gram dopiero w pokera od dwóch miesięcy. Początkowo szło nieźle. W pierwszym tygodniu gry uzyskałem +20$ z 50$ startowego kapitału nie mając pojęcia o tym jak grac poprawnie. Grałem "na czuja", często blefowałem. Gra szla z łatwością. Odkąd zacząłem czytać strategie i wstawiałem ręce do oceny na forum zaczął się okropny downswing. Bad beat za bad beatem. Pomyślałem, że sobie poradzę więc nie przejmowałem się zbytnio.
Przede wszystkim blednie polaczyles przegrywanie z nauka i wygrywanie z graniem czuje. To wszystko co opisujesz wyzej to kompletny przypadek. Ludzie tutaj na forum spedzaja czasami po 100 godzin miesiecznie albo i wiecej nad nauka tylko po to zeby podniesc swoje umiejetnosci boo d nich zalezy Twoj win rate. Wyciagnales bledne wnioski. Twoje poczatkowe wygrane wynikaly z przypadku a Ty polaczyles je z dobrymi emocjami zwiazanymi z wygrywaniem kasy. Zapomnij o tym. Skup sie mimo wszystko na nauce i podnoszeniu umiejetnosci.
Na początku było kilka $ na plusie stosując SS. Po kilku dniach jednak zaczęło sie powoli sypać. Każdego dnia bylem o 1-2$ na minusie. Gdy zszedłem poniżej 50$ przestawiłem się na BSS i zmieniłem limit na NL2. Myślałem, ze schodząc na nizszy limit, będzie szlo nieco lepiej. Pomyliłem się, nie szlo tak jak myślałem. Schodząc do 24$ grając cały czas NL2 nie wiedziałem, gdzie sa błędy w grze.
I znowu piszesz o bankroll ktory nie ma az takiego znaczenia. Skup sie na umiejetnosciach. Na tym zeby byc lepszym i bardziej kompetentnym graczem. Czego sie nauczyles? Jakie wnioski wyciagnales? To sa naistotniejsze rzeczy, na tym etapie pokerowego rozwoju bankroll ma drugorzedne znaczenie.
Trzymając się sztywno zasad strategii BSS i wcześniej SSS nie uzyskiwałem rezultatów tak dobrych jak wtedy, gdy zaczynałem. Downswing trwa nadal. Dziennie gram 2-3h max. Kiedy jakimś cudem odrobiłem do 30$ postanowiłem, ze wpłacę pieniądze i ugram dodatkowy bonus. Widze, jednak, ze tylko wyrównałem do kapitału startowego i zaczynam jakby od 0. Niestety od momentu wpłaty znowu zaczęły się kłopoty.
Chlopie obudz sie o jakim downswingu Ty mowisz? Nawet nie wiesz czy dobrze grasz. Piszesz potem ze grales QQ+. W BSS powinienes grac ok 17-20% rak a Ty grales ile? Skup sie najpierw na nauczeniu sie dobrze strategii. Ucz sie jeszcze wiecej: artykuly, filmiki, treningi, wstawiaj rozdania – min 20 kazdego tygodnia i po 3 miesiacach zobaczysz ile sie nauczyles.
Zmieniłem swój zasięg. Wchodziłem tylko z AA KK i QQ do gry. To tez nie pomagało. Od czasu do czasu nawet AA padało, ze względu na dwie pary albo kolor ze strony przeciwnika. Zawsze starałem się nie zważać na uzyskane pieniądze, ale na skupiałem się na poprawnej grze. Nie widziałem w niej wiele złego. Słabi gracze często blefowali i pasowałem z middle parami, pomimo, ze okazywało się, ze mógłbym wygrać na showdownie, ale wolałem nie ryzykować.
Nie ma to jak samokrytyka. Grales 1% rak, pasowales zawsze bez minimum to pary i jeszcze uwazasz ze nie ma w Twojej grze nic zlego. Naprawde wez sie porzadnie za nauke umieejtnosci i strategii, bo wydaje mi sie ze blednie uznales ze grasz zgodnie ze strategia.
