no muni in pokah! Jedziesz tam !
Siemaneczko!
Zbieram się już od kilku dni żeby coś napisać, ale ciągle znajduje ciekawsze zajęcia. Na szczęście na weekendzie całe dwa dni wolne, także zapowiadany wpis się pojawi. Dzisiaj jednak jako że okazja wypadła nie mała, to się w końcu zmotywowałem. Otóż, mija równy miesiąc od kiedy wróciłem do pokerka... właściwie miesiąc i 2 dni, ale te 2 dni tylko przegrywałem... cóż, wolę o nich zapomnieć i start liczę od kiedy opamiętałem się i zszedłem na nl2 mając 14$ w rollu. Idzie rzekłbym jak zwykle... z tym, że grałem prawie 4x mniej. Czyli mam tyle ile zazwyczaj ugrywałem żeby na życie wypłacić. Coś tam ponad 300$... Ale wiecie co jest najlepsze?! Wiecie!?!?!?! Taaaak... nie muszę wypłacać ani CENTA!
aż się miło robi na myśl, że roll będzie tak rósł z miesiąca na miesiąc ![]()
Od kiedy liczę start, wychodzi ok 15bb/100... overall całe 10bb/100 więc też nie jest źle... Cieakwe tylko kiedy ten heater się skończy ![]()
Niebieska to zaznaczone stellary, które biorę pod koniec miesiąca - tym razem wzięty trochę wcześniej, bo roll nie był za wysoki, oraz wszystkie turki – głównie freerolle, bo nie lubię grać za swoje
udało się urwać 52$ na krzaku ^^
Ogólnie wygląda to tak:

Jeszcze kilkadziesiąt $_$ i zaczynamy NL10. Po raz pierwszy postanowiłem pograć sobie konserwatywnym BRM, bo dlaczego nie? Nigdzie mi się specjalnie nie spieszy
Następny wpis będzie już o tym jak wygląda poszukiwanie pracy z wielką luką w CV i prawie zerowym doświadczeniem. Dla tych którzy czują, się zawiedzeni brakiem dupeczek – wytrzymajcie jeszcze trochę, będzie warto!
so... stay tunned!
Siemaneczko!
Zastanawialiście się kiedyś jak to będzie kiedyś, gdy trzeba będzie rozejrzeć się za pracą? Ja mimo że jakoś specjalnie nie miałem jej w planach, to jednak raz na jakiś czas się nad tym głowiłem. Ba! powiem więcej... jeszcze podczas studiów gdy wszyscy moi znajomi rozpoczynali chodzenie po rozmowach i podłapywanie coraz to lepszych etatów, też miałem mały epizod w tej dziedzinie.
Pamiętam pewnego razu, byłem na 3 roku... (tak naprawdę na drugim bo nigdy podczas studiów nie byłem na trzecim, a na 2 byłem nawet trzy razy...
) i znajomy zagadał wieczorkiem na AQQ (tak kiedyś istniały zdecydowanie lepsze sposoby komunikacji, jak ten pier*olony messenger) i pyta się mnie, czy nie przejdę się na testy kwalifikacyjne razem z nim, bo będzie mu raźniej
Jako że byłem wtedy zajebiście zajętym człowiekiem, z chęcią się zgodziłem. Postanowiłem się jakoś specjalnie do nich nie przygotowywać, bo przecież nie szukałem pracy
Niemniej jednak warto było się przejść, zobaczyć jak rekrutowały wtedy wielkie korporacje: setki studentów piszących jakieś durnowate testy, totalnie oderwane od rzeczywistości w stylu: „czy ten fragment kodu się skompiluje z następującymi parametrami kompilacji... ble... ble i ble...” takie pierdoły, że szkoda gadać... no ale... Jak się potem okazało, byłem całkiem niezły w takich pierdołach
No cóż, od zawsze mnie to jednak interesowało i to co dla wielu na takich testach okazywało się pytaniem tzw „z dupy” dla mnie kiedyś tam wcześniej było ciekawostką
Ale wracając do meritum – kumpel, któremu bardzo zależało na tej robocie, jej jednak nie dostał
a jak na złość do mnie oddzwonili... głupio mi było odmawiać pierwszej pracy i to w całkiem niezłej firmie, ale jednak głupota wzięła górę i odpowiedziałem szanownemu państwu, że dostałem ciekawszą ofertę ![]()
Później było jeszcze kilka innych epizodów, bardzo polubiłem takie testy i okazało się, że całkiem nieźle w nich wypadałem. Przez studia byłem na 4 takich testach, gdzie po każdych zaproszono mnie na rozmowę. Tym razem poszedłem o krok dalej, bo uznałem, że doświadczenie w rozmowach też się przyda – więc poszedłem. Ku mojemu zdziwieniu dostałem 4 oferty pracy... za każdym razem odmawiałem mówiąc, że dostałem lepsza ofertę
Już wtedy miałem dziwne przeczucie, że kiedyś przyjdzie mi za to zapłacić...
Niemniej jednak, minęły lata, ja unikałem pracy jak ognia - znaczy wszyscy moi znajomi tak myśleli, co nie było prawdą! Uwielbiam pracę – ale konstruktywną, taką gdzie wiem że to czego się uczę przyda się w przyszłości. Fizyczną pracę też lubię – na budowie wakacjami, dla formy też ładnych kilka miesięcy spędziłem
ale raczej nigdy nie zdecydowałbym się pracować tak na stałe.
Przekonany o tym, że „w razie czego” praca zawsze będzie – no bo co miałem myśleć ze 100% skutecznością?, postanowiłem, że na razie jej nie potrzebuję. Zabrałem się za pokerka trochę poważniej i efekty również przyszły. Dlatego kolejne lata jakoś nie specjalnie myślałem o poszukiwaniach.
