Dzis mialem chyba najbardziej sick dzien w mojej "karierze" pokerowej.
Zaczelo sie swietnie... mialem zagrac sesje 2 godzinki do poludnia i ze 2 godzinki wieczorem.... zrobilo sie z tego 12 godzin :/
To bedzie dluga historia nie wiem czy ktos dotrwa do konca ;d
Wszystko zaczelo sie tak... Po okolo godzinie gry bylem +4bi do przodu (rush poker SH)
Nagle w jednym momencie soft FTP spuscil na mnie okrutna fale suckoutow zaczelo sie od tego ze 4betowalem goscia (mialem AA) i spadl flop 888 - bylismy obaj 200bb deep dostalem od niego raise na tym flopie poszly stacki i pokazal.... K8o :OOOO
Jakas minute pozniej mega fish znow 4betowana pula i flop 8Q8 (mam KK) robie bet a fish allin (140bb) robie snapa a typ pokazuje 66 i teraz najlepsze... turn 6,river 6!
Runner quads!! W ten szybki sposob poszlo 340bb ale to nie koniec zabawy oczywiscie... jakas minute pozniej na flopie TTQ znow w betowanej puli gdzie mialem AA znow allin od fisha i znow moj call i pokazal 88 - river 8 kolejne 120bb.
Chwile pzniej przegralem AA vs JJ allin preflop 100bb oraz KK vs AK znow 100bb.
W jakies 30minut polecialem 7bi w dol wszystko po [Treść edytowana] suckoutach... niestety moje nerwy nie wytrzymaly, zagotowalem...
To nie byl koniec... niedlugo pozniej na na flopie 789 - mialem JT gosc mi wsunal allina za 140bb (fish) pokazuje KK turn K river 9.
Oczywiscie nie bede tworzyl histori o rigged sofcie (aczkolwiek to nie jest normalne to [Treść edytowana] FTP nigdy normalne nie bylo a rush w szczegolnosci)
No i bylem jakies 8-9bi do tylu w ciagu godziny wszystko praktycznie bo suckoutach jak juz wspomnialem w tym momencie zagotowalem... zrobilo mi sie goraca a nerwy nie wytrzymaly... musialem odrobic.... musialem odebrac co zabrali.
Niestety w tym momencie skonczylo sie A-Game i na tilcie przegralem kolejne 5bi (miedzyinnymi stackujac sie z 9T na flopie 669 - gosc mial KK)
Powiem wam szczerze, ze nie czulem sie zbyt dobrze... krecilo mi sie w glowie itp itd.
Zrobilem krotka przerwe, powiedzialem sobie ze juz dzis nie bede gral... jednak znow wrocilem staralem sie grac dobrze i nie tiltowac.
Suma sumarum skonczylem "TYLKO" -4bi
Gralem praktycnzie przez 12godzin non stop - rozegralem.... 15457 Handow!!!
Ta sytuacja doprowadzila do pewnych przemyslen....
Od jutra diametralnie zmienian styl zycia... ostatnio poker coraz bardziej mnie pochlania, niestety zauwazylem ze im wiecej gram tym jest gorzej.
KRotkie sesje mam przewaznie na niezlym plusie ale im dluzej gram tym bardziej sie pograzam.
Od jutra wszystko chce zmienic.
Ustalam sztywne godziny.
Tj 2 godzin do poludnia i 2 godziny po poludniu i ani minuty dluzej.
Rano sniadanie, sprzatanie, silownia, pozniej 2 godzinki sesja, przerwa + nauka i kolejne 2 godzinki.
Jesli nie dotrzymam tego co tu napisalem to jestem zwykla szmata i pisze tego posta zeby moc w kazdej chwili tu zajrzec i moc powiedziec sam sobie ze trzymam sie tych zalozen...
Jak pomysle nad tym wszystkim to wyciagam pewne wnioski...
Dawniej kiedy moj skill pokerowy byl duzo duzo mniejszy ale... gralem malo, prowadzilem zdrowy tryb zycia - mialem wykres pionowy w gore przez ponad 100k rak
Odkad przestalem cwiczyc, zdrowo sie odzywiac zaczelem duzo gorzej grac.
Doszedlem do wniosku, ze kondycja fizyczna (a co za tym idzie psychiczna) ma ogromne znaczenie w pokerze... bez tego nie da sie wygrywac (nie w moim przypadku).
Dlatego pora to zmienic...
Ten post bedzie dla mnie motywacja.... jesli to [Treść edytowana] to koncze z pokerem.
// Rozumiem Twoje rozgoryczenie, ale mimo wszystko proszę nie przeklinać. - dohpaZ
