kiedy mówię o tym, to znowu są dwia rodzaje reakcji
- przytakniecie (ci ludzie nie pija, albo wychylają lampkę szampana na sylwka)
- lub reakcja "oj już nie rób ze mnie takiego alkoholika! Jak mam ochotę to sie czasem napije dla odreagowania stresu" (ci już mają problem z Alko, chociaż jeszcze o tym nie wiedzą. Ja natomiast jestem pewny, ze ten ich odstresowawszy przyczyni sie do ich niestety przedwczesnej śmierci - chyba ze sie za wczasu zorientują i przestaną pić)

Uff - jeszcze troszke poprezentuje tutaj swoje poglądy i mnie zbanujecie :D

Na usprawiedliwienie dodam, ze prywatnie - jesli nie jestem o to pytany - nie odzywam sie na temat metod treningowych i dietetyki wcale.
No ale za to jak ktoś już o coś spyta ........


Reply
Quote
chudyand1
Joined: 04.04.2010

<kontrowersje mode on>

GMO :ayfkm: Kolejny popularny "mit" jakoby żywność transgeniczna była niebezpieczna dla naszego zdrowia. Od dziesięcioleci prowadzi się w tym zakresie badania i nikt w sposób konkretny nie jest wstanie wykazać, że taka żywność szkodzi, oczywiście pół Internetu jest odmiennego zdania, choć tak naprawdę nawet nie wiedzą na czym taka modyfikacja polega. W tym temacie również można doszukać się badań jakoby takie produkty niosły ze sobą niebezpieczeństwo dla zdrowia ale jak ktoś z chłodną głową, nie kierując się emocjami związanymi z tym tematem zrobi porządny przegląd literatury na temat GMO (nie mówię tu o oglądaniu starszych panów w garniturach na youtubie, doktorach samozwańcach ) to dojdzie do wniosku, że nie ma obecnie podstaw do tego aby GMO hejtować tak naprawdę, o ile jest w stanie wyciągać logiczne wnioski i nie jest uprzedzony już na starcie.. Nie będę pisał następnej "książki" o tym dlaczego uważam, że taka żywność nie szkodzi a twoje stanowisko jako przeciwnika GMO rozumiem bo stawiasz na naturalne pokarmy i propsy za to. Pewnie z tego powodu również nie jesteś zwolennikiem sztucznych substancji słodzących, które zbierają od dziesięcioleci negatywny feedback. Wiem jak wygląda dostępna literatura naukowa odnośnie słodzików, to prawda, że można znaleźć i 2 tyś opracowań, które donoszą, że słodziki mogą być szkodliwe dla zdrowia i gdybyś tylko chciał to byś mnie takimi opracowaniami zasypał (czego robić nie musisz bo bardzo wielu się przyglądałem) , problem w tym, że znaczna ich cześć kończy się w zasadzie stwierdzeniem "może" i "wymaga dalszych badań: i tak niezmiennie od lat 20 ubiegłego wieku, a same badania i sposób ich przeprowadzania budzą kontrowersję. W skrócie sporo kontrowersji bardzo mało konkretów. Jako kontrargument za to można napisać, że na każde opracowanie o szkodliwości słodzików istnieją dwa, które takiej zależności nie wykazują. Zdaje sobie sprawę, że syntetyczna substancja już tyko z nazwy budzi obawy, ale imo najpierw należałoby z tematem się zapoznać a następnie ewentualnie takowe demonizować.

<kontrowersje mode off>

O ile w temacie żywienia jako tako się orientuje o tyle jeżeli chodzi o treningi mam mały problem więc przy najbliższej okazji jak tylko ułożę sobie w głowie jak ma to wyglądać podpytam o parę kwestii związanych z treningiem siłowym bo za około miesiąc czeka mnie przesiadka z redukcji a do tej pory żelastwem machałem sporadycznie a nie chciałbym sobie krzywdy zrobić :)


