jak wyglada Twoja wspolpraca z coachem ? moglbs napisac wiecej ? (moze byc na pm jak wolisz mniej publicznie)
Normalnie, analiza bazy, review hands, sweat session, omawianie okreslonego tematu. Każdy element jest wg mnie ważny.
!!!Nowa dekada nowy level!!!
Takim postanowieniem zacząłem rok 2010. Nie chodziło mi o nowy level np nl200, bo to byłoby zbyt płytkie - zwłaszcza na całą dekadę. A po co się ograniczać.
Przyjąłem, że osiągnę nowy level praktycznie w każdej dziedzinie życia, która jest dla mnie ważna - nie wszystko na raz, a wszystko powoli. Pierwszym i najważniejszym punktem było zwiększenie mojej dochodowości, czyli: grać lepiej, grać wyżej, grać więcej, poradzić sobie z tiltem, motywacją, dobrze się odżywiać, planować dzień, być bardziej efektywnym.
I jak mi się to wszystko udało? Myślę, że poradziłem sobie bardzo dobrze. Pisałem o tym już wcześniej - Dusty Schmidt... po przeczytaniu jego książki, naprawdę przyłożyłem się do tego, aby więcej grać. I zamiast opierdalać się trochę co miesiąc, robić wpisy na blogu pt. "znów rozegrałem tylko 30k handów", "nie wiem co robić zarabiam za mało", "brak mi motywacji do gry" - postanowiłem grać jak najwięcej przy zachowaniu odpowiedniego poziomu i sporej ilości czasu na naukę i coachingi i inne dziedziny życia. Myślę, że gdybym mieszkał sam, traffic byłby lepszy na moich stawkach, to wzrost byłby jeszcze większy.
A tak rozegrałem "tylko" 500k rozdań i względem roku 2009 jest to prawie 60% wzrost! Wiem, że są ludzie, którzy grają po 10-12-15 stołów i Ci robią po ok 1mln+ rąk rocznie, więc wynik, jaki udało mi się osiągnąć może wydawać się średni na jeża, ale ja nie gram mass tablingu, przez cały rok grałem 4-6 stołów i uważam, że jest to dla mnie ogromny wzrost.
Najmniej grałem w lipcu i sierpniu, było ciepło mały traffic, dużo wyjazdów. Najwięcej styczeń-luty-marzec po ok 70k rąk.
W poprzednim wpisie napisałem, że wygrałem w grudniu 60BI na nl50 tak więc kontynuując tą wypowiedź...
w styczniu wbiłem na nl100 wygrywając ok 40BI, w lutym już nl200. Czyli 2 miesiące pracy z dobrym coachem, poprawy leaków i voila. Witaj nl200. Pamiętam jak obiecywałem sobie, że na te stawki wejdę dopiero jak będę miał 100BI!!!! Szybko jednak mój trener przekonał mnie, że oddaję value nie wchodząc wyżej. Więc z 30BI wszedłem na nl200 i do tej pory ani razu nie zszedłem niżej. W marcu zawitałem na nl400 (na początku jako shoty).
Od tamtej pory gram stawki nl200 i nl400 w różnych relacjach. Ostatnie 4 miesiące jest to 70/30 na korzyść nl400.
W ogóle zabawną rzeczą jest, że zamieszczone przeze mnie wyniki są prawdziwe tylko jeśli chodzi o ilość rąk. Natomiast każda kolejna jest tylko wypadkową stylów gry z całego roku. I w ani jednym miesiącu nie miałem statystyk pokrywających się z tymi, które możecie tutaj zobaczyć.
Np pierwsze shoty na nl400 grałe tylko na fisha i foldowałem wiele rąk, które grałbym niżej i staty układały się w 18/14. I były to staty "shotowe".
W zeszłym roku napisałem sobie postanowienie na kartce, że odłożę 100k złotych do banku oraz zbuduję rolla 25k. Ani jedno z tych postanowień się nie udało, ale absolutnie nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że w jakimkolwiek miejscu poniosłem porażkę.
