Przejdź do forum
Powrót l ZOOM! Aggr...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Powrót l ZOOM! Aggro BRM!

12 Posty
6 Użytkownicy
0 Reakcje
545 Wyświetlenia
Sierzput
Dołączył: 01.11.2010

Witam.

Cofnijmy się trochę w przeszłość. Miałem już tutaj chyba dwa blogi, ale ten będzie ostatnim, jeśli tym razem nie wypali, zmieniam branże, dealera i rozstaje się z NLHE. Początki były różne, ale można powiedzieć, że nieprzerwanie gram z 4-5mscy. Oczywiście z wynikiem BE. Zaczynałem z rollem od PS, pojawiały się wahania nastrojów, runner, runner, dzwon i żegnaj fortuno. Był już moment z 3$, na szczęście udało się odbić prawie od samego dna i dobrze wiem jak smakuje piasek w głębinach oceanu.

Wracając do sedna sprawy, aktualnie znajduję się w kraju w którym granie w poker jest kwestią nie do końca rozwiązaną. Zostałem więc zmuszony do przeniesienia się na room zwany pszemek'poker, który pozwala graczom z tego jakże dziwnego, wielkiego i niezwykle zróżnicowanego kraju, grać na micro-stawkach. Co więcej daje całkiem fajny flat rakeback, a jak już się jest sprzedajną dziwką wyrabiającą rake w granicach kilku tysięcy dolarów można dorobić się nawet RB w wysokości 113%, trzeba być tylko cwanym i przebiegłym, a będą Ci płacić za to że grasz na ich roomie. Przeciętny pożeracz gum orbit, może dostać tutaj coś w granicach 60%, co i tak jest całkiem przyjemnie jak na krzak poker.

Oczywiście jak to pszemek'poker z dużym RB ma do siebie, jest tutaj masa murów, których nawet koparą nie rozwalisz, ale zawsze możesz cichcem kraść im duże jak i małe ciemne. Soft jest całkiem przyjemny, ale jednak PokerStars czy zniesławiony FTP zawsze pozostanie bożym bożyszczem w tej dziedzinie.

Moje cele i pragnienia są oczywiste. Chciałbym zostać multimilionerem. Po chwili zastanowienia stwierdzam jednak, że nie jest to prawdą. Pieniądze szczęścia nie dają, ja po prostu lubię się rozwijać, a poker daję taką możliwość. Co nie zmienia faktu, że nie jestem result oriented, tak przyznaję się, jestem uzależniony od patrzenia w cashiera. Potrafię się powstrzymać na jedną, maksymalnie dwie sesje, ale w długim okresie czasu, jakim są trzy sesje 30 minutowe, nie jestem w stanie zapanować nad swoimi emocjami, i zaczynam myśleć kroczem a nie głową.

W tym tygodniu, niestety bądź stety wybieram się do krainy imprez i wypoczynku, w celu nie doświadczania tych przyjemności. Ale może przynajmniej zobaczę jak wygląda James Crockett lub chociaż Ricardo Tubbs. Wtajemniczeni będą wiedzieli gdzie się wybieram. Do końca tego miesiąca zostało około 10dni, w ciągu tych dziesięciu jakże krótkich dni, chciałbym wyrobić niewyobrażalne 10 tysięcy rozdań. Raczej, jest to mało prawdopodobne, biorąc pod uwagę, że moje sesje powyżej godziny kończą się tragicznie.

Tak wygląda mój początek powrotów w nieznaną krainę, kart i niespodziewanych bad beatów, zwaną pokerem.

Jestem bardzo zadowolony z redline, niestety zdecydowanie gorzej mi idzie z blue. Co za tym idzie zielona kreska milowa, jest hu***.

Plan na dziś:
Obejżeć, jakże zaskakującą i nowatorską produkcję muckinfelli crushing microstakes 2. I rozegrać jeszcze jedną sesje - około 500-900 rozdań, koło 1h sesji.

Tutaj potwierdzenie, mojego słabego samopoczucia przy sesjach dłuższych. Może to winna tej kanapy po 1h: "my back is killin me!"

Dodatkowo prośba, jak widzicie mam status bronze, i chciałbym się dowiedzieć co polecacie za produkcje, co oglądać, co przeczytać a czym sobie tylko odbyt podetrzeć.


