Przejdź do forum
Zrezygnowany
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

[Zamknięte] Zrezygnowany

8 Posty
5 Użytkownicy
0 Reakcje
954 Wyświetlenia
yazzitsu
Dołączył: 06.02.2011

Witam,

gram dopiero w pokera od dwóch miesięcy. Początkowo szło nieźle. W pierwszym tygodniu gry uzyskałem +20$ z 50$ startowego kapitału nie mając pojęcia o tym jak grac poprawnie. Grałem "na czuja", często blefowałem. Gra szla z łatwością. Odkąd zacząłem czytać strategie i wstawiałem ręce do oceny na forum zaczął się okropny downswing. Bad beat za bad beatem. Pomyślałem, że sobie poradzę więc nie przejmowałem się zbytnio.

Jednak, jak z blisko 80$ zjechałem do 24$, to zacząłem sie zastanawiać co jest nie tak. Mijały tygodnie a ja cały czas spadałem na łeb na szyje. Ciągle analizowałem swoje gre. Oglądałem filmy szkoleniowe, czytałem forum. Przejrzałem juz wszystkie możliwe artykuły dla mojej sekcji. Gralem początkowo po swojemu na NL 10, następnie gdy poczytałem o strategiach spodobała mi sie strategi SS.

Na początku było kilka $ na plusie stosując SS. Po kilku dniach jednak zaczęło sie powoli sypać. Każdego dnia bylem o 1-2$ na minusie. Gdy zszedłem poniżej 50$ przestawiłem się na BSS i zmieniłem limit na NL2. Myślałem, ze schodząc na nizszy limit, będzie szlo nieco lepiej. Pomyliłem się, nie szlo tak jak myślałem. Schodząc do 24$ grając cały czas NL2 nie wiedziałem, gdzie sa błędy w grze.

Trzymając się sztywno zasad strategii BSS i wcześniej SSS nie uzyskiwałem rezultatów tak dobrych jak wtedy, gdy zaczynałem. Downswing trwa nadal. Dziennie gram 2-3h max. Kiedy jakimś cudem odrobiłem do 30$ postanowiłem, ze wpłacę pieniądze i ugram dodatkowy bonus. Widze, jednak, ze tylko wyrównałem do kapitału startowego i zaczynam jakby od 0. Niestety od momentu wpłaty znowu zaczęły się kłopoty.

Zmieniłem swój zasięg. Wchodziłem tylko z AA KK i QQ do gry. To tez nie pomagało. Od czasu do czasu nawet AA padało, ze względu na dwie pary albo kolor ze strony przeciwnika. Zawsze starałem się nie zważać na uzyskane pieniądze, ale na skupiałem się na poprawnej grze. Nie widziałem w niej wiele złego. Słabi gracze często blefowali i pasowałem z middle parami, pomimo, ze okazywało się, ze mógłbym wygrać na showdownie, ale wolałem nie ryzykować.

Odkąd naczytałem się właśnie tych wszystkich strategii stałem się jakby bardziej pasywny. Rzadko blefowałem, prawie wcale, dlatego przeciwnicy to wykorzystywali i łatwo im było mnie wyrzucić z rozdania. Czas jakby stanął w miejscu i zamiast piąć się po limitach ku gorze to ja się pnę, ale ku dołowi. Jak obserwuję innych graczy przy stole to jakbym widział wcześniejszego siebie. Graja tak jak ja na samym początku.

Dostając serie kilku bad beatów, gdzie moja para asów przegrywa z J2o, czasem czuje sie jak Phil Helmuth i mówię sobie jak przeciwnik mógł wejść z J2o?? Przecież do wbrew jakiejkolwiek strategii! Tutaj sam rozważam wejścia do gry ze wszystkim co mam w ręku. W 2 dni wpłacona kasa już prawie przepadła. Grałem tym razem MSS, również trzymałem się ściśle zasad i tabelek opisanych w strategii. Chyba jakieś fatum, zły los nade mną krąży. Jestem na ciągłym minusie od dwóch miesięcy. Nie potrafię wygrać więcej niż 0,50$ tygodniowo. W ogólnych rozrachunku jak tak dalej pójdzie to za 2 tygodnie stracę cały BR. Nie wiem co na to poradzić. Jak widzę jak reszta fiszów radzi sobie przy stole wchodzac AI z byle czym i wygrywa to szlak człowieka trafia.

