Przejdź do forum
Problemy z poczucie...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

[Zamknięte] Problemy z poczuciem własnej wartości.

49 Posty
17 Użytkownicy
0 Reakcje
4,934 Wyświetlenia
babel92
Dołączył: 23.07.2009

Witam.

Tak jak w tytule: mam problemy z poczuciem własnej wartości. I nie chodzi tu o tą wartość jako osoba - mam do siebie spory dystans, akceptuje sam siebie, nie ma problemu :) Chodzi tu stricte o aspekt pokerowy.

Miewam częste wahania poczucia własnej wartości. Miewam 2-3 udane sesje i czuję, że jestem bardzo dobrym graczem. Przychodzi 1-2 sesje nieudane i nagle czuje się beznadziejny. Potem znów wchodzą 2 dobre bluffy i znów czuję, że mogę zmiażdżyć ten i każdy następny limit, jeśli naprawdę się do tego przyłożę. I nagle przychodzi 1 sesja, gdzie przegrywam 2 stacki, nie wchodzą 2-3 bluffy + popełniam jakiś głupi błąd i znów mam ochotę wrócić na NL2.

Jest to o tyle duży problem, że mam roll pozwalający wejść na mid stakes. Różnica jednak między nl100 a nl200 jest znacząca to raz, a dwa już dwukrotnie mi to się nie udało i traciłem kilka BI z wyższego limitu. Waham się czy wchodzić czy nie, bo nie potrafię sobie odpowiedzieć, czy wystarczająco dobrym graczem jestem. Złapałem lekki up i w zeszły weekend wygrałem 5-6BI i miałem zamiar wchodzić. Dziś nie czułem się na siłach, by walczyć z regami na nl200 więc odpaliłem nl100. Sesja nie układała się po mojej myśli, kilka bluffów nie weszło, straciłem 2 stacki i znów czuję, że nigdy nie będę wystarczająco dobry by wygrywać wyżej.

Co mam robić? ;(

Z góry dziękuję za wszelkie wskazówki _thumbsup:

Pozdrawiam :)


48 odpowiedzi
Scoti1986
Dołączył: 26.10.2007

Ja Ci niestety nie pomogę ale mam podobny problem, więc stawiam kropkę ;)


Cykor
Dołączył: 23.06.2010

Zakładam, że posiadasz lustro w domu. Codziennie rano, gdy wstajesz z łóżka, podchodzisz do lustra i mówisz "jestem najlepszy", albo "jestem zaje*istym pokerzystą", "ludzie chcą być tacy jak ja jestem" itp. itd. możesz wymyślać w nieskończoność, ważne aby były to pozytywy. Im dłużej będziesz to praktykował, tym bardziej będziesz w to wierzył. Uwaga: trzeba mówić na głos, możesz nawet krzyczeć, jeżeli chcesz być bardziej przekonujący : )

pozdro :f_thumbsup:


babel92
Dołączył: 23.07.2009

Nie wiem czy nie czytałeś mojego posta, czy też słabo Ci idzie czytanie ze zrozumieniem, ale moim problemem nie jest niskie poczucie własnej wartości, tylko wahania poczucia własnej wartości. Swoją drogą podejście "jestem najlepszy" także jest słabe - optymalne jest znanie własnych mocnych i słabych stron i dążenie do tego, by cały czas stawać się jak najlepszym pokerzystą, a nie wiara w to że zniszczę w deepstackowej grze HU Isildura, Dwana czy Ivey'a ;)

Pozdrawiam :)


Chyba kiedys to Ty pisałeś na swoim blogu, o tym ze ktos tam w jakieś książce napisał, ze istnieje cos takiego jak pewna granica po miedzy poziomami. Granica ta jest dla danego gracza nie osiągalna, który na danym limicie zyskuje, a na poziomie wyższym juz traci. Może NL100 to jest właśnie Twój limit na dzień dzisiejszy.

Nie chce byś zrozumiał mnie zle, że niby się mądrze a sam tak naprawdę jestem zerem jesli chodzi o pokerowe zdolności i doświadczenie. Jednak jakoś wyjątkowo zapamiętałem tamten Twoj wpis na blogu i do dziś myślę jak czytam niektórych blogerów że coś w tym jest.

Pamietaj, ze nie sztuką jest grać na każdym poziomie, sztuką jest znaleźć poziom który dla Twojej gry, Twojego stylu był jak najbardziej dochodowy i przynosił Ci profity.