Odpowiedz
Cytat
11 odpowiedzi
Refic
Dołączył: 04.11.2009

Cześć,

pisz więcej bo fajnie się czyta :sdrink

Podrzucę Ci ostatnią serię hahaUnaab'a, myślę, że powinieneś coś z niej wyciągnąć.

Nie przejmuj się red i blue line, Nie mają one w tym momencie wielkiego znaczenia. Graj po prostu swoje ;)

Pozdro


Odpowiedz
Cytat
Sierzput
Dołączył: 01.11.2010

Dzień dzisiejszy nie przyniósł nic specjalnego, parę dennych, nudnych rozdań. Mówiąc parę, mam na myśli na prawdę mało. Mam ochotę grać, ale wiem że czuję się jakby przejechał po mnie czołg z dziesięcioma ruskimi na pokładzie oraz zapasem wódki na następny rok. W takiej sytuacji podejmowanie decyzji jest równie idiotyczne co jazda lewym pasem, sportowym samochodem, z zatrważającą prędkością 40km/h. Wracając do tematu, tak to wyglądało dziś, wasze wczoraj:

Mizernie to mało powiedziane. Szczęśliwy zaś jestem z powodu zmiany nastawienia mojej osoby do bad beatów. Albo jeszcze ich nie doświadczyłem, albo ich nie zauważam. I jedno i drugie stawia mnie w bardzo dobrym świetle i czuję się z siebie dumny.

Refic dzięki bardzo za miłe słowa. Spróbuje to obejrzeć, ale już kiedyś próbowałem i osobiście nic do osoby hahaUnaab'a nie mam, wystarczy że jego nick mówi sam za siebie, a słuchanie go w jego produkcjach jest gorsze niż zgrzytanie paznokciami o tablice szkolną przez małoletnie koleżanki. Spróbuje jeszcze raz, może po prostu ostatnim razem do tego nie dorosłem, wciąż moczę się w nocy.

Co do red line, cieszy mnie ona, bo ostatnim razem jak grałem w poker, z moją babcią i dziadkiem to przez te sprawdzanie trzech ulic z odważnym strzałem, i pasowaniem rozdania, bez oglądania kart babci. Dziadek nauczył mnie wtedy, że w pokerze, nie trzeba pasować w przerażającej większości przypadków na kontynuacyjny zakład. Czasem można zapuścić spławik, a czasem nawet mamy jaką wartość w naszych kartach.


Odpowiedz
Cytat
Sierzput
Dołączył: 01.11.2010

Dupa blada, strach ogarnął nawet Wiadernego. Ale różowa pantera nigdy się nie poddaje. Pomimo wejścia na NL10 i dostania konkretnego wpierdolu, stracenia kolo 8bi, nie poddaję się. Będę walczył jak Gołota z Tysonem, z tym że ja nie ucieknę z ringu. Moją inspiracją jest Rocky Balboa: "But it ain't about how hard ya hit. It's about how hard you can get it and keep moving forward. How much you can take and keep moving forward. That's how winning is done!" That's how winners are made. Dlatego po nieziemskim wpierdolu, nie poddaję się i powtarzam te materiały do których mam dostęp. Do tego muszę przerobić kilka ściśle tajnych materiałów, wyprodukowanych przez NASA dla graczy szczególnie uzdolnionych.

Kolejnym mało pozytywnym aspektem jest to, że wybywam z tego ciepłego miejsca w którym dziś temperatura osiągnęła stopni, do miejsca gdzie temperatura waha się w granicach 17-19 stopni. W sumie to ma być słonecznie. To jest pozytyw.

Udało mi się odbudować mój mindset, ale przez moment myślałem, że room specjalnie mnie kopie za początkowe wygrane. Wyrabiałem dość spory volume jak dla mnie ostatnimi dniami, ale to nie jest dla mnie najlepsze rozwiązanie. Dupa boli, jajka swędzą a skarpetki śmierdzą. Tak serio, to zawsze jak gram długo koncentracja ucieka, więc postanawiam miały osobisty challange. Od dziś sesje gram 50min-60min jeśli czas nie pozwala mi na więcej. Jeśli zaś pozwala, nie ograniczam się do 60min a gram następująco:

  1. 3x60min
  2. 2x70min
  3. 2x80min
  4. 2x85min
  5. 2x90min
  6. 1x100min

Jest to trening przystosowany specjalnie do moich możliwości, dodatkowo pomiędzy tymi treningami, samo organizacji, tak jak pisałem sesje 60minutowe.

