Przejdź do forum
Brak czasu na poker...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

[Zamknięte] Brak czasu na pokera

23 Posty
10 Użytkownicy
0 Reakcje
1,513 Wyświetlenia

Nie jestem pewien, czy to rzeczywiście jest problem mindsetowy, ale na pewno jest to problem, który chciałbym rozwiązać i jeśli opisanie go tutaj może pomóc, chyba warto spróbować.

W pokera gram od około 2 miesięcy i cały czas nie wspinam się po limitach pomimo tego, że doskonale wiem, czego trzeba by wygrywać. W przeszłości w ciągu 3 lat doszedłem od zapisania się do lokalnego klubu szachowego do kwalifikacji na półfinały MP juniorów. Atmosfera na turniejach szachowych nigdy jednak nie była tak dobra jak w e-sporcie, więc potem postanowiłem wziąć reżim treningowy i umysłowy z szachów i skupić się na Quake'u 3 (tutaj już możecie się domyślać, na jakim n00bie Quake'owym się wzoruję - i macie rację :)), którego byłem czołowym zawodnikiem. Jeżdżąc przez kilka lat na najsilniej obsadzone turnieje tylko raz spadłem "z pudła", tak więc wiem "jak to się robi". Praca, praca i jeszcze raz praca. Nie oszukiwanie się i praktyka. Wszystko to robię - oglądam filmy instruktażowe, te ze statusu brązowego mam już opanowane. Raz nawet wskoczył mi status na silver, więc ogarnąłem również parę tamtejszych vidów, ale musiałem sobie zrobić małą przerwę na pokera spowodowaną przeprowadzką i brakiem internetu w nowym mieszkaniu i teraz jestem z powrotem brązem. Oprócz tego przeglądam ręce z forum różnych ludzi, staram się sam je oceniać, a potem czytam oceny trenerów.

W pokerze po rozegraniu ok. 20 tys. rąk mój BR wynosi ~~60 $. Wcześniej sporo przegrałem (mój BR spadł do 35 $), bo zbyt często grałem agresywnie middle pary. Teraz to regularnie już odrabiam.

Dochodzimy do głównej części problemu - pracuję na pełny etat, ponadto w przyszłym roku będę wkraczał w etap narzeczeństwa z planem na ślub w ciągu 2 lat. Mieszkając już ze swoją dziewczyną po prostu szkoda mi czasu na pokera mimo tego, że zdaję sobie sprawę z tego, iż może to być przyszłościowa inwestycja w siebie i poker mógłby być miłym dodatkiem do pensji albo (jeśli na to zapracuję) głównym źródłem dochodu. Ciężko mi się zebrać nawet do tego, żeby przejść się na siłownię na godzinę parę razy w tygodniu, a co dopiero tracić nasz wspólny czas na pokera. Ona nie zabiega o czas ze mną tak bardzo - jeśli już robię coś dla siebie, nie stwarza mi żadnych problemów, więc to nie jest problem z nami, tylko ze mną. Rozumiem, że tutaj powinienem opisać swoje emocje i w sumie zrobiłem to już dość dobrze. Po prostu mi smutno, przykro, myślę o tym, co moglibyśmy robić razem. Poświęcam jej 90% swojego wolnego czasu. Pomimo tego, iż zdaję sobie logicznie sprawę z tego, że po prostu opłacałoby się - zarówno mi jak i jej - żebym czasami zamiast tego przygrindował przy stołach przez 2h dziennie zamiast 30 minut.

W związku z tym wyznaczyłem sobie 2 tygodnie temu minimalny limit gry 5h w ciągu tygodnia (na razie gram 8 stolików, aczkolwiek będę to zwiększał minimum do 12 w ciągu następnych tygodni - dzięki doświadczeniu w e-sporcie nie mam z szybkim reagowaniem większych problemów), ale czy da się robić progres grając tak mało? Ze względu na czas zrezygnowałem z wyznaczania sobie jasno określonych celów pięcia się po limitach i po prostu idę z prądem.

Częściowo stanie w miejscu jest spowodowane dużą ilością niedociągnięć technicznych, które powoli zaczynam wyłapywać - po prostu zbyt dużo wątpliwych rąk calluję zamiast fold/betować, co wyszło w mojej grze bardzo wyraźnie niedawno.

