Przejdź do forum
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Ścieżka

18 Posty
7 Użytkownicy
0 Reakcje
393 Wyświetlenia
sfera69
Dołączył: 07.07.2011

Zanudzę Was i mnie nie wybierzecie, ale kiedyś jak już wygram WSOP Main Event to to przeczytam i będę się śmiał, więc win/win. Zacząłem kiedyś tam, bo kumpel mi powiedział, że jak zrobię prosty test to dostanę od Was 50$ za darmoszkę. To spoko. Dostałem i przegrałem ‘bo wszyscy k* farcą’.

~Rok później skończyłem sesję (zimową :D) i nie miałem co robić. Było to dokładnie 24 lutego 2012 (sprawdziłem później tę datę, żebym wiedział kiedy przegrałem swoje życie i stałem się hazardzistą ryzykującym zdrowiem i życiem;)). Przypomniałem sobie, że jest coś takiego jak poker online. Pomyślałem – ‘a w sumie wpłacę sobie 2 dyszki pogram chwilę i przegram’. Wpłaciłem te kosmiczne pieniądze i z moimi prawie 7$ wszedłem na NL5, bo przecie nie będę grał NL2 jak mam ponad 3BI. Do dziś nie wiem na jakich zasadach działa szczęście początkującego – ale działa. W 2 dni miałem 35$. Muszę powiedzieć coś o sobie – jestem typem, który przez życie zawsze szukał drogi na skróty, a jak słyszę słowo etat to dostaję wysypki, gorączki i dreszczy. A skoro gram tak zaj*cie to czemu nie zrobić pieniędzy na pokerze? Traciłem i wpłacałem ~10 razy, ale to ‘ta strona jest jakaś po**bana – człowieku no nie da się normalnie zarabiać, co zarobię to dostanę 3 bad beaty!!!’. Ale bakcyl i przynęta już była na miejscu – nie było odwrotu od pokera :). Zmieniłem platformę – wpłaciłem 10$ i historia podobna jak poprzednio. Deja vu k**wa :D Wpłaciłem kolejne 10$ z myślą, że to już ostatnie pieniądze jakie przeznaczam na pokera. Jak przegram to dziękuję i idę pracować w banku.

Sprawa nauki gry wyglądała tak, że nie uczyłem się w ogóle – tzn. czasem gdzieś zahaczyłem o jakieś info i bardzo bardzo powoli, ale moja wiedza się rozwijała – efekt tego był taki, że umiałem i tak za mało, żeby zarabiać stabilnie, ale każde kolejne wpłacone pieniądze przed stratą utrzymywałem coraz dłużej. Na upswingu czułem się jak młody bóg. Potem przychodził downswing i traciłem z nadwyżką. Wyrabiałem naprawdę kosmiczny volume – miałem dni kiedy grając 24 stoliki (na 10” netbooku :D) rozgrywałem ~30000 rąk. Schudłem do 65 kg z 72 w miesiąc (dieta cud – puszka groszku dziennie, bo szybko się przygotowuje), a na uczelni byłem gościem (a nie chodzi mi o to, że mówili o mnie ‘ten to jest gość’ :P). Myślę, że jak wariancja była po mojej stronie lub neutralna to grałem nie najgorzej i szedłem do przodu, ale gdy moneta się odwracała to nie umiałem nie tracić – a głowa zamiast chłodna gorąca się robiła. Swingi miałem rzędu 10$ - 100$ - 20$ - 180$ i tak w koło. Oczywiście wynikało to z mojego wyklęcia przez boga, bo ‘przecież gram świetnie’ ;). Jeszcze coś o sobie – jak mam duży problem to jestem spokojny i szukam rozwiązania, ale do szału doprowadzają mnie małe rzeczy. Sądzę, że bad beata można zaliczyć do tych małych rzeczy – więc gdyby tylko ktoś nakręcił filmik jak byłem sam w pokoju na downswingu to byłbym drugim Polakiem w top100 youtube, a egzorcystę widywałbym na porządku dziennym :P. Jak Mike Matusov jest samozwańczym najbardziej pechowym graczem świata to ja i tak WIEDZIAŁEM, że mam 2 razy większego pecha. Pamiętam, że raz mi nawet przeszło przez myśl, że jakby się okazało, że jestem dużo poniżej EV to pozwę pewną platformę do sądu :D

