Przejdź do forum
Naj lepszy blog Pok...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

[Zamknięte] Naj lepszy blog PokerStrategy.com bez CENZURY

520 Posty
101 Użytkownicy
0 Reakcje
62.9 K Wyświetlenia
Pyszu
Dołączył: 11.03.2007

Blogów prowadziłem już parę. Takich syrjusli to trzy. Pierwszy sam skasowałem będąc moderatorem. Żałuję do dzisiaj, że zamiast przenieść do kosza wysłałem go w kosmos. Był największy, masa treści najwięcej zmian w mindsecie, w grze, w życiu. Szkoda, ale było minęło. Drugim był koniec autopilota, który pomimo ogromu treści był znacznie mniejszy od pierwszego. Był takim blogiem przejściowym. Grałem w poksa, ale walczyłem ze swoim nieogarnięciem. Symbolicznym zamknięciem go zamknąłem swój okres życiowego szamotania się w poszukiwaniu szczęścia. Znalazłem je. Znalazłem je i miałem go tyle, że chciałem się nim dzielić z każdym jak popadnie. Założyłem następnego bloga. PYSZneŻYCIE w którym chciałem dawać ludziom szczęście. Kto zdążył to wziął. Kto nie to szkoda, bo już mi przeszło.

Sytuacja się ustabilizowała dzięki dość pechowemu wypadkowi jaki miałem. Nie ogarniałem wtedy ostro, ale jak już doszedłem do siebie to dotarło do mnie, że szkoda czasu na zbawianie świata. Nie jestem niezniszczalny, a to co dostałem od losu powinienem zachować dla siebie, a nie rozdawać niczym ulotki na przejściu dla pieszych. Czasem ktoś wziął, przeczytał i było mu miło. Jak widziałem uśmiech na jego twarzy, to też mi było miło i tak powielałem sobie to "szczęście"
W momencie jak ktoś wziął, podarł, rzucił, opluł, nasrał i poszedł sobie z uśmiechem na twarzy, to dotarło do mnie, że chyba mnie pojebało.

Moje życie moja sprawa moje zabawki i nie powinienem wciskać "recepty na szczęście" każdemu, bo po pierwsze to co jest dobre dla mnie nie jest dobre dla wszystkich, a i jeszcze jak pojawiają się jakieś pretensje...

Okres zbawiania mam już za sobą. Teraz skupiam się na sobie.

Miałem dzisiaj pierwszy dzień wolny od prawie miesiąca. Jak tylko wstałem, to nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Może film, może zmarnuje kilka godzin na przeglądanie internetu... może... kurde na co ja właściwie mam ochotę.... Czego dawno nie robiłem... hmmmm no niech będzie film

Wybór padł na Expendables 2 Jedynka przypadła mi do gustu, bo była jedna wielka rozpierducha. Dwójka zaczyna się od OGROMNEJ rozpierduchy, a potem jest jeszcze większa rozpierducha, czyli jest utrzymany poziom :)
Gra aktorska ssie, scenariusz? to sie kupy nie trzyma, "śmieszne teksty"... ale akcja, wybuchy, akcja i wybuchy i jeszcze więcej wybuchów i akcji trzyma oczy przy ekranie. Jest git.

Oglądając go miałem banana na ryju, bo ilość ofiar, wybuchów i sypiącego się gruzu była aż do przesady przesadzona. Czyli tak jak lubię :D Przypomniały mi się czasy jak grałem w Medala. Mieliśmy swój team i swoją specyficzną strategię:

"Strategia? Jaka strategia? Wchodzimy i rozpierdalamy wszystkich jak leci"

Skuteczna.

Po filmie miałem ciężką rozkminę co zrobić dalej ze swoim wolnym czasem.

Postanowiłem już podczas mojego poprzedniego czelendżu, że wchodzę w omahę z butami. Chciałem uwolnić tylko kasę z FTP i z overrollem zacząć uczyć się tej przepięknej gry od mikrolimitów.

Złapałem się też na tym, że pisanie na forum dawało mi sporo frajdy. W wątku czelendżowym zrobił się prawie bardziej blog, niż railing. Lubię pisać i potrzebuję takiego swojego miejsca, gdzie będę mógł sobie powalić w klawiaturkę w takiej kolejności klawiszy, na jaką będę miał ochotę. Stąd powstał blog kolejny czyli ten.

Jak będę miał ochotę coś napisać to to napiszę. Co? Jeszcze nie wiem. Bankowo coś się urodzi. Z pewnością urodzi się tutaj. Blog nie ma jakiegoś szczytnego celu.

Było już prawie wszystko, od FL po NLHE FR SH stt mtt 5cd przyszedł czas na omahę. Omaha = fun

Możliwe, że będę raz na jakiś czas wrzucał swoje żale do omahy albo tłuste szipy jak chochlik da.

Czas pokaże, a jak się coś ciekawego urodzi w mojej głowie, to bankowo sobie tutaj będę pieścił klawiaturę. Podobno niektórzy lubili to czytać, także dla nich przyjdą żniwa.