Po co ten cały wstęp? Ano chciałem wam nakreślić, jak wyglądał mój pogląd na cały temat poszukiwań pracy, i jak diametralnie zmienienia się to w kilka lat :/
O pierwszej pracy opowiem kiedy indziej, bo też było śmiesznie – natomiast teraz chciałbym się skupić na tytułowym temacie, czyli:
Jak wygląda poszukiwanie pracy gdy w CV pojawia się wielka luka?
Gdy już przebombiliśmy na pokera kilka lat, luka w CV (w moim przypadku można by też mówić o jego zupełnym braku xD) zaczyna odgrywać pewną rolę – zwłaszcza w oczach pracodawcy.
No dobrze, ale jak szuka się pracy w dzisiejszych czasach? Szczerze jak byście mnie zapytali kilka miesięcy temu, odpowiedziałbym coś w stylu: „idziesz na testy, dostajesz robotę i koniec filozofii...” Oj, szybko zszedłem na ziemię
W sierpniu zeszłego roku pomyślałem sobie... ten poker nie idzie tak jak trzeba, grałem coraz niżej, a były momenty, że w rollu było dolarów tyle, że można by je zliczyć na palcach statystycznego osobnika włączając w to sytuacje, kiedy kilka z nich stracił...
Takie coś potrafi zryć nieźle banię... do opłacenia rachunki, za coś trzeba też żyć, a jest 8 dzień miesiąca, a w rollu np. 16$. Tamtego roku miałem 3 takie sytuacje... za każdym razem udało się wyjść z tego obronną ręką... Ale ILE MOŻNA?!
Tak więc klamka zapadła – „od września szukam pracy!”. We wrześniu pomyślałem sobie, że nie mogę przestać grać, bo przecież za coś muszę żyć poszukując tej pracy... no i zaczęło się granie i zupełnie zapomniałem o poszukiwaniach. Przychodzi 30 wrzesień a ja wysłałem równe 0 CV... Na szczęście pokerek szedł całkiem nieźle i odłożyłem sobie trochę hajsu – dzięki czemu w październiku mogłem już przystąpić do poszukiwań.
Zapisałem się do tych wszystkich durnych strony w stylu: „pracuj.pl” ,”info-praca”, „gazeta-praca” itp. itd. Średnio orientowałem się, że jako IT guy powinienem zabrać się za to z innej strony. Niemniej jednak znalazłem najbardziej obiecujące firmy, wybrałem dogodną lokalizację i wysłałem – uwaga: 6 CV!
wysłałem je w pierwszych dniach miesiąca i uznałem, że wystarczy
Mija tydzień – telefon zadzwonił 0 razy...
Moja kolejny tydzień – telefon nadal milczy...
Mija trzeci tydzień – żadnych maili ani telefonów... zaraz czy ja podałem dobry numer telefonu w CV?! (niestety ku*wa tak... tylko dlaczego nikt nie dzwoni?)
Minął cały miesiąc i nikt do mnie się nie odezwał... ale zaraz jak to?! Przecież do tej pory miałem 100% skuteczność! Gdzie nie poszedłem tam mnie chcieli!... - no tak, teraz już wiem na czym polega różnica: jeśli jesteś studentem, na dodatek coś tam ogarniasz, umiesz się wysłowić i szukasz pracy zanim skończysz studia – to drzwi stoją otworem, praktycznie wszędzie! Ale zrób sobie jeden rok przerwy, nie daj boże dwa! To większość patrzy jak na dziwoląga... bo co można robić przez 2 lata bez pracy?! I to po informatyce?! (toż to musi być jakiś nieudacznik, skoro nie znalazł pracy po infie i to po jednej z najlepszych uczelnie w kraju... -_- )
Jak zwykle zasiadłem przed kompa i moim oczom ukazał się jeden z moich ulubionych cytatów, który mówi: „tylko głupiec robi w kółko to samo i oczekuje innych rezultatów”. Tak więc stwierdziłem, że trzeba zmienić taktykę. Potrzebowałem tej pracy, a najwidoczniej pracodawcy mieli w czym przebierać. Szybki quiz: kogo wybieracie?
1. Student 3 roku 22 lata – Informatyka, specjalność inżynieria oprogramowania. Kilka nagród w konkursach programistycznych, kilka stażów, kilka projektów na gitcie, czy:
2. Unknown – 29lat Informatyka, studia skończone 4 lata temu, do tej pory nie pracował, brak projektów.
Jak tylko zdałem sobie sprawę, że tak to może wyglądać dla potencjalnego pracodawcy to wiedziałem, że trzeba coś zmienić i to diametralnie, bo inaczej to kostkę będę ukłdał... o ile ktoś da po magistrze, bo tam takich nie lubią...
Jak już wspominałem programowanie to moja pasja od dziecka, a od kilku lat tworzyłem w wolnych chwilach różne ciekawe projekty, które miały pomóc nie tylko mi choćby w grze. Wybrałem najlepsze z nich, poprawiłem kod i layouty, żeby to jakoś wyglądało, stworzyłem stronę z wybranymi najlepszymi projektami. Wrzuciłem linka do CV, z racji tego, że część z doświadczeniem była praktycznie pusta, ubarwiłem ją nieco, wpisując freelance tu i ówdzie – bo przecież raczej tego nie sprawdzą
Rozbudowałem też sekcję o pasjach – napomknąłem co nieco o paralotniach, bilardzie, motocyklach dobrej książce itp. Minęły 3 tyg żeby to wszystko dopicować na ostatni guzik. Ostatniego tygodnia listopada wysłałem, uwaga: zabójcze 8 CV!