Na czym ja skończyłem? Aha – wpłaciłem ostatnie 10$. Swingi miałem jak w ostatnim akapicie. Ostatecznie zostało mi 5$ (muszę tu dodać, że od czasu zmiany platformy trzymałem się zasad bankrolla) i wkurzony zrobiłem to co każdy porządny fish robi na moim miejscu, czyli wszedłem na NL5, spasowałem parę rąk, trafiłem AK i gościa na tilcie, udało się podwoić i wrócił mi rozsądek. Postanowiłem zostawić sobie te 10$ na ‘może kiedyś’ i skończyć z pokerem. Jak to ja – bo to był początek lipca, więc już po sesji letniej, w której miałem zaliczenie z jednego przedmiotu i nie podszedłem do żadnego egzaminu. Ale może pominę wątek naukowy (dobrze się skończył), a wrócę do pokera. Zacząłem grać znowu w połowie października. Wymyśliłem (wiem, że to nieoryginalne, ale w sumie tak to muszę nazwać, bo nic o tym nie czytałem) maksymalnie nitowate short stack (właściwie midstack, bo 40bb) strategy i doszedłem do około 50$ (największy komplement jaki dostałem: w momencie gdy wszedłem na stolik, pewien gracz napisał mi – ‘get the fuck out of my table short stack’ i sam od razu wyszedł :D), ale stwierdziłem, że to nie jest poker tylko klikanie, którego bym nauczył mojego legwana gdybym go miał. Poza tym trochę odszedłem od swojej strategii i przestało to grać tak fajnie, a w czystej postaci była tragicznie nudna. Wtedy do głowy strzelił mi szalony pomysł. Może bym obejrzał jakiś filmik treningowy? Wszedlem na swoje zasuszone z dawnych czasów konto PS obejrzałem jeden flimik z NL2 i tam zasłyszałem najmądrzejsze zdanie jakie w pokerze usłyszały moje uszy – ‘na tych stawkach się nie blefuje – tu się value betuje dopóki nie dostaniesz reraise’. Otworzyło to moje oczy – nawróciłem się niczym św. Paweł :D Co się okazało? – Cuda proszę Państwa! Nie mam pecha! Niedługo potem po prawie 8 m-cach kariery z grubsza spędzonych na NL2 spokojnie mogłem wejść na NL5. Jakiś czas zajęło mi przystosowanie się do nowych warunków i trochę wyższego poziomu, ale koniec końców (jakieś 2 m-ce), po kilku niepotrzebnych blow – upach zżerających mi 2/3 BR (sic!), udało mi się i tam spokojnie piąć do góry, co doprowadziło mnie do NL10, na którym teraz się znajduję(mimo całkiem dużych wpadek i idiotycznych zagrań - też do przodu) z mocnym postanowieniem ciężkiej nauki.

Rozwój - żeby prawie rok gry, wielu niepotrzebnych nerwów i mimo wszystko jakiegoś powolnego rozwoju zaczął procentować. Żebym poprawił leaki i mógł wykorzystać w końcu cały swój potencjał. Wiadomo - gram dla kasy, tylko że teraz też zrozumiałem pewną oczywistość – im więcej wiesz tym szybciej zarabiasz, tym swingi masz mniej dotkliwe, tym spokojniej możesz podchodzić do gry, a sama gra może być dużo efektywniejsza = przyjemniejsza. Poza tym jestem trochę typem naukowca i lubię po prostu rozumieć rzeczy. Nawet jakbym kiedyś przestał grać w tę grę to byłby to zaj***sty fun wiedzieć, co Tom Dwan miał w głowie i co analizował kiedy blefował Ivey’go z 9high za 260.000$, ale na to jeszcze przyjdzie czas :P

Pozdrawiam i powodzenia przy stolikach*!

*w pokerze szczęście i pech nie występują ;)


Odpowiedz
Cytat
17 odpowiedzi
sfera69
Dołączył: 07.07.2011

Ostatnie dni spędzone na dziale mindset, myślę że przynoszą pozytywne skutki zarówno dla BR jak i dla samej przyjemności z gry.

Po ostatnim downswingu zakrapianym kretyńską grą, w którym straciłem 30BI czyli prawie połowę rolla pożaliłem się kumplowi ze swojego niefarta i otrzymałem najlepsze wsparcie na jakie mogłem liczyć czyli zostałem zjechany od stóp do głów, a większego fisha niż ja to świat nie widział :f_cry:

Ale zamierzony efekt został osiągnięty, bo edukacja ruszyła pełną parą (czyli wspomniany mindset i oceny rąk) i wszystkie straty odrobione z nadwyżką :f_pleased:

Od dziś ruszam z nowym projektem - czyli nawet jednego spojrzenia do kasjera przez najbliższe 2 tygodnie gry. Po tym czasie powinienem już mieć z 10000000$ to będę atakował NL25.

Dla wszystkich jak ja nienawidzących zimy:

Następny przystanek - Las Vegas z Hardcorowym :fdrink


Odpowiedz
Cytat
ruuds
Dołączył: 21.08.2009

Siema.
Wydaje mi się, że czasami siedzimy przy jednym stole!
Będę śledził postępy.
Pozdrawiam


Odpowiedz
Cytat
sfera69
Dołączył: 07.07.2011

W takim razie zgaduję, że to Ty miałeś dziś cold deck z KQ vs KJ vs 33 na deepach na KK3 _cry:. Życzę lepszego runu w przyszłości i zapraszam na dalsze wpisy :)


Odpowiedz
Cytat
sfera69
Dołączył: 07.07.2011

Dobra! Proszę Państwa oficjalnie jestem cipą!

Do kasjera zaglądałem z częstotliwością większą niż wprawiona telegrafistka wstukuje litery. Czas na zmiany jakby to Obama albo ktoś rzekł. Jakby to chodziło tylko o kasjera to chuj, ale taki brak konsekwencji przejawia się we wszystkim w życiu, więc od dziś ruszam z miliardowym planem odmiany swojej egzystencji na lepsze. Potrzeba planu, a ponieważ to już będzie miliardowy plan, to żeby to nie był miliardowy niewypał należy coś zrobić inaczej niż zawsze. 2 sprawy więc: będzie dużo mniej ambitnie czasowo i będzie publicznie.

Pokerowo będzie tylko jeden raczej nietypowy cel, bo grał będę tak czy tak, więc nie muszę robić założeń.

Idziem:

:heart: Codziennie 2 wpisy – o północy post o planach na dzień + 1; „rano” wpis podsumowujący dzień wcześniejszy.
:heart: 2 pomidory dziennie nauki teorii gier. POMIDORY???? - http://produktywnie.pl/1998/technika-pomodoro-najprostsza-metoda-zarzadzania-czasem/
:heart: 1 pomidor poprawy pamięci pod kątem szybkiego czytania
:heart: 1 pomidor ćwiczenia szybkiego czytania
:heart: 0.5 pomidora http://fitnessmozgu.pl/gry/colorgame/ + http://www.kongregate.com/games/icylime/multitask-2
:heart: Poker - za każde złe zagranie spowodowane konkretnie brakiem cierpliwości – niezależnie od wyniku – natychmiastowe wykonywanie 10 pompek + 20 brzuszków
:heart: Nieodkładanie niczego co musi być zrobione na potem, jeżeli teraz jest odpowiedni czas – od zmywania talerzy zaczynając, na nauce kończąc
:heart: W dni, w które muszę wstać – wstać pomidora wcześniej - wypić kawę, zjeść śniadanie i puścić posta + 5 pompek

Tyle na dzień dzisiejszy. Dopuszczam odstępstwa od planu w przypadkach uzasadnionych. Do przypadków uzasadnionych wliczam wyjście ze znajomymi, bo kapitał społeczny + relaks + rozmowy są +EV.

:heart: I OCZYWIŚCIE K**WA NIE ZAGLĄDAĆ DO KASJERA

Jak motywacja to zaczynamy od najlepszego, możliwego w naszych prawach fizycznych utworu. I pamiętajcie – kto przewija wstęp ten zabija jednego jednorożca.

„The sun is the same in a relative way, but you’re older, shorter of breath and one day closer to death”


Odpowiedz
Cytat

.


Odpowiedz
Cytat
zbigiam
Dołączył: 10.09.2010

Siemanko,
zmotywowałeś mnie dzisiaj tymi pomidorami (mimo, że o tej porze roku nie są smaczne).
Naprawdę fajna sprawa. Pomidory dzisiaj poprawiły moją wydajność.

Pozdrawiam!!


Odpowiedz
Cytat
tojaczajka
Dołączył: 02.04.2012

Dobre te pomodory:)
Ja na poprawe systematyczności naparzam Aerobiczna Szóstke Weidera, 42 dni ciężkiej pracy, początek jest tylko lekki, do tego 100pompek.pl. Poza tym w każdej wolnej chwili pytam samego siebie, czy mam teraz coś do zrobienia, aby nie zostawiać na jutro, na pożniej lub zrobie to za chwilę.
Wydaje mi się,że challenge sportowy poprawia moją systematyczność i poprawia moje samopoczucie. Endorfinki produkuje:)
Pozdrówki!!!


Odpowiedz
Cytat
sfera69
Dołączył: 07.07.2011

Keep it going then! Jak to powiedział Gandalf 'all we have to decide is what to do with the time that is given to us'. Jakby nie patrzeć, życie składa się z pojedynczych sekund.

Toja jesteś już drugą osobą, która mi poleca tę stronkę, więc + zakładki. Ale jeszcze nie teraz. Zmiany małymi krokami, aż w pewnym momencie okaże się, że już biegnę. Z A6W spotkaliśmy się (parę lat temu) na arenie walk 3 razy i wygrałem 3:0, ale ciężki to przeciwnik. Pierwsze 2 razy było o tyle łatwiej, że zawsze go robiłem z kumplem. Nie ma chyba lepszego motywatora niż praca w małych grupach.

Plan na jutro:

Standard z tym, że muszę się wyrobić do 15, bo wyjazd. Chociaż 2 pomidory spokojnie zmieszczą się w busie, więc z czasem stoję znośnie.

Ale nie idę, bo fishe same się przecie nie ograją.
:fdrink


Odpowiedz
Cytat
Kaczmarol
Dołączył: 24.09.2009

Elegancki blogasek ;)

Propsy za Time i Hardcorowego :sdrink


Odpowiedz
Cytat
sfera69
Dołączył: 07.07.2011

Dzięki!

Słońce świeci czyli jest rano.

Wczoraj plan wykonany 100%. Muszę powiedzieć ze Multitask ryje mi czerep. Ta gra uświadomiła mi, że wrażenie, że sprawuję władzę nad własnym mózgiem to tylko dziecinne mrzonki.

Piątkowy wieczór to dochodowy wieczór, ale jak goście są tak mili, że tylko cold callują nutsa pre - czyli J9s za 50bb (100bb efektywnych) to nie może być inaczej.

Ostatni dialog z domu:
[Tata] ile przegrałeś?
[J] Wygrałem 40$
[Mama] Kiedy masz jakieś kolokwium?
[J] Codziennie mam... na stolikach
[T] :D
[M] :rage:

Następnymi razami postaram się o trochę lepsze podsumowanie i będę wstawiał 3 wg mnie najciekawsze ręce dnia -1. (czyli np zapytam się czy jak wszedłem all in pre z AA to czy to było dobrze rozegrane)

Sayonara


Odpowiedz
Cytat
sfera69
Dołączył: 07.07.2011

Ok 2 dni spóźnienia.

Sobota plan wykonany w ok. 1/3 ale to uzasadnione. Niedziela plan wykonany w 100% - live to fight another day.

Nowe rekordy w gierkach - kolory 105, a multitask 91 :D

Ciekawych rąk nie mam, bo nie wiem szczerze mówiąc jakie ręce są ciekawe. Na dziś zaplanowałem dłuższy grind, więc spróbuję większą uwagę przyłożyć do wyboru rąk do przyklejenia.

Mam quest niemalże niczym usieczenie nekromanty knightem z axa, czyli muszę uratować kumplowi BR :D z pierwotnych 10$ zostało mu 2,5 i teraz mam to uratować bez kolejnego przelewu. Wczoraj dostałem strzałą w kolano i na dzisiejsza rzeź na dolary zostało mi 1,3 :( Życzcie mi powodzenia, bo to wyzwanie niemal jak negranu i jego 10$.

Gram trochę okazjonalnie turnieje MTT, a dokładnie to tylko 2 na P*. Jeden ma pulę gwarantowaną 30k, a drugi 60k, a rejestracja, rebuye i add on za 1.1$. Oba są w formacie 3x Turbo z nieograniczonymi rebuyami. Rozszerzona rejestracja 90 minut, a po tym czasie Add on. I tu sie zaczyna ciekawostka, bo rejestracja, rebuy to 3 000 chipow, a Add on to 30 000 chipow. Co więc robię? rejestruję się w 89 minucie - do Add ona zostaje ok. 8 minut - i chcę przetrwać za mojego dolara jak najdłużej. Na start mam 3000 chips, blindy 1k/2k, średnia ok. 24k. Pasuje wszystkie karty - zwlekając z każdą decyzją maksymalną ilość czasu - oprócz AQ+ JJ+. W około połowie przypadków muszę się raz rebuyować, a w połowie ani razu. Czyli moja średnia inwestycja wynosi 2.7$ (rejestracja + 1/2 rebuya + Add on) i mam ok. 33 000 chipsow przy sredniej ok. 57 000, blindy 1.5k/3k. Kasa najczęściej jest dla 1/6 pozostającego fieldu, a najniższa wypłata ok. 14$. Korzystamy z pieniędzy ok. 1/3 całego fieldu, który wszedł na początku pograł trochę, trochę porebuyował i do Add ona nie dotrwał. Wystarcza jedno dobre rozdanie, żeby mieć średnią i gra zaczyna się konkretna, a inwestycja minimalna.

A teraz odrabianie pańszczyzny.


Odpowiedz
Cytat
tojaczajka
Dołączył: 02.04.2012

A co zrobisz jak dostaniesz AQ? Rozumiem, ze się wsuwasz za 1.5 bb, dostajesz co najmniej cztery calle:)Ja wole grac od początku, tight. Jak dostaniesz nutsy to prawie zawsze się podwoisz, bo jest mala szansa,ze nie dostaniesz akcji. Chyba lepiej grac od początku.
Powodzonka!


Odpowiedz
Cytat
sfera69
Dołączył: 07.07.2011

Wsuwam i najczęściej mam najlepszą rękę - jak przegram to kosztuje mnie to dolara, a jak wygram to mam ok. 10-15k chipów przed add onem, obydwie sytuacje wiele nie zmieniają w późniejszej grze. Ten range AQ+ JJ+ wybrałem na zasadzie - już bez przesady. Gra w mojej taktyce zaczyna się od add ona kiedy gram push or fold. Minusy są takie, że zawsze po add onie jesteśmy dogiem. Plusy - minimalne nakłady czasu i pieniędzy + korzystanie z kasy graczy, którzy do add ona nie dotrwali bądź wchodzą all in z any2 i cały czas zapodają double rebuy na chwilę przed końcem okresów rebuy. Tak jak wspomniałem w MTT jestem niedzielnym graczem, więc nie upieram się czy ta taktyka jest optymalna czy nie, ale wiem, że dla mnie działa. Nie prowadziłem zapisów w ilu turniejach grałem, ale 4 skończyłem w kasie za co w sumie zebrałem koło 80$, więc myślę, że w najgorszym wypadku jestem b/e.

Ok do rzeczy. Święta Bożego Narodzenia to czas spowiedzi, więc przyszedłem się tu wyspowiadać. Plan wykonywałem prawie sumiennie przez 3 dni. W tym czasie cały czas patrzyłem do kasjera. Wnioski? Niekonkretny, zbyt ambitny cel. Więc teraz cel konkretniejszy i mniej ambitny na najbliższy czas -
:heart: niepatrzenie do kasjera w trakcie sesji.

Oprócz tego przez większość czasu dalej towarzyszyły mi małe spazzy powodowane brakiem cierpliwości, za które nie wykonywałem należnej kary, ale od kilku dni sprawa uległa poprawie. Pamiętacie jak pisałem, że po downswingu żaliłem się kumplowi, a on mnie zjechał jak trojańskiego konia przez szmatę i od tego momentu zacząłem się uczyć twardo i pokonałem downswing? No więc tam też ów kumpel napisał mi, że traktuję pokera jako maszynkę do robienia łatwych pieniędzy. Oczywiście to było nieprawdą, a tak przynajmniej mi się wydawało. Ostatnio bowiem zastanawiałem się nad tym i stwierdziłem, że tak jednak faktycznie jest - że jak mam AA to ja mam zarobić pieniądze teraz, że jak mam seta to ja mam zarobić pieniądze teraz itp. Przez to nie było często opcji do odklejenia się od ręki, która wiedziałem, że przegrywa, bo ja miałem zarobić teraz pieniądze. Tyle wygrywamy ile nie tracimy. Od kilku dni może co najwyżej dwa nie bardzo bolesne spazzy + odporność na bad beaty - chociaż fakt, że nie byłem wystawiony na wielką próbę, ale 3 z rzędu znoszę bez podniesienia pulsu. Oprócz tego pomaga mi przestawenie myślenia z $ na BB, bo kiedy przegrywam nie dolara, a 10BB to widzę bezpośrednie przełożenie KAŻDEGO zagrania na winrate, a przecież to o jak najwyższy winrate chodzi.

Plany pomidorowe wykonywałem dzielnie, aż do momentu kiedy zwyciężył grind. BR jest happy, ale ja nie, bo nie po to piszę o tym planie, żeby dalej ciągle grać. Tak więc od dziś wznowienie planu. Pewnie nie ostatnie, ale jak to powiedział Rocky Balboa albo inny Dalajlama - nieważne ile razy upadasz - ważne ile razy wstajesz.

Ratowanie BR kumpla skończyło się klęską - przegrałem flipa pre AK vs JJ. Uważam, że wyświadczyłem mu przysługę skoro założył przeklęte konto, na którym fizycznie niemożliwe jest wygrywanie flipów, ale on stwierdził, że połamie mi nogi za te 2 dolary. Fair enough - nie potrzebuje nóg do grania online.

Wstawię wam jedną rękę, z której rozegrania jestem dumny :) Przeciwnik w tym rozdaniu to ogarniający gracz.
http://www.boomplayer.com/en/poker-hands/Boom/2631798_8A27346CE2


Odpowiedz
Cytat
AceBestini
Dołączył: 09.11.2008

Bloger Marca - ankieta

:sdrink


Odpowiedz
Cytat
sfera69
Dołączył: 07.07.2011

Nominacja jest dla mnie wielkim wyróżnieniem. Chciałem z tego miejsca podziękować Akademii za ten wielki zaszczyt. Chciałbym także podziękować wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do mojego sukcesu: mamie i tacie za to, że mnie wyprodukowali; nauczycielom szkolnym; pisarzom i matematykom za ich wszystkie kreacje, z których mogłem korzystać na swojej drodze; informatykom Pokerstrategy za stworzenie tej pięknej strony; Wam drodzy czytelnicy za czytelnictwo i oddane na mnie głosy; a najbardziej chciałbym podziękować sobie za to, że jestem, bo gdyby nie ja cały ten blog nigdy by nie zaistniał. Jeszcze raz dziękuję. Jestem wzruszony.

Za pierwsze wypłacone pieniądze kupiłem lapa. Od razu bad beat, bo bad pixel, więc odsyłka i czekam dalej. W każdym razie niedługo będę wreszcie mógł grać z HUDem i wtedy zaczynam dojonko. Nie gram już 2 tygodnie, bo akurat to dobry czas na detox od stolików, jak od grudnia najdłuższą przerwę miałem 2 dni.

Wolny czas poświęciłem na motywację psychiczną na powrót do planu i tu fragment rezultatów:

Polecam excela do prowadzenia planu głównie z 2 powodów. 1 - myśl o tym, że będę mógł coś zaznaczyć jako zrobione sama w sobie motywuje mnie do działania. 2 - planowanie następnego dnia trwa około 0.5 sekundy :D Kolorki: niebieski - zrobione, zielony - niezrobione ale uzasadnione, czerwony - kapiszon.

I jedna krótka prawda nie-do-podjebania:


Odpowiedz
Cytat
ruuds
Dołączył: 21.08.2009

Siema.
Wysłałem zaproszenie. Jak zaglądasz jeszcze na forum daj znać, skype: rudzik1243 albo poprzez PM.
Pozdrawiam


Odpowiedz
Cytat
sfera69
Dołączył: 07.07.2011

Właśnie skończyłem 10 sesję z rzędu na minusie. I nie mówię tu o minusach typu 10bb, ale po min. 1 BI. I jestem happy. Na świeżo coś odkryłem w sobie i pomyślałem sobie, że może komuś też to się przyda. Chciałbym coś napisać o mindsecie.

Zacznę od tego, że ‘wszyscy’ (tak nazywam większość) trafiając na kogoś z brakami w mindsecie zarzucają mu brak zrozumienia natury tej gry. Oczywiście jakaś część graczy faktycznie tej natury nie rozumie, ale ich też ciężko nazwać graczami – w pokerze nie wolno oczekiwać sprawiedliwości, jest tylko prawdopodobieństwo, a istnieje i takie niezerowe, że od dziś do końca życia będziesz przegrywał wszystkie AA vs 72o i to nie jest niesprawiedliwe – to po prostu jest. Ale nie o takich ludziach chcę powiedzieć. Chcę powiedzieć o graczach, którzy rozumieją naprawdę naturę tej gry. Tylko tu jest trick, przynajmniej dla mnie, rozumieć to jedno, a czuć to drugie. Prawdziwy mindset to nie jest to co widać, ale to co się czuje. Dla mnie prawdziwy mindset to nie kamienna twarz i umiejętność zachowania spokoju, ale kompletna obojętność. Mindset = obojętność. Jeżeli jest Ci obojętne, że dostałeś bad beata (a mówiąc całym zdaniem – czy wygrałeś dane rozdanie czy przegrałeś) wtedy dopiero można powiedzieć, że masz dobry mindset.

Wydaje mi się, że ja znalazłem się na dobrej ścieżce, o której chcę opowiedzieć. Tak jak mówię – to moja ścieżka i możliwe, że dla nikogo oprócz mnie taki jej kształt nie ma najmniejszego sensu, ale z kolei możliwe, że komuś jednak pomoże. A w ogóle piszę o tym dlatego, bo rozwiązanie u mnie okazuje się proste. To zwykła koncentracja. Ale taka prawdziwa.

Czemu u mnie to działa? Działa, bo to jest odpowiedź na źródło mojego tiltu. Tak jak nasi trenerzy z działu mindset zawsze radzili uważam, że żeby móc osiągnąć optymalny mindset należy najpierw poznać prawdziwą przyczynę tiltu. Bad beat nigdy nie jest przyczyną, to tylko trigger. Tiltujesz, bo na przykład czujesz niesprawiedliwość, albo wygrał pseudoreg, który powinien grać max NL2, a znowu Cie suckoutował, nieważne. Ja tiltuję na myśl, że ktoś może śmieć pomyśleć (:P), że jest lepszy ode mnie. Nieważne, że brzmi to idiotycznie i narcystycznie, to jest prawdziwy powód, przez który dostaję nerwów. I szczerze mówiąc to jest zajebiste, bo rozwiązanie tego jest banalnie proste. Jeżeli WIEM, że dobrze zagrałem, nie mogę tiltować. Bo jeżeli JA wiem, że dobrze zagrałem, to
a) jeżeli przeciwnik jest myślący też wie, że dobrze zagrałem, czyli na podstawie tego zagrania nie może sobie pomyśleć, że jest lepszy ode mnie
b) jeżeli nie wie, że dobrze zagrałem to znaczy, że jest idiotą, którego opinią się nie przejmuję
Oczywiście tu dochodzi kwestia tego, że ktoś faktycznie lepszy ode mnie pomyśli sobie, że zagrałem jak debil chociaż mi to nawet nie przejdzie przez myśl, bo mam za niski poziom (w danej chwili). Ale to nie jest problem, bo
a) nie mogę wiedzieć, że on tak pomyśli, bo myśli z poziomu, który w tej chwili jest wyżej niż ja i nie mogę tego widzieć
b) cały czas się rozwijam, więc osiągam coraz wyższe poziomy => gram coraz lepiej

Aha, muszę coś uściślić. Mówiąc, nie tiltować tak naprawdę mam na myśli właśnie stan obojętności, czyli upragniony mindset. Więc tu jest sedno (w moim przypadku). Prosta implikacja: grasz najlepiej jak potrafisz => masz optymalny mindset. Proste. Jak to zrobić?

Uważam (jak wszyscy pokerzyści), że mam naprawdę dużą wiedzę o tej grze, więc wiem jakie czynniki mam brać pod uwagę szukając optymalnego zagrania. Teraz wystarczy, że się naprawdę skoncentruję na grze, żeby brać je wszystkie pod uwagę (i tylko je!!), żebym wiedział (ze swojej subiektywnej perspektywy) czy dane zagranie jest dobre. I drugi efekt jaki daje mi koncentracja na grze, a nie choćby na tym co czuję jest taki, że jak widzę gracza z zerową agresją, który wchodzi mi DB all in gdy wbiła 4 karta do flusha i straighta, a ja trzymam seta z flopa, to nie kieruję się nerwami – KURWA JOKERSTARS ZNOWU MNIE DYMA – i nie calluję, tylko jest jedno pytanie: czy to jest dobry call? Nie? Muck.

Może jokerstars Cię dyma, może nie. Masz 3 wyjścia:
a) wkur*ić się, bo jokerstars Cię dyma (i prawdopodobnie grać gorzej, a przez to dać się dymać)
b) nie wkurwić się, mimo że jokerstars Cię dyma (i minimalizować skutki dymania)
c) przestać grać

Kończąc: koncentracja daje mi zamknięte koło pozytywu: koncentruję się => gram lepiej => jestem z siebie zadowolony => tym łatwiej się koncentruję. Celowo nie piszę o wynikach, bo na nie nie mam wpływu. Jak dostawałem tej sesji, która skończyłem przed chwilą ‘setnego’ bad beata, byłem zadowolony; nie z tego, że dostałem bad beata, ale z tego, że gram w tę grę, którą lubię i z której mam przyjemność. Chyba kiedyś niepotrzebnie zapomniałem, że można się po prostu cieszyć samą grą. Byle grać dobrze.


Odpowiedz
Cytat