Witam,
kilka (pseudo)blogów już się narodziło spod mojej klawiatury, ale żaden nie przetrwał i każdy zmarł śmiercią naturalną prędzej czy później. Ten miejmy nadzieję przetrwa przetrwa ku potomności dzięki mojemu kompanowi użytkownikowi Kustra :pokerface:, który wraz ze mną będzie tu regularnie postował.
O czym będzie blog i jaki będzie jego kierunek wyjdzie w praktyce.
Aktualnie gramy nl50sh i shotujemy nl100sh. Pole naszych zmagań to platorma usiana gwiazdami. Z mojej strony główny target to zmotywowanie się do regularności,efektywniejsze wykorzystanie czasu i większe zdyscyplinowanie. Przez ostatni miesiąc zmieniłem moje życie o 180stopni i wykonałem sporo kroków milowych z degena jakim się stawałem. Wcześniej była tylko równia pochyła z tendencją spadkową. Teraz jest progres, opanowanie, koncentracja, i zapał do podboju Nosebleedów :f_wink:.
W związku z tym, że od połowy kwietnia będę miał nieograniczony czas z uwagi na operacje kolana chciałbym wykorzystać ten okres nadchodzących 2-3 miesięcy na zdominowanie setek oraz jeśli tylko run i skillsy pozwolą shotowanie nl200. Roll na seteczki luźny będzie z 35buinów, ale zwolniłem ostatnio tempo i w tym tygodniu zagrałem jedynie 2k hands na nl50.
Plan na nadchodzący weekend:
- poświętować w gronie rodziny
- ogarnąć prywatny trening (mam już swój typ)
- co najmniej dwie sesje na nl100
- poświęcić z 2 godziny na hiszpański
- biografia phelpsa- przeczytać
Tak jak Luk napisał, będziemy razem prowadzić ten blog. Znamy się z "learning" grupy, o ile można jeszcze ją tak nazwać (pozdrowienia Knoq, grinderze ).
Z tym co Grzesiu napisał, w większości mogę się utożsamić, także chciałbym zmotywować się do regularności oraz lepszej organizacji czasu.
Co do gierek, to gramy razem nl50sh na starsach, z winratami +10bb Przygotowujemy się do zadomowienia na setkach, mi akutalnie pomaga w tym Soek, Lukowi nikt, bo on jest najmądrzejszy i pomocy nie potrzebuje
Celów żadnych konkretnych nie mam i nawet ich nie zakładam, bo z doświadczenie wiem, że i tak zrobię jak będę chciał
Od ponad miesiąca przerzuciłem się na zwykłe stoły z zooma. Nie żałuję tego wyboru i zrobiłbym to sto lat wcześniej, gdybym tylko mógł. Wiele osób zachwala jego "pręędkość", możliwość kręcenia dużego volume, ale jest to mega przesada.
Na zwykłych stołach, robiąc dobre table selection, osiąga się winrate pewnie ok. x2 większy (w moim przypadku jeszcze więcej), do tego volume nie jest taki zły jakby mogło się wydawać + dużo lepsza koncentracja i rozumienie gry.
Pochwalę się graphem
Posiadam tylko ~36kh, (nowa baza) zresztą niewiele więcej zagrałem handów na zwykłych stołach (może ok. 60kh, w tym 10kh na nl25), w każdym razie, winrate mniej więcej się pokrywa.
Raczej std, ciekawą rzeczą jest zwiększenie "value" z jego blefów, poprzez przeniesienie raisu na turnie. Koleś donkuje z 70%, folduje jeszcze więcej, na turnie robi to samo.
Tak, sizing na turnie jest chujowy i powinien być mniejszy.
€0.50/€1 No Limit Holdem
PokerStars
6 Players
Hand Conversion Powered by weaktight.com
Pre-Flop: (€1.50, 6 players) kustra is SB 10:spade: 10:heart: 1 fold, sunfild calls €1, RUS)Timur raises to €4, 1 fold, kustra raises to €12, 1 fold, sunfild raises to €20, RUS)Timur folds, kustra goes all-in €129.24, sunfild folds
Final Pot:€45
kustra wins €154.24 (net +€25)
sunfild lost €20
RUS)Timur lost €4
Dość ciekawa ręka, której chyba bym tak nie zagrał grając więcej niż 6 stołów. Dostaję snap x/mr (typ 30/0 l/r 0, chyba z 1kh), wygląda to na gówno (własnie ze względu na timing), ale callować nie będę bo to syf, wolę to shipnąć i zgarnąć dead money all day.