A jeszcze co do tego wartościowania samego siebie, kiedyś doświadczyłem tego będąc sportowcem. Nie odkryje tu czegoś nowego, pisząc że poczucie swojej wartości w danej dziedzinie zależy od prezentowanej formy. Na formę oczywiście ma wpływ długotrwałe przygotowanie. Czasem możesz nie mieć formy i dobrego przygotowania, jednak udaje Ci się odnosić mniejsze sukcesy, pomaga Ci przy tym adrenalina, morale. Niestety sukcesy zawsze idą w parze z formą, gdy jej niema żaden sukces nie będzie nigdy długotrwały, gdyż ewentualne porażki (które są wpisane w każdą dziedzinę rywalizacji) nie będą w stanie być przezwyciężone formą.

I ostatnie, jak jesteś w formie, czujesz sie mocno, to nie ma czegoś takiego że przejmujesz się porażką, bo wiesz że Twoja dyspozycja pozwoli Ci sie zaraz odbudować. :)

Trzymaj sie :)


Cykor
Dołączył: 23.06.2010

wahania = brak stałej pewności siebie imo czyli zawsze możesz to dopracować, tylko proponuję

myślenie, że jest się najlepszym na stawkach na których się gra jest imo EV+, chyba, że się ma - 12bb/100, ale to już inna historia.
Żeby myśleć o pokonaniu HU isildura czy durrra, najpierw trzeba z nimi zasiąść do stołu, a tak głupi chyba nie jesteś :f_confused:


kondziorf
Dołączył: 13.04.2009

Skoro dołują cię blefy na których straciłeś to znaczy że nie jesteś pewny swojego zagrania. Upewnij się co do tych rąk czy były dobrze rozegrane dając je do np. oceny.
Wysoki masz winrate? podziel go przez 2 i zobacz czy wytrzymasz ten nowy psychicznie na tyle dlugo zeby sie zadomowic
To sa rady goscia z nl50 napisane zeby nie robic oftopa samym pytaniem ponizej, ktore mnie nurtuje :D

Napisane przez Scoti1986
Ja Ci niestety nie pomogę ale mam podobny problem, więc stawiam kropkę ;)

O co chodzi z tym powiedzeniem "stawiam kropkę"? ciągle je widzę od jakiegoś tygodnia, skąd to się wzięło?


shovi
Dołączył: 30.12.2008

Stawiać kropkę = dodać do ulubionych wątków ;)
Co zaraz sam uczynię :D


masterxaz
Dołączył: 05.01.2010

Napisane przez babel92
a nie wiara w to że zniszczę w deepstackowej grze HU Isildura, Dwana czy Ivey'a ;)

ja myśle że dałbyś rade :D

a co do kropki to potem jak przeglądasz to po prostu widzisz w których wątkach się udzielałeś


lechrumski
Dołączył: 21.12.2008

Dla mnie problemem jest tutaj przede wszystkim krótka perspektywa czasowa jaką sobie przyjmujesz do oceny siebie jako gracza. W przykładach które dałeś dokonywałeś zawsze oceny na podstawie maksymalnie 3 ostatnich sesji a czasami nawet jednej.

Problem z Twoim podejściem jest taki, że zawsze będą zdarzały się sesje na minus a nawet całe serie sesji na (-) i jeśli nie zmienisz swojego podejścia to po prostu Twoja pewność gry będzie na tym bardzo mocno cierpiała.

Zrób następujące ćwiczenie: zamknij oczy i przypomnij sobie zeszły weekend i +5-6BI. Po czym wtedy poznałeś, że jesteś dobrym graczem?
Następnie przypomnij sobie wczorajszą sesję kiedy straciłeś 2 stacki i daj znać po czym wtedy poznałeś, że jesteś beznadziejnym graczem?

Mała podpowiedź: najprawdopodobniej będzie to jedna z 2 opcji, albo po wygranej/przegranej sesji masz przed sobą obraz tej sesji i nie widzisz poprzednich sesji, ale tylko tą sesję i automatycznie ten obraz wpływa na wahania Twojego poczucia własnej wartości. Albo myśląc o sobie jako o graczu pokerowym masz po swojej lewej bądź prawej stronie kilka obrazów z 2-3 ostatnich sesji i te obrazy warunkują Twoje poczucie wartości jako pokerzysty. Problem jest taki, że w każdym z tych przypadków Twoje poczucie wartości jest warunkowane wynikami max. 3 sesji, więc myślę, że warto to zmienić.

