Chciałem w tym wątku poruszyć pewien temat, jednakże już na początku zaznaczam, że będzie on dotyczył głównie NL2 i mikrostawek (cash game).
Wklejając na forum jedną z moich rąk gdzie miałem wątpliwości co do swojej gry, otrzymałem odpowiedź od Thork’a, a właściwie wskazówkę o tym abym grał na zakres rąk przeciwnika. Hmmm łatwo powiedzieć a trudniej zrobić (szczególnie, że rozumie się to na opak). (link do rączki -> Kk Nl2
)
Tu też jest moje, jak „kontrolować grę”, by w longrunie wygrywać?
A teraz przejdźmy do sedna sprawy ![]()
Mój zakres rąk z jakim gram to 12% wszystkich kart startowych według equilatora. Na NL2 spotyka się różnych graczy z zakresem od 4% do 80%. Więc rozumiem to w taki sposób:
-rozgrywając 12% zakres kart startowych mam przewagę w longrunie z większością graczy, czyli wszyscy od 20% w górę już na starcie praktycznie odpadają. (przeważnie)
-natomiast gdy gram z nitem czyli 6% i mniej to zazwyczaj ja jestem na straconej pozycji.
(nie chcę wchodzić w większe szczegóły związane z zakresem rąk jakich gram i jakim podbijam, bo temat rozwinąłby się do wielkości książki, chciałbym po prostu zrozumieć podstawową ideę).
Oczywiście to wszystko ma miejsce na preFlopie, nie uwzględniając jakie karty w danej chwili trzyma przeciwnik, bo mając zakres 4% czy 80% można otrzymać rakiety i inne dobre układy, które przecież przychodzą, nawet tym najgorszym graczom.
Tak przynajmniej ja to rozumiem, ale dla mnie schody zaczynają się na flopie i innych street’ach. Na przykład jestem na MP3 przede mną nikt nie włożył zakładu. Ja trzymam KJs, a za mną siedzą trzej gracze tight (14%, 8% i 12%) i jeden loose na SB. Standardowo podbijam i sprawdza mnie tylko gracz na SB (załóżmy rage 40%). Z mojej dotychczasowej wiedzy wynika, że w większości wypadków go biję, na preFlopie. Sytuacja komplikuje się na flopie (bo nie wiem jak to rozumieć). Spada KJ6, z dwiema kartami w kolorze (ale nie moim). Łapię dwie pary i jak na flop jest to dobry układ, czyli po check’u przeciwnika podbijam. Przeciwnik sprawdza i na turnie spada kolejna 6 otwierając drugi kolor. Stół mało groźny chyba, że przeciwnik trzyma tę głupią szóstkę, albo dobiera do koloru, przeciwnik gra pasywnie no to jeszcze raz podbijam. Przeciwnik sprawdza na riwerze spada Q nie kompletując koloru, przeciwnik podbija, problem w tym, że ja jestem już commited z pulą i czy chcę czy nie muszę to sprawdzić. Na SD okazuje się, ze przeciwnik trzymał Q6o.
Właśnie jak tu rozumieć longruna? Na starcie to ja mam przewagę, sytuacja się zmienia na innych streetach bo tego nie rozumiem. Czy gdy się statkuję mając silny gotowy układ w momencie gdy przeciwnik ze słabszą ręką startową łapie silniejszy (o czym nie wiem) to jest to poprawne? (i dlaczego?) Jest to sprawa, której nie trawie, nie wiem jak to rozumieć, a ma zasadniczy wpływ na moją grę. I oczywiście o co tak naprawdę chodzi z gram na zakres przeciwnika, a nie na konkretną rękę?
BTW za tydzień będzie ten temat poruszany na u Rusher’a problem w tym, że ja wracam późno z pracy, bardzo rzadko udaje mi się pojawić na treningu. Jakby ktoś mógł to nagrać i wrócić na Rapids czy tam gdzie to byłbym bardzo wdzięczny.