Hej,
Chciałem się odnieść do kilku postów.
Szok38,
Bardzo fajnie, że podajesz analogię pokera do szachów, ja też grałem w szachy ponad 15 lat i obecnie cała masa polskich pokerzystów z najwyższych stawek to szachiści.
Napisałeś bardzo ważnego posta o akceptacji czynnika losowego w pokerze. Jak najbardziej się pod tym podpisuję obiema rękami. Obecne od samego początku jesteśmy edukowani, że poker to gra tylko i wyłącznie umiejętności a element ryzyka występuje tylko w bardzo krótkim okresie. Takie przekonanie buduje określone oczekiwania i ma swoje określone konsekwencje.
Potem taki pokerzysta zasiada do stołu z określonymi oczekiwaniami i w momencie kiedy któryś będzie w miesiącu 20BI poniżej EV to zaczyna mocno wątpić w to czy poker rzeczywiście polega na umiejętnościach. Często pojawia się Tilt jako efekt uboczny nie zaakceptowania czynnika losowego.
Pojawia się tutaj swego rodzaju sprzeczność, to co robimy jako pokerzyści to spędzamy setki godzin na doskonaleniu swojej gry, analizie, coachingach, oglądaniu filmików w nadziei, że dzięki umiejętnościom będziemy w stanie kontrolować każdy aspekt gry, a potem okazuje się że nie zawsze tak musi być, że są jednak rzeczy, których kontrolować nie możemy.
Rozwiązaniem jest pełna akcpetacja tego, że w długim okresie (nie pod kątem ilości czasu, ale ilości rozdań) czynnikiem najważniejszym w pokerze są umiejętności, ale czynnik losowy jest w pokerze również obecny. Biorąc pod uwagę odpowiednio dużą próbkę rozdań można założyć, że czynnik losowy jest zminimalizowany prawie do 0.
Z drugiej strony choć nie zawsze zgadzam się z tym co pisze Autystyczny Andrzej to tym razem w 100% zgadzam się z jego postem. Sorry Anglin, ale -24BI po 170k rękach to nie jest bad beat, ale po prostu masz sporo leaków.
Wiem, że ego woli zdecydowanie nie przyznawać się do błędów i zwalić wszystko na czynnik zewnętrzny w tym przypadku rzekomy pech, ale w taki sposób niczego się nie nauczysz. Weź 100% odpowiedzialności za swoje wyniki i odpowiedz sobie szczerze na pytania:
-Ile czasu % poświęcasz na analizę gry?
-Ile czasu i pieniędzy zainwestowałeś w coachingi?
-Czy nie grasz zbyt dużej ilości stolików?
-Czy robisz rzetelne i dokładne notatki?
-Czy dokładnie wybierasz najbardziej profitowe stoliki
-Czy czasami nie tiltujesz?
-Czy analizowałeś z profesjonalistą swoją bazę rąk?
-Czy używałeś leakbustera i zdajesz sobie sprawę jakie sytuacje kosztują Cię najwięcej pieniędzy?
- .....
Tego jest o wiele więcej i to są rzeczy za które Ty masz rzeczywiście odpowiedzialność i które możesz kontrolować. Po Twoich wynikach nie wierzę, żebyś wszystko robił perfekcyjnie.
I teraz pewne podsumowanie i wnioski. Wśród sporej części pokerzystów można zauważyć 2 skrajności.
Pierwsza skrajność to uważanie że poker zawsze i wszędzie to tylko i wyłącznie gra umiejętności i naiwna wiara w to, że nasze wyniki będą się zawsze pokrywały z EV. Im bardziej ktoś w to wierzy w ten koncept, tym bardziej będzie cierpiał, kiedy przyjdzie wariancja. Im bardziej będzie cierpiał tym bardziej oddali się od pierwotnego przekonania bo ludzie zawsze unikają cierpienia czegokolwiek by nie robili.
Potem przychodzi druga skrajność. Gracz już wie, że wariancja istnieje, ale niekoniecznie akceptuje to na poziomie nieświadomym. Ego uważa się za dobrego gracza i przestaje się uczyć. Gracz zaczyna grindować coraz więcej i więcej poświęcając 85-90% czasu na grę. Ego uważając się za dobrego gracza nie przyjmuje do wiadomości tego, że może coś robić źle. Umysł zaczyna filtrować wszystkie sytuacje zauważając tylko te pechowe i generalizując je na całą swoją grę, np. w ciągu 1500 rozdań przegrałem 3z5 flipów, więc mam pecha. Potem taka generalizacja zaczyna służyć jako wymówka przed rozwojem bo wcześniej rozwój i edukacja przyniosły tylko „cierpienie” w postaci niespełnienia swoich oczekiwań, zaś teraz rozwój nie ma sensu bo „mam pecha i tak nic nie zmienię edukacją.”
Jest też trzeci etap. To osoby, które inwestują ciągle w swoją wiedzę, rozwój, nieustannie pracują nad ulepszaniem swojej gry. Jednocześnie akceptują czynnik losowy w pokerze i zdają sobie sprawą, że nawet bardzo dobra gra może na przestrzeni określonej ilości rozdań nie przynieść profitów finansowych. Dodatkowo mają umiejętność brania feedbacku ze swoich rezultatów i zawsze starają się doskonalić swoją grę. Gdy przychodzi wariancja już nie cierpią, bo zaakceptowali. Dalej analizują swoją grę i grają swoje. Doskonale rozróżniają rzeczy za które są odpowiedzialni:
-selekcja roomów, selekcja stolików
-analiza rozdań
-ciągła edukacja
-analiza HMa i statystyk
-podejmowanie decyzji maksymalizujących EV
Oraz rzeczy za które nie są odpowiedzialni:
-zyski
-różnica między zyskami a EV
Jest to oczywiście mocno uproszczony schemat i pojedyncza osoba może nie identyfikować się z żadną z w/w grup, ale sam mechanizm działa właśnie w taki sposób.
Na koniec cytat Szoka
Czynnik losowości to esencja pokera , ja ostatnio to poczułem , dotarło w koncu. Spokojnie patrzę na to co się dzieje, a że zaklnę czasem . Ale nie było łatwo zrozumieć oczywistości…
Oczywiście, że nie było łatwo bo cały poker jest oparty o logikę i intelekt, a akceptacja nie jest logiczna i dlatego nie da się jej wytłumaczyć intelektualnie jak pot oddsów. Najważniejsze, że zrozumiałeś i zaakceptowałeś. Brawo!