A teraz trzymajcie się ciepło drodzy czytelnicy (jest was chyba troje), bo ja wsiadam w wahadłowiec międzygalaktyczny i przemieszczam się między stanami "umysłu".


Odpowiedz
Cytat
Sierzput
Dołączył: 01.11.2010

W pizdu wylądował i cały misterny plan też w pizdu. Co mam powiedzieć moje planowanie na planowaniu się kończy. Kolejny raz, co sobie zaplanowałem, zaniedbałem. Od razu po napisaniu posta sesja prawie 2h. Dzisiaj 40minut ale to nie moja wina, tylko jakiegoś idioty który bawił się routerem. Dobra dam mu spokój, bo cierpi na jakąś chorobę neurologiczną. Zmieniając trochę ścieżki, co udało mi się osiągnąć po raz pierwszy w życiu? Od 3 dni sesyjnych nie zajrzałem ani do cashiera, ani do holdema. Wiąże się to co prawda z brakiem analiz, ale jak na razie, z tego co mojej małej głowie się wydaje, jest to bardzo pozytywne zjawisko. Zdaje mi się, że kopię ich po dupie jak chce. Oczywiście jak to wszystko w pizdu jebnie, i w końcu zajrzę do kasjera, okaże się -10bi, i że stoję na skraju bankructwa pokerowego, to chyba zwymyślam tak twórcę tego całego szaleństwa, że sobie nie wyobrażacie. Na razie to jest jakaś błazenada. Cel jest prosty, minimum tydzień. Jako, że postanowiłem stawiać sobie trochę bardziej rozmyte cele np. nie 1$ tylko około 1$raku. Co wiąże się z ogromną różnicą. Postanwiam zatem, że po tych 3 dniach, dzielą mnie jeszcze 4 dni, do zajrzenia w kasjera, ale jeśli po tych 4 dniach, nadal nie będę ciekawy co w trawie piszczy i bzyka, będę to ciągnął tak długo jak się da.

Przyznam szczerze, że już miałem straszny kryzys. Chciałem zacząć grać SnG i MTT, czego w swoim życiu nie robiłem. Ale zawsze kręciły mnie turnieje, bardziej niż Pamela Anderson na jej sex nagraniach. Co z tego jak zawsze mam ograniczony czas grania, a to praca, a to uczelnia, a to pora spać. Dopóki nie będę grał 4living nic z tego nie będzie. Wiem, że takiej decyzji jeszcze długo nie podejmę bo moje microsy stawiają mnie przed wieloma wyzwaniami. Dodatkowo szczęśliwie dla mojego rolla, na moim poker roomie coś takiego jak micro SnG nie istnieje, co jest granicą, której nie przeskoczę, na Starsy czy Party się nie przejdę, gdyż granie tutaj jest zablokowane, a szkoda mi kasy wydawać na jakieś VPNy czy jak to się tam nazywa.

Zastawiałem się czy jak nie wrócę do ziemi ojczystej, nie zacząć grać zooma, i walić bezlitosnego volume, ale będę to musiał przemyśleć jeszcze raz na spokojnie, zakupić drugi monitor i uporządkować swoją wiedzę.


Odpowiedz
Cytat
Sierzput
Dołączył: 01.11.2010

Jestem w trakcie sesji, ale niestety dowiedziałem się jak idzie, zajrzałem do cashiera... Chyba spasowałem pokera? Musiałem to sprawdzić.
Sytuacja wyglądała tak: Js9s, standardowe otwarcie z btn, dostaje 2 call na sb i bb... i spada 8s7s5d. Bet z sb, call btn, ja tez call. Spada moja Ts... check,check,hero bets 2/3pot hero disconnected?! Patrze na inernet i rzeczywiście... mam ograniczony dostęp do inernetu. Po 2 minutach, wszystko na miejscu. Szukam rozdania w HH, nie ma nic po disconnecie, szukam w HMie tez nic nie ma. To co się do huja stało?! Jestem zdegustowany postawą Time Warner chyba powinienem do nich napisać i kazać oddać moje 5$, z którymi nie wiem co się stało! Może wygrałem, może przegrałem to nie ma znaczenia. Takie rzeczy najbardziej mnie de motywują, gdyż nie miałem żadnego wpływu na to co się stało. Czułem się po prostu bezradny. Jak Nemo w Gdzie jest Nemo?!

