Dobra, bez patetycznych wstępów, bez przedstawiania się i opisów dokonań (albo braku dokonań), bez szczegółowej listy celów, które mam zrobić w ciągu najbliższych 30 dni/6 miesięcy/roku/3 lat. Porzucę ten do kości przewidywalny schemat większości blogów for f*'s sake.
Jedziemy na mikro.
Albo ten blog zniknie w czeluściach internetu szybciej niż pomyślałem, albo to będzie COŚ, co można będzie miło powspominać za kilka/naście/dziesiąt lat.
Jest rok 2017. P*, ta niegdyś przyjazna pokerowa przystań, totalnie się zeszmacił, nic odkrywczego, zwyczajny truizm. Doug Polk słusznie pastwi się nad polityką tej firmy. Nie wiem co D. Negreanu naprawdę sobie myśli jako ambasador tej marki, ale jakoś do mnie nie trafia jego argument "more rake is better" (swoją drogą ciekawe ilu profesjonalistów tam by wciąż grało, gdyby takie hasła głosił nadęty Hellmuth pracujący hipotetecznie dla firmy Amaya, Daniel jest jednak łagodniejszy i jakoś tak nie irytuje), ale pewnie miliony $, którymi dzieli się Amaya go nieodwołalnie przekonują.
Poker na średnich i wysokich stawkach jest niby w dzisiejszych czasach, jak to się ładnie nazywa, "solved". Na mikrostawkach rake jest relatywnie duży, ale field rybek nieporównywalnie większy. Chcę się przekonać czy bez rakeback'u (bądźmy poważni - chests to nie rb, tylko kupa) dam radę awansować na NL16 albo NL25 (czas mnie nie ogranicza jakoś specjalnie, chrzanię plany na ten rok, ale dajmy na to, niech to będzie 2019 r.). Volume też chrzanię, może to będzie 10k miesięcznie, może 50k rąk.
Po co grać na zeszmaconym sofcie zatem? Chyba dla przekory. Whatever.
No i dla pieprzonych ambicji, które miotają homo sapiens, żeby udowodnić, że począwszy od 2017 (i dalej) da się z 1,5 euro zrobić kupę siana na przyszłą - oby dożyć - emeryturę.
Nigdy nie stanę się takim limitlessem. Znam swoje miejsce w szeregu. Przez to ten blog nigdy nie będzie epicki, ale jeśli dotrę kiedyś do mid-stakes (NL100/NL200) to będzie to sukces.
OK. Do rzeczy. Właściwie powinienem założyć tego bloga w sobotę, bo obecny stan rzeczy jest nieco inny. Już tłumaczę dlaczego. Po tym jak nasze ministerstwo lekkoduchów finansowych dodało P* to rejestru stron zakazanych postanowiłem wypłacić całego niewielkiego rolla (400 USD) z tej platformy. Zostały mi drobne stars pointy (coś koło 500), które postanowiłem wykorzystać na jakieś turnieje satelickie. W jednym z nich wygrałem 1,5 euro turniejowego i wykorzystałem go w sobotę na 6-osobowe sng za 1,5 EUR. Jakimś cudem wygrałem ten turniej, no i po konwersji na dolary miałem rolla na 3 stoły NL2 zoom. Pograłem sobie kilka gdzin w sobotę i roll mi się zwiększył o ponad 200%. Wciąz jest to ok. 10 buy-innów, ale nie ma że boli. Get rich (in experience) or die tryin'.
Roll na PS:
- stan z soboty 26.07: 1.5 EUR.
- stan dzisiaj: 20,59 USD
Następny update za kilka dni.



, 8
, 2
, 7




.
,