Jeszcze mam urlop pokerowy do końca miesiąca. Grudzień będzie miesiącem grindowym połączonym z nauką tajników omahy. Jak zabiorę się za wchłanianie wiedzy to może tutaj zamieszczę jakiś plan.

Łisz mi lak i do zoba na szczycie!


519 odpowiedzi
NightRage18
Dołączył: 07.10.2010

Napisane przez Pyszu

Możliwe, że będę raz na jakiś czas wrzucał swoje żale do omahy albo tłuste szipy jak chochlik da.

Będzie Mtt Omaha? bo chętnie bym o tym poczytał

GL !


mlooody88
Dołączył: 30.01.2007

ze tez musiales wybrac ta omahe...
Od dawna chcialem sie tego nauczyc ale zawsze byly jakies przeciwnosci losu (moze to moje lenistwo znajdowalo te przeciwnosci?)
nasuwa mi się tylko jedno pytanie. Czemu omaha stała się taka modna, czemu tyle ludzi przestaje grać holdema na rzecz plo? Jeśli tylu graczy przeszło i sobie chwalą to kiedy rynek się nasyci?
Tak czy siak nie o tym chciałem pisać tylko życzyć powodzenia.
Będę odwiedzał


Pyszu
Dołączył: 11.03.2007

Dobra. Na szybko odpowiedź i dążę do tego co miałem tutaj napisać. Nie nie planuję mtt. Jestem w nich wygrywającym graczem o kosmicznym roi lifetime. Mam sharka na sharkscopre, ale nigdy nie jarało mnie to na tyle, żeby to grindować for living. Może szkoda, może do brze nie wiem. Nie lubię swingów.

Nie lubię swingów i zabrałem się za omahę. HA HA HA. No może dam radę. Dlaczego ludzie idą do omahy? Zarabiam na NL HE fajne siano i jest ok. Ale... na omaszce poziom to jest dno i metr mułu. Regowie ssają pałę, a fishe wrzucają staka prawie z niczym prawie zawsze. Koniec filozofii. Pograłem NA STARSACH troche omachy i poziom jesst taki, że po przeczytaniu podstaw omahy goliłem i regów i fishy na 22bb/100 może o to chodzi w omaszce.

Wracając do tego co chciałem napisać. Nie jestem normalny, ale to chyba wszyscy co mnie znają wiedzą. Mam dość specyficznych znajomych i powiedzmy, że w dziwnych kręgach się obracam.

Dzisiaj mój przyjaciel jebnięty przez samochód ma urodziny. Wpadłem na urodzinową najebkę. Kameralna. 3 osoby ze mna włącznie. NIe lubię tłucznych bib. Pijemy gadamy o wszystkim. Mam wolne to szarpłem sie na kratę piwa x2 każde inne i każde na bogactwie, Po czwartym już nie miało to większego znaczenia co pijemy. Teraz łycha wjechała na salony i znaczenie przestało mieć znaczenie wszytko.

Właśnie reszta cala towarzystwa zaczęła dyskutować o historii rodu Habsburgów to ja mam w to totalnie wyjebane pozwoliłem sobie wejść na neta i coś napisać po totalnym pijaku.

Zaczynamy bibe. Pijemy żarcie na zagryche na totalnym bogactwie, alko też highlife, ale nie dość że urodziny to jeszcze nie piłem od miesiaca = mogę. Gadka szmatka i co mnie tutaj zmobilizowało do wpisu.

"Robiłeś sobie ostatnio tesst IQ?"

"No tak"

"Ja też"

Ech... te kurwa spotkania nerdów życiowych...
To jedziemy solenizant zaczyna= 147 hehee ciota do mensy sie nie załapał czy punkty lame!

Pisarz żyd 137

kurwa tempe huje mi wyszło na ostatnim narodowym oficjalnym 135 wiec jestem najgłupszą ciotą w pokoju.

Dlatego zamykam się w swoim świecie klawiatury i wylewam żale na forum dla nolife. Oni dalej pierdolą o historii polski, która jebie mnie z góry na dół.

Pijemy łyche. Browary sie skończyły, nie wiem gdzie zostawiłem swoją szkankę. Jestem tak zajebisty, że w takim stanie po pijaku nie ogarniam, samochodem bym z parkingu nie wyjechał do kibla ledwo doszedłem, ale w klawisze trafiam ładnie.

Ogólnie jak wygląda najebka intelektualistów.... po kilku... nastu piwach i flaszce tak samo jak wszystkie. Przed chwilą przemo stwierdził, że mistrz i małgorzata to zajebista książka no kurwa... co ja tu robie. Uwielbiam ich. CZasem czuje sie tu jak z innego świata wyjęty, bo ja lubie dextera.... no kurwa...

Gdzie moja łycha... Jestem najgłupszym w pokoju i im dłużej ich słucham.... szlag mnie trafia. Siedzą przy stole żrą zagryche ładują łychę i pierdolą na takie tematy, że ja mam tego dość,

:Umberto Eco jet geniuzem.