Dodam tyle, że po spazzach na NL10 powoli zaczynam się odrabiać. Jako, że już totalnie nie jestem result oriented a gra bez wyników przynosi mi dużo więcej radości, wrzucę tutaj ostatni wykres w tym tygodniu, i następny będzie dopiero 10tego, wtedy też zajrzę do HM.

Niby jestem nad EV, ale nie miałem żadnych close spotów, jedyne co się trafia to coolery, albo jestem 60-70% ev+, no ale to racja, nie ma tragicznie często badbeatów, a jak stackuje asy PRE to na razie zawsze wygrywam. Bardzo rzadko się stakuję jak wiem, jak wiem że jestem z tyłu, bądź jak oddsy mi nie pozwalają.


Odpowiedz
Cytat
AceBestini
Dołączył: 09.11.2008

Bloger Listopada - Ankieta


Odpowiedz
Cytat
Skibcio
Dołączył: 04.11.2010

Jeśli miałeś problem z netem to rozdanie nie zostało zapisane, więc HM nie miał go skąd pobrać, między innymi dlatego często występują różnice między real winings a tym co wskazuje HM/PT. Trzeba się z tym po prostu pogodzić.


Odpowiedz
Cytat
Sierzput
Dołączył: 01.11.2010

Należałoby coś skrobnąć, bo wieje tutaj pustką i moderatorami. Miło, że dorobiłem się już czterech czytelników.

Wracając do tematu. W przyszły wtorek czeka mnie podróż, prawie jak w "W 80dni dookoła świata", na szczęście moja będzie tylko 7.5 tysiąca kilometrów. Gdybym mógł cholera wymieniać kilometry na buy iny, albo chociaż na rozdania, to pewnie już dawno grałbym nl25, a tak cały czas męczę jeden z najniższych możliwych poziomów, tego szatańskiego nasienia. Po wcześniej już wspomnianych spazzach na nl10 wziąłem się pożądanie do roboty, tzn. zamurowałem się jak ruska dziwka w oczekiwaniu na garnizon straceńców z Syberii, zabezpieczonych jedynie w jedną gumkę i paczkę fajek. Na razie na dobrze mi to wychodzi, ale mój krokodyl rozdziera paszę jak w produkcjach świętej pamięci Steva, i boję się że tym razem to moja głowa może być w tej paszczy, a paszcza zamknie się zbyt szybko żeby spierdolić. Jest to odrobinę niewiarygodne, że nie daję się dupczyć przez wariancję, a to ja dupczę ją. Z drugiej strony deprymujące, bo fala bad beatów nadchodzi, albo może i nie? Będę miał runa jak Nikodem Dyzma, i podbije świat, z totalnym brakiem wiedzy i doświadczenia.

Wracając do tematu, rzeczywiście troszkę mnie to martwi, bo ev leci pod krechą, a ja jestem sporo nad nią. Co zresztą będzie można zobaczyć na załączonym obrazku:

Przejrzałem większość sesji, i nie więdzę tam jakiś lucky runnów, po za AKs vs AKo wygranym na moją korzyść, QQ>KK i AQ>AA. No ale ile mi to daje, około 2.5bi w każdą ze stron, czyli 5bi nad krechą.

Doskonale, że rb mnie rozpieszcza jak na microgrindera. I co tu dużo mówić, wróciłem do punktu wyjścia, zaczynam od nowa, bankroll znowu na zero.

