Jestem troche w temacie, gdyz zarabiam w dolarach i na biezaco monitoruje co sie bedzie dzialo :).
Generalnie jak ze wszystkim ciezko okreslic kierunek na najblizsze tygodnie :). Dolar odbil od dna, ale w zaleznosci od kolejnych danych moze zaraz stracic.
Generalnie Europa przjawia slady spowolnienia, ropa idzie w dol i sytuacja w USA powoli sie poprawia - sa to wiec czynniki wskazujace na umocnienie dolara. Mysle, ze w ciagu najblizszych kilku tygodni, dolar wzmocni sie jeszcze o ok. 5-10 gr (moze dojdzie do 2.30) i na chwile sie zatrzyma, zeby odetchnac ;).
Pytanie, czy jest to gra warta swieczki. Jezeli masz np. 1000$ to przy roznicy kursu o 10gr zyskasz/stracisz 100zl. Odpowiedz sobie na pytanie ,czy oplaca Ci sie czekac i kombinowac, kiedy bedzie najlepiej sprzedac. Inna opcja jest czekanie az dolar zacznie spadac (tak ze 2-3 gr w trakcie sesji) i tego samego dnia go sprzedac. Portfele internetowe nie odswiezaja kursow na biezaco i powinienes wtedy sprzedac USD za maksimum ile sie da...
Odnosnie wymiany miedzy roznymi kontami/walutami. Stracisz na pewno troche. Ja przy przelewie z unibetu na tytan 350EUR, stracilem ok. 12. A sciezka byla tak EUR->PLN->USD->EUR.
Edit: Tutaj masz troche komentarzy walutowych od roznych analitykow:
http://mojeinwestycje.interia.pl/wal/wal_on
Pozdr