Nagle przychodzi grudzień:
Tydzień pierwszy – mija cicho i spokojnie, nawet pani z mBanku nie zdzwoniła... leci dzień za dniem, aż tu nagle ktoś dzwoni!... nie to tylko kurier z allegro dostarczył przesyłkę z prezentami...
Tydzień drugi – coraz bliżej święta! Coraz bliżej święta! - w tym momencie szczerze to zaczynałem już układać wymówki, jak to podczas świąt odparować pytania ze strony rodziny: „jak tam szukanie pracy?, „zaraz, jeszcze nie znalazłeś?”, „mówiłeś, że informatycy od ręki robotę dostają?”. Już rozpoczynam pakowanie, bo co będę w mieście siedział, jak równie dobrze mogę już zajechać do domu z rodziną coś pobyć. I tak się pakuję a tu nagle BAM! Dzwoni telefon – i pani o anielskim głosie pyta się, czy nadal poszukuję pracy, bo zainteresowało ją moje CV (hip hip!... xD) Zostałem więc jeszcze w krk i w ciągu kilku dni oddzwonili z 6 firm, do których podesłałem w ostatnim czasie CV.
Kurde, ściana tekstu mi tutaj wyszła, zaraz minie godzinka, a ja jeszcze nie opowiedziałem o żadnej rozmowie :/ no nic zostanie na kolejne posty, bo trzeba się zbierać, w końcu weekend!
Ale ale, reasumując: Opieranie swojej przyszłości na pokerze, jeśli nie gramy na naprawdę wysokim poziomie, jest naprawdę ryzykowne. Ja wiem, że jeśli miałbym potrzebę szukać pracy za kilka lat, to byłby z tym zdecydowanie większe problemy i mówimy tutaj o dziedzinie, w której ciągle jest niedobór profesjonalistów! A co dopiero w takich gdzie jest ich lekki przepych. Tak więc moja rada dla ciebie – nawet jeśli uważasz, że poker to jest to – to miej na uwadze, że za sprawą okoliczności niekoniecznie zależnych od ciebie może dojść do sytuacji, w której w pewnym momencie znajdziesz się w tzw „dupie”, a wtedy warto mieć coś czym można się pochwalić. Wiec jeśli lubisz siedzieć przed kompem i grać, to graj, ale znajdź te parę godzin na coś co poratuje cię w chwili kryzysu.
O kolejnych rozmowach napiszę w kolejnych postach, bo było tam kilka ciekawych sytuacji ![]()
Tymczasem, łapcie dupcie na dobry koniec dnia:
Spoiler

GL na stołach!
Siemaneczko!
Piszę z małym opóźnieniem, bo niestety w ostatnim czasie grube zawirowania, nie tylko w pokerze ale i w życiu. Ale po kolei.
Po ostatnim poście, jak wspominałem wybrałem się na imprezkę, trochę popiłem bo jak człowiek pracuje to dlaczego na weekend ma się nie napić
Budzę się w sobotę rano, głowa napier*ala dosyć konkretnie, co gorsza czuję, że to nie tylko kac, a jakieś grypsko się przypałętało. Zerkam na kompa a tam się monitor świeci, co trochę dziwne bo raczej wyłączam kompa jak gdzieś wychodzę... a tu nagle jak przez mgłę przypominam sobie, że chyba jednak po powrocie z imprezy coś jednak grałem <facepalm> Odpalam HM'a patrzę na wykres a tam... czizys krajst!!! -9bi -_- Myślę sobie... no ok, granie po alkoholu nie popłaca
zjem tylko śniadanie zasiadam i zaraz odrobię. Błąd!!! nie dość, że nie odrobiłem to poleciałem na kolejne kilka ładnych BI. Myślę sobie... no ok, granie na kacu nie popłaca
Poszedłem potrenić, potem prysznic, alkoholu w organizmie już prawie nie ma, ale gorączka, gardło i wszystko inne napierdziela konkretnie. Co można robić jak się jest chorym w weekend? Ano w sumie to nie za wiele, przy kodzie siedzieć się nie chce, to co... z nudów odpalę pokerka... nie muszę mówić jak się skończyło
mniej więcej dokładnie połowę profitu z pierwszego miesiąca przeje*ałem. Nie pamiętam gdzie o tym czytałem, ale to jeden z błędów popełnianych przez początkujących, jak nie idzie – zwiększ volume!!
a powinno być dokładnie na odwrót...
W niedzielę mało grałem, dzięki czemu mam jeszcze czym grać
Od grania odwiodła mnie jedna z użytkowniczek tego forum, bo od rana przeprowadzaliśmy pewne eksperymenty, na potrzeby pisania różnych ułatwiaczy do gry
Niemniej jednak jeśli o pokerka chodzi, to to co grałem w tym tygodniu, to totalne BE. Tak więc jak wyczekiwaliście korekty jak i ja, to możemy odetchnąć z ulgą bo właśnie nadeszła ![]()
Ok a teraz znacznie ważniejsza sprawa...
Miałem pisać o poszukiwaniach pracy, jak to śmiesznie było na rozmowach i w ogóle, ale chyba chwilowo się wstrzymam. Już mówię dlaczego.
Jest poniedziałek jestem chory w ciul, za oknem deszcz, ale postanawiam wybrać się do tej pracy, bo podobno trzeba
W robocie ciągle tylko kaszlę i siąkam i w pewnym momencie stwierdzam, że przecież kurde... pracuje jako programista, czemu miałbym nie robić tego zdalnie. Idę do szefa i pytam czy mogę być zdalnie od jutra, bo kiepsko się czuję i nie chcę zarażać współpracowników. On na to, że jak najbardziej żebym już poszedł, bo on też nie zamierza być chory
No ok, więc poszedłem.