Kurwa. Co ja tu robie.... To mój przyjaciel miałem ogarniać. Dobra mina do złej gry. Ha ha ha. Kurwa... Szanuje marka tłejna... no kurwa co to za cytat z najebki urodzinowej. JA JE BIE

Mam dość. Włączyła mi się dzwonionka po ludziach. Zaczząłem od Variata gdzie ogólnie jeszcze ogarniałem. Potem było dzwonienie po byłych, przyszłych i aktualnych miłościach. Ogólnie z 2h na telefonie. Dawać więcej alkoholu!

No nie mogę. Już pościeliłem sobie wyro. Już w nim leżę. Wyro awaryjne dla gości w salonie. Kurwa... zawsze tu kończę jak tu przyjdę. Rano brat mnie odbierze. Mam nadzieję.

Robiłem dzisiaj kanapki. Do piwa. Z czipsów sosu czosnkowego orzeszków w panierce knak knak nik i naczos. zajebiste.


Pyszu
Dołączył: 11.03.2007

no nie moge. Zaczęliśmy wspominać czasy za dzieciaka jak oglądaliśmy różne gówna w tv. Jak byłem młody to nie było internetu.

Przyszło na wspominanie animców. Dragonbol to klasyka ale prawdziwy mindfuck zrobił nam neon genesis evangalion i jak słuchaliśmy muzy z endinga to poza mindfuckime wszystkie nasze dziecięce emocje zostały rozjebane w kosmos przy tej piosence.


danielmastah
Dołączył: 28.07.2011

chciałbym kiedyś być na takiej "imprezie" :D


Pyszu
Dołączył: 11.03.2007

Wstałem dzisiaj na mega kacu. Niby się wyspałem. Niby, ale czułem się fatalnie i tak. Wczoraj sie wycwaniłem i kupiłem sobie na antykaca nowego Rockstar energy drinka z tauryną.

Pochłonąłem zawartość w sekundę tak, że zassało ścianki puszki. Spodziewałem się natychmiastowego efektu zbawienia. Jak po potionie many. Niestety nic takiego nie nastąpiło.

Co się dzieje? Gdzie ja jestem? W salonie u przema... a tak urodziny miał. O kurde ile butelek. O kurde zasnąłem ze szklanką łiskacza w ryju. Najs. Ale śmierdzę. Boże. Ale się czuję do bani. Ktora godzina. Gdzie mój telefon. Jest. Ale sie czuje fatalnie. Energetyk powoli zaczął działać... za wolno. Telefon... Jest. O kura... dzwoniłem po ludziach.... milion godzin. Milion ludzi. Chyba wszystkich przerobiłem, do których warto było zadzwonić.

Hmmm... Gośka uniknęła telefonu sprytnie mnie levelując i wyłączając telefon po moim pierwszym callu... o 1 w nocy :D ale teraz... pewnie juz nie spi. Dzwonimy. Półtorej godziny przegadałem i nawet nie zauważyłem, kiedy zniknął kac.

Jestem takim no life, że na urodziny kumpla zabieram ze sobą laptopa. Niby niby a tutaj mam jeszcze godzinkę do odbioru przez mojego osobistego kierowco brata i mogę sobie zaszaleć i poświęcić ten czas na zmajstrowanie tłustego wpisu.

Lubię pisać. Uwielbiam. Co prawda pisanie na laptopie na leżąco to nie to samo co pisanie na mojej ukochanej klawiaturce Wave w wygodnym szefowskim fotelu, ale co tam. Też jest ok.

Brat... właśnie. Miałem swego czasu wizję szerzenia kultury pokerowej. Przemo. Najlepszy przyjaciel, mózg geniusz po przeczytaniu artów raz niszczył by system. "Nie lubie pokera, wole prace na etacie w kopro" kurwa... Ziomek robiłby juz od początku hajsiwo o jakim nawet nie marzył... no właśnie nigdy nie marzył więc nawet nie chce. Woli po swoich odwalonych 8 godzinach grać w diablo... Nie mam prawa tego osądzać, bo sam na głupie gry zmarnowałem tysiące godzin dlatego po części go rozumiem. "Mam słaby okres, bo od 2 dni nie wydropiłem żadnego legendarnego przedmiotu" No cóż... mniej boli jak np ds na 20BI, ale każdy ma swoje wartości. Mimo wszystko szkoda, bo byłoby z niego bogactwo. Ma zajebisty potencjał, analityczny umysł i praktycznie socjopatyczne EQ więc byłby idealnym pokerzystą. Woli zbierać kusze co mają 10 do krytyka.

Wciągnąłem w pokera jeszcze parenaście osób, ale tylko z jednej no może z dwóch coś tam było. Reszta przygambliła, nie przyłożyła sie zobaczyła, że to nie sa tak łatwe pieniądze jak im sie zdawało.... Każdy kto do mnie przychodził i tłumaczyłem mu skąd mam kasę... "Siedzisz sobie na foteliku, klikasz guziczki i masz kase. Grasz kiedy chcesz ile chcesz i jest bogactwo" izi manej ja też tak chce.