Od 2008 piszę sobie na kartce (którą gubię i z reguły odnajduję robiąc porządki) 10-20-30 rzeczy, które muszę poprawić, aby osiągnąć więcej w pokerze. Na początku były to punkty typu "kupić nowego laptopa", "kupić nowy monitor". Pamiętam jak po mniej więcej roku znalazłem taką kartkę i okazało się, że wykonałem 90% jakoś tak naturalnie i logicznie. W marcu 2009 napisałem sobie ponownie nowe i zaktualizowane sposoby/metody/drobne cele. Jeszcze jej nie zrewidowałem, ale jak staram się sobie ją przypomnieć, to wiem, że jeszcze nie zrealizowałem kilku drobnych punktów typu "przeprowadzić się za granicę" i "zamieszkać z innym dobrym pokerzystą" - nie wiem czy zostaną one zrealizowane jakoś w najbliższym czasie albo czy w ogóle. To się okaże.
Co do planów na 2011 - przyznam się, że nie wiem. Tym razem jest to zdecydowanie zbyt zawiły temat, aby tak sobie go rozpisać. W sensie gdzie będę mieszkał, jak się będę uczył. Cel jest jeden - NL1000 - miażdżyć pod koniec roku. A drobne cele, które będą pomocne będę pewnie uzupełniał do marca kiedy kartka traci ważność ![]()
Pozdrawiam i Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku
Witam,
wlasnie wracam z Wrocławia pociągiem do Warszawy. Sylwestra spędziliśmy wraz z narzeczoną u znajomych znajomych we Wrocku. Okazało sie, ze znam wlasciciela mieszkania, kolega ze studiow. Towarzystwo eleganckie w 50%, a w pozostalych 50% a'la skatowskie - troche nie na czasie i nie w tym wieku co trzeba - mielismy ewidentnie wrażenie, ze zatrzymali sie na jakims etapie swojego zycia. Bawilismy sie dobrze, ale wyraznie nie pasowalismy do ludzi w naszym wieku, po studiach i wszyscy pracujący, ale nie czuje sie jakos komfortowo jak ktoś mnie pyta co robie. Nie dlatego, że się wstydzę albo dlatego, ze "nie powinno sie takich rzeczy mówić". Po prostu odpowiedź pt. "Jestem zawodowym pokerzystą" rodzi masę pytań.
1.A czy to nie hazard?
2.A czy to jest legalne?
3.A czy ty nie jestes uzależniony?
4.A czy ty zarabiasz?
5.A jak możesz to udowodnić?
6.A co na to twoja dziewczyna?
7.A jak będziecie mieli dziecko to czy powiesz mu co robisz i co ono powie w przedszkolu?
8.A co na to twoi rodzice?
9.A nie boisz się, ze wszystko stracisz...dom, samochód itp.?
i masa innych
Potem pojawiają się pytania o wakacje, zakupy, samochód, styl życia i tak bez końca!! Nie chcę zamieniać spotkań towarzyskich w moje monologi i przekonywania.
Najlepsze jest to, że jak ktoś jest anty to i tak stwierdzi, że pewnie kłamię i jestem z mafii i wymyślam bajeczkę i inne glupoty.
Tak wiec z góry mówię FOLD i mijam się z prawdą. Prowadzę biznes internetowy i inwestuje na giełdzie. I temat się kończy, ludzie nie lubią być przytłaczani w sposób, który może prowadzić do wykazywania ich niekompetencji. Dlatego najczęściej temat szybko przeskakuję na ich problemy w pracy i rozmawiamy o czymś co jest dla mnie czesto nowością.
Wszystkie te rzeczy spowodowały, że zaproponowałem, że następnego Sylwestra spędzimy za granicą. Albo Czechy w górach albo Tajlandia gdzie cieplutko i taniutko albo Australia (nasze miejsce na liście do koniecznych odwiedzin) albo jeszcze jakieś inne miejsce, gdzie nie będę natykal się na osoby, ktore będąc w moim wieku, nie jestem taki znów stary - po prostu po studiach, nie zachowują się jak w szkole średniej.