Jest wtorek – wstaję o 9:00, odpalam kompa, loguję się do jiry. Patrzę i dostałem sporo zadań, które nie wymagają za wiele klepania kodu, a właściwie to wystarczy zapuszczać pewne skrypty co dwie godziny czasami nawet rzadziej. Tak więc w trakcie 8h pracy, gdzie wykonałem wszystkie swoje zadania, spędziłem „w międzyczasie” około 6h na pokerstars xDxD Gdyby jeszcze tylko wynik był dodatni ![]()
Przychodzi środa – powtórka z rozrywki. Wstaję o 9:00 odpalam jirę i patrzę jest! Kolejne zadania, które nie wymagają klepania
Pierwszą godzinę spędzam na pokerstars tym razem poszło świetnie, jakieś 6bi urwałem w 1kh. Zapuszczam kolejny skrypt, który będzie mielił się przez ok 4h. Odpalam pokerstrategy i już zaczynam pisać o tym jakie to życie jest zajebiste
Ledwie napisałem kilka zdań, a tutaj godzina 10:16 dostaję info na skypie: „Krzysiek, jest zadanie krytyczne, bierz się za nie od razu, musisz przygotować...” oszczędzę wam szczegółów. Chodziło o dopisanie pewnego modułu do serwera usług – większy problemy był w tym, że nawet nie wiedziałem jak to zrobić. Z całkiem lajtowego dnia nagle zaczął się lekki stres, zwłaszcza że średnio co 40min dostawałem zapytanie na skypie - „jak tam idzie, masz już, bo my tu czekamy, to nasze wąskie gardło teraz”... -_- Uporałem się z tym w jakieś 4h, myślę sobie... jakoś przekitrać jeszcze 2h i będzie looz. Ale nie... ledwie 10 min później znowu zadanie od przełożonego, tym razem ledwo zrozumiałem polecenie, bo w tej części systemu jeszcze nie pracowałem
więc wiedziałem, że będzie lipa. Nie wyrobiłem się do 18 w każdym razie i nie zrobiłem na czas tego zadania... Zapomniałem dodać, że przez ten zapieprz zapomniałem w ogóle zjeść, więc koło 16 zacząłem robić obiad, o którym trochę mi się zapomniało i zdeczka spaliłem mięso -_-. Co ciekawe o tym że nie było wody od 14 na całej ulicy dowiedziałem się dopiero jak próbowałem pozmywać przypalone naczynia
na domiar złego o 20 miałem brak prądu w całym mieszkaniu O.o Pierwszy raz coś takiego się zdarzyło od kiedy mieszkam w krk, czyli od jakichś 8lat! To po prostu nie do wiary jak takie rzeczy potrafią się nałożyć na siebie. Wtedy teorie o spiskach poker roomów, gdzie dostajemy kilkanaście bad beatów pod rząd tracą trochę sens, bo w życiu też to się zdarza
W każdym razie godzina 22 wracam do mieszkania – prąd jest, wody nie ma... myślę sobie i tak muszę czekać żeby się wykąpać i jutro jakoś trzeźwo do roboty się stawić. Ale że nie miałem kompletnie nic do roboty postanowiłem – zrobię to je*ane zadanie i ch*j, żeby jutro opier*olu nie było, zresztą ważniejsze jest to, że zespół naprawdę spoko i nie chciałem chłopaków spowalniać. No i siedzę jak poje*any... googl'e i stackoverflow twoimi przyjaciółmi
i po ledwie 5h rozwiązuje problem. Patrzę na zegarek tam 3:10, woda już jest więc biorę prysznic i o 3:30 kładę się spać żeby wstać o 6:40 i stawić się w robocie o normalnej porze.
Byłem jakoś tak nakręcony pozytywnie, że zmęczenia żadnego nie czułem i chodziłem na pełnych obrotach. O godzinie 11:00 dostaję maila – o spotkaniu: „15:00 sprawy organizacyjne” z CFO. No i myślę sobie: „No nareszcie ku*wa! – jako że jest już po 20stym - będzie w końcu ta podwyżka i będzie zajebiście xD” Poświęciłem z godzinę na przygotowanie wszystkich za i dlaczego powinienem dostać podwyżkę itp. O 15:00 stawiam się w wyznaczonym pokoju i teraz uwaga bo to będzie dobre...
Rozmowa przebiega mniej więcej w ten sposób:
CFO: - O już jesteś wchodź i siadaj.
Zasiadam sobie wygodnie, nie wiem czemu z durnym uśmiechem na ustach -_-
CFO: - Pewnie wiesz dlaczego się spotykamy?
Ja: - Domyślam się, że chodzi o umowę, bo zbliża się jej koniec.
CFO: - Tak dokładnie. Jak wiesz nie mamy w zwyczaju w tej firmie owijać w bawełnę, dlatego powiem ci prosto z mostu: Nie mam dla ciebie dobrych informacji: nie mogę zaoferować ci podwyżki, tak jak się wcześniej umawialiśmy...
Moja głowa: „Wait whaaat?!? że co ku*wa?! Przecież od początku wiedzieliście, że ma być podwyżka i ch*j! No tak się bawić nie będziemy....”
Ja: - Oho... zapowiada się ciekawie...
Moja głowa: „No bez ku*wa takich, nie ma podwyżki to nie będę tu pracować... jak to rozegrać...”
CFO: - Dla ciebie niestety mniej ciekawie niż może ci się wydawać, jest jeszcze coś. Nie mogę przedłużyć ci umowy.