W praktyce wychodziło, że to jednak takie izi nie jest. Czekałem na osiemnastkę braci. Oni mogli najlepiej poznać zalety poksa, bo jak miałem bogactwo to sypały się prezenty. Pokera zawsze kojarzyli z czymś dobrym i czekali cierpliwie na swoją kolej.

Przyszła osiemnastka konta pozakładane. Cośtam poczytali, gdzie mówiłem NAJPIERW sie NAUCZ grać a potem graj. Nie odwrotnie. Problem początkujących polega na tym, że im sie wydaje, że już wszystko wiedzą. Nic bardziej mylnego i zgubnego.

Darmowe sianko radośnie przegamblowali na NL2 i jak zobaczyli, że to nie jest takie izi a softy są rigged, bo dochodzi na river :D to olali temat.

Grają w jebaną tibie czy inne szajsy. W tibie może nie. W lola. Kurwa lol. Zmarnowałem na niego kupę czasu. Ponad tysiąc godzin bankowo. Fajnie się grało, ale wpadałem w ciąg i grałem non stop pół roku od rana do wieczora... taka ucieczka od życia. Od świata. Kasa na koncie była nie było problemu. Był lol i imprezy. Problem zaczął pojawiać się jak kasa zaczęła się kończyć.

Ogarłem się i na lola nie poświęcam już tyle czasu co wcześniej Wręcz jest to mniej statystycznie niż jeden meczyk dziennie. Za to bracia łupią prawie jak ja wcześniej. Szkoła lol szkoła lol, a jak przychodzi co do czego to pożycz dyche.

Ni hu hu. Pora z tym skończyć. Ja ich ogarne. Koniec lola. Dzisiaj będzie kołczingo introdakszyn do omaszki. Nie wiem czy to dobry pomysł żeby zaczynali od omahy.... ale co tam. Zrobie im kołczing potem lajfseszyn i do zarabiania siana.

Żeby nie było gamblerstwa, to dam im siano z zaznaczeniem, że jak sie storbią nie grając wg BRM to mają odpracować. Mają grać od PLO2, HM na kompie i jak przejebią więcej niż 5BI jednego dnia maja przyjść na dywanik z bazą rozdan.

Zobaczymy co z tego będzie. Jak będę miał dream team i ogarną to zacznie sie grindowanie turniejów live!


Pyszu
Dołączył: 11.03.2007

Omaszko! Ty niewdzięczna dziwko!


mlooody88
Dołączył: 30.01.2007

omaszka Cię nie lubi chyba :pokerface:


Pyszu
Dołączył: 11.03.2007

Czułem się jak gówno. Ja nie tiltuje. Nie z takim bagażem doświadczeń. Nie tak jak to robią wszyscy stereotypowi tilterzy.

Nie wchodzę na stawki wyżej, Nie ma odrabianek na siłę. Nie gram instant szipów przez 100 rąk i zobaczymy co sie stanie. Nie rzucam kurwami. Nie rozpierdalam mebli, ani myszek....

Ja się pop prostu niszczę psychicznie. Wewnętrznie. Tłumię to w sobie. Położyłem się do łóżka i leżałem. Czułem, że przegrałem. Przegrałem, ale nie z omahą. Przegrałem sam ze sobą.

Widziały gały co brały. Wiedziałem, że omaszka to nie przelewki. Że są swingi, że ev dyma bez masła jak tylko schylisz się po stacka fisha, co robi szipa z niczym to już na turnie posypuje Ci dupę solą drogową otwierając gatszota i rypie cie aż do czerwoności na river.

Otwieram HM patrzę. flop 99% Turn 93% River 0%

KURWA!!!!!!! dlaczego? DLACZEGO DLACZEGO KURWA DLACZEGO? DLACZEGO TERAZ JAK JESTEM KURWA ULTRAMEGADEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEP

No dlaczego mi to robisz?

Raz. Dwa. Trzy osiem... kurwa!!!!!!

Ale siedzę spokojnie przy tym kompie. Wewnętrznie mam burzę mózgu sajgon. Hieroszima nagasaki. Ale siedzę spokojnie. No teraz mu nie dojdzie. Bankowo mu nie dojdzie. Doszło. Kurwa.

Nie mogę. Nie mogę. Nie! zamykam to gówno nie gram w to gamblerskie oszukańcze ścierwo.

NIE!

Idę leżeć. Leżę. Świat stracił kolory....

wiedziałeś kurwa. WIedziałeś, że nie będzie łatwo. NIE! Nie było.

Leżę. Umierają nadzieje. Umiera wszystko. Omaha... jak ja Cie nienawidzę. Ty dziwko.

Leżę. Umieram... Jutro moje urodziny, a ja umieram już dzisiaj.

Miało być pro. Miało być na poważnie. Miało być na serio. Miało być długoterminowo. Przyszłościowo. Bez poddawanek, bez zmiłuj się. Wszystko zaplanowane, a tu PIERWSZEGO DNIA.... kurwa no drugiego... nie no drugiego też nie... po tygodniu zrób mi mindfuck, ale nie PIERWSZEGO KURWA!!!!!