Reply
Quote
chudyand1
Joined: 04.04.2010

Ok zanim jeszcze o treningu mam pytanie odnośnie rotacji makro i kaloriami. Nie mogłem nigdzie się doszukać jaki wpływ długofalowo może to mieć na organizm. Orientujesz się może ? Założymy, że w dzień treningowy spożywam 2,4 K kalorii z czego 200 g węgli reszta proteinyi fat w dzień nietreningowy 1,8 K z czego z węgli 100 g. Jak taka rotacja może mieć na mnie wpływ. Pomijając już kwestię tego, że jest to trochę "przekombinowany" model żywienia. Przypadkiem organizm nie dostaje pierdolca co może nie być optymalne gdy co drugi dzień odbiera sygnał o innej podaży kalorii i makro ? W założeniu, miałoby to przełamać stagnację przy niskim body fat na redukcji. Jak to według ciebie wygląda ?


Reply
Quote
wujekedek
Joined: 15.05.2011

hej! Nigdzie nie napisałem ze GMO szkodzi :D

Biorąc pod uwagę ze praktycznie 100% żywności, którą spożywamy nie występowała w przyrodzie jeszcze kilkaset lat temu, to praktycznie wszystko jest zmodyfikowane!

Histeria anty-GMO ma swoje podstawy etyczne i jakieś tam przesłanki zdrowotne, ale jak do tej pory jest zupełnie pozbawiona podstaw naukowych.

Jesli jest jakaś negatywna strona spożywania modyfikowanych warzyw i owoców - to wg mnie jest w 100% równoważona przez pro-zdrowotne właściwości tych warzyw.

Nota bene większość badań na gmo jest zmanipulowana - np karmi sie zwierzęta laboratoryjne soją, której i tak nie powinny jesć - gmo czy nie.

Jeszcze lepsze były badania na cholesterol - gdzie królikom podawano tłuste mięsa, boczek i masło i okazało sie ze im zaszkodziło :D

A słodzików faktycznie nie pochwalam - ale nie ze względu na szkodliwość, tylko z powodów efektu metabolicznego i psychologicznego jaki powodują.

Jesli chodzi o rotacje ww

Nie sądzę zeby były jakieś wiarygodne dane na temat długofalowego oddziaływania na organizm takich okresów z obniżoną podażą kcal i niską podażą ww

Ludzie związani np z ruchem w dietetyce IF (Intermittent Fasting) zarzekają sie, ze różnego typu okresowe głodówki i redukcje są czymś do czego nasz organizm został stworzony
Ludzie od Paleo i różnych low-carb zarzekają sie ze podaż węglowodanów wyższa niż 30% zapotrzebowania, to zbrodnia na naszym ciele.

Ale jeszcze nikt nie przedstawił jakis konkretnych długofalowych badań - i pewnie jak to w dietetyce bywa, nigdy nie przedstawi

Niemniej, uważam ze Redukcja z rotacja węglowodanową jest dobrym pomysłem

Nie uważam, ze organizm można zdezorientować, różnicując z dnia na dzień kcal i ww :D
Ze względów zdrowotnych, niewielkie wahania kaloryczności posiłków i ich składu makro wydają sie bez większego znaczenia

Jako zalety podaje sie często, iż dieta ta polepsza wrażliwość insulinowa (co daje możliwość budowania mięśni ale i pomaga unikać cukrzycy typu II), organizm czerpie więcej energi z kw tłuszczowych, dostarczasz sporo białka

Wbrew pozorom dieta taka nie jest tez specjalnie upierdliwa czy trudna do prowadzenia. Kwesta przyzwyczajenia.

Oczywiście jesli ktoś tam nigdy nie był na żadnych redukcjach sportowych, to wpierw dobrze jest po prostu wejść na niską podaż energetyczną (tak o 20% niższą niż podstawowe zapotrzebowanie) z low-carb (umiarkowanym 30-50% zapotrzebowania energetycznego pokrytego z WW) i poczekać na efekty - mniej kombinowania i zamieszania, a efekty powinny być zadowalające

Dobra, to jak to robie w praktyce

Po pierwsze zawsze dobrze jest sobie zrobić badanie TSH i T3, T4, krzywą cukrowa i lipidogram
Nie bede się tu rozpisywał co i po co - ale generalnie warto się badać od czasu do czasu :D

Zabierając się za ten temat to wpierw przyjrzał bym się zapotrzebowaniu energetycznemu
Zakładam ze to nie pierwsza twoja redukcja i ze poprzednio pułap 2,4 i 1,8kcal działał na ciebie dobrze i osiągałeś zadowalające rezultaty?
Jeśli wyliczyłeś to z jakiś kalkulatorów to zwróć proszę uwagę, iż różnią sie one dramatycznie jeśli chodzi o wskazania - warto mieć to na uwadze.

