Witam!
Chciałbym przedstawić mój problem bo wydaję mi się, że znaczna jego część leży w mindsecie.
Najpierw szybko przedstawię moją historię. W pokera poważniej gram od początku 2010r. Z wygranych 15$ w konkursie na innym portalu rozpocząłem grę na SNG i MTT. Szło naprawdę świetnie i na sitach i na turkach. W lutym mogłem się poszczycić BR ponad 1k$. W marcu przyszedł DS, okropny, teraz z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że był to bad luck + trochę słabsza gra + trochę za dużo stołów. Takie moje zjeżdżanie trwało do czerwca. BR spadł do 400$, głównie dlatego, że za bardzo starałem się odrabiać straty.
Jeżeli spojrzę na mój wykres sng od czerwca 2010 do dzisiaj to jestem BE. Kilka razy próbowałem też keszy, najpierw UP potem DOWN i mam dość tej odmiany. Chodzi o to, że nie mogę przy jednej odmianie posiedzieć dłużej, jeżeli nie osiągam na niej wyników. Zawsze się jaram jakąś odmianą, a później to zanika. Dla przykładu: przeczytałem jakiś news, że dajmy na to Shaun Deeb szipnął 100k$ w jakimś MTT i zaraz mam- chcę grać MTT. Przeczytam o wynikach nanonako i chcę multitablingować cash. Przeczytam o boku challenge i chcę tłuc sity. Po jakimś czasie przy braku wyników przychodzi znużenie i zmieniam odmianę- błędne koło.
Dodam tylko, że to co chcę grać w przyszłości to MTT, wiem to na pewno, ale chce na nie zbudować solidny BR grając kesze albo sng. Wydaję mi się, że gdybym się skupił poważnie na jednej odmianę to wyniki jednak by przyszły, ale tu chodzi o motywację. Jeżeli nic nie zaskoczy to w marcu mam zamiar zrobić sobie miesięczną przerwę od pokera. Co myślicie?