Przejdź do forum
granie na deepie (s...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

[Zamknięte] granie na deepie (scary money)

9 Posty
4 Użytkownicy
0 Reakcje
843 Wyświetlenia

Mam niewykorzeniony nawyk/strach od czasów gry sss, żeby zawijać się ze stołów gdy się podwoję. aktualnie tłukę nl bss fr na rushu.

mogę zadać sobie pytanie: dlaczego boję się grać deep stackiem?

1) bo nigdy nie grałem DS
2) boję się straty

wiem że gra na deepie tworzy większe możliwości, ale gram uNL a do tego rush, zatem większe kombinacje są zbędne.

natomiast komfortowo czuję się grając 100bb. może mnie rusza gdy nie jestem pewien gdzie jestem w rozdaniu, ale radzę sobie z tym. autorbuy załatwiua sprawe, natomiast widok ubywającego stacka działa na mnie dołująco.

mój pierwszy pomysł, sam sobie odpowiadając, jest taki, by wyobrazić sobie siebie grającego komfortowo na deepie, tak samo komfortowo jak gram na 100bb. zamienić te negatywne uczucia na pozytywne. może właśnie tędy jest droga? co o tym sądzisz trenerze?


8 odpowiedzi
sahalidis
Dołączył: 20.07.2009

Jak mówi stare chińskie przysłowie: "Gdy nie kwitną Ci jabłonie, to nie jest wina słońca"...

edit: Zgrywam się ;)

A tak poważnie, to na rushu gra na deepie nie jest zbyt komfortowa. Nigdy nie wiesz, gdzie Cię los ześle, czy będziesz miał pozycję na fisha, ilu deepstacków będzie przy stole, czy będziesz mógł wywierać presję... Dodatkowo gra na deepie wymaga sporego rolla i doświadczenia. Moim zdaniem lepiej jest grać na deepie na regularnych stołach, gdzie można usiąść z pozycją na fisha, bo rozumiem, że skill i card advantage będą po Twojej stronie. Na deepie można grać wszystkie spekulacyjne ręce typu niskie PP i sc czy suited Ax w 3-bet potach licząc na implied odds. Zależy kto co lubi.

Co do mindsetu, moim zdaniem strata deepa bardzo boli, co może wpłynąć na Twoje samopoczucie i dalszą grę. Ja niestety miałem niezbyt dobre doświadczenia z rusha grając na deepie i dopiero na regularnych stolikach znowu się do tego przekonałem, choć nie zawsze jeszcze czuję się megakomfotowo.


lechrumski
Dołączył: 21.12.2008

To glownie kwestia podejscia do pieniedzy. Kwestia tego jak podchodzisz do pieniedzy, jaki masz do nich dystans, ile dla Ciebie znacza pieniedze, jak podchodzisz do zyskow, strat itd.

To co moge Ci poradzic to:
-dystans do pieniedzy
-nie postrzeganie wygranych/przegranych przez pryzmat tego co mozesz kupic za te pieniadze, np. nie postrzeganie ze przegralem wlasnie wycieczke do Hiszpanii
-traktowanie pieniedzy jak materialu ktory pomoze Ci zarabiac jeszcze wiecej. Tak jak z maki robisz chleb, tak samo z bankrolla robisz jeszcze wiecej forsy
-nie budowanie swojej wartosci przez pryzmat pieniedzy !!! Im bardziej bedziesz uzaleznial swoja wartosc od zasobu bankrolla tym bardziej cierpial po przegranej duzej puli

To sa wazne rzeczy ktore wchodza nawet na poziom wartosci dlatego nalezy z tym postepowac ostroznie bo zdaje sobie sprawe ze moze to byc calkowicie sprzeciwne z Twoim swiatopogladem. Natomiast wg mnie powinienes popracowac nad swoim odejsciem do pieniedzy.

Wypisz wszystkie swoje przekonania i mysli odnosnie pieniedzy i zarabiania kasy i zacznij je przerabiac The Workiem,

Zacznij czytac ksiazki Roberta Kiyosakiego zeby zmienic swoje podejscie do pieniedzy i myslenia o pieniadzach. To praca na dobre kilka tygodni natomiast na pewno warto zebys zainwestowal w to wiecej czasu bo jak sam widzisz predzej czy pozniej Twoje przekonania odnosnie pieniedzy wyjda na wierzch. Nie jestesmy tego uczeni w domu ani w szkole wiec trzeba samemu o to zadbac samemu, dlatego polecam Ci konkretne ksiazki i prace nad swoim mysleniem.

