Przejdź do forum
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Recovery

65 Posty
33 Użytkownicy
304 Reakcje
8,157 Wyświetlenia
screamdustry
Dołączył: 11.02.2013

Kilka dobrych lat temu mialem tutaj bloga, w miare popularnego jak na owczesne standardy, ale bez furory. Byl to czas, kiedy planowalem quitnac swoja prace na etat, zeby zaczac jako poker pro. Czas pelen ambicji i nadziei. Przyczyna skonczenia tamtego bloga bylo po prostu to, ze zderzylem sie z trudna rzeczywistoscia poker pro i zaczely sie robic górki, ktorych juz nie mialem ochoty dalej relacjonowac. Zeby byc calkiem szczerym, to owczesną motywacją do jego prowadzenia bylo glownie po prostu chec dostania pozytywnego feedbacku. Co jest pewnie zreszta glownym powodem wiekszosci takich przedsiewziec (nie oceniam, obserwuje).

Fast forward 5 lat pozniej, konczy sie 2020. Jestem caly czas poker pro, ale generalnie moje oczekiwania co do tego co chcialem osiagnac i gdzie chcialem w tym momencie byc, a gdzie jestem obecnie, sa tak rozjechane, ze czuje z tym wiecej zwiazanego wstydu niz jakiekolwiek dumy.

W duzym skrocie:

- skonczylem niedawno 27 lat, utrzymuje sie z pokera od okolo 5 lat,
- najwyzsze stawki jakie gralem to nl100, obecnie nl50,
- bankroll na chwile obecna to cos kolo 5.5k euro,
- przez ostatnie 2 lata zagralem łącznie pewnie mniej niz 350 000 rozdan, przypominam, jako poker 'pro',
- od pewnego czasu swiadomie walcze, a raczej probuje pracowac z depresja i zespolem leku uogolnionego (btw, w jezyku polskim brzmi to cholernie niezrecznie w porownaniu do angielskiego 'anxiety disorder'), swiadomie bo dopiero od kilku lat zdalem sobie sprawe, ze tak naprawde datuje mi sie to od wczesnych lat szkolnych

Mialem kilka impulsow do startu. Pierwszym byla ogolna zwiekszona aktywnosc w strefie blogow i na forum (ktore myslalem, ze juz jest raczej martwe) ktora chyba zaczal bardzo kontrowersyjnie @AvalonSol. Drugim byl blog Krzyzia, u ktorego w pierwszym poscie widzialem sporo parareli do swojego obecnego stanu mentalnego. Dzieki za inspiracje ziomek.

Od jakiegos czasu mialem tez ogolnie uczucie, ze mam gdzies z tylu swojego umyslu sporo negatywnych rzeczy, ktore sie nonstop gdzies przewijaja we flashbackach, ale ktorym nie pozwalam wyjsc na zewnatrz. W przeszlosci radzilem sobie z tym po prostu piszac dla samego siebie w notatniku na kolanie, ale jest cos w pisaniu z mysla, ze ktokolwiek inny to przeczyta, co dodaje slowom realnosci, sprawia ze sa czyms innym niz tylko kolejnymi z miliona przewijajacych sie mysli w glowie. Plus, z czysto praktycznego punktu, moze wykrzesze do tego troche wiecej motywacji w longrunie zaczynajac cos publicznie.

Dzisiaj, tuz przed chwila czytajac ksiazke 'The Body Keeps The Score' autora Bessel van der Kolk M.D, natrafilem na paragral, ktory byl ostatnim impulsem:

Activists in the early campaign for AIDS awareness created a powerful slogan: “Silence = Death.” Silence about trauma also leads to death—the death of the soul. Silence reinforces the godforsaken isolation of trauma. Being able to say aloud to another human being, “I was raped” or “I was battered by my husband” or “My parents called it discipline, but it was abuse” or “I’m not making it since I got back from Iraq,” is a sign that healing can begin.
We may think we can control our grief, our terror, or our shame by remaining silent, but naming offers the possibility of a different kind of control. When Adam was put in charge of the animal kingdom in the Book of Genesis, his first act was to give a name to every living creature.

Jak czytam ten fragment drugi raz, to brzmi to troooche za bardzo patetycznie jak na dobry gust :D (cala ksiazka jest zdecydowanie bardziej o praktyzcznym wyzdzwieku).

Ale tak, taka oto moja motywacja. Troche w tym ironii, ze swojego ostatniego bloga pisalem po to, zeby poczuc sie lubianym, a w obecnym mam w planach uzewnetrzniac rzeczy, ktorych nie lubie przyznawac przed samym soba - jak na przyklad to, ze ostatnie 5 lat mojego zycia bylo z dala od tego jakie mialem wobec siebie oczekiwania i ze wcale nie jestem pewien, czy nie oklamuje samego siebie myslac, ze w przyszlym roku sie cos zmieni.

