Jak w temacie zauważyłem że nic nie tiltuje mnie tak bardzo jak długie okresy gdzie nic nie mogę flopnąć.
A po co chcesz coś flopnąć? Chodzi o akcję? Żeby ciągle się coś działo? Przeczytaj temat do którego Dolpha dał Ci linka, mam nadzieję, że pomoże:)
Jestem odporny na bad beaty i suckouty ale jak mam kilka sesji pod rząd gdzie dosłownie nic nic sie nie trafia no ilesz można k**** czekać.
Kolejne przekonanie pt. „Gra polega na tym, żeby coś trafić”. Poker polega na tym żeby podejmować jak najlepsze decyzje. W odpowiednio długim okresie będziesz miał sporą ilość dobrych kart i dużo akcji. Poker nie polega na tym, żebyś trafiał zawsze flopy, ale żebyś podejmował decyzje max. EV+ i na tym się skup, bo to możesz kontrolować.
A tym bardziej mnie to denerwuje ze gram 5 stołów to już raczej nie powinienem na brak sytuacji narzekać.
Brak akcji Cię denerwuje? Gdzie tu jest odpowiedzialność? Moim zdaniem po stronie braku akcji a więc rzeczy całkowicie niezależnej od Ciebie. W tej sytuacji uzależniasz swój stan emocjonalny od braku akcji a więc czynnika zewnętrznego i w 100% niezależnego od Ciebie. Możesz grać 100 stolików i dostać przez 10k rąk 27o.
Weź więc odpowiedzialność za siebie. Ja bym napisał „Pozwalam brakowi akcji mnie denerwować”. Dodatkowo sprawdź czy na pewno grasz optymalną ilość stolików i czy np. nie grasz jednego stolika za dużo tylko po to żeby mieć więcej akcji. Twój sposób myślenia może mieć określone konsekwencje.
Mało tego mam w takich sytuacjach wrażenie że mnie flop mija a wszyscy inni trafiają.
Czysta halucynacja i próba odczytywania sytuacji bez żadnych konkretnych dowodów. Skup się na danej chwili i na tym jak możesz najlepiej i najbardziej profitowo. Zastanów się też czy to wrażenie pomaga Ci podejmować profitowe decyzje, policzyc oddsy, czy pomaga Ci określac range przeciwnika itp. I zdecyduj sie czy chcesz zyc wrazeniem czy rzeczywistoscia.
Pozdrawiam