Przejdź do forum
Dziwne przejawy til...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

[Zamknięte] Dziwne przejawy tiltu i badbeat

12 Posty
4 Użytkownicy
0 Reakcje
935 Wyświetlenia
dlrzz
Dołączył: 05.09.2010

Witam,

Z góry uprzedzam, że będzie to najprawdopodobniej jedno z dziwniejszych pytań, jakie tu zadano.

Gram na micro. Jako że ustawiłem sobie wysoki limit BI na limit (około 50), nie mam problemów z bad beatami, które się zdarzają w czasie gry. Ba, czasem po grze patrzę sobie na swój wykres, który szybuje w dół i przeglądam ręce niewzruszony. Problem zaczyna się w momencie, gdy odchodzę od komputera. Nie wiem, czy jest to spowodowane tym, że dopiero sobie uświadamiam, co się stało, ale nagle trafia mnie po prostu szlag (nie wiedziałem jak to mocno zaakcentować). W longrunie jestem teraz na plus, jednak takie wahania nastroju powodują, że nie mogę zasiąść po przerwie, którą sobie robię, ponownie do gry. Inaczej - nie chcę. Nie dlatego, że boję się o kolejne bad beaty. Czytałem kilka książek/wpisów na forum o mindsecie i po prostu wiem, że nie powinienem zdenerwowany otwierać ponownie stołów, bo się boję o własną grę, a nie o to, że koledze po drugiej stronie kabla wpadną 2 outy na riverze.

Chętnie przyjmę wszelkie pomysły i porady, w jaki sposób z tym walczyć.

Pozdrawiam


11 odpowiedzi
lechrumski
Dołączył: 21.12.2008

Witaj,

Kluczowy element to moment kiedy odchodzisz od stolu i zdajesz sobie ze wszystkiego sprawe. Samo okreslenie "zdaje sobie z tego sprawe" jest dla mnie zdecydowanie zbyt ogolne zeby Ci pomoc. Jak sobie zdajesz z tego sprawe:
-widzisz w glowie obraz przegranych rozdan?
-mowisz do siebie glosem ktory wywoluje emocje?

Jesli mozesz to opisz ta sytuacje dokladniej. Naucz mnie krok po kroku co ja musialbym zrobic zeby miec Twoj problem. Odtworz taka sytuacje i napisz mi instrukcje obslugi co musialbym zrobic po kolei i jak myslec zeby miec dokladnie tak sam proble jak Ty. Po prostu naucz mnie jak zrobic Twoj problem a wtedy bedzie mi latwiej zobaczyc caly Twoj sposb myslenia

Pozdr


variat
Dołączył: 06.05.2010

Pomysl moze o tym, ze nadal dokonca nie akceptujesz wariancji i masz pare typowych tiltogennych przekonan i po prostu to wszystko nie przeplywa przez Ciebie tylko sie kumuluje. Podczas gry pamietasz co przeczytales w dziale mindset i mowisz sobie w duchu 'akceptuje to! nie tiltuje kurwa mac, nie rusza mnie ten jebany badbeat!', a gdy wychodzisz z domu po prostu wyrzucasz z siebie wszelkie frustracje, bo na spacerze tilt Ci nie przeszkadza i z czymsym sumieniem nie bojac sie o swoja a-game mozesz powyklinac sobie wszystko;)

Nie wiem co wiecej, ale jedno moim zdaniem jest pewne: w mniejszyjm lub wiekszym stopniu nie akceptujesz nadal wariancji.


dlrzz
Dołączył: 05.09.2010

Ciekawe spostrzeżenie variat, prawdopodobnie nie odbiegające od sedna.

@lechrumski, następnym razem spróbuję przemyśleć całą sprawę po odejściu od stołu i napiszę o tym później.


mistrzwsadow
Dołączył: 29.03.2010

skoro przy stolikach jest ok, to znaczy, że musisz się zająć czymś po odejściu ze stolików.

Może naszykuj sobie w zanadrzu nagły plan na wypadek tego "tiltu" i od razu się czymś zajmij.

Gwałtowny skok emocji można łatwo obniżyć wykonując po prostu jakąś pracę.

