Zanudzę Was i mnie nie wybierzecie, ale kiedyś jak już wygram WSOP Main Event to to przeczytam i będę się śmiał, więc win/win. Zacząłem kiedyś tam, bo kumpel mi powiedział, że jak zrobię prosty test to dostanę od Was 50$ za darmoszkę. To spoko. Dostałem i przegrałem ‘bo wszyscy k* farcą’.
~Rok później skończyłem sesję (zimową :D) i nie miałem co robić. Było to dokładnie 24 lutego 2012 (sprawdziłem później tę datę, żebym wiedział kiedy przegrałem swoje życie i stałem się hazardzistą ryzykującym zdrowiem i życiem;)). Przypomniałem sobie, że jest coś takiego jak poker online. Pomyślałem – ‘a w sumie wpłacę sobie 2 dyszki pogram chwilę i przegram’. Wpłaciłem te kosmiczne pieniądze i z moimi prawie 7$ wszedłem na NL5, bo przecie nie będę grał NL2 jak mam ponad 3BI. Do dziś nie wiem na jakich zasadach działa szczęście początkującego – ale działa. W 2 dni miałem 35$. Muszę powiedzieć coś o sobie – jestem typem, który przez życie zawsze szukał drogi na skróty, a jak słyszę słowo etat to dostaję wysypki, gorączki i dreszczy. A skoro gram tak zaj*cie to czemu nie zrobić pieniędzy na pokerze? Traciłem i wpłacałem ~10 razy, ale to ‘ta strona jest jakaś po**bana – człowieku no nie da się normalnie zarabiać, co zarobię to dostanę 3 bad beaty!!!’. Ale bakcyl i przynęta już była na miejscu – nie było odwrotu od pokera :). Zmieniłem platformę – wpłaciłem 10$ i historia podobna jak poprzednio. Deja vu k**wa
Wpłaciłem kolejne 10$ z myślą, że to już ostatnie pieniądze jakie przeznaczam na pokera. Jak przegram to dziękuję i idę pracować w banku.
Sprawa nauki gry wyglądała tak, że nie uczyłem się w ogóle – tzn. czasem gdzieś zahaczyłem o jakieś info i bardzo bardzo powoli, ale moja wiedza się rozwijała – efekt tego był taki, że umiałem i tak za mało, żeby zarabiać stabilnie, ale każde kolejne wpłacone pieniądze przed stratą utrzymywałem coraz dłużej. Na upswingu czułem się jak młody bóg. Potem przychodził downswing i traciłem z nadwyżką. Wyrabiałem naprawdę kosmiczny volume – miałem dni kiedy grając 24 stoliki (na 10” netbooku :D) rozgrywałem ~30000 rąk. Schudłem do 65 kg z 72 w miesiąc (dieta cud – puszka groszku dziennie, bo szybko się przygotowuje), a na uczelni byłem gościem (a nie chodzi mi o to, że mówili o mnie ‘ten to jest gość’ :P). Myślę, że jak wariancja była po mojej stronie lub neutralna to grałem nie najgorzej i szedłem do przodu, ale gdy moneta się odwracała to nie umiałem nie tracić – a głowa zamiast chłodna gorąca się robiła. Swingi miałem rzędu 10$ - 100$ - 20$ - 180$ i tak w koło. Oczywiście wynikało to z mojego wyklęcia przez boga, bo ‘przecież gram świetnie’ ;). Jeszcze coś o sobie – jak mam duży problem to jestem spokojny i szukam rozwiązania, ale do szału doprowadzają mnie małe rzeczy. Sądzę, że bad beata można zaliczyć do tych małych rzeczy – więc gdyby tylko ktoś nakręcił filmik jak byłem sam w pokoju na downswingu to byłbym drugim Polakiem w top100 youtube, a egzorcystę widywałbym na porządku dziennym :P. Jak Mike Matusov jest samozwańczym najbardziej pechowym graczem świata to ja i tak WIEDZIAŁEM, że mam 2 razy większego pecha. Pamiętam, że raz mi nawet przeszło przez myśl, że jakby się okazało, że jestem dużo poniżej EV to pozwę pewną platformę do sądu
