Update 4
Ilość rozegranych rąk/turniejów: 15 000
Typ gier: Cash
Zysk/strata: +46
Aktualny bankroll: 336$
Czas uczestnictwa w rywalizacji(w tygodniach):4
Mały poślizg z blogiem. Wracając do Ołomuńca... Zabrałem cały roll Live i go. Samo kasyno świetne, mega dużo ludzi, 3 sale do gry aż nie wiadomo gdzie, co i jak! Tyle ludzi przy stołach to świetny widok, robi wrażenie ;). Main Event zagrałem mocno przeciętnie, żeby nie powiedzieć słabo. Choć szczęście raczej też nie było po mojej stronie. Co prawda 40 minutowe blindy to fajna sprawa, można troszkę pograć i wyczekać. Po którymś suchym levelu, takim bardzo suchym już brakowało cierpliwości, a stack sie kurczył, dało to efekt sporego spazza na shorcie i bye. Cały pierwszy dzień pograłem, ale poleciałem.
Na następny dzień poszedłem na cash, niestety minimalne blindy to 25/50 przez co musiałem ryzykować rollem albo nie grać. Wybrałem to pierwszy bo po to tam pojechałem ;). Z 6h gry, gry całkiem dobrej, byłem dosyć zadowolony. Poziom raczej niski, darmowe napoje, żyć nie umierać. Niestety sporo pecha, 3 rivery o spore pule, po połamanym nutsie z turna dałem sobie już spokój. 
Na koniec jeszcze side event za 1700czk, niby nie turbo, ale dosyć płytki. Gra na przestrzeni turnieju wydaje mi się bardzo dobra, szczególnie na shorcie. Cierpliwie i solidnie, nabudowałem się na spory stack - gość oddał mi 20bb+ z k7o na UTG vs MP, Ak na szczęście się utrzymało (All iny pre).
Niestety jeszcze przed semi ft miałem pule (60bb - stack na czołówkę) flip JJ<AK. Niestety brakło flipa w bardzo ważnym momencie. Potem mocno skrócony kradłem, wpadłem na KK. 
Do tego doszedł w ten weekend wyjazd do Ostravy. Znów gra wydaje mi się bardzo dobra i solidna. W ostatnim levelu late rage miałem bardzo duża pulę prawodpodobnie na chip leadera. Flop poszły all iny short z gutshotem, big stack overpara QQ, a ja z secikiem 77. Pff Niestety Q na turn i się mocno skróciłem. Chłop prawie stół z radości rozwalił
Walczyłem dalej, ale co się trochę odbudowałem to wpadałem mocnymi rękoma na jakieś monstery. W końcu dostałem te QQ i gość mi oddał 20bb, w końcu miałem to około 50 bb. Na tą fazę świetny stack. To w następnym rozdaniu oczywiście wpadłem AK na AA i praktycznie to był mój koniec. 
Online natomiast mało grałem, ale starałem się zagrać to NL10 i co się stało? Oczywiście wszystkie moje ustalenia poszły w p@%, przy -10 bi (pod EV) złapał mnie taki tilt, że nie dużo już brakło do ostatniego stadium. Na szczęście coś tam jakimś małym turniejem zrekompensowałem straty. Teraz mam więcej czasu i zaczynam kolejny raz to NL10, spinam poślady!
Gram sobie dwa zoomki na mega skupieniu. Co prawda potrzebuję większego stacka na spokój psychiczny i nie patrzenie w kasjera, ale ograniczenie do 2 zoomów ewidentnie mi pomaga zapanować nad grą i emocjami.