€0.50/€1 No Limit Holdem
PokerStars
6 Players
Hand Conversion Powered by weaktight.com
Ja swej miłości do zooma nie porzuciłem całkowicie jak Tomek, też wrzuce wykres, niestety samo nl50, bo jade dalej na hm2 dla small stakes :facepalm:, aczkolwiek jakieś bugsy już na setkach wpadły. Może to i lepiej, że nie mam pełnej wersji, nie widzę przynajmniej active session w hm2, za to hud śmiga elegancko, tylko w reportsach nie ma handów. W związku z tym zakup jest konieczny + do tego notecaddy wjedzie na pokład rakiety.
Próbowałem ostatnio szipnąć coś w mtt, ale nie ma runa, jak jutro poświęcę karty w koszyczku z jajami, boski run zostanie zesłany
Ja wrzucę jednego handa z dzisiejszej sesyjki na zoomie:
River: ($18.75) 8 (2 players) BB bets $12, Hero raises to $40.75 and is all-in, BB calls $28.75
Results:
Spoiler
$100.25 pot ($2.50 rake)
Final Board: 7 J 6 K 8
BB showed A J and lost (-$50 net)
Hero showed 9 T and won $97.75 ($47.75 net)
Pre otwieram w fisza na sb, gracz na bb jest dla mnie unkiem, aczkolwiek sam preflop pokazuje, że trafiamy na kolejną rybkę jakich wiele w piękne piątkowe wieczory.
Na flopie tylko call z intencją przejęcia puli na turnie po checku, mając backdoor do gutshota, fd + często 9,t mogą być dobre przy takim niewiadomo co repującym sizingu.
Na turnie wypada bardzo nieprzyjemna dla mnie karta do agresywnego zagrania + przeciwnik znacząco zwiększa sizing, jednak nie widzę opcji spasowania tu mając w pocie rybę z takimi implied oddsami.
River to samograj.
Tomek wrzucił foteczkę to ja odwdzięczę się nutką o specyficznym klimacie:
Preflop: Hero is BB with A A
2 folds, CO raises to $1.25, BTN folds, SB calls $1, Hero raises to $6.50, CO calls $5.25, SB folds
Flop: ($14.25) 5 J 3 (2 players) Hero bets $10.34, CO raises to $27.50, Hero raises to $58.14 and is all-in, CO calls $30.64
Turn: ($130.53) 6 (2 players, 1 is all-in) River: ($130.53) 9 (2 players, 1 is all-in)
Results:
Spoiler
$130.53 pot ($2.50 rake)
Final Board: 5 J 3 6 9
Hero showed A A and lost (-$64.64 net)
CO showed 5 5 and won $128.03 ($63.39 net)
Na fiszkę jakoś nie umiałem odpuścić 18% raise cbet po 3k hands w$sd: 47. Myślę, że standard poza sizingiem tego squizu, jak na to patrze po sesji to 7.5-8 trzeba bić.
Dziękuję w moim i Tomka imieniu za nominację, aczkolwiek chyba zbyt wcześnie. Dopiero daliśmy życie naszemu własnemu skrawkowi internetu a tu już takie zaszczyty. W związku z tym niejako poczuwam się do regularnego postowania, z mojej strony myślę będą to 2 wpisy na tydzień + ewentualnie jakaś szalona łapka z sesji.
Okres świąt minął prawie tak jakbym sobie tego życzył, W sobotę rodzinką i koszyczkiem odwiedziłem kościelny przybytek. Do święconki przygotowanej przez moją rodzicielkę dorzuciłem dwa asy, co by run sprzyjał, jednak wolą boską Asy w ten weekend zarobiły -500$ Siedząc w ławce w oczekiwaniu na święcenie spodziewałem się innego przebiegu- w kościele ostatnio byłem z 2-3 lata temu, ale zawsze prowadzący całą uroczystość/ceremonię ksiądz, zapraszał dzieciaki na środek, pytał co mają w koszyczkach. Sprawiało to maluchom sporo radości jak również każdemu obecnemu. Tym razem jednak ksiądz wyrecytował jakąś formułkę przeszedł środkiem, pobłogosławił z lewej- z prawej i po 10 minutach cały obrzęd się zakończył. Poczułem się lekko zawiedziony, że tak to wszystko przebiegło, oschle, bez polotu jakoś obco. Nie zaobserwowałem, żeby ludzie jakoś promienieli po tym całym święceniu, co można było zauważyć w czasach kiedy jeszcze regularnie tam uczeszczałem. Wszystko sprawiało wrażenie jakby to była instytucja- sztywne zasady i formy...
