Witam, poniższy tekst napisalem na swoim blogu, ale uznalem ze tu tez sie watek przyda, bo chcialbym sie poradzic rowniez naszego mindsetowego trenera:
Grudzien i styczen to byly miesiace gdzie zanotowalem gigantyczny pokerowy progres. Z czego to wynikało? Mialem bardzo duzo czasu, bardzo lightowy semestr na studiach, w styczniu wiekszosc zajec mi sie pokonczyla, wiec gralem ile moglem i kiedy moglem, bardzo czesto w nocy, kiedy jest na FTP najwiecej fishow, wyniki byly super. W lutym sytuacja diametralnie sie zmienila. Byla sesja (choc sama sesje to bym jakos przezyl), z powodu operacji matki, musze ja zastepowac w malym rodzinnym biznesie (czyt. praca jako sprzedawca), do tego dochodzi bardziej intensywny semestr na studiach, czasu przez to na pokera malo, a jak juz jest to gram na zmeczeniu co od razu odbija sie na wynikach. Pytanie czy to sie oplaca, czy czasem z tych studiow nie zrezygnowac. Mam 26 lat, jednego magistra (z kierunku, ktorego wybór był błedem i tym sie na pewno nie bede zajmowal w przyszlosci), plan na zycie jaki ostatnio mialem to zarobic na pokerze i zalozyc jakis wlasny biznes za te zarobione pieniadze (male pomysly sa), studia traktuje jako opcje rezerwowa (jednak ten kierunek "Finanse i Rachunkowosc" (dzienne studia na sgh-u) mnie interesuje i mysle troche rozwija i poszerza horyzonty). Zostalo mi 1,5 roku do konca studiow, obecna sytuacja, że musze pracowac studiowac i grac w pokera moze potrwac nawet z 0,5 roku. Widze ze za duzo kasy z pokera nie wyciagne, nie mowiac juz o poszerzaniu pokerowej wiedzy, bo na to czasu nie ma kompletnie. Pytanie co robic? Olac studia, czyli zrezygnowac z opcji rezerwowej? Mysle ze mam na tyle duzy talent analityczny i matematyczny, że jestem w stanie wyciagac regularnie przywoite pieniadze z pokera, ale pod warunkiem, ze moj umysl bedzie "swiezy" i wypoczety i pod warunkiem, ze caly czas bede sie tego pokera uczyl.
pozdro bedzie wdzieczny za jakies porady