Pozdr


podejście do pokerowych pieniędzy trochę się u mnie zmieniło. z pewnością dlatego, że moja sytuacja trochę się poprawiła i nie muszę wyciągać kasy co miesiąc. sytuacja zezwala na odbudowę BR.

gdyby nie marudzenie mojej kobiety "ile wygrałeś? ile wygrałeś? ile wygrałeś?" to nie zaglądałbym w ogóle do kasjera, bo po co? gra mi się teraz dobrze. sesja na minus czy BE mnie jakoś nie smuci.

myślę że może też chodzić o strach przed grą w którąnie umiem grać. nie umiem grać nl hu, więc nie gram. nie rozumiem, nie ogarniam, tak samo jak nie ogarniam gry na deepie. tak samo jak nie ogarniam fixa bo nie miałem z nim nic wspólnego. może rozwiązaniem jest przełamać się i się nauczyć?


dlrzz
Dołączył: 05.09.2010

Napisane przez lechrumski
-traktowanie pieniedzy jak materialu ktory pomoze Ci zarabiac jeszcze wiecej. Tak jak z maki robisz chleb, tak samo z bankrolla robisz jeszcze wiecej forsy

Czy nie sądzisz, że takie podejście może właśnie sprawić, że tjall77 (lub inna osoba) zapętli się w swoich rozmyślaniach, podejdzie do wygranych w sposób bardziej materialny? Nie zarabiam pieniędzy -> Nie mogę wejść na wyższy limit, żeby zarabiać więcej pieniędzy -> Nie zarabiam... itd. Czy to nie spowoduje, że będzie grał przy większej presji?

Z ciekawostek, co może być także pomocne do tego, co piszesz, czytałem kilka wywiadów z lepszymi graczami, którzy "wpisali" sobie w mindset takie założenie, że grają na punkty, a nie na prawdziwe pieniądze i rywalizują o to, kto z nich zdobędzie więcej punktów. Łatwiej im wtedy znieść ewentualną przegraną. Ostatnio ja sam skasowałem sobie wszelkie dane z PokerTrackera obrazujące ilość przegranych/wygranych w sesji w kategorii pieniądza. Hej, skoro gramy na punkty, to czemu nie? :)

Napisane przez lechrumski
Zacznij czytac ksiazki Roberta Kiyosakiego zeby zmienic swoje podejscie do pieniedzy i myslenia o pieniadzach.

Nie wiedziałem, czy warto zakładać osobny wątek dla tej sprawy, więc offtopowo chciałbym się dowiedzieć o twoich poglądach na temat jego książek? Jeśli nie będzie to zaśmiecanie forum, chętnie założę nowy temat, żeby przedyskutować wartość jego książek.


lechrumski
Dołączył: 21.12.2008

Napisane przez tjall77
podejście do pokerowych pieniędzy trochę się u mnie zmieniło. z pewnością dlatego, że moja sytuacja trochę się poprawiła i nie muszę wyciągać kasy co miesiąc. sytuacja zezwala na odbudowę BR.

gdyby nie marudzenie mojej kobiety "ile wygrałeś? ile wygrałeś? ile wygrałeś?" to nie zaglądałbym w ogóle do kasjera, bo po co? gra mi się teraz dobrze. sesja na minus czy BE mnie jakoś nie smuci.

myślę że może też chodzić o strach przed grą w którąnie umiem grać. nie umiem grać nl hu, więc nie gram. nie rozumiem, nie ogarniam, tak samo jak nie ogarniam gry na deepie. tak samo jak nie ogarniam fixa bo nie miałem z nim nic wspólnego. może rozwiązaniem jest przełamać się i się nauczyć?

Ciesze sie ze zmieniles podejscie do pieniedzy:)

Na pewno warto zebys zorganizowal wszystko ze swoja kobieta w taki sposob zeby nie pytala sie ciagle Ciebie o wyniki. Udalo mi sie to z kazda dziewczyna z ktora bylem i mysle ze to kwestia komunikacji i szczerego komunikatu na zasadzie: "Zalezy mi na pokerze i tym zeby stawac sie coraz lepszym graczem. Dziekuje Ci ze sie o mnie troszczysz i interesuja Cie moje wyniki. Jest mi z tego powodu bardzo milo ale prosze Cie zebys nie pytala mnie codziennie ile wygralem bo to moze spowodowac ze beda bardziej zorientowany na rezultaty niz na poprawnosc decyzji, przez co w rzeczywistosci bede zarabial mniej. Jesli chcesz moge opowiedziec Ci o postepach ktore robie i o tym jak ucze sie nowych rzeczy ale bardzo Cie prosze zebysmy nie rozmawiali o moich wynikach finansowych."

Jesli bedziesz szczery i wszystko wyjasnisz to powinna zrozumiec:) Tym bardziej ze Tobie to moze pomoc mindsetowo.

W kwestii strachu przed gra ktorej nie znasz, to powiem Ci szczerze Twoj post rozwalil mnie na lopatki:) Mozesz zmienic sobie przekonanie na takie ze jestes najlepszym pilotem swiata, ale ja nie wsiade z Toba do samolotu:) Musisz znalezc balans miedzy pewnoscia siebie i kompetencja.