Ja: - yyy...?? Czy ja dobrze usłyszałem? Nie przedłużamy umowy? ( w tym momencie mój głupi uśmiech zastąpił pewnie jakiś dziwny grymas
– i ch*j z pokerface... xD)
CFO: - Tak, jako pracownikowi nie mamy ci nic do zarzucenia: wywiązywałeś się z obowiązków, świetnie zgrałeś się z team'em, sam osobiście widziałem cię w tym zespole. Niestety decyzja nie zależy ode mnie, dowiedziałem się wczoraj. Nie przedłużamy umowy żadnemu z pracowników zatrudnionych po październiku zeszłego roku...
Oszczędzę wam szczegółów. Ogólnie z zysku netto ponad 1mln w zeszłym roku, w pierwszym kwartale tego roku firma straciła już ponad 1/3 tej kwoty i dlatego postanowili obkroić trochę zespoły i wyleciały, póki co wiem o 12 osobach, a ma być jeszcze więcej...
Tak więc jak widzicie nie za ciekawie się to wszystko rozwinęło, zwłaszcza dla mnie :/
Oficjalnie od kwietnia już nie pracuję. Dlatego właśnie kminię co tutaj począć. Plan był prosty: nie ważne co się będzie działo – trzymać się roboty przynajmniej ten rok, a wtedy już nigdy nie będę musiał roboty szukać, bo sama się będzie znajdować. A tutaj taka niespodzianka, te kilka dodatkowych miesięcy nadal niewiele zmienia w moim CV i czuję, że na kilka rozmów trzeba będzie się przejść i znowu kur*a się tłumaczyć z tych wszystkich dziur -_- przerwie po studiach i niech zgadnę: „dlaczego w poprzedniej firmie pracował pan tylko 3 miesiące?” No rzesz ku*wa... ile można ![]()
Ogólnie jest tak, że boję się wchodzić na pokerstrategy, boję się odpalać pokerstars, bo znowu mnie wciągnie i będę napier*alał na micro jak poje*any i stwierdzę, że pier*olić te etaty... a tego naprawdę nie chce :/
Bardzo podobała mi się idea pokerka jako hobby i chciałbym aby tak pozostało. Dlatego w planie jest rozglądnąć się za jakąś pracą. Najgorsza jest ta świadomość, że naprawdę nie widzę szans, żeby tak dobrze trafić jak teraz. Wszystko było zajebiście – młody zajebiście ambitny zespół, super projekty, tylko najnowsze zajebiste technologie, owoce, energetyki i wszystko co tylko człowiek chciał w kuchni, w piątek pizza i tylko 4h pracy... niby jeszcze tam pracuję a już tęsknię ![]()
Także pisał będę pewnie dopiero jak coś znajdę, ale na razie mam taki zapał, że szkoda gadać. ![]()
Na pocieszenie, (głównie dla mnie) dupcia na dobranoc...
Spoiler

GL!
Zajebisty blog!
Nie zapominaj o obrazku na koniec postu! ![]()
butts >>> boobs
Spoiler

Spoiler

Wysłałem zaproszenie
@Pacx93 Aktualnie jest to C#, WPF cała platforma .NET, z ukierunkowaniem na .Net Core. Kiedyś uwielbiałem Javę i wszystko co z nią związane, nawet pierwszego bota w niej napisałem, ale po spróbowaniu C# jakieś 2lata temu, unikam jej jak ognia ![]()
@jubi89 Dzięki! Przyjąłem
Muszę powiedzieć, że gify nie mają jednak tego czegoś... ![]()
Nie myślcie, że skoro odpisałem w takim czasie to już siedzę i czatuję na PS! Co to to nie! Wpadłem tylko zarezerwować bilard, no i nieopatrznie odpaliłem PS
Siemano!
Dawno nie pisałem, bo w sumie nie było o czym. Ogólnie pracy poszukuję aktywnie już od 8 dni! także jest postęp bo po poprzedniej korpo zeszło mi prawie 2lata zanim się zebrałem. W następnym tygodniu mam umówione rozmowy każdego dnia. Z tego co widzę, to wystarczyły te 3 miechy więcej i od razu jest przynajmniej zaproszenie na rozmowę z 80% wysłanych CV, niestety wysłałem ich aż 8 ![]()
Dostałem już pierwszą ofertę, ale niestety zostałem oszukany co do lokalizacji, więc jej nie przyjąłem
– w ogłoszeniu Kraków nieopodal rynku, w trakcie rozmowy: „Jest jeszcze jedna mała, rzecz dotycząca naszego biura w Krakowie - zostanie ono otwarte w najbliższych miesiącach, dlatego chwilowo pracujemy spod Krakowa w ***[nazwa jakiejś pipidówy – 40min dojazdu]” - LOL, no nie - dzięki ![]()
Ogólnie trochę to zejdzie z tego co widzę, bo niestety nie wybieram się do żadnej korpo, a tam najczęściej rekrutują, bo mają wygodne rotacje (zależy dla kogo xD) Niemniej coś czuję, że za bardzo bezstresowo do tego podchodzę, i niestety jak się możliwości skończą to będzie słabo, ale co się przejmował na zapas będę
Pierwsza praca - nie dygaj!
Ok, ale że dawno nie było wpisu tematycznego, to opowiem wam (niezgodnie z rozkładem) o swojej pierwszej pracy i dlaczego w ogóle doszło do tego incydentu
Otóż, jak większość studentów miałem słabość do zakładów, zakładałem się zawsze i o wszystko (no prawie – nie musiałem biegać nago po krakowie jak Countit xD).
Zakłady były różne: sport, challenge, dziewczyny itp. Kilka głupszych to np. po 2 piwkach musiałem zejść 2 piętra akademika po schodach... na rękach – jakieś 60 schodów i platformy między nimi na kilkanaście kroków – nie takie proste jak się wydaje na pierwszy rzut oka
ale się udało!
