Mam taki problem.
Gram już od dość długiego czasu, zaczynałem prawie rok temu.
Nie wyszedłem nigdy ponad NL10, teraz chyba widzę tego przyczynę.
Za każdym razem mam ten sam problem, gram imo całkiem nieźle jak na te limity i wydaje mi się, że byłbym w stanie wyciągnąć winrate rzędu ~10BB, bo taki lub nawet większy przeważnie mam gdy tylko zaczynam grać na danej platformie.
Potem jednak gdy np. ze 100$ w niezbyt długim czasie zrobi się 200 lub 250 przychodzi kryzys. Zaczynam co chwilę patrzeć do kasjera, po każdym rozdaniu sprawdzam stan konta itd. Można powiedzieć, że w ogóle boję się wtedy grać.
Stres przy grze powoduje u mnie grę dużo słabszą, bankroll zaczyna topnieć i przeważnie kończę przygodę z daną platformą wypłacając wszystko na MB.
Teraz mam tak samo, parę dni temu wpłaciłem kaskę, zagrałem ok. 10k rozdań, winrate 9BB/100 mimo naprawdę dużej ilości badbeatów (EV mam ponad 2 razy większe niż zysk).
Wczoraj czytałem sporo o mindsecie, dziś znowu udało się zagrać dobrą sesję, nic nie wytrącało mnie z równowagi (przegrana seta szóstek z setem czwórek, kareta na river, czy też jeszcze ze 2 rozdania gdzie przeciwnik miał po 2 outy). Mimo tego sesja na lekki plus.
Teraz jednak znowu siadłem i w ogóle nie mogłem się skupić, co chwila tylko sprawdzałem kasjera, bałem się o każdego głupiego dolara.
Nie mam pojęcia co z tym zrobić i jak przełamać te bariery.
Prosiłbym o jakieś w miarę sensowne porady.