Nie wiem jak się pozbierać psychicznie i finansowo, tym bardziej, że z dyscyplina nie mam problemu. Nie wiem już jak trenować i analizować, pomijam już te bad beaty zjadające najwięcej $.

Jaki obrać plan działania?

Pozdrawiam
Yazz


7 odpowiedzi
mistrzwsadow
Dołączył: 29.03.2010

Siema :)

Napisane przez yazzitsu
Witam,

gram dopiero w pokera od dwóch miesięcy. Początkowo szło nieźle. W pierwszym tygodniu gry uzyskałem +20$ z 50$ startowego kapitału nie mając pojęcia o tym jak grac poprawnie. Grałem "na czuja", często blefowałem. Gra szla z łatwością. Odkąd zacząłem czytać strategie i wstawiałem ręce do oceny na forum zaczął się okropny downswing. Bad beat za bad beatem. Pomyślałem, że sobie poradzę więc nie przejmowałem się zbytnio.

Na początek chciałbym zaproponować jedno założenie - pieniądze na koncie pokerowym - nie istnieją. Musisz potraktować je tak, jakby nie miały żadnej wartości dla Ciebie - wartością ma być poprawna decyzja.

Trzymając się sztywno zasad strategii BSS i wcześniej SSS nie uzyskiwałem rezultatów tak dobrych jak wtedy, gdy zaczynałem. Downswing trwa nadal. Dziennie gram 2-3h max. Kiedy jakimś cudem odrobiłem do 30$ postanowiłem, ze wpłacę pieniądze i ugram dodatkowy bonus. Widze, jednak, ze tylko wyrównałem do kapitału startowego i zaczynam jakby od 0. Niestety od momentu wpłaty znowu zaczęły się kłopoty.

Sztywne zasady nie zawsze działają - pamiętaj, że zasady są po to, aby je przestrzegać w celu nie zrobienia sobie krzywdy, a co za tym idzie - nie zbankrutujesz tak szybko, jakbyś mógł, gdy trzymasz się zasad.

Poker to obserwacja i wyciąganie wartości wtedy, kiedy wiesz, że możesz to zrobić i rezygnowanie z tej wartości, gdy robi się niebezpiecznie.

Niebezpiecznie wygląda też chęć odrobienia się, co potwierdziłeś robiąc depozyt. Pieniądze musza stracić dla Ciebie znaczenie po wpłaceniu do pokerroomu. Tylko wtedy będziesz podejmował najlepsze i racjonalne decyzje.

Później pewnie pojawi się tutaj Leszek - on Ci pięknie to wszystko wytłumaczy, rozpisze i na pewno pomoże z mindsetem b. dokładnie ;)

Zmieniłem swój zasięg. Wchodziłem tylko z AA KK i QQ do gry. To tez nie pomagało. Od czasu do czasu nawet AA padało, ze względu na dwie pary albo kolor ze strony przeciwnika. Zawsze starałem się nie zważać na uzyskane pieniądze, ale na skupiałem się na poprawnej grze. Nie widziałem w niej wiele złego. Słabi gracze często blefowali i pasowałem z middle parami, pomimo, ze okazywało się, ze mógłbym wygrać na showdownie, ale wolałem nie ryzykować.

Raz tak zrobiłem - nie opłacało się. Kto nie ryzykuje ten nie je - też musiałem się tego nauczyć na własnej skórze.

Poker to inwestycja w nieznane - ryzyko. Ty postanawiasz nie ryzykować. Jest tutaj duża sprzeczność interesu.