Teraz Twoja część - co najbardziej mobilizuje Cię do wykonania pracy ? Znajdź to i po prostu to zrób. Jeśli nie ma Cię kto zmotywować - ogłoś propbet, w którym za każdego tilta, w który wpadniesz - przelejesz osobom, które Cię będą nadzorować po 1 dolarze ;-)

Praca :
- rąbanie drzewa (o ile masz możliwość)
- sprzątanie mieszkania
- agresywne ćwiczenia fizyczne


variat
Dołączył: 06.05.2010

Ja osobiscie nie widze powodow zeby marnowac czas na rabanie drzewa. Dla mnie to takie troche: 'jak bedziesz smierdzial to duzo oddychaj nosem, to w koncu sie przyzwyczaisz i nie bedzie przeszkadzac Ci smrod' zamiast polecic komus by sie umyl. Propbet to tez sztuczna motywacja, a nie rozwiazanie problemu. Chociaz jesli na Ciebie to dziala to oczywiscie rob to dalej, bo kazda ma swoje strategie. to tylko moje zdanie

edit: jak doczytalem sprzatanie mieszkania to jednak musialem cos dopisac. Moim zdaniem nie jest to absolutnie dobra rada, polecasz gosciowi by kumulowal w sobie zle emocje i po prostu rozladowywal to praca fizyczna. Na pewno lepszym rozwiazaniem jest spowodowanie by wszystkie sytuacje, mysli itd, ktore powoduja tilt przelatywaly przez Ciebie jak powietrze, czyli sprawic by przestal w nie wierzyc.

Dla mnie po prostu to brzmi jak masochizm. Alkoholik, ktory chce sie wyleczyc bedzie za kazdym razem jak bedzie chcial siegac po wodke, sprzatal klatke schodowa albo rabal drewno - pytanie jak dlugo? Rozwiazanie jest by alkhoolik przestal wierzyc, ze nie moze zyc bez wodki i ze bez wodki nie moze byc szczesliwy itd.


mistrzwsadow
Dołączył: 29.03.2010

Napisane przez variat
Ja osobiscie nie widze powodow zeby marnowac czas na rabanie drzewa. Dla mnie to takie troche: 'jak bedziesz smierdzial to duzo oddychaj nosem, to w koncu sie przyzwyczaisz i nie bedzie przeszkadzac Ci smrod' zamiast polecic komus by sie umyl. Propbet to tez sztuczna motywacja, a nie rozwiazanie problemu. Chociaz jesli na Ciebie to dziala to oczywiscie rob to dalej, bo kazda ma swoje strategie. to tylko moje zdanie

edit: jak doczytalem sprzatanie mieszkania to jednak musialem cos dopisac. Moim zdaniem nie jest to absolutnie dobra rada, polecasz gosciowi by kumulowal w sobie zle emocje i po prostu rozladowywal to praca fizyczna. Na pewno lepszym rozwiazaniem jest spowodowanie by wszystkie sytuacje, mysli itd, ktore powoduja tilt przelatywaly przez Ciebie jak powietrze, czyli sprawic by przestal w nie wierzyc.

Dla mnie po prostu to brzmi jak masochizm. Alkoholik, ktory chce sie wyleczyc bedzie za kazdym razem jak bedzie chcial siegac po wodke, sprzatal klatke schodowa albo rabal drewno - pytanie jak dlugo? Rozwiazanie jest by alkhoolik przestal wierzyc, ze nie moze zyc bez wodki i ze bez wodki nie moze byc szczesliwy itd.

Piszę wszystko swoją miarą i swoimi doświadczeniami.

Porównanie z alkoholizmen, które rzuciłeś jest błędne, gdyż alkoholizm to uzależnienie od substancji, a tutaj problem jest trochę inny, gdyż chodzi o emocje.

W mojej radzie bardziej chodzi o dyscyplinę i badaniu swojego ciała, niż doradzanie psychologiczne.

Nie znam kolesia - nie mogę mu poradzić nic więcej ponad to, co wiem o nim - wiem jak działa jego ciało, a raczej mogę tak założyć bo wydaje mi się że 95 % facetów działa podobnie :)

Jak faceta szlag trafia to jasne - może medytować - ale to zaawansowana technika. Najprościej jednak jest się po prostu zdrowo wyżyć.