Odkąd naczytałem się właśnie tych wszystkich strategii stałem się jakby bardziej pasywny. Rzadko blefowałem, prawie wcale, dlatego przeciwnicy to wykorzystywali i łatwo im było mnie wyrzucić z rozdania. Czas jakby stanął w miejscu i zamiast piąć się po limitach ku gorze to ja się pnę, ale ku dołowi. Jak obserwuję innych graczy przy stole to jakbym widział wcześniejszego siebie. Graja tak jak ja na samym początku.
Nie zrzucaj odpowiedzialnosci na zewnatrz, to Ty grasz a nie strategie. Poruszasz sie na zbyt duzym poziomie ogolnosci. Daj konkrety. Jakie fragment artykulow nauczyly Cie zle grac ? I wstaw swoje rozdania na odpowiednie forum. Czemu piszesz o tym i szukasz tlumaczen zamaist wstawic rece do oceny? W pokerze nie ma zadnego sekretu, trzeba uczyc sie i ciezko pracowac.
Dostając serie kilku bad beatów, gdzie moja para asów przegrywa z J2o, czasem czuje sie jak Phil Helmuth i mówię sobie jak przeciwnik mógł wejść z J2o?? Przecież do wbrew jakiejkolwiek strategii! Tutaj sam rozważam wejścia do gry ze wszystkim co mam w ręku. W 2 dni wpłacona kasa już prawie przepadła. Grałem tym razem MSS, również trzymałem się ściśle zasad i tabelek opisanych w strategii. Chyba jakieś fatum, zły los nade mną krąży. Jestem na ciągłym minusie od dwóch miesięcy. Nie potrafię wygrać więcej niż 0,50$ tygodniowo. W ogólnych rozrachunku jak tak dalej pójdzie to za 2 tygodnie stracę cały BR. Nie wiem co na to poradzić. Jak widzę jak reszta fiszów radzi sobie przy stole wchodzac AI z byle czym i wygrywa to szlak człowieka trafia.
Po prostu zacznij inwestowac czas w nauke gry, wstawianie rozdan, filmiki, treningi itd.
Właśnie mam z tym problem, że zawsze staram się odrobić utraconą cześć $ lub przynajmniej wyjść na zero. W turniejach też pogrywam, często niestety odpadam na początku gdzie przykładowo mój set przegrywa z kolorem. Jeśli jednak to się nie stanie to udaje mi się dotrwać do pierwszej top100 spokojnie. Ostatnio grałem 2 turnieje we freerolu. Byłem z siebie bardzo zadowolony bo na ponad 16k graczy byłem raz 164 a drugim razem 452. W innym turnieju za około 8k graczy udało mi się dojść do top 20 i zarobiłem 1$ . Tutaj muszę zaznaczyć, że w tych turniejach podejmowałem właśnie dużo ryzyka. 3 betowałem z niczym. Wchodziłem all-in i straszyłem, że to akurat mi wpadł set, etc. wchodziłem do rozdania z kartami, które moim zdaniem przyniosą zysk, a niekoniecznie zgadzałoby się to ze strategiami turniejowymi.
Skup sie na grze i jak najlepszych decyzjach. Zapomnij o odrabianiu. Wszyscy gracze maja sesje na minus. Ilekolwiek bys sie nie nauczyl, zawsze beda sesje na minusie. Zaakceptuj je jako czesc gry. Jak czujesz ze nie grasz za dobrze to wylacz sesje i wroc do niej za jakis czas. Odrabianie jest jedna z najgorszych rzeczy jakie mozesz zrobic, po prostu nie rob tego.