Nauczyłem się za to paru bardzo ważnych rzeczy. Siedząc na kiblu(tak zawsze takie pierdoły robię albo na kiblu, albo w samochodzie) policzyłem sobie, że mając winrate 10bb/100(nie licząć rb i zakładając, że taki faktycznie mam) po 10.000 rozdań mam 10bi, toż 10.000 rozdań to koło 20h, a 10bi to 40$. Czyli żeby wybić się z moich biednych 40bi na nl4 do nl10 muszę dobić jeszcze 26bi czyli około 30.000 rozdań, w przeliczeniu na godziny wychodzi to około 60h grania. Masakra jakaś, mam zapierdalać 60h dla jakiś biednych 100$, które w normalnej pracy zarabiam w 1.5h? Powiedzcie mi, że mnie nie pojebało i to wszystko ma sens. Ja wciąż w to wieżę, i nie wpłacę więcej rolla, bo nie da mi to tej satysfakcji, powiedziałbym wręcz sadyswakcji. Zrozumiałem, że poker to gra dla wytrwałych, i trzeba na to na prawdę poświęcać dużo czasu, a 1h dziennie sesji to tylko około 25h w miesiącu, więcej czasu spędzam w łazience w przeciągu miesiąca. Więc albo zoom, albo volume! Trzeba wybrać, ale ja niestety takiego wyboru nie mam więc, postanowienie jest proste, zwiększać volume do rozmiarów... ehhh. Żadnego celu nie zakładam, ale chciałbym w tym miesiącu zagrać trzy razy tyle co w poprzednim, czyli 13.000*3=39.000 jak by ktoś nie wiedział. Zaokrąglając jest to 40.000. Nie jest to nic niezwykłego, ale mam dopiero 12, co tu dużo mówić, co raz bliżej święta, co raz bliżej święta.

Chyba nie mam co narzekać.

Dodatkowo, mogę dodać, że:
2/25bi
2/60h

Plan na Grudzień, ważniejsza oczywiście jest ta druga linijka.


Odpowiedz
Cytat
sqalu
Dołączył: 08.02.2010

Powiedzcie mi, że mnie nie pojebało i to wszystko ma sens.

No jeśli uważasz, że to ma sens dla Ciebie. Tutaj po prostu musisz dać sobie czas do namysłu i zastanowić się co chcesz osiągnąć, co jest dla Ciebie ważne, gdzie chcesz być no po prostu jakie są Twoje marzenia.

No i jak chcesz tam dotrzeć, reszta jest już rozpisaniem planu, uwzględnianiem zmiennych i po prostu praca ;-)


Odpowiedz
Cytat
nobolandia
Dołączył: 10.12.2009

@sqalu

Przyjmij zapro, odnośnie sygnaturki


Odpowiedz
Cytat
Sierzput
Dołączył: 01.11.2010

Długa przerwa od pisania, ale niestety Cake Poker to do siebie ma, że wypłaty trwają w nieskończoność. Czekam od 21.12.12, dziś jest 7.01.13. Nie wiem jak można tak budować markę, dla mnie to jest jakaś tragedia, tak jak bym poszedł do sklepu i wydawaliby mi reszte przez 3h. Tak się buduje markę, tak się traci klientów, na prawdę nie dziwię się, że gra tam tyle osób ile gra, bo rb jest świetny, ale co z tego, jak każdy się wkuriwa przez te nieznośne wypłaty.
Chciałem skorzystać z bonusu na święta dlatego dokonałem wypłaty, niestety bonus już przepadł, pieniędzy dalej nie ma, ale powinny być w tym tygodniu.
Jako, że na skrillu miałem trochę drobnych, postanowiłem wpłacić na P* (15$)...

I boom! Spróbować czegoś nowego. Każdy zna teorię BRM 8bi, ja próbuje troszkę inną ale zbliżoną.
nl5-5bi
nl10-6bi
nl25-7bi
nl50-8bi

Zobaczymy co z tego wyjdzie. Gram oczywiście stoliki zoom, dzisiaj zacząłem od nl2, i szybciutko przebiłem się do nl5. Zagrałem jedną jednogodzinną sesję na nl5.

Oto wykres, jest delikatnie ucięty, gdyż początkowo nie zapomniałem ustawić żeby P* zapisywał historię na dysku, i grałem bez HUDa (około 1k rąk).

Na koniec jak widać ostatnie rozdanie, łotrzyk trochę pokżyżował plany. Ale wygląda to następująco:

Stan: 42.76$ (+27.76)
Czas gry: 2h41min
Winrate: 33.4/100
Rąk: 2056

Wyniki trochę mogą się nie zgadzać, przez tą jedną sesje bez HMa.

Oczywiście jestem już w naszej kochanej ojczyźnie. Trochę się nudzę, więc podejrzewam, że będę dużo grał. Zobaczymy co z tego wyjdzie, na razie zapowiada się ciekawie! BRM też sprawia, że czuję się bardziej świeżo i czysto, i cały czas się coś dzieje.


Odpowiedz
Cytat