Ja zazwyczaj, żeby nie robić zamieszana, nie zmieniam kcal w tygodniu
Jadę jedną podażą energetyczną przez ok tydzień lub dwa i patrze na efekty
Pozwala to uniknąć zamieszania i dodatkowych kłopotów z liczeniem
( ale zwróć uwagę, ze robię to dlatego, iż muszę kontrolować diety innych, a nie swoją)

Druga sprawa to umieszczenie węglowodanów w ciągu dnia.
W mojej opini jest to kluczowe dla efektów redukcji - ważniejsze nawet niż Kcal i rotacje.
Rozsądne wg mnie sa dwie obcje - jedna to spożycie praktycznie wszystkich po treningu, druga opcja to spożycie ich wieczorem.
Ewentualnie mozna tez jeść połowę po treningu a połowę wieczorem :D

Jeśli chodzi o ilość posiłków, to najczęściej na redukcji zalecam zmniejszenie ilości posiłków o 1 - czyli jemy większe posiłki - rzadziej
(chyba ze jesteś kulturystą i mas mięśniowa jest najważniejszym parametrem w twoim sporcie)

No i dni nisko wysoko i średnio ww
Poniżej jakaś tabelka z redukcji z zeszłego roku

Po lewej wypunktowane sa treningi
Zawodnik miał od 0 do 2 treningów dziennie.
Po prawej masz ile było węgli - przy zapotrzebowaniu energetycznym 2250kcal
Zazwyczaj daję wiecej w dni z dwoma treningami, mniej w dni odpoczynkowe.
Ja stosuje rotacje 3 poziomową (dużo. średnio i mało)

Mam nadzieje ze coś tam pomogłem :)


Reply
Quote
wujekedek
Joined: 15.05.2011

Update 13

Ilość rozegranych turniejów: 9 (250 od początku uczestnictwa)
Typ gier: SnG
Zysk/strata: -0,3$
Aktualny bankroll: 195,65$
Czas uczestnictwa w rywalizacji(w tygodniach): 13


Reply
Quote
chudyand1
Joined: 04.04.2010

W takim razie pomęczę jeszcze chwilę odnośnie przejścia z redukcji na cykl masowy. Jak według ciebie zrobić to najbardziej optymalnie po długiej redukcji z deficytem 500 kcal ? Nie chciałbym z jasnych względów po tak długiej redukcji (od 19 lutego ) nagle dorzucić + 500 do zapotrzebowania aby niepotrzebnie nie odłożył się w pierwszej kolejności smalec, ale również chciałbym uniknąć typowej reverse diet z dodawaniem po 100 -200 kcal tygodniowo bo będzie trwało całe wieki zanim dojdę do swojego obecnego zapotrzebowania a co dopiero do nadwyżki, a redukcją jestem już po prostu zmęczony. Tak czy inaczej kompromis pewnie nie istnieje w tym wypadku i najbezpieczniej wyjdzie jak pomęczę się z reverse diet ? Czy spróbować od razu dołożyć + 500 do zapotrzebowania i patrzeć jak organizm na to reaguje ?

A słodzików faktycznie nie pochwalam - ale nie ze względu na szkodliwość, tylko z powodów efektu metabolicznego i psychologicznego jaki powodują.