Wracając do postawionych sobie celów:
najlepiej udało mi się zrealizować cel pierwszy, sporo czasu spędziłem z bliskimi na wspólnych rozmowach, gotowaniu czy też bezproduktywnym oglądaniu telewizji sącząc drinki:
W poniedziałek o 2 w nocy, jadąc odebrać brata z przyszłą bratową z imprezy, na swej drodze spotkałem masę zwierząt: od dwóch sarenek kroczących po chodniku przez sfore psów, które chamsko zwolniły przede mną do 20-25km na godzinę i jechali tak przede mną w zabudowanym ze 3-4 kilometry po dwie łanie w pobliżu disco pochylone nad rowem przy passacie na awaryjnych. Ślisko było jak cholera, co ciekawe prawie wszystkie znaki miały tarcze przysypane śniegiem. Ciekaw jestem czy wtedy też nas obowiązują przepisy na nich uwiecznione.
Prywatnego treningu nie ogarnąłem, mój typ nie gra na starsach, a myślę, że to kluczowa sprawa. Także poszukiwania nadal trwają, co prawda bardziej pasywnie niż aktywnie, może to z uwagi na to, że to będzie mój pierwszy private coaching i po prostu pękam ze strachu. Do nl50 włącznie myślę, że nie było to konieczne, po prostu zazwyczaj wiedziałem już chwilę po zagraniu, że było słabe etc, ale na setkach nie ma już tak różowo. Jakieś calle 4betów donkbety we 3bet potach, masa squizerów, callowanie pre traci sens w wielu przypadkach. Normalnie całkiem inna gra.
Co najmniej dwie sesje na setkach- wykonane z nawiązką.
Dwie godziny na hiszpański poświęciłem, mam kursik No hay problema. Mając mikrofon można fajnie się pobawić nawet z kimś, program ocenia akcent intonację i wystawia oceny, można później odsłuchać swoje nagrania także przy drinkowaniu pogadałem trochę i nieźle się przy tym uśmiałem.
Całej 300 stronicowej biografii Phelpsa nie przeczytałem, ale 200 stron pykło, ciekawa pozycja, lubię czytać o zwycięzcach, w tym wypadku jest to autobiografia dlatego tym bardziej byłem ciekaw. Sporo o jego podejściu do sportu, treningu, rytuałach przed zawodami, kryzysach, ale też chwilach radości i tryumfu. Książka napisana dośc prostym językiem. Potrafi wzruszyć i dodać motywacji do działania.
Wczoraj czekając po skierowanie na oddział ortopedyczny zauważyłem jak bezproduktywni są ludzie. Siedzą w przychodni jeden patrząc na drugiego, albo przemierzają korytarz wzdłuż i wszerz, nic z tego nie wynika, nie szanują swojego czasu zupełnie. Zamiast zabrać się za jakąś lekturę, rozwiązać krzyżówkę, wolą sobie przeglądać swoje kartoteki jakby wiadomości o przebytych chorobach miały im w czymś pomóc. Zabrałem się w poczekalni na nową książkę. "Księga ego" Osho. Przedstawia dość ciekawy punkt widzenia i jest krótka, jak przeczytam zdam relację co o niej myślę.
Zapisałem się ostatnio do wyścigu do 100 buinów, ale już na starcie przegrałem 4 staki:) także niejako wyścig do 104 buinów mam:). Dzisiaj planuję grubszą sesję od ~16-17 do północy z przerwami, w związku z tym, że wczoraj nic praktycznie nie grałem załatwiając papiery potrzebne na operacje kolana.
Stay tuned
edit: AceBestini 5.25/8.25 *100% = 63.(63)% not 70%