W zależności od tego co Ci wyjdzie, wymyślimy wspólnie alternatywny, bardziej korzystny sposób postrzegania Twojej gry.

Pozdr,


pandaboy44
Dołączył: 09.10.2010

Po prostu miales pecha przy shocie na nl200, nic niezwyklego. Predzej czy pozniej jeszcze tam wrocisz! gl


arturh
Dołączył: 13.01.2009

Niestety muszę cię zmartwić. Mówisz, że nie masz niskiego poczucia wartości tylko jego wahania ale prawda jest taka, że niestety masz niskie PW (czego wahania są tylko dowodem). czasem myślisz, że możesz niszczyć limity a czasem jesteś do dupy ale to jest cały czas ten sam wzorzec tylko jego inne (często złudne) oblicze (bo powiedz mi skąd wiesz jak będziesz grał na NL10k jak nigdy tego nie robiłeś?). Wzorce są jak monety, czasem widzisz awers a czasem rewers. Widziałeś na pewno ludzi, którzy myślą o sobie Bóg wie co, że są wspaniali itd, podczas gdy są co najwyżej przeciętni. I to ich myślenie jest fikcją. Podobną fikcję można zaobserwować u osób, które są bardzo inteligentne i zdolne ale nie wierzą w siebie. Problem jest w tym, że ponieważ twoje myśli zarówno te negatywne jak i over pozytywne nie są realne i niewiele mają wspólnego z rzeczywistością to dopóki się ich nie pozbędziesz (tu musisz znaleźć przyczynę wzorca niskiego poczucia wartości - a to jest od chu** roboty) to nawet się nie dowiesz kim na prawdę jesteś bo zawsze fikcyjne myśli (wyobrażenia) będą ci zniekształcać obraz (realną samoocenę).
Prawdopodobnie gdybyś dzisiaj się dowiedział, że jesteś średnim lub kiepskim pokerzystą i NL100 to jedyne na co się stać to byś się podłamał co byłoby objawem niskiego PW właśnie.
Jak już przestaniesz ciągle postrzegać siebie jako dobrego lub złego pokerzystę/człowieka i uzależniać swoją samoocenę od pokera, w tym od pojedynczych sesji, wtedy będziesz mógł zasiąść do stolika bez lęku i obawy przed wynikiem. Dopiero wtedy się dowiesz na co cię stać. W grze pozostaną już tylko twoje realne umiejętności lub ich brak a nie wyobrażenia. Będziesz bardziej zrównoważony.
Dodam jeszcze, że wtedy Dużo łatwiej i szybciej będziesz się uczył gry w pokera i innych rzeczy. GL


arturh
Dołączył: 13.01.2009

Wrzucę ci jeszcze cytat:
"These tenses--past, present and future--are not the tenses of time; they are tenses of the mind. That which is no longer before the mind becomes the past. That which is before the mind is the present. And that which is going to be before the mind is the future. Past is that which is no longer before you. Future is that which is not yet before you. And present is that which is before you and is slipping out of your sight. Soon it will be past.... If you don't cling to the past...because clinging to the past is absolute stupidity. It is no longer there, so you are crying for spilled milk. What is gone is gone! And don't cling to the present because that is also going and soon it will be past. Don't cling to the future--hopes, imaginations, plans for tomorrow--because tomorrow will become today, will become yesterday. Everything is going to become yesterday. Everything is going to go out of your hands. Clinging will simply create misery. You will have to let go."


Miloszpoker2
Dołączył: 22.03.2009

Ja bym ci polecał afirmację. Nie mogę ci dokładne wytłumaczyć co to jest bo nie pamiętam :D ale mogę powiedzieć jak działa.

Codziennie powtarzaj sobie na głos słowa (w twoim przypadku to bedzie):

-Wynik poszczególnych sesji nie ma wpływu na to jakie mam poczucie wartosci
Przebiłem się od najniższych stawek do mid- jestem dobrym graczem
Ciągle muszę pracować nad sobą.

Ja bym sobie stworzył coś takiego :) Mówiąc je zakorzenisz to w sobie i zaczniesz w to wierzyć.

No w sumie to chyba to samo conapisał Cykor


babel92
Dołączył: 23.07.2009

Napisane przez lechrumski
Dla mnie problemem jest tutaj przede wszystkim krótka perspektywa czasowa jaką sobie przyjmujesz do oceny siebie jako gracza. W przykładach które dałeś dokonywałeś zawsze oceny na podstawie maksymalnie 3 ostatnich sesji a czasami nawet jednej.

