Witam,
Nurtuje mnie jedno pytanie, czy podczas pojedynczej sesji lepiej zalożyć sobie maksymalny limit straty, po osiągnięciu którego należy po prostu odejść od stolików, czy starać sie dalej grać swoje pomimo tego że ma się świadomość że tego dnia wszyscy bogowie Olimpu cię opuścili. Dodam tylko ten wodospad w 80% jest dziełem jednego osobnika który grał 88% rąk, i przyznaje po którymś z kolei suck outcie mogła pęknąć mi żylka..
Gram 6max 0,02/0,04
Dzięki za wszelkie uwagi.

Ale o so chossi?
Albo grasz dobrze, albo nie. Czasami Twoje "nie dobrze" i tak będzie wystarczająco (przewaga skilla nad rywalami), a czasami Twoje "najlepsze" będzie za słabe. Przede wszystkim powinieneś się starać grać ze słabszymi graczami wtedy kiedy ich pokonujesz. To że przegrałeś pulę nie oznacza że grasz gorzej.
Jeżeli po stracie 3 BI grasz gorzej, to skończ grę po 2.5 BI. Zresztą masz dział minsdset od tego.
To jest pytanie tak jak Andrzej zauważył, które powinno się bardziej tyczyć mindsetu i tam poprosze o przeniesienie wątku.
Witaj yngwie86,
kwestia ustalania sobie limitu strat jest umowną sprawą każdego gracza i zależy tylko i wyłącznie od jego predyspozycji psychicznych, odporności
na tilt oraz sposobu akceptowania strat/zysków.
Jeżeli wiesz, że masz problemy z grą po utracie kilku buy-inów, to ustal
sobie poziom strat, którego nie chcesz przekroczyć. Wielkość tego limitu
zależy tylko od Ciebie, mogą to być 2 BI, 3 BI lub inna wartość, którą sam zaakceptujesz.
W przypadku opanowania zasad pokerowego mindsetu, nie zalecam stosowania takich środków ostrożności, gdyż jeżeli wiemy, że kolejne rozdania
są od siebie niezależne, to możemy dalej grać, bez względu na wynik sesji. Traktując wszelkie rozegrane rozdania oraz te, które jeszcze rozegramy
w przyszłości, jako jedną wielką sesję, to przerwanie jednej sesji nie ma wpływu na długoterminowy wynik. Jeżeli zakończymy jedną sesję na minus,
to rozpoczynamy kolejną w dokładnie tym samym punkcie, w którym zakończyliśmy. Przerywając jedną sesję przesuwamy jedynie w czasie wyniki
kolejnych rozdań.
Pozdrawiam.
PS.: Mała prośba na przyszłość. Jeżeli będziesz kiedyś wklejał wykresy lub jakieś obrazki, o zmniejsz ich rozdzielczość do maksymalnie 800*600.
Jak zwykle z wykresu można wyczytać tilt, lub wybryki prawdopodobieństwa, jednak myślę, że to tilt, skoro sam tak piszesz.
Zwróć uwagę, na wykresy SD i nonSD. Przez jakiś czas wydaje się wszystko Ci wychodzić. Każdy cbet skuteczny, każdy draw uzupełniony. SD i nonSD leci w górę.
Tutaj imo wkracza winners tilt. Czyli inaczej "God mode: On".
Grasz bardzo agresywnie w skutek czego nonSD leci do góry, ale skończył się luck i zaczynasz iść do SD ze zbyt słabymi rękoma, lub z góry obstawiać fisha na air.
Inna sprawa, że spadasz solidnie pod AI-EV. Co również w sumie może potwierdzać to, że to był tilt. Idzie super, dostajesz suck outa, albo dwa, i dalej się zaczyna "jak to, przecież dzisiaj wszystko mi wychodzi".
Oczywiście to wszystko tylko przypuszczenia. Musisz przeanalizować tą sesję, gdyż sam wykres na 100% niczego nie powie.
Co do limitu strat, to w takich przypadkach musisz nauczyć się po prostu odchodzić od stołów. W takich przypadkach, czyli gdy przy stole jest duży fish. Myślisz sobie, że to dobra okazja, żeby go ograć, a w przyszłości możesz go już nie zobaczyć. Jednak lepiej jest opuścić stół, bo gdy wchodzą emocje tracisz edge nad nim..
Koniec sesji to tilt, z co fajnie opisał "dragoste".
Kwestia kończenia sesji. Ja zawsze gram dziennie 2-4 sesje po godzinie.
Jeżeli, w którejs tiltuje, to nie przerywam. Bo gram godzine, a potem analizuje, aby wyciągnąc wnioski i dopiero wterdy zrobić dłuższą przerwę na odtiltowanie.
Dlatego, że tilta trza z morde brać, gdyz jak bede przerywał sesje po bad beat-cie, to nie naucze się z tiltem walczyc.... ♠_smile: