Celowo napisałem problemy w cudzysłowie aby podkreślić, że zdaję sobie sprawę, iż z perspektywy chorego dzieciaka w afryce to aż głupio nasze problemy nazywać problemami.
Ale do rzeczy:
Nawet w SS1 Brunson pisze, że sam starał się nie grać kiedy miał problemy np. z żoną.
Odkąd pamiętam zawsze robiłem to co mi, może nie kazali ale wskazywali. Idź do gimnazjum brata, idź do liceum brata, masz za dobre wyniki z matmy wiec zmień klasę na matematyczną, zrób prawo jazdy, idź na uczelnie brata, znajdź pracę na weekendy... tak jak brat. Tak oto wszytko robiłem. Jakoś nie szczególnie przeszedłem przez młodzieńczy bunt wiec zbuntowałem się ostatnio i rzuciłem studia po licencjacie.
Od dzieciaka marzyłem aby zostać weterynarzem albo kręcić filmy. Dlatego poszedłem do szkoły filmowej 2 letniej zaocznie. Podczas studiów stawałem na głowie aby się wkręcić tego świata. Doszło do tego, że udawałem asystentów ludzi z pierwszych storn gazet aby w końcu dostać się na plan i być uczonym bezpośrednio przez jednego z lepszych polskich reżyserów, dlatego nie miałem problemów aby się tam dostać.
Sorry za długi wstęp ale teraz meritum. Kiedy nagle okazało się, że mam olbrzymie wątpliwości czy chce to robić, ciągle o tym myślę. Czy rzucić szkołe, spróbować weterynarii pracując na noce itp. Przez co często mam problemy ze skupieniem na pokerze. Dorzucając do tego problemy rodzinne to czasem mimo chęci gry nie siadam do stolików.
Najchętniej wyizolował bym je od pokera jak limpującego fisza ale może są na to jakieś techniki.