Mógłbyś rozwinąć dosłownie w dwóch zdaniach bo nie chcę ciągle o wszystko zawracać dupy. No chyba że nie masz nic przeciwko to będę tu nieźle spamował :) Rozumiem, że w drugim wypadku spożywanie słodzików może powodować zwiększoną ochotę na słodkie ? W skrócie ciężej wtedy utrzymać dietę ? Co natomiast z efektem metabolicznym bo tutaj ciężko mi ogarnąć o co chodzi.


Reply
Quote
wujekedek
Joined: 15.05.2011

Generalnie z przejściem z redukcji do masy jest jak z budowaniem bankrolla na mikro stawkach - długo, boleśnie i troszkę nudno :D
Ja jestem zwolennikiem wprowadzania wszystkich zmian po troszku

Z praktycznego pktu widzenia - jesli jestem na redukcji to moje treningi sa dość wyczerpujące (lzejsze ciężary ale małe przerwy i dłuższe serie, sporo kompleksów metabolicznych, troszkę biegania i innych areobów) - to oznacza ze generalnie kondycja i wydolność jest.
Przechodząc dosć gwałtownie na masę i zwiekszając radykalnie kcal mógł bym wykorzystać tą wysoką wydolnosć do zapewnienia sobie takiej ilości treningów zeby wydatek energetyczny pokrywał nagły skok energetyczności posiłków.
Ale szczerze powiedziawszy to troszke robienie sobie pod górkę
Ja wolę po redukcji powolne - kilku miesięczne dryfowanie w kierunku masy z bardzo powolnym zwiększaniem kcal z tyg na tydzień

Poza wszystkim - jeśli jesteś po redukcji to po pierwsze wyglądasz pewnie świetnie (docięte, pełne mięśnie) i masz szczytową formę w uprawianej dyscyplinie (niska masa ciała pomaga praktycznie we wszystkich sportach jakie uprawiam).
Nie specjalnie mi sie śpieszy do przejścia na cykl masowy

Słodziki
Efekt psychologiczny to oczywiscie sprawa indywidualna.
Cukier podobno bardziej uzależnia od kokainy i prawie tak jak alkohol ( uwaga: nie jestem specjalistą od uzależnień, powtarzam to z wykładu terapeutki na ten temat)
Jeśli mamy, dajmy na to alkoholika, to podobno łatwiej jest go odzwyczaić od picia jesli zabroni mu sie spożywać jakiekolwiek produkty, które zawierają nawet aromat rumowy (który z alko nie ma nic wspólnego)
Ale tak jak mówię, to sprawa indywidualna,

Jeśli chodzi o efekty metaboliczne i np poziom cukru we krwi - ostatnio pokazuje sie troszkę badań, które wykazują, iż spożywanie słodzików podnosi poziom cukru we krwi. Mowa tu o sacharynie, sucralosie i aspartamie - jakkolwiek te związki różnią się od siebie to wszystkie podniosły poziom cukru porównywalnie - co ciekawsze - nawet wyżej niż napój zawierający sacharozę!

Najprawdopodobniej jest to "zasługą" flory bakteryjnej, która reaguje na podaż tych słodzików tak jak na cukier.
Kiedy badacze podali myszom, na których przeprowadzono eksperyment, antybiotyki (te wytłukły florę bakteryjną) to napoje słodzone sztucznie nie wywoływały efektu zwiększenia poziom cukry we krwi.

Nie słyszałem nic o stewi i ksylitolu - nie wiem czy działają tak samo.

Konkludując - badania nad słodzikami dają sprzeczne rezultaty (rezultaty zależą od tego kto finansuje badania :D ) ale jako ze cukier uważam za poważna truciznę - staram sie trzymać od niego z daleka
(tzn czasami moja słabość do słodyczy bierze górę, wtedy łakomie sie na prawdziwe ciastko z prawdziwym cukrem - przynajmniej nie mogę sie oszukiwać, ze mi nie zaszkodzi) :D


Reply
Quote
wujekedek
Joined: 15.05.2011

Update 14

Ilość rozegranych turniejów: 5 (255 od początku uczestnictwa)
Typ gier: SnG
Zysk/strata: +2,77$
Aktualny bankroll: 198,42$
Czas uczestnictwa w rywalizacji(w tygodniach): 14


Reply
Quote