Jednak jestem pewien, że głównym problemem jest zbyt mało praktyki. I jestem również pewien, że już dawno grałbym minimum na NL5 i byłbym na dobrej drodze ku jeszcze wyższym limitom, gdybym był po prostu smutnym singlem i mógłbym poświęcić się swojej drugiej największej pasji w życiu - pierwszą jest oczywiście dziewczyna :)

Nietypowy problem, co? Czy ktoś coś poradzi czy muszę dostarczyć więcej informacji na swój temat? Czy może wszystko robię dobrze i niepotrzebnie narzekam, a po prostu nie jestem na tyle utalentowany, żeby robić postępy tak szybko?


22 odpowiedzi
robal123
Dołączył: 18.01.2010

Czy ja wiem czy nietypowy? Mam podobnie. W miesiącu rozgrywam może ze 10k rozdań.


Peterus24
Dołączył: 13.09.2010

Nie ma schematu który byś chciał osiągnąć. Jednoznaczne określenie "ile" masz grać na pewno jest złe, ponieważ zawsze coś wyskoczy, zawsze coś przeszkodzi.

Jakie są twoje priorytety? Rozwój zawodowy w pracy, dziewczyna, poker? Co chcesz osiągnąć, wszystko?

Jeśli chcesz coś osiągnąć w jednej dziedzinie, to z drugą a nawet z trzecią dziedziną jest cholernie ciężkie i zawsze jeśli chcesz na coś przeznaczyć czas, to na drugie już go nie masz.

Po co ci poker? Rozrywka? sposób na dorobienie? cel aby żyć z pokera?

To jest najważniejsze pytanie o którym nic nie napisałeś.


Racja.

Jeśli udałoby mi się (nawet jeśli to potrwa rok czy dwa) utrzymywać się wyłącznie z pokera, to na pewno do tego będę dążył. Nie mam obecnie złej pracy, więc jeśli mi się nie uda, zawsze mam nad sobą jakiś parasol ochronny, aczkolwiek celem na dłuższą metę na pewno byłoby to, żeby poker stał się przynajmniej bardzo wyraźnym dodatkiem do pensji. Ale celem na najdłuższą metę jest zarabianie z pokera.

Kuriozalnie może to zabrzmieć od kogoś, kto jest dopiero na NL2, ale uważam, że mam wszystko czego potrzeba - a przede wszystkim nastawienie się na uczenie się i pasję, o której myślę przez większość dnia - by osiągnąć w tym sukces. Szczerze, to nigdy nie myślałem, że będę miał jakikolwiek problem mindsetowy. Nie po tylu latach zjadając sobie zęby i próbując eliminować błędy w Quake'u.

Poza tym moje osobiste przekonania są takie, że wystarczy ciężko nad czymś pracować, a nie ma prawa się nie udać. Jeśli się nie udało, cofnij się do square one, przeanalizuj, co zrobiłeś źle i zaczynaj od nowa. Jak dotąd, wszystko, co chciałem osiągać, osiągałem. Obecna praca mnie satysfakcjonuje, aczkolwiek nie będę się w niej rozwijał. Z powodów, w które nie będę się wdawał przydałoby się ją zmienić do końca 2013 roku. Po prostu nigdy dotąd nie miałem aż takiego parcia na cele zawodowo/finansowe, a po prostu kolejne pasje i życie osobiste. Tam już osiągnąłem naprawdę sporo - jestem szczęśliwym, spełnionym młodym człowiekiem. Ale i tak obudziłem się jeśli chodzi o finanse w wieku 24 lat z ręką w nocniku :)

I jeszcze bardziej kuriozalnie - jeśli już problem mindsetowy, to chyba dobrze że akurat taki, a nie inny :) Na pierwszym miejscu zawsze będzie dla mnie dziewczyna i szczęśliwe z nią życie. Po prostu obiektywnie potrafię chyba spojrzeć na to z boku i stwierdzić, że mógłbym więcej czasu poświęcać na swoje sprawy. Ciężko mi to robić, ale jestem w 100% pewien, że nie przeszkodziłoby to nam cieszyć się sobą.