Think about it. No i ponownie - pieniądze w pokerroomie muszą stracić wartość dla Ciebie

Nie wiem jak się pozbierać psychicznie i finansowo, tym bardziej, że z dyscyplina nie mam problemu. Nie wiem już jak trenować i analizować, pomijam już te bad beaty zjadające najwięcej $.

Jaki obrać plan działania?

1.Przede wszystkim zacznij od uregulowania Twoich spraw w życiu codziennym. Pogódź się z ojcem, zdaj kolokowium, idź na piwo z kimś, kto zapraszał, sprzątnij pokój ;) wiesz o co mi chodzi.

Rozpisz finanse, ich faktyczny stan i szacunkowe koszta na Twoje potrzeby.

Stan Twojej psychiki musi być co najmniej dobry. To samo się tyczy kondycji i zdrowia. Nic nie może Ci przeszkadzać podczas podejmowania decyzji na stoliku.

2.Zapamiętaj - pieniądze po wpłaceniu to już przeszłość. Twoją wartością muszą stać się poprawne decyzje.

3.Zrób przerwę od gry i odpręż się - w między czasie się doszkalaj, czytaj, czytaj i jeszcze raz czytaj - polecam harringtona na początek i oczywiście artykuły PS.

4. Wróć do gry - i graj A-game. Nie graj pasywnie, atakuj - staraj się stosować do zasad, które znajdziesz dookoła. Notuj, rozpisuj, analizuj - wyciągaj wnioski.

5. Oszacuj sobie stop loose(wskaźnik po którym kończysz sesję, kiedy nie idzie),oczekiwany przez Ciebie winrate oraz ilość godzin jakie będą Ci potrzebne aby osiągnąć dany próg. Na początek załóż, że po X rękach będziesz na zero.

Mam nadzieję, że coś pomogłem - jak coś to pisz - powodzonka


luk332
Dołączył: 13.12.2010

Napisane przez yazzitsu

Jaki obrać plan działania?

Yazz

Graj SnG _cool:


Franczo
Dołączył: 17.08.2009

Napisane przez mistrzwsadow
Siema :)

Na początek chciałbym zaproponować jedno założenie - pieniądze na koncie pokerowym - nie istnieją. Musisz potraktować je tak, jakby nie miały żadnej wartości dla Ciebie - wartością ma być poprawna decyzja.

Ja osobiście cały czas myślę o $$$$$ na koncie!
Nie ma co ukrywać, ja gram po to , aby mieć pieniądze :f_tongue:
Jakie masz nastawienie do tego to już chyba jest zalezne od osobistych spraw.
jedni graja, aby się kształcić, drudzy aby spędzić miło czas a jeszcze inni aby zarobić.
Traktuj to jako inwestyjcę ( mi to pomaga)

Oczywiście, nie może to wpłynać na poprawność Twoich decyzji. Dlatego też, każda decyzję dokładnie przemyśl, poniewaz TY inwestujesz $$$$.

oczywiścei to moje zdanie i możecie się z nim niz zgodzić.
Chciałem tylko pomóc _thumbsup:


yazzitsu
Dołączył: 06.02.2011

Dzięki panowie za cenne uwagi!

Właśnie mam z tym problem, że zawsze staram się odrobić utraconą cześć $ lub przynajmniej wyjść na zero. W turniejach też pogrywam, często niestety odpadam na początku gdzie przykładowo mój set przegrywa z kolorem. Jeśli jednak to się nie stanie to udaje mi się dotrwać do pierwszej top100 spokojnie. Ostatnio grałem 2 turnieje we freerolu. Byłem z siebie bardzo zadowolony bo na ponad 16k graczy byłem raz 164 a drugim razem 452. W innym turnieju za około 8k graczy udało mi się dojść do top 20 i zarobiłem 1$ :). Tutaj muszę zaznaczyć, że w tych turniejach podejmowałem właśnie dużo ryzyka. 3 betowałem z niczym. Wchodziłem all-in i straszyłem, że to akurat mi wpadł set, etc. wchodziłem do rozdania z kartami, które moim zdaniem przyniosą zysk, a niekoniecznie zgadzałoby się to ze strategiami turniejowymi.