Problem z Twoim podejściem jest taki, że zawsze będą zdarzały się sesje na minus a nawet całe serie sesji na (-) i jeśli nie zmienisz swojego podejścia to po prostu Twoja pewność gry będzie na tym bardzo mocno cierpiała.

Wszystko prawda. Niby jestem doświadczonym graczem (gram od półtora roku, zagrałem ponad pół miliona rozdań), który jest świadomy wielu rzeczy, a jednak nadal nie mogę się pozbyć tego, by nie być results oriented. I to dotyczy nie tylko pojedynczych sesji i myślenia "dam radę na tym limicie i jeśli się postaram to na wyższych" lub "jestem mierny, jak mogłem zrobić tak beznadziejny call", ale także pojedynczych rozdań, gdzie mimo dobrego zagrania nadziałem się na top range i nagle wydaje mi się, że to zagranie było słabe i zwyczajnie popełniłem błąd :facepalm:

Napisane przez lechrumski
zamknij oczy i przypomnij sobie zeszły weekend i +5-6BI. Po czym wtedy poznałeś, że jesteś dobrym graczem?

Wykonałem kilka dobrych zagrań, które się udały (<- chyba widzę problem) i dzięki temu wygrałem kilka BI, okazałem się lepszy od innych graczy, wykazałem się swoją wiedzą.

Napisane przez lechrumski
Następnie przypomnij sobie wczorajszą sesję kiedy straciłeś 2 stacki i daj znać po czym wtedy poznałeś, że jesteś beznadziejnym graczem?

Wykonałem kilka głupich bluffów, które się nie udały, nie udało mi się dobrze bluffcatchować przeciwnika, nie zrzuciłem swojego układu na river mimo iż czułem, że jestem beat i w efekcie straciłem 2 razy tyle niż mogłem. Przeciwnicy wykorzystali moje słabości, pokonali mnie, okazali się lepsi.

Napisane przez lechrumski
Mała podpowiedź: najprawdopodobniej będzie to jedna z 2 opcji, albo po wygranej/przegranej sesji masz przed sobą obraz tej sesji i nie widzisz poprzednich sesji, ale tylko tą sesję i automatycznie ten obraz wpływa na wahania Twojego poczucia własnej wartości. Albo myśląc o sobie jako o graczu pokerowym masz po swojej lewej bądź prawej stronie kilka obrazów z 2-3 ostatnich sesji i te obrazy warunkują Twoje poczucie wartości jako pokerzysty.

Z tego co mi się wydaje to po prawej stronie (kurde, głowy nie dam, nigdy o tym nie myślałem aż tak dokładnie :D) widzę swoje błędy, tzn. swoje źle zagrane ręce (czasem nie koniecznie źle, ale po prostu bluff mi się nie udał lub zagrałem semibluff ship w 3bet pocie, który został sprawdzony przez overpair) i gdy tak się zdarzy 2-3 razy lub więcej odczuwam takie ciążenie na duszy, że to moja wina, że to przez głupotę straciłem kilka BI (często tak jest że to była po prostu głupota, bo nie zastanawiając się wiele zagrałem po prostu 3 barrel i straciłem 2x więcej niż mogłem odpuszczając i grając ch/f na river z bluffem) i czuję się po prostu słaby.

Napisane przez lechrumski
Problem jest taki, że w każdym z tych przypadków Twoje poczucie wartości jest warunkowane wynikami max. 3 sesji, więc myślę, że warto to zmienić.

Nie że max 3 sesji, bo czasem zdarza się seria 5-6 udanych/nie udanych sesji. Swoją drogą podczas serii nie udanych sesji "udało mi się" przegrać 20BI na nl100 w 10k rąk :rolleyes: Jest to zwyczajnie krótki okres, czasem nawet kwestia 2-3 udanych/nie udanych zagrań.