Peterus24
Dołączył: 13.09.2010

Według mnie jedyne wyjście z sytuacji jest zarywanie weekendów. Nie masz pracy, a ile to można z dziewczyną siedzieć (jeszcze się znudzisz nią i co to będzie _p: ).

Wiem że jest ciężko pogodzić przyjemne z pożytecznym, bo też pracuje na etacie i wystarczyło że zacząłem chodzić na siłownie i praktycznie godzina gry to już było sporo, a co dopiero pójść do baru czy spotkać się ze znajomymi :ayfkm: . Dlatego w weekendy znajduje czas aby przysiąść, pooglądać filmy szkoleniowe i grać. Dlatego bardziej nakieruj się, aby sobie ułożyć plany od piątku do niedzieli. Jeśli dobrze zagospodarujesz czas to wyciśniesz nawet 12 godzin

Kolejnym bardzo dobrym aspektem jest fakt, że na tych limitach na których obecnie grasz jest mnóstwo graczy, mnóstwo stołów i o każdej porze dnia i nocy na każdym pokerromie znajdziesz przyjazne stoliki. Jeśli grasz NL to myślę że od NL50 zaczną się powoli schody, ale to dopiero przyszłość i nie wybiegajmy tak daleko.


Pełen etat, ale zmianowy :) Dlatego nasze "weekendy" często wypadają w tygodniu. Ona również sobie pracuje przez wakacje i ustaliliśmy, że weekendy zawsze będziemy pracować, a na tygodniu będziemy sobie dogrywać grafiki. W roku szkolnym ona studiuje, więc ja biorę sobie weekendy wolne, a na tygodniu pracuję jak najwięcej. Pracuję tylko 3-4 dni w tygodniu, ale za to po 10-12 h. Zaletą pracy jest to, że mam bardzo wiele czasu na naukę i przeglądanie internetu - teraz piszę z pracy. Niestety w pokera grać nie mogę z uwagi na ograniczenia administracyjne na komputerze. W pracy się uczę, często nawet po kilka godzin dziennie, w domu tylko gram.

Od siłowni mam obecnie przerwę przez tę cholerną przeprowadzkę - jeszcze nie znalazłem blisko nowego mieszkania jakiegoś porządnego klubu, gdzie nie płaciłbym 150 zł/m-c za karnet. W środę, czwartek albo piątek wstanę o 6.30 rano i przejdę się na 7 rano na otwarcie jednego z dwóch, których jeszcze nie sprawdzałem. Tak, żeby nie było ludzi i żeby wszystko spokojnie obejrzeć. Ale jak już chodzę na siłownię, to 2x w tygodniu, zawsze wściekle rano przed pracą. Tak lubię - jestem wtedy naładowany energią na cały dzień. Dlatego nie mam aż takiego poczucia straconego czasu - dzień pracy po prostu "przedłużam" siłką.

ed: ah, zapomniałbym napisać. NL2 FR na FTP.


Peterus24
Dołączył: 13.09.2010

Kurcze to faktycznie ciężko u ciebie. Ja też piszę z pracy i też mam ograniczenia :ayfkm: No po prostu trochę masz kiepsko z tą pracą zmianową bo to zapewne rozwala trochę zamysł. Ja pracuje od 8:00 do 16:00 od pn do pt więc bez problemu sobie rozkładam prace i przyjemności.

Myślę że dobrym pomysłem by było sobie robić rozpiskę na tydzień, co ma się zamiar robić. Wyszczególnioną pracę + dziewczynę + być może inne rzeczy + czas wolny. Na kartce lepiej to wygląda, wiadomo że się planu nie wykona, lecz można zauważyć "kiedy" będziesz miał czas wolny i do niego dążyć.

