: Look, Rachel. I play to win, and in order for me to win, other people have to lose. So if you're going to play with me, don't expect me to be a nice guy, 'cause when I play poker...
: Yeah?
: I'm not a nice guy.
Dzień dobry!
Mam na imię Łukasz, jestem dzieciakiem, który na gra w pokera już (uwaga)...
2 miesiące
Moja historia:(nadal łudzę się, że ktoś to przeczyta
)
Spoiler
A więc(od, którego zdania się na zaczyna) na początku były jakieś zabawy na wirtualne pieniądze na P* (po 2 dniach gamblingu na Play Money na zoomie i możliwości grania na dowolnych stawkach znudziło mi się to).
Po krótkim etapie gry na wirtualne pieniądze stwierdziłem, że wpłacę sobie 10$ i coś popróbuję na prawdziwą kasę. Nie trudno się domyślić, że fish, który całą swoją wiedzę czerpał z jakichś podstawowych artykułów i oglądania na youtube World Series of Poker, bez przestrzegania jakiegokolwiek BRM szybko zaliczy torbę... ![]()
Tak też się stało, po jakiś 2 tygodniach zbankrutowałem (o dziwo nie szło mi na początku aż tak źle, w pewnym momencie miałem 30$ - gambling na HU 1,5$ zawsze spoko
)
Pod koniec września stwierdziłem, że nie chcę się tak szybko żegnać z pokerową przygodą więc obiecałem sobie, że będę się dalej uczył po czym wpłaciłem 50$. Stwierdziłem, że tym razem będę grać tylko sng, wybór padł na 0,50$ turbo 45 os., na początku spory upswing, później troche słabiej ostatecznie znudziły mi się i wróciłem do NL2 Zoom short handed, które grałem na poprzednim bankrollu-przed bankructwem. W między czasie czytałem jakieś artykuły, oglądałem nagrania, przeczytałem świetną książke, Poker Mindset, która bardzo dużo zmieniła. Mimo tak wielkich chęci mój bankroll topniał i topniał, trochę irytowało mnie, że każdą sesje jestem pod EV, ale starałem się tym nie przejmować(gdyby nie stellar+uwalniane bonusy od wpłaty była by pewnie torba). Przez ostatnie 2 tygodnie wahałem się na BR równym 10$-20$, czasem jakieś up swingi do 30 potem spadki.
Moje konto na P* niestety nie było przypięte do Pokerstrategy więc jakiś tydzień temu zacząłem grać na Pokerheaven, skusił mnie bonus 100 strategy points od pierwszej wpłaty. Byłem zszokowany poziomem na tym roomie, poznałem nowe oblicze słabych graczy, na NL4 (minimalny limit na PH) poziom był porównywalny do poziomu gry na wirtualne pieniądze na P*. Pograłem jakiś czas na PH, ale jakoś gra tam nie podobała mi się, brakowało mi cały czas zooma, oprócz tego miałem tam jakieś problemy związane z HM1, nie mniej jednak mam tam całkiem fajny roll, i będę tam chciał wyrabiać przynajmniej 25$ rake'u/miesiąc aby utrzymywać srebrny status na Pokerstrategy.
Po pewnym okresie gry na PH wróciłem odmieniony na P*, akurat zaaktualizował mi się status na Pokerstrategy także zacząłem chłonąć wiedzę. Postanowiłem, że będę grać standardowy MSS bez udziwnień jakie miały miejsce wcześniej (np. nie zamykałem stołu mając już sporo BB wygranych). Wydaję mi się, że gra na PH i nowe źródło wiedzy znacznie zwiększyło mój poziom. Od momentu powroty na P* jestem zadowolny z każdej swojej sesji, mimo, że było kilka na minus(jedna na całkiem spory, 2 dni temu straciłem 10 BI).
Prawdziwym przełomem okazała się wczorajsza sesja. Byłem nieco rozczarowany swoim stanem rolla (16$, spadek z 26$ po około 1000 rąk z dnia poprzedniego), ale mimo to zasiadłem do sesji, stwierdziłem, że może uda mi się dobić srebrny status ma P* w ten ostatni dzień miesiąca (miałem 700/750VPP). Odpalam 4 stoły zooma i let's the grind begin.. Pierwsze 1500 rąk, 6 BI na minusie... Znowu czułem to uczucie kiedy jest się blisko torby, ale ja wcale nie gram źle, przez całe 1500 rąk w moim mniemaniu podejmowałem słuszne decyzje. Nie tiltowałem, grałem swoje A-game dalej. Po kolejnych 1500 rąk ciężkiej walki udało mi się wyjść (uwaga) 0.29$ na plus! Zrobiłem sobie przerwę, odpaliłem internet zjadłem coś zagrałem jakieś satelitki za FPP, byłem bardzo zadowolony ze swojej gry. Spojrzałem na pasek VIP, 729/750, już dzień dobiega końca. Pomyślałem trochę, i stwierdziłem, że dobije ten status, co mi tam to będzie tylko jakieś kolejne 3000 rąk, dam radę. No i druga mordercza sesja się zaczęła, tym razem bez niespodzianek, cały czas do góry, aż koło 23:30 ukazał mi się komunikat, że osiągnąłem srebrny status, mogłem odsapnąć. Klikam cashiera, nie byłem zbyt zaskoczony, zobaczyłem przyjemny widok 29$ na koncie. Całkiem niezły wynik.
(czyt. całkiem niezły farciarski upswing - i tak czeka mnie torba
)

Co prawda byłem trochę nad EV, ale co tam, w końcu oddać musiało ![]()
Przeglądnąłem jeszcze raz wyniki tamtej sesji i zobaczyłem potworny leak, -12$ non-showdown, masakra, 12BI na MSS straty bez showdownu. Teraz jak przypominam sobie tą sesje to faktycznie - grałem strasznie pasywnie, bardzo rzadkie steale, cbety tylko z top pair+ itd. Co prawda wynik był dobry, ale nie byłem zadowolony.
Dziś usiadłem do sesji z nowym celem: grać tak agresywnie jak to możliwe, starać się naprawić non-showdown. Na początku nie wychodziło, trochę zbyt szeroko otwierałem(steal z T6s z BTN to trochę za szeroko cnie?
). Trud się opłacił i dzisiejszą sesję skończyłem tylko 2$ na minus jeśli chodzi o non-showdown.

Myślę, że ogólny wynik sesji mógłby być trochę lepszy, gdyby nie to, że otwierałem troche zbyt luźno.
Na koniec wrzucam wykres za październik + dzisiaj

Mój obecny BR: 44$
Plany na przyszłość
Rozwijać się.
Wrzucać rozdania do oceny.
Prowadzić tego bloga.
Po osiągnięciu BR 65$, przenieść się na NL5.
Utrzymać srebrny status na Pokerstrategy.
Utrzymać srebrny status na P*.
To by było na tyle, mam nadzieję, że ktoś to przeczyta - jeśli nie to szkoda, postować mam zamiar mimo tego =).
Pozdrawiam