_cry: _cry: _cry: _cry: _cry: _cry: _cry: _cry:

Dlaczego..... dlaczego ja? Dlaczego teraz? Nie chcesz mnie? Nie chcesz żebym się z Tobą zaprzyjaźnił..... Nie chcesz mnie... DLaczego? Boisz się mnie? Boisz się..... tak... to był strach...

Przecież grałem dobrze.... czy grałem dobrze? Nie wiem..... właśnie.... nie wiem.... Jak mogę myśleć, że grałem dobrze, skoro NIE WIEM czy grałem dobrze.... no ale borze... borze mój tucholski... przecież nie robiłem głupot..... grałem dobrze.... ale czy wszędzie? Nie wiem.... muszę to sprawdzić, ale nie teraz... teraz potrzebuję resetu.. śpij... zaśnij... śpisz!

Wstałem następnego dnia... w sumie to tego samego, bo spałem od 7 rano do 12. Poranek był super. Wyspałem się. Jest miło... Miło.... Właśnie! Dzisiaj będzie imprezka w chacie. Idę na torta. Przechodzę koło komputera... omaha... właśnie... omaha... cały szajs wrócił. Tort nie smakował tak dobrze, jak był naprawdę. Omaha... Jak ona mnie wydymała. Pierwszego dnia. Na dzień dobry. Na pierwszej randce nawet nie dała sobie postawić drinka. Do kibla na ziemie i ora. ORA jak pole.... Nie!

Nie będzie orki. Nie dam się. Coś musiałem zrobić źle. Muszę dowiedzieć się co.

Baza. Muszę ją przejrzeć. Dobra dzięki za torta dzieki za życzenia lecę...

Przeglądam. Przeglądam. Szukam. Szukam....... nie robiłem głupich szipów. Nie było. NIC! Każdy szip był EV+.... kilka coolerów, ale to cooler a nie głupi szip.

Gdzie te pieniądze? W nonsd. Tam się podziały. Za dużo pasowałem. Za dużo dawałem za darmo. ZA DUŻO

Mam was. Koniec pasowanek. Teraz to ja was pojadę... was... CIEBIE WARIANCJO!

Nadzieja wróciła. Maluteńka, ale wróciła. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

Nie poddam się. Nie po pierwszym dniu. Nie w taki sposób nie zawieszę broni, o nie!

Dobra. Do walki z wariancją. Jakich broni mogę użyć... co zabija wariancję...

Na to pytanie odpowiedziałem sobie na opak: A co zwiększa wariancję. Ilość stolików. no tak... zdechnę z nudów na czterech, ale nie! Pierwsza zdechnie wariancja! Poświęcę się. Zrobię to! Zabije mende!

4 stoły.

Co mogę jeszcze.... hmmm.... wiem! Rozjazdy wariancyjne głównie generują deep shipy....

Nie grać deepów....

Będąc ultraoverrolled nie widziałem niczego złego w szipowaniu się z nutsami na fishy. Szip za 5BI? szip za 8 bi? no problemo. Jak jest EV+ to czemu nie.

One mnie wydymały. To na nich jestem najwięcej w pupkę. One zeżarły mój winnings. Co z tego, że jestem z przodu jak fiszowi i tak dojdzie? No nic... to nie jest najlepsze myślenie. Mimo wszystko EV wydupczyła mnie tak wczoraj, że teraz mentalnie ledwo siedzę. Nie mogę jej dawać okazji. Nie będzie okazji. Nie gram deepów. Jak się nabuduję do hmmm 3BI+ zmieniam stolik, nawet jak na nim będzie największy sponsor świata, grający od 150 rąk KAŻDĄ ... no kurwa KAŻDĄ rękę linią BET BET BET BET BET BET -Miałem takiego...

W dupie. Nie gram deepów i tyle. Restet stacka zmiana stolika i jedziemy takie zasady dnia dzisiejszego zobaczymy co z tego wyjdzie.

Mozoł... mozoł i rzeźba w betonie, ale nie dyma mnie już tak mocno. Zdycham z nudów. Korci żeby odpalić więcej.... Ale nie! NIE TERAZ jak menda ma nade mną przewagę 15BI

15BI na tyle mnie wyruchała na dzień dobry... Przecież odda. Przecież to statystyka. W long runie odda w końcu... odda... Odda prawda?

No nic. Walczyłem. Walczyłem i wywalczyłem. Utłukłem suke na zimno.

Fakt. Dalej mnie dyma na te 15BI z wczoraj... ale kiedyś tam odda... Może.

Mimo to, że kanapeczki. Mimo to, że miały być TONY rejkbeku, a ja mam zajebistego dila... to ten RB zginął wczoraj w tłumie gnoju.

Jebać RB. Muszę uratować moją winnings. Jest Drugi dzień. Koniec drugiego dnia. Czuję w jajach, że jest dobrze. Wiem!

Ale miało nie być zaglądanek do kasjera, ani na wykres. Dopiero na koniec.

