Napisane przez lechrumski
Dla mnie problemem jest tutaj przede wszystkim krótka perspektywa czasowa jaką sobie przyjmujesz do oceny siebie jako gracza. W przykładach które dałeś dokonywałeś zawsze oceny na podstawie maksymalnie 3 ostatnich sesji a czasami nawet jednej.
Problem z Twoim podejściem jest taki, że zawsze będą zdarzały się sesje na minus a nawet całe serie sesji na (-) i jeśli nie zmienisz swojego podejścia to po prostu Twoja pewność gry będzie na tym bardzo mocno cierpiała.
Wszystko prawda. Niby jestem doświadczonym graczem (gram od półtora roku, zagrałem ponad pół miliona rozdań), który jest świadomy wielu rzeczy, a jednak nadal nie mogę się pozbyć tego, by nie być results oriented. I to dotyczy nie tylko pojedynczych sesji i myślenia "dam radę na tym limicie i jeśli się postaram to na wyższych" lub "jestem mierny, jak mogłem zrobić tak beznadziejny call", ale także pojedynczych rozdań, gdzie mimo dobrego zagrania nadziałem się na top range i nagle wydaje mi się, że to zagranie było słabe i zwyczajnie popełniłem błąd 
Napisane przez lechrumski
zamknij oczy i przypomnij sobie zeszły weekend i +5-6BI. Po czym wtedy poznałeś, że jesteś dobrym graczem?
Wykonałem kilka dobrych zagrań, które się udały (<- chyba widzę problem) i dzięki temu wygrałem kilka BI, okazałem się lepszy od innych graczy, wykazałem się swoją wiedzą.
Napisane przez lechrumski
Następnie przypomnij sobie wczorajszą sesję kiedy straciłeś 2 stacki i daj znać po czym wtedy poznałeś, że jesteś beznadziejnym graczem?
Wykonałem kilka głupich bluffów, które się nie udały, nie udało mi się dobrze bluffcatchować przeciwnika, nie zrzuciłem swojego układu na river mimo iż czułem, że jestem beat i w efekcie straciłem 2 razy tyle niż mogłem. Przeciwnicy wykorzystali moje słabości, pokonali mnie, okazali się lepsi.
Napisane przez lechrumski
Mała podpowiedź: najprawdopodobniej będzie to jedna z 2 opcji, albo po wygranej/przegranej sesji masz przed sobą obraz tej sesji i nie widzisz poprzednich sesji, ale tylko tą sesję i automatycznie ten obraz wpływa na wahania Twojego poczucia własnej wartości. Albo myśląc o sobie jako o graczu pokerowym masz po swojej lewej bądź prawej stronie kilka obrazów z 2-3 ostatnich sesji i te obrazy warunkują Twoje poczucie wartości jako pokerzysty.
Z tego co mi się wydaje to po prawej stronie (kurde, głowy nie dam, nigdy o tym nie myślałem aż tak dokładnie :D) widzę swoje błędy, tzn. swoje źle zagrane ręce (czasem nie koniecznie źle, ale po prostu bluff mi się nie udał lub zagrałem semibluff ship w 3bet pocie, który został sprawdzony przez overpair) i gdy tak się zdarzy 2-3 razy lub więcej odczuwam takie ciążenie na duszy, że to moja wina, że to przez głupotę straciłem kilka BI (często tak jest że to była po prostu głupota, bo nie zastanawiając się wiele zagrałem po prostu 3 barrel i straciłem 2x więcej niż mogłem odpuszczając i grając ch/f na river z bluffem) i czuję się po prostu słaby.
Napisane przez lechrumski
Problem jest taki, że w każdym z tych przypadków Twoje poczucie wartości jest warunkowane wynikami max. 3 sesji, więc myślę, że warto to zmienić.
Nie że max 3 sesji, bo czasem zdarza się seria 5-6 udanych/nie udanych sesji. Swoją drogą podczas serii nie udanych sesji "udało mi się" przegrać 20BI na nl100 w 10k rąk
Jest to zwyczajnie krótki okres, czasem nawet kwestia 2-3 udanych/nie udanych zagrań.
Co do samego poczucia własnej wartości w normalnym życiu to może faktycznie nie doceniam samego siebie tak, jakbym mógł. Bo (teraz będzie trochę prywaty :D) z jednej strony jestem bardzo zdolnym (ale niezwykle leniwym, czytaj nic nie robię) "uczniem" w szkole, laureatem olimpiady, stypendystą, szkolny prymus. Wszystko to jednak przychodzi mi bardzo łatwo, bo jak wspomniałem nie uczę się prawie wcale (mam dobrą pamięć i jestem błyskotliwy, więc większość łapię w mig), więc nie uznaję tego za jakiś super wyczyn - po prostu standard, przyzwyczaiłem się
Mam wielu znajomych z którymi się dobrze bawię, także nie cierpię na samotność i potrafię cieszyć się życiem. Dodatkowo mam spory dystans do siebie i nie bolą mnie docinki innych (choć nie jest to nic przyjemnego) - znam swoją wartość i robię niczego na pokaz, by udowodnić sobie czy też innym że jestem wartościową osobą. Z drugiej jednak w życiu stricte prywatnym zawsze mam pod górkę i nigdy mi się nie układało/nie układa. Za każdym razem doznawałem/doznaję porażki, co może faktycznie jakoś tam wpływa na moje poczucie własnej wartości, choć nigdy tego nie byłem świadomy 
Z góry wielkie dzięki wszystkim, którzy to choćby przeczytali 
Pozdrawiam