Strasznie denerwuje mnie jak gram kilka turniejów naraz i według mojej wiedzy na temat pokera uważam że gram dobrą sesje, dobrze rozgrywam monstery, nie wchodzę w głupie drawy, ogólnie dobrze gram bo stack idzie cały czas do góry i w ogóle przy rozgrywaniu rąk czuje się bardzo pewnie, do momentu gdy przegram z jakimś idiotą który wchodzi z 2,5 i na flopie dostaje 2 pary i przegrywam z AA, KK, bądź jakiś inny mocny układ. No i wtedy zaczyna się masakra nie dość że moja pewność spadła do zera to jeszcze robie bardzo głupie błedy przy rozgrywaniu rąk ( nie chodzi mi tu o granie all-in z byle czym)
Nie wiem gdzie jest problem ale ja po prostu nie umiem przeboleć tego że przegrałem tak mocną rękę z jakimś idiotą który poker myli z ruletką.
Jak wy sobie radzicie w takich sytuacjach ?
Co prawda nie gram MTT tylko cashe więc to może trochę inaczej wyglądać ale ja po kilku seriach downswingu nauczyłem się już, że w momencie kiedy widze jak ktoś się ze mną allinuje z T5o PF to wizualizuje sobie nad jego nickiem takiego wielkiego dolarka symbolizującego bankomat, bo wiem, że prędzej czy później sytuacja się powtórzy znowu się zastakujemy, ale on już nie trafi swoich fartownie zebranych dwóch par czy tripsa. I po takiej wizualizacji od razu zapominam o pechowym rozdaniu
Nie wiem czy to zadziała w MTT, ale zamieszczenie mojego sposobu tutaj na pewno nikomu nie zaszkodzi
No w MTT nie zawsze idzie się z rewanżować bo jak się ma mniej żetonów niż przeciwnik to się automatycznie odpada z turnieju, ale jeśli jest ku temu okazja to fakt, nic nie poprawia nastroju jak zrewanżowanie się komuś
Słowo rewanżować się nie powinno w ogóle dla was istnieć panowie, honor dumę i temu podobne zostawiajcie za stolikiem ready są dobre ale nie możecie brać tego personalnie i za wszelką cenę szukać okazji aby się rewanżować
No właśnie zostałem źle zrozumiany. Nie chodzi tu o rewanż na osobie, na nicku czy na kartach. W pokera wygrywasz wtedy gdy grasz ze słabszymi, a ktoś kto stackuje sie z dużo słabszą reką od twojej ewidentnie jest slabszy, wiec mozesz na tym tylko zyskac. Swiadomosc ze siedzisz w dobrym miejscu pomaga zapomniec o nieudanej rece. Co z tego ze przegramy potyczke z duzo slabszym wrogiem skoro liczy sie wynik wojny?
Ja też doskonale zdaje sobie z tego sprawę że rewanżowanie na siłę kończy się zazwyczaj odpadnieciem z turnieju.
Siema! Zastanawiales sie kiedys czy po kazdym bead beacie nie zrobic sobie 2 minuty przerwy? Jezeli nie to polecam przy okazji radze wyposazyc sie w gabeczke do sciskania lub w cos ala kastet do sciskania, te przyrzady wydzielaja substancje w naszym organizmie ktore dzieki adrenalinie ktora posiadamy w danym momencie po bead beacie wydzielaja estrogen szczescia ktory pozwoli sie sie uspokoic i skoncentrowac jezeli bedziesz to robil np. na 2 minuty, jezeli to na ciebie nie zadziala to polecam worek treningowy
Jedyne co pomaga, to zrobić sobie notkę o graczu i zapomnieć o rozdaniu koncentrując się na bieżących kartach i akcji przy stole. Jeżeli nie możesz zapomnieć, jak już wspomniał mój przedmówca, to można spróbować zrobić krótkiego sit'outa. Problem polega na tym, że w turniejach taki sit out może być droższy niż w grach cashowych, gdyż masz przecież ograniczona ilość żetonów.
No rzeczywiście, słowo "rewanż" lub "zrewanżować się" trochę niezręcznie tutaj zostało użyte. Tego typu zapędy zawsze oznaczają emocje, które nie potrafią nam dopomóc w podjęciu prawidłowej decyzji. Ale widzę, że to już wcześniej sobie wyjaśniliście
Witam
Mam podobny problem. W czasie sobotniej sesji trafiłem na gracza z którym miałem "przyjemnośc" grac wcześniej. Gracz ten gra vpip:40/pfr20 wts ok10-15 (nie pamietam ale nie więcej) / call 3 bet 100%. No więc czekałem cierpliwie na kartę. gdy trafiłem Top parę na niego, przeciwnik dobrał do strita na river. Nie wiem czy dobrze zagrałem czy nie, ale kolejne zagrania z jego strony doprowadziły mnie do tiltu i przegrania na rzecz kolegi łącznie ok 4 BI.
najgorsze w tym wszystkim jest to że chciałem mu "udowodnić" że to ja jestem lepszy" --> chciałem się zrewanżować w klasycznym znaczeniu.
jak są radzicie z takimi problemami?
Ja postanowiłem nie grać z nim przez jakiś czas, chociaż wiem że gra z nim może być dochodowa.
Być może słuchaliście w podcaście moją opowieść o dwóch nogach? Akceptacja badbeatów, to pierwszy krok, by ujarzmić swoją psychikę. By to osiągnąć, bardzo ważne jest, by dobrze zrozumieć matematyczną mechanikę pokera. Jeśli to zrobicie, to badbeaty staną się dla Was tak naturalną częścią gry, jak powietrze dla oddychania.
Pozdrawiam
ja sobie powtarzam po bad beacie, ze fajnie, wypelnilem tą złą część statystyki i teraz bedzie dobrze
mam podobny problem.. gram mtt , często jestem na prowadzeniu a później wszystko sie wali i po przeanalizowaniu rozdań po turnieju stwierdzam że nie popełniłem poważnych błędów a jednak nie dotarłem nawet do kasy...
świeży przykład grałem mtt 6$ na party poker przez dłuższy czas byłem pierwszy.. gram A,J s na flopie pojawia sie A,5,J rózne kolory przeciwnik wchodzi all-in ja oczywiście call on pokazuje QQ na turnie 9 a na riverze Q...
akceptuje to bo wiem że czasami tak bywa ale później mam jeszcze takie 3 sytuacje i odpadam na przed samą kasą..
wtedy juz nie daje sobie rady z emocjami i tak naprawde nie wiem co mam ze soba zrobić.
na stołach cash jest to łatwiejsze bo mozna zrobic sobie przerwe w mtt po odpadnięciu po bad beacie mam jeszcze inne turnieje w których nadal gram ale przegrany jeden turniej ma wpływ na moją grę w pozostałych..
uwielbiam grać w mtt ale jak na razie nie moge poradzić sobie z tiltem i dlatego zaliczam torbe za torbą , oczywiście swoja grę też musze poprawić ale wydaje mi sie że mój problem leży głównie w mojej psychice..
zapoznałem sie z działem psychologia w sekcji strategia oraz obejrzałem prawie wszystkie video treningi leszka rumskiego i kiedy mi sie wydaje że juz zaakceptowałem wariancje I jest lepiej z moim podejściem do gry to kończy sie to znów tiltem tak jak dzisiaj...
moze którys z graczy mtt podzieli sie swoimi doswiadczeniami co do mindsetu w mtt.. moze jakieś dodatkowe materiały, książki?