Witam
Ostatnia seria różnorakich pechowych rozdań sprowadza mnie tutaj.
Jestem graczem mikro, mającym zamiar powoli wspinać się po limitach (chyba jak każdy). Inwestuję w siebie - oglądam filmiki, czytam arty, staram pracować się nad moim podejściem do gry. W ostatnim czasie stworzyłem coś w rodzaju "dekalogu" pokerzysty, do którego zaglądanie ma mi pomagać w cięższych chwilach. Ale...
Ciężko zaakceptować mi ostatnią serię coolerów czy badbeatów. Po kolejnej ocenie rozdania na forum w stylu "well played" i jednocześnie kolejnym stacku oddanym przeciwnikowi, coś we mnie pęka. Myślę sobię co z tego, że dobrze zagrane, skoro nie mogę tego wygrać od X dni i Y rozdań. "EV mnie oszukało na ponad 20BI, jestem pechowcem, dlaczego ja?" Czuję coś w rodzaju smutku, żalu, momentami jestem zły (na siebie w przypadku złego zagrania, w innym przypadku skierowana ona jest ogólnie na pokera, może wariancję).
Każdą sesję zaczynam ze świeżym umysłem powtarzając sobie, że muszę grac jak najlepiej potrafię, a wyniki w longrunie przyjdą "same". Po tym przegrywam jakąś pulę mając 80% i... No właśnie, zaczyna mi byc wszystko obojętne. Klikam przyciski (nie bezmyślnie, moja gra technicznie może za bardzo się nie zmienia, po prostu brak mi dalszego przekonania, że mogę osiągnąć dobry wynik) powtarzając sobie, że zagrałem dobrze, że to przeciwnik zagrał źle i w długim okresie będzie oddawał mi żetony.
I tu jest główny problem. Zdaję sobie sprawę z różnych założeń mindsetowych, staram sobie je powtarzać i wpajać. Nie gram dla pieniędzy, a dla rozwoju, liczą się tylko dobre decyzje, wynik pojedynczego rozdania nie ma znaczenia... I co z tego, skoro podstawy mam solidne, lecz z czasem coś we mnie pęka i po prostu nie umiem w to dalej "wierzyc". Niby wiem, jak powinno być, czego się spodziewać (ryzyko w pokerze), ale z drugiej strony nie mogę tego w 100% zaakceptować. Powtarzam sobie różne hasła, jednak w najważniejszych, trudnych momentach chowają się one gdzieś za złością i stwierdzeniem "dlaczego znowu przegrałem będąc z przodu?".
Nie wiem czego oczekuję pisząc tutaj (zrozumienie?), ale już sam fakt, że to robię, jest mam nadzieję jakimś chociażbym małym krokiem w przód.
Pozdrawiam