Co do samego poczucia własnej wartości w normalnym życiu to może faktycznie nie doceniam samego siebie tak, jakbym mógł. Bo (teraz będzie trochę prywaty :D) z jednej strony jestem bardzo zdolnym (ale niezwykle leniwym, czytaj nic nie robię) "uczniem" w szkole, laureatem olimpiady, stypendystą, szkolny prymus. Wszystko to jednak przychodzi mi bardzo łatwo, bo jak wspomniałem nie uczę się prawie wcale (mam dobrą pamięć i jestem błyskotliwy, więc większość łapię w mig), więc nie uznaję tego za jakiś super wyczyn - po prostu standard, przyzwyczaiłem się :P Mam wielu znajomych z którymi się dobrze bawię, także nie cierpię na samotność i potrafię cieszyć się życiem. Dodatkowo mam spory dystans do siebie i nie bolą mnie docinki innych (choć nie jest to nic przyjemnego) - znam swoją wartość i robię niczego na pokaz, by udowodnić sobie czy też innym że jestem wartościową osobą. Z drugiej jednak w życiu stricte prywatnym zawsze mam pod górkę i nigdy mi się nie układało/nie układa. Za każdym razem doznawałem/doznaję porażki, co może faktycznie jakoś tam wpływa na moje poczucie własnej wartości, choć nigdy tego nie byłem świadomy ;)

Z góry wielkie dzięki wszystkim, którzy to choćby przeczytali :D

Pozdrawiam :)


mik1984
Dołączył: 16.11.2008

Ja mam teraz straszne problemy, bo mi winrate zakręcił dwa tygodnie temu w dół i tam zmierza. Nie jest to swing, po prostu coś mi się w grze zjebało. I tak miałem od zawsze spadającą redline, ale teraz zacząłem próbować to zwalczać, i mimo, że redline mi nie chcę skręcić w górę, to jeszcze green line mi stoi w miejscu, żółta mi poczła trochę w górę co prawda, ale też coś stanęła. A czerwona może trochę mniej stromo schodzi, ale nadal spada.


bastian081
Dołączył: 31.08.2007

Ja mam podobnie. Po kilku przegranych sesjach lub nawet BI zaczynam myśleć, że nie gram dobrze i na odwrót po jakimś upswingu mam wrażenie że same donki siedzą obok mnie przy stołach. Ostatnio dotyka mnie to pierwsze, nawet boję się siadać do stolików bo się boję ze znowu skończę na minus. Wiem, że to nie dobrze ale u mnie wynik ostatniej, ostatnich sesji bardzo wpływa na ocenę swoich umiejętności pokerowych.


lechrumski
Dołączył: 21.12.2008

Hehe znowu widzę ten sam mechanizm:
-wykonałem kilka poprawnych zagrań jestem lepszy od innych
-wykonałem kilka nieudanych zagrań jestem słabszy od innych

U Ciebie oba te przekonania mają negatywne konsekwencje. Przekonanie jestem lepszy od innych rodzi potrzebę udowadniania swojej lepszości i robienia fancy plays. Przekonanie jestem słabszy od innych powoduje utratę pewności i mocno dostaje w plecy poczucie własnej wartości. Zanim zabierzemy się za właściwe ćwiczenie znajdź minimum 5 przekonujących Ciebie powodów (możesz je zostawić dla siebie), że:
1) Nie jesteś gorszy od innych
2) Nie jesteś lepszy od innych
Niech będą to takie powody które Cię przekonają i które pozwolą trzymać przekonanie jestem lepszy/gorszy od innych w równowadze w taki sposób, żeby nie przechylało się za bardzo w żadną ze stron.

Druga sprawa to Twój obraz Ciebie jako pokerzysty. W obecnej sytuacji jest on bardzo mocno warunkowany bieżącymi wynikami, mam dla Ciebie eksperymentalny pomysł.
1) Wyobraź sobie w głowie szachownicę/matrycę 5x5 znajdującą się przed Tobą. Ma ona 25 pól, w które Ty włożysz odpowiednie obrazy
2) Znajdź w swoim HMie 5 rąk kiedy zagrałeś skuteczny bluff raise/ fancy play albo coś w tym stylu. Te wszystkie 5 rąk/5 obrazów umieść w 1 kolumnie po lewej Twojej matrycy
3) Znajdź w HMie 5 rąk kiedy ładnie value betowałeś fisha i wyciągnąłeś do rivera cały stack i wygrałeś rozdanie. Wrzuć te 5 obrazów do 2 klumny od lewej.
4) W kolejnej kolumnie wrzuć 5 flipów sam zdecyduj ile wygranych a ile przegranych. Ważne żeby było to standardowe AI typu QQ vs AK AI pf. Umieść je w środkowej kolumnie.
5) W czwartej kolumnie umieść 5 standardowo przegranych rąk. Mogą być coolery typu set over set, niekorzystne set upy itd.
6) W ostatniej kolumnie umieść 5 rąk przegranych przez Twoje błędy - głupie calle, bezsensowne blefy pasywnych graczy itd.