Co do full ringów, to odradzam, są to największe zjadacze czasu :ayfkm: Trzeba chyba grać 16 stołów żeby jakaś akcja była na nich. Pomyśl o stołach 6-max. Plusy nich:
- szybka akcja
- stołów też co nie miara
- jeśli chcesz mieć duży wybór stołów i robić table selection to jest jedyna słuszna decyzja, ponieważ na FR ciężko obecnie znaleźć graczy którzy szeroko otwierają. Być może to też jest powodem że stoisz w miejscu z bankrollem.
- jeśli jest szybka akcja, szybciej być może osiągniesz sukces
itp itd

Full ringi są dla osób które mają dużo czasu i mogą sobie siedzieć dużo, ty go nie masz, więc według mnie powinieneś się dostoswać do szybszych stołów :)


variat
Dołączył: 06.05.2010

wiadomo, ze zaczal grac fr, bo yac gra fr:P


Wiadomo :) Oprócz tego jeszcze jeden znajomy, który również gra NL FR. Po prostu znajomi to grają, więc ja też zacząłem.

Jeszcze właśnie ze znajomymi pogadam o zmianie z FR na SH. Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się takiej rady. Nie chciałbym tego robić, bo jak już coś robić, to na całego. Tak samo jak w Quake'u zawsze skupiałem się na duelu, który wymaga najwięcej różnych umiejętności. Analogicznie w pokerze naturalnym wyborem był dla mnie trudniejszy tryb, z większą konkurencją, żeby na początku przysiąść, a później rozwijać się w stronę innych trybów. Nigdy nie interesowała mnie tylko zabawa - ogromną radość, jaką czerpię z pokera przynosi mi satysfakcja z uczenia się i podejmowania właściwych decyzji. Ale na pewno poradzę się jeszcze swoich znajomych i coś postanowię na ten temat.

Nie zdawałem sobie sprawy z tego, że na SH gra więcej ludzi niż FR i że ten tryb przyciąga większą ilość szeroko otwierających. Czy inni ludzie z dużym doświadczeniem to potwierdzą?

Hehe, będzie również trzeba przebrnąć przez masę lektur dla SH zanim się na to zdecyduję ostatecznie. Czyli jednak back to the drawing board ;)

Bardzo Wam dziękuję za dotychczasowe rady i oczywiście nie przestawajcie pisać, jeśli macie jakieś pomysły.


variat
Dołączył: 06.05.2010

btw piszesz, ze wygrywales wszystko w duelu, to chyba sie cos zmienilo od moich czasow, bo raczej av3k wygrywal, a on nie pamietam, zeby mial 24 lata:D


Peterus24
Dołączył: 13.09.2010

Napisane przez 00471
Nie zdawałem sobie sprawy z tego, że na SH gra więcej ludzi niż FR i że ten tryb przyciąga większą ilość szeroko otwierających. Czy inni ludzie z dużym doświadczeniem to potwierdzą?

Tutaj mi chodziło, że na wyższych limitach typu nl50-nl100 nie znajdziesz już graczy których łatwo będzie oskubać z dolarków. Obecnie oczywiście możesz grać i się rozwijać, ale im wyższy limit na full ringach tym jest o wiele wiele ciężej. To właśnie paradoks że im wyższy limit tym mniej ludzi gra FR a więcej SH, a tam gdzie więcej ludzi gra tam więcej osób które będziesz mógł ograć :)

Tzn. nie traktuj mnie jakbym się tutaj mądrzył czy coś w tym stylu, bo NL nie gram, ale lubię sobie pooglądać jak grają na wysokich limitach typu nl100 i nl200 FR i SH (SH oglądam jak gra DaWarsaw)


1. Tak - SH obecnie jest znacznie bardziej "żywą" odmianą i wydaje się znacznie bardziej perspektywiczne niż FR. SH to akcja, więc przyciąga ludzi szukających rozrywki, której nie znajdują na zamurowanych fulll ringach.