Właśnie jest koniec i patrze. I JEST I JEST KURWA ZBAWIENIE! MAM CIE mendo podstępna. TAK JA GRAM!

Pomimo tego, że jak za dwa dni ciężkiej tyrni to nie ma takich szałokokosów o jakich myślałem. Naoglądałem się wykresów lecharumskiego i do pały odbiło, bo pojawiły się oczekiwania. Żadnych oczekiwań. Co będzie to będzie. Mogło być przecież znacznie gorzej. Ciesze się tym co jest pomimo ruchania przez EV. Ja ją jeszcze dogonie. Jeszcze ją złapie. To drugi dzień. Mi się nie spieszy. Mam cały rok 2013. Złapię ją.

Spoiler


yarish
Dołączył: 02.02.2011

Dobry wpis. Fajnie się czyta.


trzcinsky
Dołączył: 27.06.2009
Pyszu
Dołączył: 11.03.2007

FAkin szit fak fak i fak.

Pisałem prawie godzine wpis. Coś mi się porypało i zamiast ctrl + a wcisnąłem ctrl + w spróbujcie sobie i zobaczcie jaka magia.

Witam ponownie.

Szlag mi wszystko trafił i już drugi raz nie chce mi się pisać. :facepalm:

Ogólnie było o planach na 2013 ściana tekstu. Szkoda, że wcięło.

Na chwile obecną wrzucę tylko wykres z tego tygodnia, bo już mam dość i idę spać.

Spoiler

Złapałem mendę.

Jeszcze było kilka zdań do mojego imiennika, ale już po dwóch miałem problemy z utrzymaniem jego oryginalnego stylu wypowiedzi :D Propsy tszćński za forme !!!!!!1111

dzięki również za propsy yarish

na koniec ziomek dla hejterów


Pyszu
Dołączył: 11.03.2007

Dzisiaj był cudowny dzień.

Nie. Nie dlatego, że było świetnie. Dlatego, że działy się cuda. Ogólnie gram sobie na spokojnie. NIC się nie dzieje. Wymieniamy się blindami z "regami" Aż tu wpada na stolik uberfisz gambol. Staty 100/90/30

Mój ulubiony typ gracza. bet bet bet bet.

Rozdaje siano ładnie. Postanowiłem sobie, że JEDEN stolik JEDEN tylko JEDEN z tym ziomkiem zagram sobie deep. Nie miałem żadnych akcji przez cały dzień to może teraz coś siądzie fajnego. Zakładam stop loos na 2 BI i niech dzieje sie co chce.

Ziomek nabudował wszystkich przy stoliku. Grubo. Rozdawał siano pięknie. Coś też od niego skubnąłem. Jeden BI drugi trzeci czwarty i po tak na oko 100 rękach gdzie ziomek grał każdą rękę bet bet bet bet włączyli mu doomswitcha.

Mu czy tam nam. Pozamykałem inne stoły skupiam się na nim.

Rozwala jednego ogarniętego ziomka jakimś runnerem ma 2 bi potem dochodzi mu cudem runner runner kolor gdzie inny ogar ma seta. stakoff na flopie ziomek ma już 4 BI

Gra ze mną. Dostaje na flopie nutsowy kolor. szip szip szip. Jak ma seta to trudno. I tak jego siano. Pokazuje łape.

NIE MA SETA, ani 2 par... ani anijednej pary! BOGACTWO! ma niższy kolor.

turn river i kasa leci do niego....? WTF?

Patrze w historię bo nie wierzę... na turnie dostał pokera.

No nie mogę... Ziomek ma już 8 BI

Kilka rąk dalej. Mam AAKJss

myślę sobie mam Cie oddasz co moje.

Flop marzenie. A88 gram c/c bo ziomek zawsze betuje to niech sie sam wystrzela. kolo gra pierwszy raz czek, następny reg za nim czek. Myślę sobie kurwa!

Jak on gra zawsze bet to teraz po pierwszym razie od 130 rąk jak zagrał czek to pewnie ma 88 :/ Już mam mindfuck.

Turn blota gram c fisz szip, a ogarnięty reg też szip i mam rozkminę.

Jak reg go sprawdza to nie może mieć słabo. pewnie ma jedną 8 przynajmniej. Jak fisz szipnął to pewnie ma drugą, albo nie ma nic. Będzie bogactwo.

robie call.

Pokazują ręce. Reg ma AKJT więc liczył, że ryba zrobi szipa z niczym i go capnął. Ryba pokazuje 8JQ3

Myślę sobie spoko. Nie miał ósemek. Jest bogactwo.

River 8

KURWAAAAA A A A A !!! 2% dwa słownie DWA procent... przecież to cud. Można sfarcić 2% spoko. Zawsze. tzn zawsze... w 2% przypadków, ale żeby od 3 AI farcić takie kilkuprocentowce? W KAŻDYM rozdaniu i to w KAŻDYM deep?

Coś mi tu zaczęło śmierdzieć. Ziomek po tym szipie sobie wyszedł zgarniając od nas... no w sumie to jego pieniądze, ale kurwa. No proszę... w takim stylu?

