Te psychorozkminy na temat rigged softów, 30x przegrana dobrych układów itp. to po prostu downswing i to jak autor wątku sobie z nim radzi (lub bardziej nie radzi). Sam też teraz mam okres gry, w którym non stop sesje kończą się na minus i już zapomnialem kiedy ostatnio coś wygrałem, ale już miałem takie okresy. Zabawne i paradoksalne w tym wszystkim jest to, że w takim okresie człowiek bardziej skupia się na zagraniach, przykłada do analizy i wyłapuje swoje leaki mindsetowe. Jestem już ze 12bi w plecy (gram nl5:() w tym miesiącu, zapomnialem kiedy wygrałem stacka, za to pamiętam mnóstwo połamanych AA, KK vs AA, setów vs jakiś nieprawdopodobny straight, którego w ogóle nie brałem pod uwagę. Cóż, w całym tym morzu coolerów i badbeatów dopatrzyłem się też swojej własnej winy. Leveluje się wobec graczy, którzy mają "rozjechane" staty. Traktuję ich jak bezmózgich naciskaczy klawiszy, którzy powinni mi oddać swój stack i w ogóle nie respektuję ich zagrań, sizingów, itp., a niestety wynik mówi sam za siebie. Nie sądzę żeby mój banktoll z nl5 był dla Starsów jakimś łakomym kąskiem i gram dalej, analizuję, staram się wyciągać wnioski a gdy czuję, że zaczynają mi się palić styki to po prostu wyłączam grę.
Pewnie każdy miał takie okresy gry i po prostu trzeba to zaakceptować. Ameryki pewnie nie odkryłem 😁