Kolejna sprawa to taka, że podczas gry cały czas obserwuje mój bilans dzienny na elephancie i czym bardziej schodzę na minus, tym bardziej staram się "zaciskać pasa" i grać na maksymalnych obrotach. Właśnie w tym miejscu pojawia się blokada odnośnie ryzyka. Nawet głupie minibetowanie przez fisha w stylu 0,02$ na NL2 potrafi mnie wyrzucić z rozdania, ponieważ trzymam się kurczowo schematu, że na freeplayu gramy tylko topparę z J kicker. Pomimo, że jestem raczej pewien, że fish poprostu blefuje to nie potrafię podjąć już tego samego ryzyka co kiedyś.

Odkąd przeczytałem te strategie staram się grać najlepiej, ale nie ryzykuje nie mając nic na ręce. Myślę, że tutaj muszę nad tym popracować. Nie wykorzystuje też do blefów scared card i w sytuacji, gdy ja daje check to przeciwnik stosuje miniraise to musze pasować, nawet jeśli nie jestem przekonany co do jego pary Asów.

Zadaje sobie też pytanie po co gram? Gram bo lubie, ale nie lubię przegrywać, źle znoszę porażki które trwają bardzo długi okres czasu. Rozumiem pare bad beatów, ale non stop? Motywują mnie natomiast drobne rzeczy. Już nawet udany steal poprawia mi nastrój.

Dziś odpocznę, doczytam parę artykułów. W okolicy, gdzie mieszkam jest klub z pokerem. Można pograć live, jednak nie chodzę tam bo boję się, że to ja będę ten najsłabszy. Chcę to zwalczyć. Mam kolegę, który mnie już od dłuższego czasu namawia na grę, ale ja czuje, że jeszcze wszystkiego nie umiem. Mam taki problem, że jak nie jestem czegoś pewien przynajmniej na 90% to tego nie robię.
Jak do tego podejść by to zwalczyć? Brakuje mi też motywacji do prostych rzeczy, które są jakby "za łatwe". Nie potrafię się przełamać w prostych czynnościach ze względu na lenistwo. Jeśli coś jest łatwe to tego nie robię, a trudne rzeczy są dla mnie bardzo zachęcające. Sądzę, że ma to istotny wpływ na moją pokerową grę.

Pozdrawiam
Yazz


lechrumski
Dołączył: 21.12.2008

gram dopiero w pokera od dwóch miesięcy. Początkowo szło nieźle. W pierwszym tygodniu gry uzyskałem +20$ z 50$ startowego kapitału nie mając pojęcia o tym jak grac poprawnie. Grałem "na czuja", często blefowałem. Gra szla z łatwością. Odkąd zacząłem czytać strategie i wstawiałem ręce do oceny na forum zaczął się okropny downswing. Bad beat za bad beatem. Pomyślałem, że sobie poradzę więc nie przejmowałem się zbytnio.

Przede wszystkim blednie polaczyles przegrywanie z nauka i wygrywanie z graniem czuje. To wszystko co opisujesz wyzej to kompletny przypadek. Ludzie tutaj na forum spedzaja czasami po 100 godzin miesiecznie albo i wiecej nad nauka tylko po to zeby podniesc swoje umiejetnosci boo d nich zalezy Twoj win rate. Wyciagnales bledne wnioski. Twoje poczatkowe wygrane wynikaly z przypadku a Ty polaczyles je z dobrymi emocjami zwiazanymi z wygrywaniem kasy. Zapomnij o tym. Skup sie mimo wszystko na nauce i podnoszeniu umiejetnosci.