Też warto spojrzeć raz jeszcze co jest problemem :
Kolega gra normalnie, więc podczas gry jest OK.
Odchodzi od stołu i nagle w głowie kotłują mu się myśli, które generują u niego wściekłość. Wpada w furię.

Pierwsza rzecz to właśnie wycieńczyć wtedy organizm. Zmęczenie powoduje, że wraca racjonalne spokojne myślenie. Oczywiście, że nie jest to rozwiązanie roblemu, ale pewnego rodzaju półśrodek, który może pomóc, do czasu, aż nasz kolega znajdzie dokładnie źródło swoich niepokojów - czy to za sprawą własnych przemyśleń, czy jakiegoś master coacha, tudzież psychologa, czy NLP mastera


lechrumski
Dołączył: 21.12.2008

hehe ciekawa dyskusja panowie.

Z jednej strony ja tez nie jestem jakims super zwolennikiem takich rozwiazan jakie opisal mistrzwsadow, ale z drugiej strony podstawa to skutecznosc. Czasami skalibrowanie poprzez slowo pisane przekonan drugiej osoby czy tez zmian submodalnosci ktore u niej zachodza a mi wydaja sie tutaj kluczowe jest praktycznie niemozliwe, wiec nie widze tez niczego zlego w rozwiazaniu zastepczym. Nie bedzie to idealne rozwiazanie, ale bedzie dzialalo.

Przypomina mi to historia jak moj znajomy pracowla z jedna babka uzalezniona od slodyczy, ktora zaczynala nie tylko potowrnie tyc, ale miala juz spore problemy zdrowotne z tego powodu. Nie potrafil jej pomoc w trakciej pierwszej sesji, wiec wzial ja na centralny, dal batonik menelowi. Menel mial za 5zl oblizac calego batonika a babla go zjesc. Takie byly zasady coachingu - miala zrobic bezwzglednie robic wszystko co on jej mowi. Zjadla batonika, oczywiscie zaraz zwymiotowala i na sam widok slodyczy dostawala juz torsji. Problem rozwiazany? No wlasnie, babka juz nigdy wiecej nie siegnie po slodycze czyli osiagnela to co chciala, problem w tym ze ja np wole dawac ludziom wolnosc wyboru. W poprzedniej sytuacji babka nie miala zadnej wolnosci, mogla tylko zjesc batonika badz czekolade - emocjonalnie nie byla w stanie podjac zadnej innej decyzji. Obecnie jest w stanie podjac tez tylko jedna decyzje czyli nie jesc batonikow. Mnie interesuje takie rozwiazanie kiedy babka patrzy batnik i nie musi go zjesc ani nie ma na jego widok torsji. Sama decyduje czy chce go zjesc czy nie.

Wracajac do tematu, rozwiazanie ktore proponujesz mistrz wsadow, moze byc jak najbardziej ok i moze byc bardzo skuteczne. Kto wie, w sytuacji kiedy mamy ograniczona wiedze o problemie to moze byc najlepsze rozwiazanie, natomiast tak jak pisal variat, docelowo nie jest to optymalne rozwiazanie i wolalbym najpierw przynajniej sprobowac rozwiazac problem w inny sposob a w ostatecznosci siegnac po wlasnie takie rozwiazanie. W kazdym razie panowie spojrzcie na poziom wyzej i zobaczcie ze oboje chcecie pomoc autorowi tematu i to sie liczy. Ja osobiscie zaczalbym od pracy na przekonaniach i zmianie mysli a ewentualnie potem inne metody:)

Wracajac do autora tematu, strasznie mnie to zaciekawilo i myslalem ze napiszesz wczoraj wiecej odnosnie tego co dzieje sie w Twojej glowie w momencie kiedy odchodzisz od stolika. Sprobuj moze zrobic jeszcze jedno cwiczenia:
1) Zagraj o 1 stolik mniej niz zwykle i po przegranym rozdaniu zamknij na chwile oczy i sprawdz jak w swojej glowie reprezentujesz to rozdanie. Zwroc uwage na to:
- co widzisz
-czy to jest duzy obraz czy maly
-czy jest daleko od Ciebie czy blisko
-po ktorej stronie jest ten obraz
-czy ma kolory czy jest czarno-bialy
-zapamietaj jak najwiecej tego typu szczegolow
-jak bedziesz mial wiecej bad beatow to powtorz to kilka razy zeby byc pewnym tego jak reprezentujesz w swojej glowie bad beaty podczas gry