Powinno Ci to zająć trochę czasu, ale coś mi mówi, że może byc warto. Jak już skończysz to mentalnie zapisz ten projekt i sprawdź czy odpowiada rzetelnie Twojemu postrzeganiu swojej gry. Jeśli nie to dodaj/odejmij tam kilka rąk, albo parę rzeczy pozamieniaj. W efekcie chcę abys dostał matrycę która:
-przypomina Ci, że jesteś dobrym i wygrywającym graczem
-pokazuje Ci, że ciągle jeszcze popełniasz błędy i możesz się wiele nauczyć
-przestrzega Ciebie przed zbyt fancy plays i dodaje pewności.
Jak będziesz gotowy to zapisz projekt mentalnie w swoim umyśle. Możesz go np. przybić mentalnie gwoździami żeby tam został.

Ilekroć zdarzy się run good, albo run bad zrób następującą rzecz:
-odsuń kilka metrów na bok obrazy kilku ostatnich rozdań żeby uciekły poza zasięg Twojego wzroku i spójrz na matrycę. Jeśli masz run good to spójrz na lewo, a jak run bad to na prawo, żeby zrównoważyć to co się przed chwila stało. Odczekaj chwilę, aż wrócisz do swojego optymalnego stanu i jedziesz dalej.

Twoja A-game i tilt leżą tylko i wyłącznie w Twojej głowie. Grając przypominasz sobie kilka ostatnich rozdań, więc matryca ma za zadanie to zmienić i przypomnieć Ci inne rzeczy. Zajmie Ci to trochę czasu, ale mam nadzieję że bedzie warto:)


arturh
Dołączył: 13.01.2009

Napisane przez babel92
Za każdym razem doznawałem/doznaję porażki, co może faktycznie jakoś tam wpływa na moje poczucie własnej wartości, choć nigdy tego nie byłem świadomy ;)

Trochę mylisz przyczyny i skutki. Niskie poczucie wartości nie jest następstwem tego, że coś tam ci się nie udało (choć może dla większości ludzi tak to wygląda) tylko jest przyczyną tego wydarzenia. A wydarzenie samo w sobie ma na celu jedynie zwrócenie twojej uwagi na ten problem, który gdzieś tam w podświadomości siedzi. Przykład: "Przeciwnicy wykorzystali moje słabości, pokonali mnie, okazali się lepsi." - w twojej podświadomości jest przekonanie, że jesteś słabym graczem, zostaniesz pokonany, inni są lepsi (to przekonanie nie jest dominujące jak mniemam ani też nie wyklucza pozytywnych przekonań - po prostu większość podświadomości to zbiory sprzeczności, przeciwstawnych do siebie przekonań), które kiedyś tam się zadomowiło w twojej podświadomości (nie koniecznie w sytuacji stricte pokerowej) a którego nie jesteś do końca świadomy. Ponieważ przekonanie to jest destruktywne twoja podświadomość kreuje takie sytuacje, które "przypominają" ci problem, który musisz rozwiązać. Za każdym razem gdy chcesz zrobić coś konstruktywnego co jest sprzeczne z twoim podświadomym przekonaniem, jest bardzo duża szansa, że podświadomość uniemożliwi ci to abyś najpierw mógł ją "oczyścić"

Polecam ci przeczytać "historię Jill" to rozjaśnisz sobie temat nieco.


babel92
Dołączył: 23.07.2009

@ Leszek WOW, widzę że stwierdzenie znajomego z forum, że jesteś magikiem nie jest przesadzone :D
Jest kilka problemów... po pierwsze mogę nie zapamiętać 25 rozdań w celu utworzenia tej mentalnej tablicy. Po drugie (i chyba najważniejsze) nie wiem czy potrafię "odsunąć" kilka metrów na bok obrazy kilku ostatnich rozdań żeby uciekły poza zasięg mojego wzroku i spojrzeć na matrycę :P Nie mniej jednak spróbuję, ale jeśli to nie pomoże, bo np. mój umysł będzie odporny na takie sztuczki to będę Cię męczył dalej ;)

@ Arturh porażki o których mówiłem w cytacie, który wkleiłeś dotyczyły/dotyczą życia prywatnego i zapewniam, że nie mają wiele wspólnego z niskim poczuciem własnej wartości. A jeśli chodzi o resztę aspektów to znacznie częściej doznaję zwycięstw niż porażek, a każda porażka dodatkowo motywuje mnie do działania, a nie załamuje, więc to chyba nie to (ale mogę się mylić) :P

Pozdrawiam :)