2. Zastanów się, czy aby nie przesadzasz z tą dziewczyną. Tzn. oczywiście fajnie, że jesteś szczęśliwy, dobrze, że poważnie traktujesz związek i życzę wszystkiego dobrego na nowej drodze życia. Ale pamiętaj, że nawet jak weźmiecie już ślub, to wciąż będziecie dwiema osobnymi istotami - z różnymi indywidualnymi potrzebami. Już nie mówię, że dla siebie, ale dla zdrowia relacji ludzie powinni mieć coś "swojego" w co nie angażują drugiej osoby. To jak z ulubioną potrawą. Załóżmy, że najbardziej na świecie lubisz pizzę. Wyobraź sobie, że jesz pizzę na śniadanie,obiad i kolację. Że jesz ją zamiast oglądania telewizji, uprawiania sportu. Zamiast wyjścia na bilard. Cała twoja rozrywka to jedzenie pysznej pizzy. nie przez wakacyjny tydzień. Codziennie, dzień w dzień. Przez miesiąc, pół roku, rok i dłużej. I nie możesz spróbować nic innego - ciągle ta pizza. Nie minie wcale za dużo czasu, aż zaczniesz patrzeć na pizzę z niechęcią, a nawet marzyć o wzięciu do ust czegoś innego - jakiegoś metaforycznego kebaba;)...
Ujmując rzecz nie metaforycznie: Spędzaj czas z kobietą. Spędzaj go dużo - pewnie jest tego warta. Ale bądź rozsądny. Zachowaj swoją przestrzeń. Daj sobie i jej możliwość robienia pewnych rzeczy osobno.

3. Precyzyjnie planuj. Wypisz sobie jakie cele chcesz osiągnąć (pokerowe,praca,siłownia,kobieta,życie itd.). Nie chodzi mi o to, że teraz się zadumasz na pół minuty czytając posta. Będziesz miał wolną godzinę czy dwie - weź kartkę i długopis i to sobie zapisz. Potem sobie zapisz, co jest niezbędne by je osiągnąć w założonym horyzoncie czasowym. Później zastanów się, na czym tracisz codziennie czas (tv, bezproduktywne przegladanie neta, seriale, forum. zastanów się, jak wypełniasz twój czas z kobietą - bo jest wiele par, które widują się "bo tak trzeba/bo są parą" i np. przez kilka godzin on czyta gazetę, ona ogląda serial. takie coś to też strata czasu - nie dająca nic ani związkowi, ani żadnej osobie z osobna) oczywiście wiadomo - sa dni, gdy czlowiek jest zmeczony i po prostu chce sobie posiedziec z kims kogo kocha, czy bezproduktywnie poogladac tv - nie popadajmy w paranoje - czasem mozna. Ale jestem pewien, ze jak sie zastanowisz, to codziennie robisz wiele rzeczy, ktore sa w gruncie rzeczy stratą czasu. Wypisz je.
Teraz sobie rozplanuj ladnie caly tydzien. zaczynajac od elementów obowiazkowych (praca,sen), poprzez wazne, ale nieobowiazkowe - uwzgledniajac hierarchie i to co pisales wczesniej (spotkanie z kobietą,poker,silownia itp). Na tym etapie prawdopodobnie zauwazysz, ze nie zlapiesz wszystkich srok za ogon, ale po zastanowieniu stosunkowo niewielkim kosztem ogarniesz wszystko. Np. Jeśli nie poswiecisz w ogole czasu kobiecie dajmy na to w czwartek, to bedziesz w stanie tak ulozyc pokera,silownie i inne rzeczy, ze bez problemu spotkasz sie z nia w pozostale dni tygodnia. Ten etap jest najtrudniejszy i bardzo wazny. U mnie przykładowo na tym etapie rozstrzygnelo sie, że kosztem jednego treningu bjj w tygodniu, bede w stanie mogl grac 5 dlugich pokerowych sesji i trenowac zalozone minimum 3x w inne dni. Gdybym sie uparl przy 4 treningach, albo wyrzucil trening z innego dnia nie bylbym w stanie "dopiąć" grafiku i prawdopodobnie wygladaloby to u mnie tak jak przez kilka miesiecy zanim rozpisalem sobie ten plan: wiecznie chodzilem niewyspany grajac i trenujac znacznie mniej niz chcialbym i niz robie to teraz, oraz robiac to w fatalnej dysopzycji fizycznej i mentalnej.
Gdy sobie rozplanujesz caly tydzien takimi żelaznymi "to jest na to czas", gdzieniegdzie powstawiasz tez wazne sprawy, ale ktore nie wiaza sie z jakimis celami (porzadki,zakupy,pranie,zalatwianie spraw w urzedach itp). dopiero na koncu powstale luki zapelnij innymi sprawami (moga to być pierdoly w stylu przegladanie neta, ale osobiscie polecam je wykorzystac na cos troche bardziej rozwojowego, albo np. dodatkowo rozwijaajcego najwazniejsze punkty. czyli np. wstawiasz wtedy rece do oceny na forum, zabierasz narzeczoną gdzies, gdzie jeszcze nie byliscie, czytasz dobrą ksiazke itp itd). ja jako, że mam stosunkowo malo obowiazkowych punktow programu, codziennie wieczorem wypisuje co chce zrobic nastepnego dnia.

no to tyle ode mnie. powodzenia i pozdrawiam.