Nastepnie to samo zrob jak odejdziesz od stolow. Powinienes wowczas miec zupelnie inne parametry obrazow. Zamknij oczy i zapisz na kartce jaki obraz powoduje ze trafia cie szlak.
- co widzisz
-czy to jest duzy obraz czy maly
-czy jest daleko od Ciebie czy blisko
-po ktorej stronie jest ten obraz
-czy ma kolory czy jest czarno-bialy

Nastepnie daj znac co zauwazyles.

I jeszcze jedno:

@variat pisales o przekonaniach, przekonan tutaj widac cala mase, nawet w zdaniu

Z góry uprzedzam, że będzie to najprawdopodobniej jedno z dziwniejszych pytań, jakie tu zadano.

od razu widac co najmniej 2 bardzo wazne przekonania ktore moga byc przekonaniami napedzajacymi osobowosc a jednoczesnie w kontekscie calego problemu wydaja mi sie bez wiekszego znacznia.

Brak akceptacji wariancji - jak najbardziej tak _thumbsup: tylko jest to troche za duzy poziom ogolnosci bo wlasciwie 99% problemow mindsetowych wynika z braku akcpetacji. Czasami mozna zejsc nieco nizej i bardziej wejsc w szczegoly, choc w pierwszym poscie troche ich brakuje :D

@ dlrzz - mam nadzieje ze napiszesz wiecej bo naprawde poki co mamy za malo informacji zeby cos wiecej Ci pomoc a jak sam widzisz wszyscy chca Ci pomoc. Pomoz tez sam sobie i daj nam wiecej info, pomoc ma moim zdaniem sens kiedy Ty jej bardzo chcesz, bo narazie wyglada tak jakbysmy w trojke bardziej chcieli rozwiazac Twoj problem niz Ty sam :D


dlrzz
Dołączył: 05.09.2010

Witam i przepraszam, że wczoraj nie odpisałem, ale postanowiłem trochę nad tym dłużej pomyśleć. Spróbuję opisać to, co się dzieje w czasie grania i zaraz po odejściu od komputera.

Akurat skończyłem półtoragodzinną sesję. Postanowiłem, że przy pierwszym badbeacie zastosuję się do Twoich informacji Leszku. Nawet nie wiedziałem, że nastąpi to w pierwszej ręce, gdy na flopie Q32 zestackowałem się z asami, a mój opponent dostał na riverze seta czwórek. Oczywiście tętno trochę skoczyło, zamknąłem oczy i... widziałem pustkę. Nie umiałem sobie w tym momencie nic wyobrazić, jedynie mglisty obraz stolików, które na chwilę zniknęły sprzed mojego widoku, ale na tych stolikach nie widziałem już mojej przegranej. Wyglądało to trochę jak stopklatka, obraz przed zamknięciem oczu. Gdy ten obraz zniknął, nic więcej nie widziałem.

Tuż przed odejściem od stołów, jak zwykle sprawdziłem wynik tej sesji, który nie był pocieszający. Nie wiem, czy jest to ważne, ale wolę wspomnieć, że wykasowałem sobie wszelkie statystyki obrazujące wygraną/przegraną w dolarach - jedynie, co zostało to ilosc big betów na 100. Sprawdziłem bankroll, czy ciągle mi starcza BI na ten limit. Popatrzyłem na wykres w pokertrackerze. Odszedłem od komputera zrobić sobie obiad.