Dałem okazję wariancji znowu mnie dymnąć.

Otworzyłem furtkę. Tylko na chwileczkę. Na sekundkę. na jeden stoliczek na dwa rozdanka. I JEB z kałacha bez wazeliny.

Wychodzi na to, że nie mogę jej dawać nawet sekundki. Do tego po tej MEGANIEPRAWDOPODOBNEJ akcji moja wiara w uczciwość krzaków się zachwiała i zaczynam poważniej myśleć o powrocie na starsy, ftp i supernovej na 2013 już pies morde lizał ten 65% RB.

W sumie chciałem wstawić wykres, a na overallu to nie wygląda aż tak tragicznie. Bardziej mnie to ugryzło, bo grałem JEDEN stolik na koniec sesji właśnie z nim.... i takie sztuczki kosmiczne.... a na overallu jest "spoko" w miarę. Mimo to sobie popisałem, popłakałem sobie na klawiszkach, ale czuję się bardzo dobrze. Mam mega pozytywne nastawienie i ta ostatnia akcja nie zepsuła mi ogólnego nastroju. W sumie, to i tak było jego siano.

Spoiler

Poza pokerowym pozytywnym nastrojem udzieliło mi się "upswingowo" na inne dziedziny życia.

Wyspałem się dzisiaj wzorowo. Jadą do mnie herbaty świata. Zamówiłem sobie zestaw miliona różnych herbat. Zielone czerwone białe. Zapas na cały rok. Chcę rok 2013 uczynić rokiem herbacianym i pić TYLKO herbatę wodę i alko okazjonalnie, bo bez tego sie nie da, ale nie częściej niż raz na dwa tygodnie impreza.

Żadnych kokakoli szłepsów sprajtów i innego gówna. Nie piłem tego nigdy dużo, ale czasem się zdarzyło. Teraz definitywny koniec.

Jeszcze jak uda się rzucić fajki i zrzucić jakieś 10kg to będzie mistrzostwo świata, a jeszcze jak uda się wyrobić SuperNova i ogarnąć bogactwo pokerowe to już całkiem mistrzostwo świata. Jak jeszcze nowa firma wypali, chociaż jedna bo jestem w trakcie rozwijania 2 opcji biznesowych... to chociaż jedna niech siądzie i już jestem przekozakiem.

Jak nie siądzie żadna, a w poksa nie będzie kokosów i takiego bb/100 jak mam teraz po 5 dniach, pomimo dymania przez EV... nawet jak nie uda mi się utrzymać rygoru fizycznego i nie zrobię super rzeźby, nawet jak mi się znudzą herbaty po miesiącu i jak dalej będę jarał...

To i tak jest zajebiście :)

Mimo wszystko.... może być zajebiściej i do tego będę dążył.


Pyszu
Dołączył: 11.03.2007

Dzisiaj podczas analizy rozdań zauważyłem bardzo istotną rzecz.

65% RB. DOBRY żart. Tzn tyle wypłacają, ale co z tego, jak pobierają go 2 razy więcej.

Przestudiowałem regulaminy i taka ciekawostka....

w pulach 1vs1 mają cap rake 2 razy większy niż na Pokerstars.... a w multiway potach to już jest totalne zdzierstwo.

Jak ktoś zgarnia pota powiedzmy 400bb to jest tak tym "podjarany", że nie zauważa nawet, że room goli go na prawie 7% rake. tego się nie widzi.

Ja multiwaypoty mam na tym krzaku co chwilę, bo fiszarnia jest straszna. Ma to swoje plusy i minusy. Plusem jest to, że gierki są BARDZO łatwe. Minusem jest, że przy multiwaypotach wariancja ma okazję dymać, a mnie ona bardzo nie lubi.

Podjąłem decyzję o przejściu z większością volume na starsy, a na krzaku grać okazjonalnie jak będzie "dobry dzień"

Policzyłem dokładnie ten rake i na starsach mając już 30% RB wychodzi na to samo, a volume mogę kręcić znacznie lepsze.

30% RB jak sie dobrze zakombinuje z satelitkami to można mieć już od gold-platyna.

Zawsze lubiłem Starsy. Decyzja zapadła.

Mam też hmm... "losową sytuację", która nie jest związana z niczym negatywnym. Wręcz przeciwnie. Bardzo pozytywnym, jednak wymaga ona dość sporego zabezpieczenia finansowego, na które też już podjąłem tą decyzję: przeznaczę rolla.

Chciałem uniknąć zaczynania od dna mikrostawek. Ileż można... wychodzi na to, że muszę wrócić znowu. Przeżyję.

Podobno na Starsach jest wysoki poziom, a na ultramicro nie da sie zarabiać.

Zobaczymy.

Jak wykręcę jakiś porządniejszy volume to zdam relację. No chyba, że się storbię. ;)

Będzie gajer dla blakmomberów w przyszłym roku, bo tak fartownie się złożyło, że mam podpięte konto. No chyba, że się storbię na micro i będę łupał frerole.

Zobaczymy.