Thx za tak konkretnego posta, farloon!

Poza tym off-topicowo:

Napisane przez variat
btw piszesz, ze wygrywales wszystko w duelu, to chyba sie cos zmienilo od moich czasow, bo raczej av3k wygrywal, a on nie pamietam, zeby mial 24 lata:D

Napisałem, że tylko raz wypadałem z top3 w kraju na turnieju LAN-owym. W turnieju na PJWSTK w Warszawie byłem czwarty :) Av3k zawsze był top1. Zresztą razem z avkiem i tox1ciem zjeździliśmy chyba wszystkie turnieje w latach 2005-2007. Byłem również z nim jako tłumacz i generalnie opiekun na jego pierwszym międzynarodowym turnieju w Holandii - Maciek wtedy miał zaledwie 14 lat. Dobrze się znamy i bardzo dużo nas dzieli, ale to nie czas i nie miejsce, żeby to omawiać.

Jak chcesz, to kibicuj mu 18-21 czerwca, kiedy to będzie Dreamhack w Szwecji - zapowiada się najbardziej interesujący turniej tego lata. Na esreality.com, quake.net.pl, albo cybersport.pl zwykle są linki do streamów. Zawsze większość meczów można oglądać z anglojęzycznym komentarzem.


robal123
Dołączył: 18.01.2010

Dobra była z tego kasa? Pytam z czystej ciekawosci.


Praktycznie żadna. Zarabiają na tym tylko tacy gracze jak właśnie av3k. Ja przez parę lat zarobiłem kilka tys. złotych i kilka darmowych podróży. A byłem w ścisłej czołówce kraju. Trzeba być w czołówce światowej i wtedy robi się od razu przeskok do bycia profesjonalistą i zarabiania tyle, że można sobie żyć na wysokim poziomie i jeszcze dużo z tego odkładać.

Tak więc robiło się to czysto hobbystycznie. Za to atmosfera na turniejach była najlepsza na świecie i do tego znajomości mi pozostały do dzisiaj. To, co się robi nie dla pieniędzy na ogół robi się najlepiej :)


lechrumski
Dołączył: 21.12.2008

Witaj,

Rzadko to piszę, ale Twój mindset znacznie przerasta Twoje umiejętności (zwykle jest odwrotnie). Masz umiejętności gracza NL2 a mindset gracza minimum NL100 jak nie wyżej poza jedną cechą charakteru której nie nauczył Cię Quake, ale nauczy Cie poker - ale o tym już sam się przekonasz za jakiś czas :)

Ja tutaj widzę klasyczny konflikt wewnętrzny między osobowością pokerzysty i osobowością chłopaka. Przeczytaj tego posta - tutaj opisałem jak sobie z tym radzić. Twoja osobowość "chłopaka" bądź "narzeczonego" ma swoje cele, wartości, przekonania itd. Osobowość "pokerzysty" ma oczywiście inne cele i wartości. Chodzi o to, żeby one nie walczyły ze sobą ale żebyś znalazł nadrzędne cele i połączył je w 1 wspólny.

Przykład:
cel osobowości chłopaka: miłość
cel osobowości pokerzysty: wolność finansowa
miłość+wolność finansowa = dążenie do wolności finansowej w miłości (dla mnie)

To mój przykład - znajdź rozwiązanie dobre dla siebie. Zastanów się też naprawdę mocno co chcesz osiągnąć w pokerze - 12 godzin tygodniowo to nie jest jakaś ogromna liczba - być może będziesz w stanie to jakoś lepiej zorganizować - myślę że ok 20 godzin to już jest liczba która pozwoli Ci się w miarę sukcesywnie rozwijać. Porozmawiaj też o tym z dziewczyną żeby ona też była zadowolona - może ona też chciałaby poświęcić czas wolny na naukę czegoś interesującego. Z czasem mógłbyś np pracować na pół etatu w zależności od Twoich priorytetów i wyników.

