Siema!
Zakładam już chyba 3go bloga na tym forum, mam nadzieję że tym razem już będzie regularniej prowadzony ![]()
Minął rok odkąd dowiedziałem się, że mam coś na wątrobie. Po wystraszeniu mnie prawie na śmierć okazało się to guz, którego nie trzeba operować tylko kontrolować. Nie wiem, czy to był moment przełomowy, ale jakoś tak się zeszło, że:
1) rozstałem się wtedy z dziewczyną
2) okazało że za rok mam mieć zabieg usunięcia migdałków,
3) ten guz
4) niezadowolenie z pokera
5) niedokończona sprawa ze studiami
6) nadwaga
7) zgaga
8) za dużo alkoholu (?)
i zdecydowałem zacząć po kolei, krok za krokiem wszystko zmieniać. 12 lipca 2015 dokładnie powiedziałem sobie dość
Przez ten rok:
1) schudłem 16kg (97kg->81kg)
2) regularnie biegam (półmaraton robie <2h)
3) siłownia 3 razy w tygodniu
4) rowerem do pracy i z powrotem (25km total)
4) obroniłem się na uczelni
5) wyciąłem te migdałki (szósty dzień po operacji to jakiś kosmos, ale cały ten zabieg i rekonwalescencja to osobna historia)
6) wróciłem do pokera
7) Piję zdecydowanie mniej, a przez to łatwiej mi się kontrolować z jedzeniem - na kacu zawsze musiałem zjeść syf
8) Jem O WIELE zdrowiej, nauczyłem się przyzwoicie gotować i zgagę mam tylko w wyjątkowych sytuacjach
Co prawda dziewczyny jak nie miałem tak nie mam, ale po takiej przemianie zawsze coś się wyhaczy, więc nie narzekam ![]()
Dzięki byciu singlem (i zmniejszonym spożyciu alkoholu...) zaoszczędziłem kupę kasy, czasem sprezentuje sobie jakiś gadżet, raz na jakiś czas wydam parę stówek w galerii na ciuchy a i tak zostaje.
Oczywiście nie pogardzę dobrą imprezą i sprowadzeniem się do stanu który zazwyczaj delikatnie określa się "ale się najebał" czy wypiciem sporadycznie piwka, jednak jest to zdecydowanie rzadsze i hmmm.. bardziej przemyślane.
Co do pokera: wróciłem na NL10, poszedłem na NL25, zespazzowałem i straciłem prawie całego rolla - powody wyżej. Będąc w szpitalu z dupy odpaliłem zooma - łatwiej na telefonie grać i nagle na NL10 ugrałem 5BI. Stwierdziłem, że przeproszę się zoomem i zaatakuję. Póki co, po 35k hands jest przyzwoicie, chociaż paru regów kręci lepszy winrate, jednak ja bym wolał powoli wchodzić na NL25. Trochę rolla brakuje, mindset jeszcze trochę do poprawy(chociaż jest NIEBO A ZIEMIA w porównaniu z tym co było). Sporadycznie odwiedzam HIT kasyno, ale muszę mieć wenę albo ktoś musi do mnie napisać
tl;dr
Suma sumarum - mam 26 lat, 2 letni staż w zawodzie, skończone studia, pewną pracę, niedokończone rachunki z pokerem i pełno marzeń i planów.
Plany i marzenia: (będą dodawane i uzupełniane jak tylko sobie o jakimś przypomnę - ustawione wg trudności i mojej osobistej oceny)
[ ] 100kg na klatę
[ ] <16% tłuszczu
[ ] półmaraton <1:50:00
[ ] <13% tłuszczu
[ ] 10km <45:00
[ ] maraton
[ ] dodatni wr po 100k hands na NL25
[ ] maraton <4:00:00
[ ] NL50
[ ] half ironman
[ ] ironman
Oprócz tego spróbować dorwać jakiś fajny crossfit - takie wytrzymałościowe ćwiczenia są stworzone dla mnie.
To chyba wszystko. Trzymajcie kciuki i kontrolujcie.
PS. jadłem korytko, nie zachwyciło mnie.
, 10
, J