Miej pewnosc tam gdzie masz kompetencje a nie na odwrot. Badz swiadom swoich umiejetnosci. Napisales ze masz strach przed odmiana ktorej nie znasz. Ja chce miec strach przed odmiana ktorej nie znam zeby nagle nie wszedl np na S&G HU w ktore w ogole nie umiem grac. Strach moze jest tutaj niefortunna nazwa bo ja np nie motywuje sie strachem, ale emocja o ktorej mowimy chroni Cie przed lekkomyslnym traceniem pieniedzy w odmianach w ktorych nie masz umeiejtnosci wygrywajacego gracza.

Na pewno nauczenie sie danej odmiany i poczatkowa gra jest jakims rozwiazaniem problemu:) Mozesz sie tez "przelamac" oby nie doslownie:) Zacznij po kolei od zdobywania umiejetnosci, wiedzy, filmikow, mikrolimitow itp, nie probuj wtwazac otwartych drzwi

pozdr


lechrumski
Dołączył: 21.12.2008

Czy nie sądzisz, że takie podejście może właśnie sprawić, że tjall77 (lub inna osoba) zapętli się w swoich rozmyślaniach, podejdzie do wygranych w sposób bardziej materialny? Nie zarabiam pieniędzy -> Nie mogę wejść na wyższy limit, żeby zarabiać więcej pieniędzy -> Nie zarabiam... itd. Czy to nie spowoduje, że będzie grał przy większej presji? Z ciekawostek, co może być także pomocne do tego, co piszesz, czytałem kilka wywiadów z lepszymi graczami, którzy "wpisali" sobie w mindset takie założenie, że grają na punkty, a nie na prawdziwe pieniądze i rywalizują o to, kto z nich zdobędzie więcej punktów. Łatwiej im wtedy znieść ewentualną przegraną. Ostatnio ja sam skasowałem sobie wszelkie dane z PokerTrackera obrazujące ilość przegranych/wygranych w sesji w kategorii pieniądza. Hej, skoro gramy na punkty, to czemu nie?

To co Ty opisales i ja to dokladnie ta sama koncepcja. Czyli dystans do pieniedzy i nie traktowanie przegranej sesji jako np przegranej kasy na wakacje. Kwesita czy nazwiesz to punktami, czy materialem, czy jeszcze czyms to sprawa umowna. Jestem dzien po nagraniu filmu z Yacem, ktory akurat mowi ze traktuje pieniadze jak material, jak surowiec. Na wyzszym poziomie logicznym jego podejscie i traktowanie kasy jako punkty to dokladnie jedno i to samo.

Nie wiedziałem, czy warto zakładać osobny wątek dla tej sprawy, więc offtopowo chciałbym się dowiedzieć o twoich poglądach na temat jego książek? Jeśli nie będzie to zaśmiecanie forum, chętnie założę nowy temat, żeby przedyskutować wartość jego książek.

Jego ksiazki na pewno zasluguja na oddzielny watek:) Moge Ci napisac moja opinie, ale wazniejsze zebys mial swoja. Ja uwazam ze jego ksiazki sa absolutnie rewelacyjne w ksztaltowaniu podejscia do pieniedzy, do finansow, do zarabiania, do wolnosci finansowej, do kwestii popelniania bledow i uczenia sie. Jego ksiazki nie ucza magicznych sposobow, ale zmiany myslenia i to jest ich najwieksza wartosc. Wiekszosc ludzi i tak wybierze kupon toto lotka dajacy im chwilowa iluzje lepszego zycia w ktorej zyja do lsowania zamiast cos zmienic w swoim zyciu na lepsze. Kiyosaki proponuje zmiane sposobu myslenia o pieniadzach a wiekszosc osob uwaza ze to w ogole nie ma znacznia ze po prostu musza poznac jakis magiczny sekret albo miec uklad. Najwiekszy sekret jest taki ze nie ma zadnego sekretu:)


dlrzz
Dołączył: 05.09.2010

Nie wiem, czy zrozumiałeś mnie dokładnie. Nie chciałem proponować "swojej" metody działania zamiast "Twojej". Byłem ciekawy, w jaki sposób rozwinąć myśl, o której pisałeś. Swoje zdanie nt. książek Kiyosakiego opiszę właśnie w osobnym wątku i przepraszam autora tego, jeśli poczuł się urażony, że zaśmiecam :)

Pozdrawiam


lechrumski
Dołączył: 21.12.2008

Napisane przez dlrzz
Nie wiem, czy zrozumiałeś mnie dokładnie. Nie chciałem proponować "swojej" metody działania zamiast "Twojej". Byłem ciekawy, w jaki sposób rozwinąć myśl, o której pisałeś. Swoje zdanie nt. książek Kiyosakiego opiszę właśnie w osobnym wątku i przepraszam autora tego, jeśli poczuł się urażony, że zaśmiecam :)

Pozdrawiam

Tak, widzialem, intencja Twojego postu byla bardzo pozytywna. Chciales rozwinac temat i dzieki za to, czekam z niecierpliwoscia na posta o ksiazkach Kiyosakiego:)

Pozdr