Na początku było kilka $ na plusie stosując SS. Po kilku dniach jednak zaczęło sie powoli sypać. Każdego dnia bylem o 1-2$ na minusie. Gdy zszedłem poniżej 50$ przestawiłem się na BSS i zmieniłem limit na NL2. Myślałem, ze schodząc na nizszy limit, będzie szlo nieco lepiej. Pomyliłem się, nie szlo tak jak myślałem. Schodząc do 24$ grając cały czas NL2 nie wiedziałem, gdzie sa błędy w grze.

I znowu piszesz o bankroll ktory nie ma az takiego znaczenia. Skup sie na umiejetnosciach. Na tym zeby byc lepszym i bardziej kompetentnym graczem. Czego sie nauczyles? Jakie wnioski wyciagnales? To sa naistotniejsze rzeczy, na tym etapie pokerowego rozwoju bankroll ma drugorzedne znaczenie.

Trzymając się sztywno zasad strategii BSS i wcześniej SSS nie uzyskiwałem rezultatów tak dobrych jak wtedy, gdy zaczynałem. Downswing trwa nadal. Dziennie gram 2-3h max. Kiedy jakimś cudem odrobiłem do 30$ postanowiłem, ze wpłacę pieniądze i ugram dodatkowy bonus. Widze, jednak, ze tylko wyrównałem do kapitału startowego i zaczynam jakby od 0. Niestety od momentu wpłaty znowu zaczęły się kłopoty.

Chlopie obudz sie o jakim downswingu Ty mowisz? Nawet nie wiesz czy dobrze grasz. Piszesz potem ze grales QQ+. W BSS powinienes grac ok 17-20% rak a Ty grales ile? Skup sie najpierw na nauczeniu sie dobrze strategii. Ucz sie jeszcze wiecej: artykuly, filmiki, treningi, wstawiaj rozdania – min 20 kazdego tygodnia i po 3 miesiacach zobaczysz ile sie nauczyles.

Zmieniłem swój zasięg. Wchodziłem tylko z AA KK i QQ do gry. To tez nie pomagało. Od czasu do czasu nawet AA padało, ze względu na dwie pary albo kolor ze strony przeciwnika. Zawsze starałem się nie zważać na uzyskane pieniądze, ale na skupiałem się na poprawnej grze. Nie widziałem w niej wiele złego. Słabi gracze często blefowali i pasowałem z middle parami, pomimo, ze okazywało się, ze mógłbym wygrać na showdownie, ale wolałem nie ryzykować.

Nie ma to jak samokrytyka. Grales 1% rak, pasowales zawsze bez minimum to pary i jeszcze uwazasz ze nie ma w Twojej grze nic zlego. Naprawde wez sie porzadnie za nauke umieejtnosci i strategii, bo wydaje mi sie ze blednie uznales ze grasz zgodnie ze strategia.

Odkąd naczytałem się właśnie tych wszystkich strategii stałem się jakby bardziej pasywny. Rzadko blefowałem, prawie wcale, dlatego przeciwnicy to wykorzystywali i łatwo im było mnie wyrzucić z rozdania. Czas jakby stanął w miejscu i zamiast piąć się po limitach ku gorze to ja się pnę, ale ku dołowi. Jak obserwuję innych graczy przy stole to jakbym widział wcześniejszego siebie. Graja tak jak ja na samym początku.

Nie zrzucaj odpowiedzialnosci na zewnatrz, to Ty grasz a nie strategie. Poruszasz sie na zbyt duzym poziomie ogolnosci. Daj konkrety. Jakie fragment artykulow nauczyly Cie zle grac ? I wstaw swoje rozdania na odpowiednie forum. Czemu piszesz o tym i szukasz tlumaczen zamaist wstawic rece do oceny? W pokerze nie ma zadnego sekretu, trzeba uczyc sie i ciezko pracowac.

