Jak wiadomo poker jest grą umiejętności. Trzeba się go ciągle uczyć aby wygrywać. Tu jest mój problem, nie potrafię znaleźć motywacji do nauki. Gram sobie na nl5sh (na więcej nie pozwala bankroll) tym co zapamiętałem grając w pokera jakieś dobre półtora roku temu. Na tym limicie to wystarcza, jednak jak każdy chyba pokerzysta myślę o pokonywaniu limitów, a w pewnym czasie mój bajeczny poker przestanie wystarczać. Żeby się potem nie zdziwić najlepiej zacząć naukę już teraz, niby to rozumiem, ale zawsze jak przychodzi czas na obejrzenie filmiku czy analizą rąk wkrada się jakaś dziwna myśl 'a zagram sobie jeszcze jedną sesyjkę, przecież co bym nie zrobił i tak granie na nl5 jest korzystne'. Myślę że takiego myślenia trzeba się wyzbyć jak najszybciej, lecz dopóki wygrywam ciężko mi to przychodzi. Potrzebuję jakiegoś dobrego bodźca, czy czegoś, no sam nie wiem.
Druga sprawa, myślałem żeby naukę wprowadzać systematycznie i po prostu po jakimś czasie dojść do odpowiedniej dla siebie ilości (oglądanie filmików na znudzonego też nie wydaje mi się dobrą opcją), gdzie poświęcając określoną liczbę czasu dziennie będę mógł w pełni efektywnie z tej nauki korzystać. Od czego więc najlepiej zacząć naukę? Oglądanie filmów ze swoich limitów, analiza rąk? Może analiza statystyk na początek w odpowiednim dziale, aby wiedzieć na czym stoję? No po prostu nie mam pomysłu jak zacząć się uczyć aby jednocześnie się nie zniechęcić. Poker ma być dla mnie przedewszystkim przyjemnością, którą oczywiście czerpie się z wygrywania, czyli nauka się do tej przyjemności przyczynia, jednak nie można też przegiąć w drugą stronę, bo sama nauka bez gry tej przyjemności nie da. Robi się taka pętelka :).
Trochę się zamotałem, jednak mam nadzieję że przekaz z posta jest zrozumiały :).
Dzięki wielkie za uwagę.