Czyli spędzimy go sami, z pokerzystami albo z ludźmi, którzy maja po prostu możliwości podróżowania po Świecie. Więc spodziewam się dużo funu.
Od kilku dni rozpowiadaliśmy już znajomym, że wracamy "jutro". 3ciego, ze wracamy 4go - 4go, ze wracamy 5go i w końcu dzisiaj wykazaliśmy, że nie jesteśmy gołosłowni.
Wczoraj we Wroclawiu zatrzymali nas znajomi zapraszając na turniej otwierający nowy sezon w Saloniku. Poszedłem chętnie. Tym bardziej,
że jak ostatnio tam grałem, to wpisowe 50zl było dla mnie w górnych granicach wpisowego. Teraz było 150zl i po raz pierwszy wkupiłem się
na taki turniej na kompletnym lightcie i tylko 4 fun.
A ja naprawde rzaaaaaadko gram tylko 4fun. Owszem to dobrze jak się ma przyjemność z gry, ale jak sie gra na wysokie stawki i kasa się liczy myślisz trochę inaczej.
A tak... przyszedłem, zasiadłem do stolo, na szczęście bylo late registration - a ja lubię się spóźniać na turki - nie wiem czemu gra mi się wtedy lepiej. Okazało się, że jest masa znajomych po mojej prawej 2 bardzo dobrych graczy NL400+. Omg, kiedy tacy ludzie zaczęli chodzić masowo na
takie turki? Poza tym kilku regularsow, m.in. Pitshot, Raczek, Adaś.
Do stołu finałowego nie wiedziałem jakie w ogóle są nagrody, to się u mnie nie zdarza, po raz pierwszy mnie to kompletnie nie obchodziło.
Na nonSD przegrywam kasę normalnie, ale wczoraj bylem nonSD master. Co bet wszyscy fold. Yeah!!
Najciekawsza sytuacja zaistniala jak były 2 stoły. Jeden z graczy - jakiś mega aggro donk - nawalił się zaczął być niemiły, ale też przebijał i raisowal każdą rękę. Najlepsze, że jego J3o i 95o łamało AK,AQ,KK, więc się nabudował.
"Kto gra grubo wygrać musi" takie przyświecało mu motto. Więc postanowiłem pograć na niego grubo z AQ i QQ i wygrać musiałem. Sekundę później gracz, który byl znany (wywnioskowalem z opowiesci innych graczy, bo przecież tam nie grywam) z bardzo agresywnego stylu
przegrał ze mną pulę 100k QTvsQT gdzie trafiłem backdoora i alliny na flopie. Po przegranej rugał mnie, że to nieprawdopodobne, żebym wsuwał na jego reraise tylko z TPMK, ale czego mu nie powiedziałem, uważałem jego rękę za górę jego zasięgu, poza tym zostawały tylko sety, nieprawdopodobne 2 pary i KQ - z tego co mnie biło. W każdym razie po tej puli nabudowalem sie 190k, a w całym turnieju bylo w sumie 450k.
Przeciwnicy robili fajne miny widząc taka dysproporcję. Ale stolik finałowy, to już historia w dół. Najpierw wtopiłem 82o 30k steal z buttona w sytuacji,
gdzie i SB i BB powinni folowac 97% rąk, bo to bubble i kompletnie się nie opłaca sprawdzać nic innego. A tu niespodzianka i BB mający "bezpieczny" stack, aby doczłapać się do kasy postanowił sprawdzić za całego swojego stacka z ATo. Sęk w tym, że mu się to komletnie nie opłaca, bo najczęściej ma flipa albo sytuacje 60-40. Po cholerę ryzykować na bubblu? I stąd się bierze siła big stacka. Później 77vsQQ AI pf i spadam do 100k, a chwilę później znów nonSD master i wyrzucanie bezczelne ludzi z pul i wróciłem na 190k. Wiiiiiiiiiiiiiiiiii.