Ale zdecydowanie głupszym było rozpalenie grilla na dachu przystanku autobusowego, nie jestem dokładnie pewien, ale był to jeden z lepszych czasów na 400m jakie miałem, gdy spieprzałem przed policją ![]()
No dobra, zakłady zakładami, ale o co się zakładać? Co, dla kogoś kto ceni swój czas ma największą wartość? Tak właśnie: o czas i pieniądze!
Więc zdecydowanie najgorszą rzeczą dla kogoś grającego fulltime było porzucenie tego na rzecz pracy i to... uwaga... za marne pieniądze!
Zakład poszedł więc o miesiąc pracy za 1500zł – działka dowolna, co było tematem zakładu wolę przemilczeć, bo raczej dumny z tego nie jestem
Było nie było, jednak przegrałem. Pozostało wybrać tylko gdzie pójdę. Na pierwszy ogień poszła nie uwierzycie: Biedronka – jednak zostałem pokonany przez konkurencję... (żartuję oczywiście, za dużo chętnych i oczekiwania – dodatkowo nie można było wybrać w jakiej lokalizacji chce się pracować, więc sobie odpuściłem)
Zbliżało się lato i jak wiadomo pojawia się wtedy mnóstwo ofert na praktyki letnie w korporacjach... pomyślałem sobie, czemu nie?
Więc poszedłem na testy do IBM, Motoroli i Comarchu. Dostałem się wszędzie, ale że w planie było rzucenie tej roboty po miesiącu, to wolałem nie palić mostów w dobrych firmach więc wybrałem, to co wybrałem ![]()
Co ciekawe testy poszły mi na tyle dobrze, że zaoferowano mi pracę a nie praktyki (wait whaaat?!...)
Jak przebiegała rekrutacja?
Rozmowa telefoniczna na temat jakichś farmazonów, same pierdoły i umówienie się na spotkanie.
Dzień rozmowy:
Jako że była to moja pierwsza rozmowa o pracę w życiu, to miałem totalnie wyje*ane ![]()
Zrobiłem sobie powtóreczkę wszystkich ciekawostek z Javy, C#, SQLa i już miałem wychodzić, gdy dzwoni telefon. Odbieram a to siostra
pyta się czy mam czas chwilę pogadać, mówię jej, że nie bardzo bo właśnie wychodzę na rozmowę o pracę... jej reakcja bezcenna:
- co?! Dobrze słyszałam? Idziesz do pracy? Ale po co?!... ![]()
Powiedziałem, że wyjaśnię wszystko później, bo za 10 min mam autobus. Życzyła mi powodzenia i mówi:
najważniejsze to się nie stresuj! Idź na spokojnie, żeby dobre wrażenie zrobić.
Mówię jej, że czym mam się stresować? Przecież jak mnie przyjmą będzie spoko, a jak nie - to będzie zajebiście
No więc pojechałem... nie uwierzycie, ale chyba nawet ubrałem się jak ostatni jełop w garniaka
(teraz już wiem, że flanela i dżinsy w tej branży robią robotę).
Zapraszają mnie do pokoju a tam taki mały stołeczek i wielgachny stół za którym siedzą aż 4 osoby! Sic!
Rozmowa na szczęście tak jak się spodziewałem – pytają głównie o jakieś językowe ciekawostki, więc poszło gładko. W końcu przechodzimy do kolejnego działu, wzorców i OOP i pada takie pytanie:
Co znaczy skrót SRP i czy mógłby pan wyjaśnić na czym polega?
Bez zastanowienia mówię: Single Raised Pot, chodzi po prostu o... patrzę na twarze ludzi po przeciwnej stronie barykady, a tam lekka konsternacja. Na co jeden mi przerywa i pyta się czy jestem pewien?
Chwilę zajęło, zanim ogarnąłem, że raczej nie o to pytają o pokerka i chwilę później wyjaśniłem na czym polega Single Responsibility Principle ![]()
Ogólnie jakoś poszło i główny szefu tego stowarzyszenia mówi, że bardzo podoba mu się to co tutaj widzi i żebyśmy przeszli do kwestii finansowych. Pada więc pytanie:
- Jakiego wynagrodzenia pan oczekuje?
- Tysiąc pięćset złoty... ![]()
Na co dwóch starszych programistów wybucha śmiechem. Szefu zgromił ich wzrokiem, po czym mówi:
- niestety nie możemy panu zaoferować takiego wynagrodzenia
Ja lekko zdziwiony. Słyszałem wcześniej, że w tej firmie jest słabo, ale nie że aż tak...
Więc zaskoczony mówię:
- ale przecież ludzie w biedronce zarabiają więcej!?
Tym razem nawet szefu się nie powstrzymał i wszyscy lali po drugiej stronie stołu. Szczerze to myślałem, że sobie jaja robią... ale nagle wszyscy wracają do normalnego nastawienia i szefu mówi:
- chodziło raczej o to, że minimalne wynagrodzenie to 1860zł, niemniej jednak po tym co tutaj widziałem, chcieliśmy panu zaoferować trochę więcej. Co pan powie na 2500zł?
No szczerze to już wiedziałem, że odrobienie zakładu nie przejdzie tym razem więc się zgodziłem. No i pech chciał, że zajebiście mi się tam spodobało. Ogólnie idea pracy normalnej na etacie za pieniądze
O tym dlaczego sielanka się kończyła, opowiem innym razem.
Pokerowo
Chciałem się tylko pochwalić że: Odkryłem najprostszy sposób na wygrywanie w pokerze!
Nie jestem chamem więc od razu się z wami podzielę
A więc:
Najszybciej w pokera pokonuje się stawki jak się ma wszystkie pozycje na +!
Od ostatniego posta, prawie nie grałem, ale jak grałem to dobrze!

