Postanowiłem założyć bloga. Powody te same co każdy. Chęć poprawy gry. Chociaż nie. Tak naprawdę to potrzebuje jakiegoś miejsca, gdzie moje przemyślenia pozostaną i za kilka, kilkanaście dni będę mógł sobie do tego wrócić i zastanowić się czy poker jest dla mnie. Zawsze jakoś tak lepiej to wygląda niż jakiś „pamiętnik” ![]()
Zaliczyłem sobie torbę. Nie pierwszą z resztą, ale chciałbym, żeby była ostatnią ![]()
Po każdej kolejnej mówiłem sobie: Dobra to już ostatnia. Teraz biorę się ostro za naukę. Nituje i będzie powoli do przodu. Zawsze kończyło się na tym, że obejrzałem jakiś film albo dwa z Akademii, coś Bociana i znajdywały się jakieś drobne 20-30$ „w kieszeni” na depozyt, albo jakiś cash za FPP na starsach. Zazwyczaj grałem sobie PLO2 i szybko jak zrobiłem 10BI na PLO5 to wskakiwałem wyżej. Ogólnie w kilka dni udawało mi się zrobić z 20$ jakieś 120-170$. I wtedy przychodziła mindsetowa bomba. Wskakiwałem na PLO10 ze stop losem 2-3BI. Prawda jest taka, że nigdy mi się nie udało odejść jak 3BI przegrałem, a w 90% przypadków dostawałem w tyłek przy pierwszej okazji. Zazwyczaj zostawało mi około 10BI na PLO5, które szybko oddawałem w tilcie. Przeskok limitu był szybki, ale zauważyłem, że jak mam 50+ BI na PLO2 to przestaje szanować pieniądze i zaczynam callować 3 streety z gut shotem i… wpadam w tilt, bo nie trafiam ![]()
Po kilkudziesięciu tysiącach rąk w PLO osiągnąłem zaszczytny wynik (minus) -13bb/100. Fortuna to to nie jest, ale ogólnie nie podoba mi się taki stan rzeczy. Sprawdziłem ogólne statsy i miałem w tym czasie VPIP: 39, PFR: 15 i 3B: 4,26. Nie takie najgorsze chyba jak na mikro, gdzie wydawało mi się warto zrobić call w sigle raise pot 3-4 way z kartami łapiącymi nut flushe. Wyniki jednak mówią, że chyba nie ![]()
Biorę pod uwagę fakt, że może jednak poker nie jest dla mnie, ale póki co mam na niego czas i trochę drobnych, żeby poklikać. Kiedyś grałem w Holdema na micro i tam o dziwo udawało mi się jakoś dodatni winrate zrobić po 100k handów. Jakiś mizerny ale był. Niestety po tym jak spróbowałem Omaszki, NLHE jest strasznie nudny ![]()
Omaha albo śmierć…
Będę sobie tutaj też narzekał na pecha, którego akurat w pokerze mam i nikt mnie nie przekona, że nie
Wiem, że pamięta się tylko te suckout i bad beaty, które nam się przytrafiły, a nie te które my sprzedaliśmy, ale ja mam ich więcej
Przykład z ostatnich kilku dni. Maniak traci przy stole 14BI przy czym wygrywa ode mnie 4 albo 5. Rozdawał wszystkim, a przeciwko mnie trafiał top range solidnego NITa. I jeszcze wszystko zgodnie z ALL IN EV ![]()
Spam i hejt nie robi na mnie wrażenia, więc jak ktoś bardzo musi to jakoś się z tym pogodzę.
Plan na siebie:
- obejrzeć i zrozumieć Akademie PLO oraz onotatkować
- przypomnieć sobie serie Bociana omahowe numerki (kiedyś pamiętam, że fajnie mi się gra poprawiła jak solidnie to wynotowałem i ustawiłem kolory dla wartości statystyk w HUDzie)
- nauczyć się analizować sesje i robić na jej podstawie notatki – mimo wszystko na starsach nawet na micro często spotyka się tych samych graczy
- bezwzględnie ograniczać liczbę stołów do 2-3 (przy 4 zaczynam klikać jak małpa i nie mam czasu się zastanowić)
- nauczyć się korzystać z time banku – nie wiem czemu, ale zawsze staram się podjąć decyzję zanim time bank się uruchomi. A przecież po to jest, żeby z niego korzystać, a nie kolekcjonować sekundy. Z tego chyba wynika problem z 4 stołami
- nabrać nawyku korzystania z propoker tools
- przeglądać i analizować rozdania z działu oceny rąk
Najważniejsze:
- myśleć w czasie gry i nauczyć się korzystać poprawnie z HUDa, albo nie korzystać - mam wrażenie, że często sam siebie oszukuje sugerując się numerkami, które nie mają nawet odpowiedniej próbki
Aby osiągnąć cześć powyższych będę musiał chyba też opracować sobie jakiś plan dnia z podziałem czasu na konkretne czynności.
Statusu na filmy starczy mi jeszcze na miesiąc. Pytanie tylko czy wytrzymam bez grania? Muszę też jakoś przemyśleć podejście do pracy nad mindsetem, bo to chyba jest mój największy z problemów, ale jeszcze nie mam pomysłu jak się za to zabrać.
Jeżeli podejmę grę w najbliższym czasie, to muszę unikać jak ognia PLO10. Najlepiej gra mi się na PLO5. Trzeba się będzie tam zadomowić. Na razie nie wykluczam jednak opcji z odpuszczeniem gry i analizą dotychczasowej bazy rozdań.