Kolejna sprawa to taka, że podczas gry cały czas obserwuje mój bilans dzienny na elephancie i czym bardziej schodzę na minus, tym bardziej staram się "zaciskać pasa" i grać na maksymalnych obrotach. Właśnie w tym miejscu pojawia się blokada odnośnie ryzyka. Nawet głupie minibetowanie przez fisha w stylu 0,02$ na NL2 potrafi mnie wyrzucić z rozdania, ponieważ trzymam się kurczowo schematu, że na freeplayu gramy tylko topparę z J kicker. Pomimo, że jestem raczej pewien, że fish poprostu blefuje to nie potrafię podjąć już tego samego ryzyka co kiedyś.
Nie pbserwuj bilnasu, bo nie o bilans chodzi ale o to co umiesz. Obserwujesz juz swoj bilans od 2 miesiecy i nic z tego nie wychodzi. Jak cos nie dziala to zaczynamy robic cos innego. Twoje obserwowanie bilnasu nie dziala, wiec zacznij robic cos innego czyli nie patrzec na bilans ale skupiac sie na jak najlepszej grze I obserwacji swoich przeciwnikow.
Odkąd przeczytałem te strategie staram się grać najlepiej, ale nie ryzykuje nie mając nic na ręce. Myślę, że tutaj muszę nad tym popracować. Nie wykorzystuje też do blefów scared card i w sytuacji, gdy ja daje check to przeciwnik stosuje miniraise to musze pasować, nawet jeśli nie jestem przekonany co do jego pary Asów.
Kilka razy w Twoim poscie powtorzyl sie fragment ze nie ryzykujesz. To jest poker. Gra zwiazana z ryzykiem. Nie akceptujesz – nie grasz – proste. Poker to nie zajecie gdzie zawsze 15go przychodzi pensja na konto. Poker jest gra zwiazana z ryzykiem. Mozesz stracic pieniadze ktorymi grasz i to jest nieodlaczny element gry. Jak tego nie akceptujesz to nie graj.
Zadaje sobie też pytanie po co gram? Gram bo lubie, ale nie lubię przegrywać, źle znoszę porażki które trwają bardzo długi okres czasu. Rozumiem pare bad beatów, ale non stop? Motywują mnie natomiast drobne rzeczy. Już nawet udany steal poprawia mi nastrój.
To nie szkola gdzie ejstes karany za porazki. Zapomnij o unikaniu porazek. W pokerze porazki beda sie zdarzaly. Zmien podejscie. Nie chodzi o unikanie porazek ale o wyciagnie z nich wnioskow. Bedziesz robil bledy I tracil kase setki razy. Nie ma szans tego unikniecia. Wyciagaj wnioski z porazek i badz lepszy nastepnym razem i tyle.
Dziś odpocznę, doczytam parę artykułów. W okolicy, gdzie mieszkam jest klub z pokerem. Można pograć live, jednak nie chodzę tam bo boję się, że to ja będę ten najsłabszy. Chcę to zwalczyć. Mam kolegę, który mnie już od dłuższego czasu namawia na grę, ale ja czuje, że jeszcze wszystkiego nie umiem. Mam taki problem, że jak nie jestem czegoś pewien przynajmniej na 90% to tego nie robię. Jak do tego podejść by to zwalczyć? Brakuje mi też motywacji do prostych rzeczy, które są jakby "za łatwe". Nie potrafię się przełamać w prostych czynnościach ze względu na lenistwo. Jeśli coś jest łatwe to tego nie robię, a trudne rzeczy są dla mnie bardzo zachęcające. Sądzę, że ma to istotny wpływ na moją pokerową grę.
Za bardzo motywujesz sie strachem a za malo fajnymi rzeczami. Strach ktory ma Cie rzekomo chronic przed stratami, tak naprawde prowadiz do przegrywania kasy. Zacnzij myslec w innych kategoriach: “Co dzieki temu zdobede?” “Co mi to da?” “Czego sie naucze?”
Zacznij tez czytac regularnie ten dzial, znajdziesz tutaj sporo rozwiazan na swoje problemy.
Pozdr