Tutaj na chwilę przerwę, żeby opisać swoją sytuację, gdyż jak sami pisaliście, za dużo o mnie nie wiecie. Od dziecka lubiłem rywalizację, jednak w rozgrywkach drużynowych nigdy mi dobrze nie szło. Bardziej ufałem swoim umiejętnościom. Byłem wychowywany przez ojca słowami: "Jeżeli sam czegoś nie zrobisz, to nikt inny za Ciebie tego nie zrobi." Jeśli przychodziło do takich sportów, jak piłka nożna - stawałem na bramce. Nie dlatego, że mnie tam wrzucali bo byłem grubciem. Od dawna ćwiczę na siłowni, biegam, pływam (ciągle sporty indywidualne), więc uważam, że jestem dobrze wysportowany. Grałem przez długi czas w jedną z internetowych strzelanek, gdzie mój poziom był dobry, ale nie był dla mnie zadowalający. Dlaczego o tym piszę? Bo w każdej dziedzinie brakowało mi tego, co czeka ludzi na samym końcu - sukces. Postawione cele nie zostały wcześniej zrealizowane mimo ochoty, pasji i przede wszystkim zaangażowania. Taka myśl dzisiaj naszła do mnie po przegranej sesji. "Co będzie, jeśli poświęcisz się temu i znowu zawiedziesz?" Czyżby to był brak wiary w samego siebie? Jeśli tak, to jak z tym walczyć?


lechrumski
Dołączył: 21.12.2008

Witaj, widze tutaj kilka rzeczy wartych zauwazenia w Twoim poscie.

Akurat skończyłem półtoragodzinną sesję. Postanowiłem, że przy pierwszym badbeacie zastosuję się do Twoich informacji Leszku. Nawet nie wiedziałem, że nastąpi to w pierwszej ręce, gdy na flopie Q32 zestackowałem się z asami, a mój opponent dostał na riverze seta czwórek. Oczywiście tętno trochę skoczyło, zamknąłem oczy i... widziałem pustkę. Nie umiałem sobie w tym momencie nic wyobrazić, jedynie mglisty obraz stolików, które na chwilę zniknęły sprzed mojego widoku, ale na tych stolikach nie widziałem już mojej przegranej. Wyglądało to trochę jak stopklatka, obraz przed zamknięciem oczu. Gdy ten obraz zniknął, nic więcej nie widziałem.

Ok z mojej perspektywy wyglada to tak ze masz niewyrazny, mglisty obraz ktory nie generuje zadnych emocji Jezeli bedziesz mial problem z tym ze po sesji myslisz o przegranych rozdaniach to zamknij oczy i w swoich myslach uczyn obraz przegranego rozdania mglistym i niewyraznym. Postaraj sie go zamazac w taki sposob zeby przypominal ten ktory miales wczoraj. Wyrazny obraz – silne emocje, niewyrazny, mglisty obraz – brak emocji. Nie zostawiaj tego przypadkowi – sam zmien swoj obraz.

Tutaj na chwilę przerwę, żeby opisać swoją sytuację, gdyż jak sami pisaliście, za dużo o mnie nie wiecie. Od dziecka lubiłem rywalizację, jednak w rozgrywkach drużynowych nigdy mi dobrze nie szło. Bardziej ufałem swoim umiejętnościom. Byłem wychowywany przez ojca słowami: "Jeżeli sam czegoś nie zrobisz, to nikt inny za Ciebie tego nie zrobi." Jeśli przychodziło do takich sportów, jak piłka nożna - stawałem na bramce. Nie dlatego, że mnie tam wrzucali bo byłem grubciem. Od dawna ćwiczę na siłowni, biegam, pływam (ciągle sporty indywidualne), więc uważam, że jestem dobrze wysportowany.

Wszystko co piszesz uklada sie w jedna sensowna calosc. Przekonanie zaszczepione Ci przez ojca po prostu zbiera swoje plony. Jesli mialbys byc pracodawca, badz menedzerem, to przekonanie “Jeżeli sam czegoś nie zrobisz, to nikt inny za Ciebie tego nie zrobi.” Moze byc bardzo bardzo ograniczajace. Zadaj sobie 5 pytan RTZ ktore pomoga Ci okreslic czy to przekonanie jest dla Ciebie dobre:

1) Czy to przekonanie jest oparte na faktach?
2) Czy to przekonanie pomaga Ci realizowac swoje cele?
3) Czy to przekonanie pomaga Ci rozwiazywac konflitky z innymi?
4) Czy to przekonanie pozytywnie wplywa na Twoj stan emocjonalny?
5) Czy to przekonanie wplywa korzystnie na Twoje zdrowie?

