Elo,
Podobne tematy się przewijały tutaj nieraz, jednak raczej ogólnikowo.
Zacznę od tego, że od stycznia szukałem pracy i nie było dla mnie miejsca nawet na sprzątacza w kinie. Ostatnio zdesperowany złożyłem aplikację do KFC i na rozmowie kwalifikacyjnej zapytali czy nie chciał bym zostać Managerem w restauracji. W tym momencie zwaliły się oferty z czego jedna na niskim ale bardzo rozwojowym stanowisku w dużym domu mediowym. W raz z awansami wynagrodzenie podobne jak w KFC (w KFC zawsze kilka set złotych wyżej).
W KFC pracował bym bezpośrednio dla AmRestu czyli perspektywy rozwoju też niezłe.
Jednak poważnie się zastanawiam.
AmRest:
+ międzynarodowa, duża firma
+ zaczynam od stanowiska managerskiego
+ lekko większe wynagordzenie
- praca w trybie zmianowym
- na 80% praca w miejscu blisko domu, na 20% niewiadomo gdzie w Warszawie i okolicach (okaże się po szkoleniu)
- zupełnie nie w stronę mojej szkoły (mam licencjat z logistyki a teraz studiuję reżyserię/scenopisarstwo)
starcom:
+ wiadomo gdzie będę pracował (ok. 1h dojazd do pracy)
+ bardziej w stronę mojej szkoły (zawsze media to media)
+ praca z jednym znajomym, która interesuje się pokerem
- przez pół roku praca jako asystent (potem junior i za rok już media planner)
- mniejsze wynagrodzenie
- mniejsza swoboda działania
- pracowałem już przy promocjach itp. i... mega mnie denerwują ludzie z agencji reklamowych bo 95% z nich ma jakąś dziwną wczutkę w nie wiem co.
Trudno mi jest podjąć jakaś decyzję a nie chciał bym potem żałować. Znacie może jakieś techniki lub rady na porządne przeanalizowanie sytuacji?