Zaczynam przygodę z PokerStars po raz... trzeci. Zobaczymy jak się nam współpraca ułoży.

Dzisiaj miałem pierwszy dzień grindowy na poważnie tylko na Starsach.

Nie będę spojlerował.

Założyłem sobie 100BI profitu na każdym limicie, żebym mógł wejść wyżej.

Relacje zamiast wrzucać codziennie, będę wrzucał po przejściu danego limitu, czyli rzadko, co nie znaczy, że przestanę pisać. Jak się coś urodzi to dam znać.

Na dniach "idę do pracy dla normalnych ludzi" Będzie... zabawnie, ale nie planuję rezygnować z pokera. Będzie grane, będzie pisane. łisz mi lak


domycia
Dołączył: 27.10.2012

Bardzo fajnie się czyta twoje wpisy.

Ale siedzę spokojnie przy tym kompie. Wewnętrznie mam burzę mózgu sajgon. Hieroszima nagasaki. Ale siedzę spokojnie. No teraz mu nie dojdzie. Bankowo mu nie dojdzie. Doszło. Kurwa.

:rolleyes: Skąd ja to znam?


A1varo
Dołączył: 29.08.2008

Pyszu wócił :fdrink
TO DO: read all

ps, ogarnij wykres, bo rozawal ekran


Bejkker
Dołączył: 12.12.2010

Napisane przez Pyszu
no nie moge. Zaczęliśmy wspominać czasy za dzieciaka jak oglądaliśmy różne gówna w tv. Jak byłem młody to nie było internetu.

Przyszło na wspominanie animców. Dragonbol to klasyka ale prawdziwy mindfuck zrobił nam neon genesis evangalion i jak słuchaliśmy muzy z endinga to poza mindfuckime wszystkie nasze dziecięce emocje zostały rozjebane w kosmos przy tej piosence.

O M G ! Dzieki Pyszu, za ,,dzieciaka" miałem przyjemnośc obejrzeć kilka odcinków evangeliona ale potraktowałem to anime jak wiekszosc wtedy czytaj napierdalanka itd. Obejrzałem niedawno w 2 dni całą serię oraz kinowke która wyjaśnia motywy które w serii nie były wyjaśnione, czytałem fora bo niektórych rzeczy nie zrozumiałem i powiem Tobie, że to anime jest numerem jeden dla mnie teraz, nie ma absolutnie lepszego w tym momencie.

To anime to CZYSTY GENIUSZ, dzięki :f_love: :f_love:


Pyszu
Dołączył: 11.03.2007

też za pierwszym razem tego nie ogarnąłem, ale po trzecim i jeszcze kinówkach ujawniła się magia zawarta w przesłaniu.

Niby taka bajeczka dla dzieci, a ostatnie odcinki były jedną wielką rozkminą filozoficzno-psychologiczną

Również mój nr1. Ciesze się, że mogłem mieć jakiś wkład do bodźca, dzięki któremu pokusiłeś się na wciągnięcie całej serii.

Domyślam się, że nie żałujesz :)

Poza oczywistą napierdalanką mechów, która była takim chłytem marketindodym... w sumie zaczęliśmy to oglądać z myślą o akcji. Akcja akcja i łupanina. Wszystko wylatuje w powietrze, masowe mordy i dewastacja miast... a tu proszę. W akcję wpletli nawet kilka dobrych dżołków, było troszke cycków no i postać jaką była opiekunka głównego bohatera Misato... no i ten pingwin... niszczą system masą akcji, gdzie ze śmiechu zalewaliśmy się browarami.


Bejkker
Dołączył: 12.12.2010

Żałować? Newah. To anime to jedyne nad którym siedziałem z rozdziawioną miną i byłem mega mega wpatrzony w ekran. Co do wątków psychologicznych, też to zauważyłem, jakoś w polowe, że tutaj tka naprawde chodzi o cos innego niz o napierdalanke evów z aniołami. Masa rzeczy do przemyślenia, ukazanie prawdziwych scen z życia, te najprostsze ale najcieższe czytaj niepewność uczuć, zwątpienie w siebie itd no magia po prostu.

Ostatnich odcinków z serii totalnie nie skumałem, nie wiedziałem czy akcja toczy się z glowach poszczególnych bohaterów czy wtf, nie wiedziałem czy to ja jestem az tak ograniczony czy o co chodzi. Na necie doczytałem ze twórcom zabrakło pieniążków i zrobili coś na szybkiego, oraz fakt ze wiekszosc nie zczaiła :D

Powiem szczerze, że byłem lekko mówiąc wkurwiony, że niedokończyli właśnie wątku z 3rd impact ale okaząło się że jest knówka :f_love: :f_love: jeszszcze raz propsy i niech wariancja twą dziwką będzie :D

Edit: Odpłacic się w ten sposób mogę iż podam równie niezły tytuł, jedno z lepszych anime, mam nadzieję że nie oglądałeś, tytuł Death Note, masa rozkminek a co jeśli on wie że ja wiem, no po prostu dla mojego mózgu to była mega pożywka, uwielbiam tego typu psychologiczne tytuły :)