Jesli masz min. 3 NIE to przekonanie jest do zmiany. Mozesz sie go pozbyc np. Stosujac The Work. tutaj znajdziesz wiecej info.

Taka myśl dzisiaj naszła do mnie po przegranej sesji. "Co będzie, jeśli poświęcisz się temu i znowu zawiedziesz?"

A co bedzie jesli bedziesz wierzyl dalej w ta mysl? Jak ta mysl bedzie wplywala na realizacje Twoich celow? No i co najgorszego moze sie zdarzyc jak sie poswiecisz pokerowi i zawiedziesz?> I jak mozesz zawiesc? Czy inne dyscypliny czegos Cie nauczyly? Czy rozwinales sie, polepszyles swoja kondycje? Czy aby na pewno zawidoles?

Czyżby to był brak wiary w samego siebie? Jeśli tak, to jak z tym walczyć?

Nie, to nie jest brak wiary w siebie. To przekonanie obronne. Twoje przekonania maja chronic Twoje poczucie wlasnej wartosci przed porazka badz zawodem. Jak zrozumiesz ze dopoki stajesz sie lepszy to nic nie tracisz a tylko zyskujesz to nie bedzie sie czego bac.

Pozdr


dlrzz
Dołączył: 05.09.2010

Dzięki za odpowiedź. Przeczytałem post kilka razy i spróbuję wgłębić się w metodę The Work, mimo nawet że 3x odpowiedziałem na TAK na Twoje pytania. Sądzę jednak, że trochę więcej wiedzy mi nie zaszkodzi :)

A co bedzie jesli bedziesz wierzyl dalej w ta mysl? Jak ta mysl bedzie wplywala na realizacje Twoich celow? No i co najgorszego moze sie zdarzyc jak sie poswiecisz pokerowi i zawiedziesz?> I jak mozesz zawiesc? Czy inne dyscypliny czegos Cie nauczyly? Czy rozwinales sie, polepszyles swoja kondycje? Czy aby na pewno zawidoles?

Przede wszystkim mogę zawieść samego siebie. Tak jak pisałem wcześniej, brakuje mi sukcesów, które ja określiłbym sukcesem w danej dziedzinie. Zastanawiam się, czy to nie jest w tym momencie problemem także. Zbyt wysoko ustawiona poprzeczka, cele zbyt dalekie, żeby teraz o tym myśleć. Takie sytuacje, w których chcę się stać w danej dziedzinie "perfekcyjny, idealny" już się zdarzały. Nigdy jednak nie działały one tak niszcząco na moją psychikę - zawsze ćwiczyłem, rozwijałem się, ale wiedziałem, że wyniki przyjdą dopiero po chwili. Wydaje mi się, że powinienem przenieść ten sposób myślenia także na pokera. Myślałem też o sytuacji, w której odetnę się zupełnie od wyników innych graczy. Moja chęć rywalizacji z innymi może doprowadzać do frustracji. Prawdopodobnie z zazdrości i chęci jeszcze większego polepszenia samego siebie. W sumie, już się trochę w tym gubię, jednak mam zamiar spróbować spokojniej do wszystkiego podchodzić.


lechrumski
Dołączył: 21.12.2008

Mozesz dazyc do perfekcji ale nigdy nie bedziesz perfekcyjny, bo zawsze mozesz byc lepszy ile bys nie osiagnal to zawsze mozesz byc lepszy wiec nie ma sensu zakladac ze bedziesz perfekcyjny. Dazenie do bycia lepszym a nawet bycia perfekcyjnym jest ok, ale wsciekanie sie na siebie ze taki nie jestes juz nie.

Ja tez mysle ze postawiles sobie za wysoko poprzeczke. A wlasciwie powiesil ja ktos inny a Ty pozostawiles ja na tej samej wysokosci zamiast dostosowac ja do swoich mozliwosci. Tym samym zabierasz sobie radosc z pokonywania nizszych wyskosci:) Moze lepiej postawic sobie poprzeczke troche nizej i cieszyc sie kazda pokonana wyskoscia? :)