Pare dni temu spotkała mnie ciekawa lecz mało przyjemna sytuacja na gierce live. Otóż przyszedłem na lokalną gierke NL100 do znajomych mojej dziewczyny, byla to moja druga gra z nimi.
Generalnie streszczając charakterystyke gierki to 2-3 ogarnietych graczy a reszta jeden wieloryb wiekszy od drugiego. 73o jest czutka na 2 pary że wpadną wiec nie ma oporów żeby callnać 3b preflop za 25bb. Callowanie KJ z niczym do niczego na A high boardzie i na turnie po tankowaniu 5 minut i trudnej decyzji do zrzucenia K high do allina prośba, aby wyrzuć co by doszło ? Generalnie czekasz na lape jak dostajesz to zbierasz siano jak nic nie zlapiesz to zaplacisz troche za oglądanie kart a pokombinować strategicznie można było dosłownie z 2-3 graczami. Z tego co wiem to tak wygląda wiekszosc gierek live ale nie o to tutaj mi sie rozchodzi...
Na 1 spotkaniu gdy o 4 rano zostało juz tylko 4 ludzi w tym ja, jeden z lepszych graczy podzielił się spostrzeżeniami co do jednego z uczestników gierki. Mianowicie że on(ten lepszy gracz) plus kilku innych osób podejrzewa go o ukladanie kart. od 3 gierek czy nawet dluzej ma dobrego runa i co najciekawsze 90% tego runa odbywa się... na BUTTONIE. Przypadki sie zdarzają, nikt tak dobrze o tym nie wie jak pokerzyści i to że ktoś tam sobie rozdał 2 razy AA nie czyni jeszcze z niego szulera ale 5 już prędzej a 8 to już prawie na pewno. Jednak nikt go za rękę nie złapał i poprostu zostało powiedziane że na następnej gierce trzeba go obserwować. Przyszedł czas na następną gierkę, nasz podejrzany oczywiscie sie zjawił gra sie rozpoczęła i miałem mocno na uwadze to co usłyszałem ostatnio. Chyba zbyt mocno bo wręcz ostentacyjnie patrzyłem mu na ręce kiedy tasuje i rozdaje karty. Prawdopodobnie to go zniechęciło do podkładania kart i te rozdania konczyly sie foldem. Jakto na gierkach live w barach bywa rozdania szly wolno i tych "kółek" zrobilismy do tego czasu moze z 6-7. Po jakimś czasie sie zdekoncentrowałem i jak zostały rozdane karty (przez podejrzanego) to się zreflektowałem że zjebałem bo w ogole tego nie obserwowałem a karty leżą . Jeszcze nie wiedziałem że nieswiadomie wlasnie wyszedł nam niezły numer. Karty rozdane, ktoś podbija z UTG i nagle widze konsternacje wśród kilku graczy, pokazują sobie coś wzrokiem przytakują i zaczyna sie akcja. Gracz na pozycji SB wstrzymuje rozgrywke i zaczyna mówić do BU (oskarżonego, nazwijmy go button) "button" w tym momencie wstajesz, wychodzisz i juz nigdy więcej tu nie przychodzisz. Znowu to zrobiłeś, podkładasz sobie od jakiegoś czasu karty ale dopiero teraz zlapalismy cie na gorącym uczynku. Niewiem co sobie rozdałeś ale na pewno są tam nuttsy.
W lekkim już gwarze mówie no zobaczmy co tam ma odkrywam karty a tam A♠:A♥: on mówi no sa tam asy ale no co wy panowie przecież nic nie podkładałem ! wyglądało to mniej wiecej tak tylko że on podrzucał sobie
Z tym że bez wpierdolu... Niestety. I tutaj życie zderza się z hollywoodem. O ile zawsze sobie to tak wyobrażałem że wlasnie tak sie będą konczyc akcje z szulerką, tymbardziej w takiej speli w jakiej było nam grać, O tyle tutaj nie było nic poza gwarem. Tłumaczy to w jakiś sposób sytuacja że to jest ekipa "dobrych" kumpli z czego ten który złapał szulera jest czy był jego "przyjacielem" w cudzysłowie bo jakim trzeba być lujem żeby oszukiwać a co dopiero oszukiwać ziomeczków czy nawet przyjaciół. Generalnie o ile nie zauważyłem jak wyrzuca karte z pod spodu czy ją układa o tyle zachowanie w czasie gry i w momencie oskarżenia dało mi 100% pewności że to nie przypadek. Na poprzednim poksie mocno mnie obserwował (byłem jedynym nieznajomym wiec musiał mnie dobrze obserwować) to wtedy nie zwrocilo mocno mojej uwagi bo generalnie przy pokerowym stole kazdy kazdemu sie mocno przyglada ale on mi sie przygladal poza rozdaniami i bylo to troche dziwne.Znowu zaraz po oskarżeniach nerwowe zerkanie w telefon, i chęc cashoutu swojego buina czyli 120pln a zostawienie profitu (250pln) odrazu sugeruje że jest winny. Osoba niewinna nie idzie na deal, nie proponuje go na pewno sama. Oczywiscie podniosłem głos że żadnego cashoutu nie będzie i niech sie cieszy że jeszcze nie został zbutowany.
Nie przegrałem z nim ani jednej większej ręki więc mnie problem nie dotyczył indywidualnie jednak podejrzewam ze gdybym byl chudszy o pare stówek za to ze luj sobie podlozył wystąpiłbym o powództwo cywilne w tej sprawie a na adwokata zatrudniłbym moje piesci. Czułem się lekko zmieszany że tak łagodnie się to rozstrzyga, jak dla mnie odruchowo powinno się to wydarzyć tak jak w roundersach i wszyscy powinni wstac i może nie bułować w 10 na ziemi i kopać ale conajmniej we dwójke wziac za szmaty i kopem w dupe wyjebać za drzwi. Tymbardziej że była to speluna i reszta mentów ewentualnie wyjrzałaby za kufel zobaczyć co się dzieje i spokojnie wróciała po całym incydencie do meczu. Została mu zabrana oczywiscie cała kasa i podzielona wśród graczy po równo, dostał bana for life w ich grupce i pewnie juz sie z nim nie "kolegują" ale to wszystko. Nawet nie dostał mocnego opierdolu słownego, czuje mocny niedosyt po tej akcji choć tak naprawde nie stałbym się lepszym człowiekiem gdybym wybił mu pare zębów czy oglądał jak robią to inni. Co sądzicie o takich akcjach ? Czy to że to kumpel daje mu jakas ulge ? Ja nawet nie umiem sobie przełożyć takiej sytuacji na warunki w mojej ekipie bo poprostu mi sie to w głowie nie miesci że ktoś mógłby oszukiwać, dla mnie to równoznaczne z tym jak by mi ukradł stówe czy 2 z portfela tylko w troche bardziej wyrafinowany sposób. Mieliście takie akcje już ?
Ps. najlepsze jest to że nie tylko to że miał 90% 3b na buttonie a na reszcie pozycji 0% ale jego podejrzane zachowanie w dużej mierze go zdradziło. Muszę przyznać że robił to naprawde sprawnie, ja sam pewnie bym sie nie skapnął gdyby mi nikt nie podpowiedział, pod względem pokerowym nic nie reprezentował ale z kartami obchodzić się jak widać umiał a wyglądało to tak jak by prawie że nie umiał tasować.