Moim pogromcą okazał się Muszka. AI SBvsBB - moje A7 na jego A6 i 6 na flopie. A chwilę później AK vs Q6. K i 6 na flopie, Q na turnie i papa. Skończyłem trzeci. Przez caly turniej AK przegralo z 5 razy, zawsze badbeat. Szkoda, że trzeci, gdy miałem ogromne szanse na bycie pierwszym.
Jestem jednak dumny z siebie, że grałem naprawdę dobrze, a turniej ten miał być dla mnie treningowy. Skupiałem sie na grze, a nie na wyniku, co się rzadko zdarza. Poza tym naprawdę dobrze się bawiłem, każda decyzja przemyślana, grałem spokojnie i cierpliwie i przede wszystkim dobrze używałem agresji na range przeciwnikow.
Najlepsza jest historia z jedzeniem. Jak się gra z reguły ktoś się robi głodny. Więc sypią się zamówienia do pizzerii. Wraz z Muszka postanowiliśmy wspólnie dokonać zamówienia i przywieziono nam 2 sałatki greckie - żeby było jasne - nasze całe zamówienie. Każdy z nas ostro cisnął, że sałateczki nam sie zachciało...
Pisałem już wcześniej o dobrym odżywianiu. Sałatka była właśnie krokiem w tym kierunku. Nigdy wcześniej takiego zamówienia bym nie złożył jak mogę mieć pizzę. Ale dało mi to tak niesamowicie dużo energii, że siedząc o 3 rano naprawdę w ogóle nie czułem zmęczenia, rozkojarzenia itp. Od dziś sałatka grecka będzie u mnie w normalnej diecie, zwłaszcza jak gram.
Jestem też po wizycie u dietetyka. Bardzo ciekawa sprawa, niby niczego przełomowego się nie dowiesz u kogoś takiego, ale mnie to ułożyło pewną wiedzę o sobie i dowiedziałem się kilku prostych rzeczy, które będą w mojej pracy bardzo pomocne - skupienie i lifestyle. I o to chodzi.
Pozdrawiam
Napisz cos o tym co dietyk ci powiedzial bo ja tez zaczelem sie zdrowo odzywiac od nowego roku a wiec powodzniea i wytrwałości.Chyba możesz udzielic rąbka tajemnicy
Wow really nice.
Pisz wiecej o pokerze, masz super podejscie i swietnie potrafisz to przekazac .
Jestem ciekawy jak wygladala ta wspolpraca z coachem? Napisz tez cos wiecej o wspomnianej diecie.
Big UP
Edit: Zycze jak najszybszego wejscia i zmiazdzenia NL1000
Napisane przez lisek311
Napisz cos o tym co dietyk ci powiedzial bo ja tez zaczelem sie zdrowo odzywiac od nowego roku a wiec powodzniea i wytrwałości.Chyba możesz udzielic rąbka tajemnicy+1
Nie pisałem tu wcześniej, ale czytałem od początku. Awesome blokk, keep it going
![]()
Bardzo dobry blog. Będę śledził. Zdrowe podejście i mało przerysowań, tak jakoś czysto i świeżo ![]()
W Twoich wypowiedziach da się znaleźć dość popularne w dziedzinie self-improvementu informacje ale chciałbym zapytać czy przypadkiem nie zapoznałeś się z książką/podcastem by Steve Pavlina?
takiego podejścia dawno nie widziałem, z niecierpliwością czekam na następne wpisy
Hej,
Blog jest rewelacyjny!
Masz świetny styl pisania i (według mnie) bardzo ciekawy światopogląd. Pisz często, bo będę czekać na kolejne wpisy
Pozdrawiam!
Dawno nie widziałem tak ułożonego i sensownego bloga.
Widzę w Tobie wielki potencjał i jestem pewny, że osiągniesz sukces.
Pozdrawiam
kogo my tu mamy? ![]()
Swietny blog, nie o glupotach tylko o naprawde waznych sprawach. W mojej "karierze" mialem przyjemność szkolic sie u Robmafa swego czasu i był to bardzo wazny krok.
Pozdrawiam!
extra blog !!
Widać w Tobie profesjonalistę, wiec chyba nim jesteś :).
Pozdro i czekam na kolejne wpisy !