Na czym ja skończyłem? Aha – wpłaciłem ostatnie 10$. Swingi miałem jak w ostatnim akapicie. Ostatecznie zostało mi 5$ (muszę tu dodać, że od czasu zmiany platformy trzymałem się zasad bankrolla) i wkurzony zrobiłem to co każdy porządny fish robi na moim miejscu, czyli wszedłem na NL5, spasowałem parę rąk, trafiłem AK i gościa na tilcie, udało się podwoić i wrócił mi rozsądek. Postanowiłem zostawić sobie te 10$ na ‘może kiedyś’ i skończyć z pokerem. Jak to ja – bo to był początek lipca, więc już po sesji letniej, w której miałem zaliczenie z jednego przedmiotu i nie podszedłem do żadnego egzaminu. Ale może pominę wątek naukowy (dobrze się skończył), a wrócę do pokera. Zacząłem grać znowu w połowie października. Wymyśliłem (wiem, że to nieoryginalne, ale w sumie tak to muszę nazwać, bo nic o tym nie czytałem) maksymalnie nitowate short stack (właściwie midstack, bo 40bb) strategy i doszedłem do około 50$ (największy komplement jaki dostałem: w momencie gdy wszedłem na stolik, pewien gracz napisał mi – ‘get the fuck out of my table short stack’ i sam od razu wyszedł :D), ale stwierdziłem, że to nie jest poker tylko klikanie, którego bym nauczył mojego legwana gdybym go miał. Poza tym trochę odszedłem od swojej strategii i przestało to grać tak fajnie, a w czystej postaci była tragicznie nudna. Wtedy do głowy strzelił mi szalony pomysł. Może bym obejrzał jakiś filmik treningowy? Wszedlem na swoje zasuszone z dawnych czasów konto PS obejrzałem jeden flimik z NL2 i tam zasłyszałem najmądrzejsze zdanie jakie w pokerze usłyszały moje uszy – ‘na tych stawkach się nie blefuje – tu się value betuje dopóki nie dostaniesz reraise’. Otworzyło to moje oczy – nawróciłem się niczym św. Paweł
Co się okazało? – Cuda proszę Państwa! Nie mam pecha! Niedługo potem po prawie 8 m-cach kariery z grubsza spędzonych na NL2 spokojnie mogłem wejść na NL5. Jakiś czas zajęło mi przystosowanie się do nowych warunków i trochę wyższego poziomu, ale koniec końców (jakieś 2 m-ce), po kilku niepotrzebnych blow – upach zżerających mi 2/3 BR (sic!), udało mi się i tam spokojnie piąć do góry, co doprowadziło mnie do NL10, na którym teraz się znajduję(mimo całkiem dużych wpadek i idiotycznych zagrań - też do przodu) z mocnym postanowieniem ciężkiej nauki.
Rozwój - żeby prawie rok gry, wielu niepotrzebnych nerwów i mimo wszystko jakiegoś powolnego rozwoju zaczął procentować. Żebym poprawił leaki i mógł wykorzystać w końcu cały swój potencjał. Wiadomo - gram dla kasy, tylko że teraz też zrozumiałem pewną oczywistość – im więcej wiesz tym szybciej zarabiasz, tym swingi masz mniej dotkliwe, tym spokojniej możesz podchodzić do gry, a sama gra może być dużo efektywniejsza = przyjemniejsza. Poza tym jestem trochę typem naukowca i lubię po prostu rozumieć rzeczy. Nawet jakbym kiedyś przestał grać w tę grę to byłby to zaj***sty fun wiedzieć, co Tom Dwan miał w głowie i co analizował kiedy blefował Ivey’go z 9high za 260.000$, ale na to jeszcze przyjdzie czas
Pozdrawiam i powodzenia przy stolikach*!
*w pokerze szczęście i pech nie występują
