Pisząc posta jeszcze jestem trochę pod wpływem, więc dla pewności nie zasiadałem dzisiaj za kółko
Kraków opuściłem pociągiem o 5:00 totalnie narąbany, nawet przesiadka w Katowicach była spoko, bowiem:
"wie pani, sądziłem, że w Katowicach o 7:00 rano nic dobrego mnie spotkać nie może, że to kiepskie miasto, ale to nieprawda pani jest po prostu nieziemska"
ogółem poszło z 1l jacka, zajebiście schłodzonego, z colą i z lodem, wchodził jak masło, wiem, że puryści twierdzą, że whisky pije się samą, ale co kto lubi
a podziękowania za zorganizowanie tej zajebistej imprezy, tym razem cieszę, się, że mogłem tam być, decyzją podjąłem późno, bo o 10:20 łamałem autem wszystkie przepisy byleby zdążyć na pociąg
i gdybym nie zdążył, wiem, że sporo bym stracił
jedzonko w Taco Mexico było świetne
ludzie interesujący, hostessy nieziemskie, no i było sporo alkoholu
szkoda tylko, że cały mój trip do Krakowa przypomina teledysk