Spoiler

Wiadomo że heater bo 25bb/100 to raczej nie do utrzymania. Co gorsza, miałem też zjazd na prawie 30BI, grając dokładnie tą samą strategią... czasami nie pojmuję co się dzieje, ale co zrobisz ![]()
Overall nl2+nl5.
Spoiler

No i coś co misie lubią najbardziej:
Spoiler

GL na stołach!
Ja wracam do poszukiwań pracy
Siemaneczko!
Jako, że PokerStars odmawia posłuszeństwa to skrobnę coś, bo akurat stała się ciekawa rzecz! ![]()
Otóż, dzisiaj dostałem w końcu 2 oferty w tym jedną jak najbardziej do zaakceptowania więc wziąłem bez zastanowienia ![]()
Ogólnie jeśli ktoś robi w IT to daję tipa na zajebiście szybkie szukanie pracy. Pewnie wszyscy o tym wiedzieli, ale że ja unikami raczej wszystkich społecznościówek jak FB, NaszaKlasa, Grono.pl (chyba było coś takiego, nie pamiętam), więc z założenia unikałem też GoldenLine i Linkedina... i to jest naprawdę wielki błąd!
Trzy dni temu znajomy z poprzedniej pracy namówił mnie na założenie profilu na Linkedinie, no i w końcu się przełamałem i założyłem
wieczorem tego samego dnia kolega podesłał moje CV znajomej rekruterce, która wrzuciła info o tym, że jej znajomy poszukuje pracy... przez 3 dni dostałem 16 telefonów z zaproszeniami na rozmowę O.o na przyszły tydzień mam umówione 6 rozmów, z tym że powoli je już odwołuję, bo nie widzę potrzeby tam iść... Zawsze myślałem, że trzeba mieć te 2 lata doświadczenia, żeby tak wszyscy chętnie zapraszali, a tutaj taka miła niespodzianka!
Także hulaj duszo piekła nie ma
i ch*j z luką w CV, ch*j że przebombiłem kilka lat za dużo na pokerka, konsekwencji chyba już nie będzie :D...
Z tej radości postanowiłem sobie pogrindować
i przeje*ałem 6bi
no ale co zrobisz jak nic nie zrobisz. Równowaga we wszechświecie musi być ![]()
No nic, grać się nie da, pogoda słaba, to lecę coś zakodzić.
Przyszły tydzień jeśli nie pojadę do białego zamierzam ostro przygrindzić, bo robotę zaczynam od 17go ![]()
Spoiler

GL! na stołach!
Napisane przez RotakesMan
ch*j z luką w CV, ch*j że przebombiłem kilka lat za dużo na pokerka, konsekwencji chyba już nie będzie :D...
Czy aby taki chuj? Przez te lata spokojnie zostałbyś middlem a może i powoli atakowałbyś seniora bo jakoś nie chce mi się wierzyć, że jesteś wyżej niż junior.
@ShakeMeDown oczywiście mógłbym siedzieć i zastanawiać się co by było gdyby... niestety ja nie z tych. Biorę życie jak jest, nie ma co nad tym kminić.
W tej robocie zaczynam od regulara, bo wliczyli mi moje projekty
więc jakoś to przeżyję.
Ja wiem, że swoje trzeba odpracować i tego raczej nie przeskoczę. Tak czy siak ze 2 lata zanim jakieś 6k się będzie dostawać. Mam sporo znajomych co mają po 5-6lat expa i nie mają 5k O.o więc dogonię ich raczej bez problemu na przełomie 2 lat ![]()
Cytowany fragment tyczył się bardziej tego, że nie będzie jednak problemów z szukaniem roboty mimo tej całej luki i nikłego doświadczenia.
Miałem ostro grindzić, ale że robotę zaczynam dopiero od przyszłego tygodnia to jadę na podlasie rodzinkę odwiedzić, więc tyle było grania ![]()
GL!
Siemaneczko! ^^
Dzięki panowie!
Dobrze wiedzieć, że komuś chociaż chce się przeczytać ![]()
Dawno nie pisałem, bo w sumie nie było o czym. Zeszły tydzień spędziłem na podlasiu odwiedzając rodzinkę. Popiliśmy, pogadaliśmy. Dowiedziałem się też smutnej rzeczy o kuzynostwie, które postanowiło się tam osiedlić i jak wygląda tam praca. Nie chciało mi się wierzyć w to co kiedyś słyszałem, że tam zarobki najniższe itp. itd. Ale chyba taka jest prawda: kuzyn, który pracuje już od 5 lat, z takim zadowoleniem opowiedział mi jak w końcu wymusił kosmiczną podwyżkę na swoim szefie gdy zagroził zwolnieniem się. To pytam to ile teraz dostajesz, a on że całe 3k na rękę! :/ jest operatorem cnc od 3 lat... Po raz kolejny zdałem sobie sprawę w jak zajebistej sytuacji jest jednak branża IT w Polsce.