Dostając serie kilku bad beatów, gdzie moja para asów przegrywa z J2o, czasem czuje sie jak Phil Helmuth i mówię sobie jak przeciwnik mógł wejść z J2o?? Przecież do wbrew jakiejkolwiek strategii! Tutaj sam rozważam wejścia do gry ze wszystkim co mam w ręku. W 2 dni wpłacona kasa już prawie przepadła. Grałem tym razem MSS, również trzymałem się ściśle zasad i tabelek opisanych w strategii. Chyba jakieś fatum, zły los nade mną krąży. Jestem na ciągłym minusie od dwóch miesięcy. Nie potrafię wygrać więcej niż 0,50$ tygodniowo. W ogólnych rozrachunku jak tak dalej pójdzie to za 2 tygodnie stracę cały BR. Nie wiem co na to poradzić. Jak widzę jak reszta fiszów radzi sobie przy stole wchodzac AI z byle czym i wygrywa to szlak człowieka trafia.

Po prostu zacznij inwestowac czas w nauke gry, wstawianie rozdan, filmiki, treningi itd.

Właśnie mam z tym problem, że zawsze staram się odrobić utraconą cześć $ lub przynajmniej wyjść na zero. W turniejach też pogrywam, często niestety odpadam na początku gdzie przykładowo mój set przegrywa z kolorem. Jeśli jednak to się nie stanie to udaje mi się dotrwać do pierwszej top100 spokojnie. Ostatnio grałem 2 turnieje we freerolu. Byłem z siebie bardzo zadowolony bo na ponad 16k graczy byłem raz 164 a drugim razem 452. W innym turnieju za około 8k graczy udało mi się dojść do top 20 i zarobiłem 1$ . Tutaj muszę zaznaczyć, że w tych turniejach podejmowałem właśnie dużo ryzyka. 3 betowałem z niczym. Wchodziłem all-in i straszyłem, że to akurat mi wpadł set, etc. wchodziłem do rozdania z kartami, które moim zdaniem przyniosą zysk, a niekoniecznie zgadzałoby się to ze strategiami turniejowymi.

Skup sie na grze i jak najlepszych decyzjach. Zapomnij o odrabianiu. Wszyscy gracze maja sesje na minus. Ilekolwiek bys sie nie nauczyl, zawsze beda sesje na minusie. Zaakceptuj je jako czesc gry. Jak czujesz ze nie grasz za dobrze to wylacz sesje i wroc do niej za jakis czas. Odrabianie jest jedna z najgorszych rzeczy jakie mozesz zrobic, po prostu nie rob tego.

Kolejna sprawa to taka, że podczas gry cały czas obserwuje mój bilans dzienny na elephancie i czym bardziej schodzę na minus, tym bardziej staram się "zaciskać pasa" i grać na maksymalnych obrotach. Właśnie w tym miejscu pojawia się blokada odnośnie ryzyka. Nawet głupie minibetowanie przez fisha w stylu 0,02$ na NL2 potrafi mnie wyrzucić z rozdania, ponieważ trzymam się kurczowo schematu, że na freeplayu gramy tylko topparę z J kicker. Pomimo, że jestem raczej pewien, że fish poprostu blefuje to nie potrafię podjąć już tego samego ryzyka co kiedyś.

Nie pbserwuj bilnasu, bo nie o bilans chodzi ale o to co umiesz. Obserwujesz juz swoj bilans od 2 miesiecy i nic z tego nie wychodzi. Jak cos nie dziala to zaczynamy robic cos innego. Twoje obserwowanie bilnasu nie dziala, wiec zacznij robic cos innego czyli nie patrzec na bilans ale skupiac sie na jak najlepszej grze I obserwacji swoich przeciwnikow.

Odkąd przeczytałem te strategie staram się grać najlepiej, ale nie ryzykuje nie mając nic na ręce. Myślę, że tutaj muszę nad tym popracować. Nie wykorzystuje też do blefów scared card i w sytuacji, gdy ja daje check to przeciwnik stosuje miniraise to musze pasować, nawet jeśli nie jestem przekonany co do jego pary Asów.