Zauważ też że będąc w sytuacji w której jesteś tak naprawdę nie jest Ci łatwo podjąć decyzję bo jeszcze nie wiesz ile można zarabiać na pokerze. Po prostu wyznacz sobie jakiś czas np 6-9 miesięcy kiedy będziesz grał więcej w pokera i sprawdź czy ta gra Ci się podoba i czy to jest właściwy kierunek a mając już wieksze pojęcie o pokerze, łatwiej Ci będzie podjąć kolejną decyzję.


Bardzo mi pomogły Twoja rady i dziękuję za wyszczególnienie kilku rzeczy, które powinny być dla mnie oczywiste.

Zastanawiam się co to za jedna cecha, której mi brakuje =)

Anyway, przeczytam wszystko jak najszybciej, poukładam sobie to wszystko w głowie i porozmawiam z dziewczyną. Dzisiaj w pracy wyjątkowo udało mi się troszkę pograć z uwagi na zastępstwo w innym miejscu, a następne 3 dni to wolne i jeśli będę coś pokerowego robił w tym czasie, to tylko grał - nauka pozostaje w pracy. Tak więc robię wyjątek od dobrych przyzwyczajeń, które wpoił mi Jacek i poczekam z teorią wyjątkowo najdalej do weekendu.

Zachodzę w głowę, co z tym SH, ale szczerze to wolałbym zostać przy tym, od czego zacząłem, czyli FR. Skoro innym się udało, czemu mi miałoby się nie udać? Zawsze mogę zmienić grę w którymkolwiek momencie swojej przygody z pokerem, a na razie i tak uczę się podstaw.


lechrumski
Dołączył: 21.12.2008

Zastanawiam się co to za jedna cecha, której mi brakuje

Spokojnie - nic takiego - sam do tego dojdziesz w odpowiednim momencie, na wszystko przychodzi czas - na tym polega rozwoj.

Zachodzę w głowę, co z tym SH, ale szczerze to wolałbym zostać przy tym, od czego zacząłem, czyli FR. Skoro innym się udało, czemu mi miałoby się nie udać? Zawsze mogę zmienić grę w którymkolwiek momencie swojej przygody z pokerem, a na razie i tak uczę się podstaw.

To naprawde nie ma az takiego wielkiego znaczenia. Najwazniejszy jest Twoj rozwoj pokerowy, budowanie konkretnych umiejetnosci, analiza i poprawa gry. To jaka grasz odmiane naprawde nie jest az takie wazne - to co chcesz od pokera mozesz osiagnac praktycznie w kazdej odmianie jesli bedziesz wystarczajaco dobry. Skup sie na tym zebys zaczal rozwijac sie jako pokerzysta i spedzal troche wiecej czasu nad gra - a odmiane zawsze bedziesz mogl zmienic i wierz mi ze nie bedziesz wtedy startowal od 0 ale juz od okreslonego poziomu i bedzie Ci zdecydowanie latwiej.

Pozdr


sojowyjarz
Dołączył: 30.05.2010

Jaki nick miales na Q3?

edit:

Za moich czasów to z podium nie schodził matr0x ;)

Pozniej jeszcze mess i zoom. Gosci typu toxic to tylko pamietam, ze zaczynali ;)


są jacyś gracze ze starego dobrego UT99?

co do tematu, to ja jakiś czas temu przeszedłem z FR na SH i mimo iż początki były masakryczne (po części dalej są) to wiem że już nie wrócę do ringów. SH jest jak dla mnie znacznie bardziej wymagające. W moim przypadku jest to czynnik decydujący bo w pierwszej kolejności stawiam na edukację i wyzwanie, kasa jest na drugim miejscu :D
tak więc jako ktoś kto też 7 lat spędził na e-sporcie myślę że Ty też bardziej szukasz łamania limitów, kształcenia się, maksymalnej rywalizacji - kasa przyjdzie potem:) oczywiście na ringach też jest tona rzeczy do opanowania i przeskoczenia.

Pozdrawiam!