Nowa praca
Pracę teoretycznie rozpocząłem dzisiaj, bo wczoraj robiłem tylko te wszystkie badania wstępne. Trochę dziwna sprawa bo robiłem je 3 miechy temu, ale cóż czasami pracodawca chce żeby wykonać kolejne. Pech chciał że jak tylko przyjechałem w poniedziałek do krk to wieczorem nie miałem co robić, więc odpaliłem pokerka. Grałem jak idiota przez bite 4-5h, przegrywając ponad 10BI. -_- Grałem do 3 w nocy, wstałem po niecałych 6h i poszedłem po skierowanie. Dostałem skierowanie o 12:30 że badania u okulisty mam 13:15... myślałem, że to na następny dzień już raczej będzie. Więc wyszła mi ładna wada wzroku: jakieś -0/75 na prawym i -.5 na lewym
gdzie tak naprawdę mam -0.25 na prawym od kilku lat i wsio
No nic, na szczęście okulistka sama stwierdziła po czerwonych oczach że to efekt przemęczenia i nie muszę mieć okularów... hue hue
To kilka słów o nowej pracy, bo jest MEGA dziwnie
Czas płynie tam zdecydowanie inaczej. Team składa się z 5 ludzi, nie ma żadnego pośpiechu... po prostu jeden wielki luz (wiem, że mówienie tak po pierwszym dniu jest co najmniej nieostrożne, ale... :D) o 12:00 wyszliśmy na obiad, nikt nie jadł dłużej niż 30min... ale tam normalnie jakaś siesta, wszyscy siedzą wyłożeni na fotelach. Gdy dochodziła pierwsza wyglądało to już co najmniej dziwnie. W międzyczasie gadka szmatka, jakieś luźne rozkimny na temat projektu, i tak do 13:30 O.o Potem dowiedziałem się, że to norma
Jak szefu pokazywał mi system trackowania projektów to w pewnym momencie mówi:
- Jak widzisz tutaj zebrane są wszystkie bugi krytyczne. Ten tutaj założony 3 miesiące temu ma tutaj już 10% wykonania...
Ja trochę zdziwiony mówię:
- Zawsze myślałem, że bugi krytyczne to takie, które trzeba wykonać na wczoraj, w ostateczności na dzisiaj ![]()
Na co szefu:
- To jeszcze nic, patrz tutaj – bug krytyczny zgłoszony 2,5 roku temu i nawet nikt go nie rozpoczął. Jak widać nie był aż taki krytyczny...
LOL
Tyle miałem do powiedzenia ![]()
Ogólnie może to brzmieć jak jakaś mega parodia. Ale prawda jest taka, że mają niezły produkt, wykorzystywany przez wiele firm i działają całkiem sprawnie. Z tym że jeśli uznają coś za pierdołę, to się nią w ogóle nie zajmują
Przyczepić można się tylko do jednego: mimo że pracuje tam 2 zajebistych programistów (wystarczyło zerknąć na klasy od filtrowań czy operacji na grafach i widać, że nie są w ciemię bici
) to jednak jest tam w ch*j naprawdę kiepskiego kodu pisanego przez kilku ludzi z wawy. Dowiedziałem się też że jedna z czołowych tam programistek pani Justynka napisała bardzo ciekawą klasę do obsługi translacji... no takiej beki to dawno nie miałem, jak zobaczyłem co stworzyła
Jeszcze kod w takim polish-english, że szok. Ogólnie jest sobie singleton: Tlumacz, który ma takie metody jak dajTekst()
tekst, który jest tłumaczony dziedziczy po klasie Kstring ( wait, whaaat... ?
). Oszczędzę szczegółów bo to forum – bądź co bądź – pokerowe
Ale w skrócie: napisane jakieś 40klas, dziwnie zapętlone wywołania, i uwaga: ogólnie cały ten mechanizm robi dokładnie to samo co wbudowany w C# system resource'ów. Czyli pani Justynka zakodziła coś co nie ma najmniejszego sensu, po objętości kodu widać że poświęciła na to naprawdę grube miesiące (ale na pewno nie rozkminy :D) i pewnie dostała za to niezły hajs...
Jednym słowem będzie zabawnie... będzie się działo! ![]()
Pokerowo
Po powrocie z podlasia pograłem coś tam na nl5 (zahaczyłem też o nl16 przez zupełną pomyłkę :D) dobiłem do 35BI na nl10 i zgodnie z BRM wskoczyłem wyżej. W pierwszej sesji przegrałem ponad 10BI... :/ No nie powiem, że 6 to tak chamskie setupy że szkoda gadać, ale resztę to mogłem spokojnie przyoszczędzić, z tym że ciągle widziałem blefy tam gdzie ich nie było i z drugiej strony ja też blefowałem reprezentując to co trzymali moi przeciwnicy... jednym słowem wieka ch*jnia
Tutaj wykres z moich poczynań (jazda bez trzymanki, dla ludzi o mocnych nerwach xD):
Spoiler

Programistycznie
Miałem tutaj wrzucać jakieś ciekawostki o pisanych apkach czy inne takie, ale jakoś do tej pory się nie złożyło. W poprzedniej pracy nauczyłem się jednak kilka naprawdę zajebistych rzeczy i aktualnie przepisuję core do wszystkich swoich apek. Od jednej z użytkowniczek tego forum (nie wiem czy woli pozostać anonimowa czy nie xD) dostałem screena z aplikacją, w której w bardzo ciekawy sposób na niewielkiej matrycy można zaprezentować wszystkie 22k Flopów. Pomyślałem, że przyda mi się coś takiego do zabawy z optymalizacją mojego silnika equity, więc mam już zaplanowane co i jak. Przetestowałem też prędkość obliczania range vs range na wszystkich flopach dla swojego silnika i okazało się że jest w ch*j za wolny
30mln rozdań na sek to stanowczo za mało, więc będę musiał conieco przepisać
a że na razie nie wiem jak to przyspieszyć to ten projekt poczeka trochę na realizację.
Gdzie jest ku*wa lato ?!
Spoiler

Następny wpis będzie zdecydowanie szybciej ![]()
GL! na stołach!
Od jednej z użytkowniczek tego forum (nie wiem czy woli pozostać anonimowa czy nie
) dostałem screena z aplikacją, w której w bardzo ciekawy sposób na niewielkiej matrycy można zaprezentować wszystkie 22k Flopów.
Spoko ;). Ode mnie. Może kogoś innego też zainspiruje.
Ludzie mają genialne pomysły. Oto 22100 flopów:
