Od pewnego czasu nosiłem się już z zamiarem napisania swojego bloga pokerowego, więc nabór do sekcji młodych kotów uznałem za motywację do rozpoczęcia tej nowej przygody! Kim jestem? Początkującym graczem SnG w formule zarówno turbo jak i nonturbo. Gram w pokera niecały rok, przez dłuższy czas tej zajawki żyłem w błogiej nieświadomości własnego fishostwa. Od pewnego czasu gra zaczęła się kleić nieco bardziej, więc uznałem, że warto poświęcić więcej czasu, aby lepiej poznać tajniki tej magicznej gry.
Startuję z bankrollem na poziomie 100$.
Jaki mam plan na najbliższy czas?
Przede wszystkim chcę upewnić się, co do tego, na jakiej formule mam się skupić (turbo czy nonturbo).
W związku z tym, że do tej pory mieszam gatunki turków SnG na początek rozegram 200 turniejów 45os 1$ nonturbo w celu sprawdzenia, jakie ROI będę w stanie tu wyrobić. Kolejny duży wpis planuję na zakończenie tego małego challengu, który powinien zbiec się z końcem tygodnia. Po jego zakończeniu wrzucę wykres oraz dane z HM podsumowujące te 200 turków. W międzyczasie postaram się o jakieś ciekawe rozdania.
Kiwi poker? O co chodzi? Czyżby jakiś entuzjasta tych naładowanych witaminą C smacznych owoców? Nie do końca.
Spoiler
Wraz z moją połówką i dwójką znajomych opuszczamy nasz piękny kraj przenosząc się do Nowej Zelandii. Mamy ogarnięte wizy working holiday, planujemy zobaczyć sobie jak można żyć w społeczeństwie tak mocno odmiennie nastawionym do życia, niż nasze, a krajobrazy należą do jednych z najpiękniejszych na świecie.
Dlaczego szkoła kadetów?
Biorąc pod uwagę mój plan na najbliższe kilka miesięcy oraz to, że Nowa Zelandia ma całkiem rozwiniętą sieć kasyn, w których odbywa się duża liczba turniejów live postanowiłem stworzyć tego bloga, aby rozwinąć swoje pokerowe umiejętności i dumnie reprezentować nasz kraj na stołach Auckland. Oczywiście bez odpowiedniego bankrolla będę musiał skupić się tylko na normalnej pracy, a co się z tym wiąże, nie będę w stanie zdać zbyt wielu relacji.
Będe wdzięczny za wszelkie komentarze, krytykę i chętnie odpowiem na ewentualne pytania. Tymczasem zabieram się do sesji, bo 200 turków na początek same się nie rozegra.
Napisane przez Wombat
Miłego prowadzenia bloga ! Staraj się nam przekazać swój punkt widzenia w różnych sytuacjach.
Pozdrawiam
Dzięki za dobre słowo na początek, mam kilka pomysłów, które planuję wdrożyć z czasem na tym blogu, informować będę w swoim czasie
Jestem w trakcie pierwszej sesji, rozegram w niej 30 SnG, po skończeniu dam znać jak poszło.
Oglądaliście film dokumentalny pt. Searching for Sugar Man? Bardzo polecam cały film, jak i ścieżkę dźwiękową, która świetnie nadaje się do grindowania
Napisane przez SpinooRNMD
Oglądaliście film dokumentalny pt. Searching for Sugar Man? Bardzo polecam cały film, jak i ścieżkę dźwiękową, która świetnie nadaje się do grindowania
Film genialny! Zarówno świetna historia jak i muzyka I wonder najlepszy kawałek :sdrink
Pre Flop: (t30) Hero is BTN with A A 4 folds, MP2 raises to t40, 1 fold, Hero raises to t120, 2 folds, MP2 raises to t200, Hero raises to t1470 all in, MP2 calls t1220 all in
Flop: (t2870) 5 T 2 (2 players - 2 are all in)
Turn: (t2870) 4 (2 players - 2 are all in)
River: (t2870) A (2 players - 2 are all in)
Final Pot: t2870
MP2 shows 3 5 (a straight, Ace to Five)
Hero shows A A (three of a kind, Aces)
MP2 wins t2870
To akurat nie wiem, czy się uda, ale na pewno mogę pomóc teraz w know how co potrzeba etc., a gdy już będę na miejscu to na pewno chętnie pomogę każdemu, kto będzie chciał zmienić otoczenie
Jestem po pierwszej sesji od założenia bloga. Rozegrałem 37 turków, niestety odrobinę poniżej kreski. Początek bardzo kiepski, niezawiele grywalnych rąk, kilka coolerów w okolicach FT. Na szczęście pod koniec skuteczność się poprawiła, lepsze ręce wygrywały na flipach i w miarę udało się nadrobić.
Hero shows T 8 (two pair, Queens and Tens) UTG shows A J (a pair of Queens) Hero wins t7200
villain po 70h 36/4. Uznałem, że na takim flopie na pewno betowałby Q for protection, dlatego nie przestraszyłem się jego betu na turnie. River mógł zmienić trochę, ale uznałem, że również do koloru nie drawował z turna, szczególnie na boardzie, gdzie jest zagrożenie przegranej z fullem stąd call na river. Co sądzicie o tym rozdaniu?
P.S.
Za pare min siadam do drugiej dziś sesji, będzie na pewno trochę krótsza, ale postaram się zagrać min. 20 szt.
Turn: (t150) K (2 players) Hero bets t80, MP2 folds
Final Pot: t150
Hero shows K K (four of a kind, Kings)
Hero wins t150
Na flopie trafiam top seta, postanowiłem nie uderzać z nim i zobaczyć, jak villain zareaguje. Na turn mam quada, więc już najwyższy czas budować pulę. Jak sądzicie, w jaki sposób wyciągnę tu najwięcej value?
Wczoraj zagrałem tylko kilka SnG i trzy MTT, w jednym z nich (0,55$) zaliczyłem deep run 17/876 graczy, ale w związku z niskim wpisowym nie zmieniło to jakoś szczególnie mojego bankrolla.
Stan aktualny:
Bankroll: 97,89$
ROI: -4,11%
SnG: 48/200
Dziś wieczorem postaram się napisać coś więcej o sobie, trochę o Nowej Zelandii, o formalnościach z tym związanych i oczywiście o możliwościach. Jeżeli jest coś, co szczególnie Was interesujcie to śmiało piszcie, na pewno uwzględnię to w tym wpisie!
Pierwsza dzisiejsza sesja poszła lepiej niż poprzednie. Wczoraj może wpłynął na mnie fakt tego, że po raz pierwszy ktoś będzie oglądał na bieżąco moje wyniki, a może spotkanie z profesorem Zielińskim tak na mnie wpłynęło, kto wie
Obiecałem dziś dłuższy post, dlatego postaram się poniżej nakreślić w jakiej sytuacji się znajduję i co planuję zrobić w najbliższych kilku miesiącach.
Mam 22 lata, urodziłem się w prima aprilis, co odbiło się mocno na moim charakterze. Mieszkam aktualnie w niewielkiej miejscowości w woj. Mazowieckim kilkadziesiąt km od Warszawy. Od zawsze lubiłem rywalizację, uprawiałem bardzo dużo sportu, ciągnęło mnie do wszelkich dziedzin życia, w którym element konkurowania z kimś odgrywał dużą rolę. Także na początku sport, w liceum bawiłem się trochę w zakłady bukmacherskie, ale zbyt duży czynnik losowy sprawił, że zaprzestałem obstawiania.
W związku z tym, że byłem zarejestrowany na jakichś stronach bukmacherskich trafiłem poprzez reklamy na pokerstrategy, czego szczerze mówiąc nie pamiętam już teraz. Najprawdopodobniej w celu uzyskania darmowej gotówki i pomnożenia jej do okrągłego miliona $$, znając siebie miałem już pewnie Dolce & Gabbana w oczach, ale jak się okazało nie było mi dane tego osiągnąć. Stąd też moja rejestracja w 2007 r przy jedynie kilkunastu postach.
Tak naprawdę z pokerem zacząłem swoją przygodę od gier live ze znajomymi. SnG (oczywiście nie wiedzieliśmy, że taki turniej właśnie tak się nazywa) z 10-20zł wpisowym i zabawa na cały wieczór. Towarzystwo młode, więc nie obywało się nigdy bez ogromnej ilości alkoholu, zielonej herbaty i tam ten no o. Nikt nie myślał wtedy o pot oddsach, a blef był ulubionym zagraniem każdego z nas. Nie ważne, że brakowało pozycji, a ilość BB w stacku nie była nikomu znana. Pamiętam jedną sesję, gdy rozgrywana była opcja opisana jako "i tam ten no o", gdzie przed ostatni z graczy już spał, zostałem jedynie z jednym ziomkiem grając z nim HU. Po pewnym czasie doszliśmy do wniosku, że zbyt długo się schodzi normalnie tasując, wykładając zakryte karty etc. więc zaczęliśmy grać o dyszkę w odkryte, lepszy układ wygyrwa i przez jakieś gamblerskie podwojenia stawek udało mi się w ten sposób zarobić 150zł. :fuckyeah
Po kolejnych kilku/kilkunastu grach zaczął się P*, tam gamblowanie, granie tego, co live, bez wielkich strat, ale i bez żadnych osiągnięć. Po kilku miesiącach takiej zabawy wziąłem się za szkolenia tu i na stronie szkoleniowej z P*, dało mi to naprawdę dużo i zacząłem jako tako radzić sobie w SnG 45-90os. Teraz chcę się dalej szkolić, grać więcej, uczyć więcej, wygrywać więcej. Świadomość możliwości bycia nawet grinderem średnich stawek daje mi niesamowitą motywację. Po przeczytaniu bloga Kfasa zdałem sobie sprawę z tego, że najpiękniejszą cechą bycia zawodowym pokerzystą jest możliwość gry niezależnie od miejsca zamieszkania, a że uwielbiam podróżować, cel zostania PRO jest dla mnie jeszcze bardziej ważny.
Opisane przeze mnie wspomnienia miały miejsce w Warszawie, tam też pracowałem, najpierw jako sprzedawca w jednym z banków, później dalej sprzedawałem produkty finansowe w jednym z największych doradztw z fioletowym logo. Piszę o tym, ponieważ jest to jedna z przyczyn, które zadecydowały o postanowieniu przygody w Nowej Zelandii. Praca w korpo jednoznacznie pokazała mi, jak wygląda traktowanie przez korpo zarówno swoich pracowników, jak i klientów. Uczestniczenie w tym, mimo naprawdę dobrych zarobków, w pewnym momencie sprawiało, że budząc się rano chciało mi się rzygać na myśl o tym, że dziś po raz kolejny będę wciskał tym biednym klientom coś, czego nie potrzebują, a najwięcej zyska bank. Rozterki moralne, chęć zmiany i obrzydzenie tym, jak nasze państwo traktuje swoich obywateli zapoczątkowało rozmowy na temat emigracji. Nowa Zelandia okazała się najlepszym wyjściem. Dlaczego? Po pierwsze:
obejrzyj koniecznie w HD
Zaczęło się poszukiwanie informacji na temat NZ. Okazało się, że w przeciwieństwie do większości państw żyjących w agresywnym kapitaliźmie społeczeństwo NZ jest funkcjonuje bardziej na zasadzie współpracy i partnerstwa. Mentalność ludzi jest o 180st inna od tej, znanej z polskich miast. Byłem w Amsterdamie na krótkiej wycieczce i kontrast podejścia ludzi do drugiego człowieka był dla mnie niesamowicie widoczny, więc jeżeli tam ma być jeszcze lepiej - muszę tam trochę pożyć.
Jak się jednak okazało, emigracja do NZ nie jest bynajmniej tak prosta. Obywatele UE mają możliwość wjazdu, podróżowania i przebywania na terenie NZ przez okres max 3 mscy, dlatego jeżeli chcemy jechać tam, żyć i mieszkać dłużej potrzebna będzie nam wiza. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności jakiś miesiąc po decyzji o wyjeździe NZ aktywowała pulę 100 wiz working travel tylko dla Polaków. (Obywatele większości państw UE nie mają tego limitu, nas chyba się trochę boją ) Wizę udało się zdobyć, papier już jest. Dzięki temu mamy możliwość mieszkania tam przez okres 1 roku. Najważniejsze przy tym jest to, że siedząc tam na wizie podróżniczej nie można nigdzie pracować. Nasza wiza zawiera w sobie pozwolenie na pracę, więc daje nam to duży komfort psychiczny związany z brakiem biurokratycznych akcji już tam na miejscu.
Gdzie tam mieszkać? Jeżeli chodzi o miasto, to oczywiście Auckland. Największe miasto w NZ, na pewno najłatwiej będzie nam tam znaleźć pracę. Przy szacowaniu kosztów życia w NZ oczywiście musieliśmy znaleźć stronę oferującą wynajem powierzchni mieszkaniowej. Okazało się, że dla naszej czwórki najlepszym wyjściem będzie wynajęcie domu. Zdecydowanie nie odbiegnie od ceny wynajmu mieszkania, a komfort nieporównywalnie lepszy. Przy minimalnej pensji 2k$NZ 400-450$/os za dom nie wydaje się wysoką ceną, szczególnie patrząc analogicznie współczynnik zarobków do ceny wynajmu mieszkania w wawie. Pierwszy lepszy przykład:
Jak się okazuje jest tu ogromna liczba turniejów live z bardzo szerokim wachlarzem buy inów, więc poprawa umiejętności jest mi niezbędnie konieczna. Polskie pokerstrategy miało już swoich zawodników w GB, Tajlandii, czy Hiszpanii, musi zatem być też ktoś, kto będzie relacjonował ogrywanie Maorysów na ich terenie.
Przykładowa lista turniejów na marzec w jednym z kasyn:
Póki co zasiadam do drugiej dzisiejszej sesji, śmiało piszcie wszelkie pytania, może znajdzie się ktoś kto już w NZ był, albo planuję być, na pewno znajdą się jakieś ciekawe informacje do wymiany.
P.S.
Słucha ktoś tu A$APa Rocky? Gra w PL w czerwcu, a to co wyprawia na tych kosmicznych bitach to poezja dla moich uszu. Stawiam się w Palladium na 100%.
Polecam dobre głośniki z subem, lub słuchawki do tego, bo to co się dzieje na tym bicie wykracza za moją muzyczną percepcją i mnie po prostu rozpierdala ♠_biggrin:
Tak naprawdę z pokerem zacząłem swoją przygodę od gier live ze znajomymi. SnG (oczywiście nie wiedzieliśmy, że taki turniej właśnie tak się nazywa) z 10-20zł wpisowym i zabawa na cały wieczór. Towarzystwo młode, więc nie obywało się nigdy bez ogromnej ilości alkoholu, zielonej herbaty i tam ten no o.
Aż mi się przypomniały moje gierki w akademiku, które odbywały się w podobnym klimacie
Ogólnie dobry wpis, fajna opcja z tą Nową Zelandią. Liczę tutaj na jakieś ciekawe relacje z zielonej wyspy
Co do A$APa to pierwszy raz słyszę kolesia i chyba trzeba się z nim bardziej zapoznać, bit rzeczywiście niszczy!
My wyjeżdżamy nieco wcześniej, niż jest ta promocja, natomiast jeżeli ktoś z Was chcę zaplanować już teraz sobie ciekawe święta to za nieco ponad 2k PLN można zafundować sobie bilet w dwie strony do NZ
ja już będę wtedy na miejscu, więc na pewno będzie może urządzić jakieś home game, ponieważ jedna z osób, z którymi lecę również intensywnie się szkoli.
Ciekawostka: Moja dziewczyna miała ostatnio w pracy klienta, który jest obywatelem NZ. Po załatwieniu tego, co ów klient do firmy miał, zaczęła wypytywać go o to, jakie szanse mają młodzi europejczycy w skutecznej emigracji do NZ. Co się okazało, Nowozelandczycy dosyć niestandardowo, jak na europejskie realia, podchodzą do imigrantów. Otóż, oprócz faktu, że młode osoby (do 27-28 roku życia) nie mają żadnych problemów ze zdobyciem wizy working travel, to po pierwsze, a po drugie nie ma wg niego żadnych problemów ze znalezieniem pracy przez takie osoby. Oczywiście na początek pójdzie w ruch najprawdopodobniej gastronomia, albo inna praca fizyczna, ale wolę zapierdalać fizycznie, a potem pójść sobie na plażę niż po pracy iść nad Wisłę i wyglądać straży miejskiej lub policji, bo przecież wielkim przestępstwem jest, jeżeli chillując się w ładną pogodę w plenerze będę raczył się piwem, czy dżubensem.
A co pokerowo?
Wczorajsza druga sesja przebiegła dosyć spokojnie, wyszedłem B/E. Mogło być zdecydowanie lepiej, ale z niewiadomych przyczyn zacząłem rozdawać stacka na semi FT stackując się z graczami na 10-15BB z marginalnymi rękoma, co kończy się zawsze tak samo
Natrafiłem wczoraj na blog MightySparow'a, który grinduje aktualnie w Meksyku. Ogromny szacunek dla tego gościa, w tak młodym wieku grać na takim poziomie. Takie blogi dają mi realne odzwierciedlenie tego, po co gram w pokera i po co poświęcam mu tyle czasu. Motywacja do nauki i rozwoju rośnie w niesamowitym tempie, dlatego cieszę się, że pokerstrategy swoją promocją przekonało mnie do tego, by w końcu założyć swojego bloga!
Dziś pewnie nie będę grał zbyt dużo, ponieważ jadę do stolicy, gdzie mieszka moja dziewczyna. W związku z tym, że będę jechał kabanem z wifi to w trasie ogarnę filmiki acoimbry z gierek micro 90 os turbo. Jego challenge i przede wszystkim mindset robi na mnie ogromne wrażenie, dlatego śledzę regularnie jego bloga, na pewno można się od niego wiele nauczyć.
blog acoimbry można znaleźć w google
Ponadto we wczorajszym wpisie wrzucił sporo merytoryki. Zarówno dotyczącej matematyki pokera (tabele prawdopodobieństwa trafienia danych układów w zależności od rąk, które większość z Was pewnie już widziała, ale może część nie) jak i umiejętności takich jak: podejmowanie trudnych decyzji, sprawdzaniu dla informacji, szacowaniu rangu przeciwnika, betowaniu for protection, gry bez pozycji przeciwko LAGowi oraz względnej sile różnych rąk.
Celem na weekend jest przyswojenie wyżej wymienionych przeze mnie informacji. Nadal zdarza mi się donkować na stolikach, często zbyt mało wierzę w bety przeciwników. Do poprawy jest też mindset, który wczoraj poległ, bo mimo bycia big stackiem na semi FT w 3 ostatnich turkach nie zdołałem dojść do żadnego TOP3, co uznaję za dużą porażkę.