Kilka razy w Twoim poscie powtorzyl sie fragment ze nie ryzykujesz. To jest poker. Gra zwiazana z ryzykiem. Nie akceptujesz – nie grasz – proste. Poker to nie zajecie gdzie zawsze 15go przychodzi pensja na konto. Poker jest gra zwiazana z ryzykiem. Mozesz stracic pieniadze ktorymi grasz i to jest nieodlaczny element gry. Jak tego nie akceptujesz to nie graj.

Zadaje sobie też pytanie po co gram? Gram bo lubie, ale nie lubię przegrywać, źle znoszę porażki które trwają bardzo długi okres czasu. Rozumiem pare bad beatów, ale non stop? Motywują mnie natomiast drobne rzeczy. Już nawet udany steal poprawia mi nastrój.

To nie szkola gdzie ejstes karany za porazki. Zapomnij o unikaniu porazek. W pokerze porazki beda sie zdarzaly. Zmien podejscie. Nie chodzi o unikanie porazek ale o wyciagnie z nich wnioskow. Bedziesz robil bledy I tracil kase setki razy. Nie ma szans tego unikniecia. Wyciagaj wnioski z porazek i badz lepszy nastepnym razem i tyle.

Dziś odpocznę, doczytam parę artykułów. W okolicy, gdzie mieszkam jest klub z pokerem. Można pograć live, jednak nie chodzę tam bo boję się, że to ja będę ten najsłabszy. Chcę to zwalczyć. Mam kolegę, który mnie już od dłuższego czasu namawia na grę, ale ja czuje, że jeszcze wszystkiego nie umiem. Mam taki problem, że jak nie jestem czegoś pewien przynajmniej na 90% to tego nie robię. Jak do tego podejść by to zwalczyć? Brakuje mi też motywacji do prostych rzeczy, które są jakby "za łatwe". Nie potrafię się przełamać w prostych czynnościach ze względu na lenistwo. Jeśli coś jest łatwe to tego nie robię, a trudne rzeczy są dla mnie bardzo zachęcające. Sądzę, że ma to istotny wpływ na moją pokerową grę.

Za bardzo motywujesz sie strachem a za malo fajnymi rzeczami. Strach ktory ma Cie rzekomo chronic przed stratami, tak naprawde prowadiz do przegrywania kasy. Zacnzij myslec w innych kategoriach: “Co dzieki temu zdobede?” “Co mi to da?” “Czego sie naucze?”

Zacznij tez czytac regularnie ten dzial, znajdziesz tutaj sporo rozwiazan na swoje problemy.

Pozdr


yazzitsu
Dołączył: 06.02.2011

Witaj Lechu!

Dzięki serdecznie za motywację do nauki! Ja zawsze potrzebuje bodźca z zewnątrz, mocnego kopa by móc pracować nad umiejętnościami. Wiem, że jeszcze dużo nauki przede mną, ale mam problem zawsze z motywacją do nauki nie tylko w pokerze ale i na studiach. Jestem leniwy i to moja największa wada, nad którą staram się pracować. Nie ukrywam, że ciężko pracować potrafię, ale z motywacją licho stoję, niestety.

Tak jak piszesz muszę zacząć wstawiać więcej rąk do oceny, oglądać filmiki, podczas gdy ja głównie czytam artykuły. Chcę grać dobrze i poprawiać swoje umiejętności. Muszę przestać spoglądać na bilans. Wykładnią będą dobrze podejmowane decyzje, które zamierzam nabyć nauką.

Zawsze cenię sobie krytykę autorytetów, dlatego też dziś zaczynam ciężko pracować i mniej grać!

Dzięki panowie za motywację! Bo tego tak naprawdę mi było trzeba!

Pozdrawiam Was
Yazz


lechrumski
Dołączył: 21.12.2008

Powodzenia rowniez:)

I jeszcze jedno

Jestem leniwy i to moja największa wada, nad którą staram się pracować. Nie ukrywam, że ciężko pracować potrafię, ale z motywacją licho stoję, niestety.

Ty nie jestes leniwy. Po prostu lenistwo przykrywa u Ciebie motywacje i pracowitosc a to spora roznica.

Pozdr