Od dzieciaka mam tendencje do zakopywania wszystkich potencjalnie negatywnych emocji w glebi siebie, co dziala na krotka mete, ale w dluzszej zdaje sie tylko energetyzowac te wszystkie zamkniete uczucia, ktore po jakims czasie chca ujscia.

Poza tym, zwyczajnie lubie pisac. Jako nastolatek przez pisanie zarabialem sobie regularnie na kieszonkowe, ktorego inaczej bym nie mial, wiec zawsze jak sie biore za jakis dluzszy wpis to odpala mi sie troche nostalgii. Lubie myslec, ze kiedys nawet umialem pisac, ale realnie szanse na to nie byly za duze, a na pewno nie umiem juz teraz :D

Koncze, jest wczesne rano, postanowilem zarwac cala noc, zeby przestawic kilka godzin w sleeping schedule. Probowalem robic to stopniowo, ale slabo wychodzilo. Przez wiekszosc roku mialem w miare staly sleeping schedule 5-14, w ktorym zdecydowanie czuje sie najlepiej, ale ktory zupelnie nie dziala zima, bo kolejny rok z rzedu od listopada zaczynam czuc mocny spadek energii przez to, ze prawie nie widze slonca.

Nie wiem co bedzie w kolejnym wpisie, ani w ogole czy bedzie :D Zupelnie nic nie obiecuje, chociaz w pewnym momencie chcialbym przynajmniej wrocic do momentu, kiedy zaczalem swoja przygode z pro i napisac troche o tym jak rozminalem sie wtedy troche z rzeczywistoscia.


Odpowiedz
Cytat
64 odpowiedzi
elusivepl
Dołączył: 26.07.2015

Powodzenia w wytrwałym pisaniu:f_drink: będę śledził.


Odpowiedz
Cytat
RobertByku2
Dołączył: 28.07.2014

Kropa!

Przy okazji mam pytanie, bo widzę że wątek bardzo podobny przewija się w większości takich przypadkach (mam na myśli graczy pro co grają nl50-100 przez kilka lat) - czy właśnie te stany przygnębienia itp, mogą też być spowodowane tym jakie miało się oczekiwania wobec siebie, pokera i kariery a jakie są realia, na które w części nie ma się wpływu (prawo, playerpool, zmiana w bonusach i RB, zamykanie innych krajów z dostępem do pokera)? Albo może ocena swoich umiejętności i predyspozycji jest wyższa od rzeczywistości?

Zauważam pewną zależność i nie chce wyciągać daleko idących wniosków, dlatego pytam, żeby każdy z pokerzystów wiedział jak się przed tym bronić i ewentualnie się przygotować, by nie bolało tak bardzo.

Będę śledził, będzie ciekawie i czekam na dalsze wpisy! :)

Pozdro!


Odpowiedz
Cytat
Pawez0
Dołączył: 08.11.2012

Ciekawy blog ale czy 50-100 to nie za niski poziom na PRO.?


Odpowiedz
Cytat
xradzix
Dołączył: 20.12.2007

Napisane przez Pawez0
Ciekawy blog ale czy 50-100 to nie za niski poziom na PRO.?

Pewnie wszystko zalezy kto jaka ma mozliwosc zarabiania pieniedzy poza pokerem, od tego w jakim kraju zyjemy etc...


Odpowiedz
Cytat
yaahoo
Dołączył: 13.01.2011

@screamdustry

wielkie brawo ze starasz się o tym mówić, życzę powodzenia w realizacji planów, sam mam postawioną taką diagnozę więc wiem jak jest ;)

@RobertByku2

Pozwolę sobie odpowiedzieć na Twoje pytanie jako, że też mam coś z tym wspólnego.
Autor wspomniał, że jego problemy zaczęły się już w dzieciństwie, ma na to wpływ wiele czynników. Nie wiem jak w jego przypadku ale nie obwiniał bym tutaj pokera. Bardziej to o czym mówisz, że ocena własnych umiejętności, oczekiwania środowiska, "pędzący świat" ma na to wpływ. Myślę, że sam poker mógł się do tego przyczynić bardziej pośrednio niż bezpośrednio. Naprawdę bardzo dużo zmaga się z różnymi problemami natury mentalnej. Jakbyś chciał pogadać to dawaj na priv :)


Odpowiedz
Cytat
mampokera
Dołączył: 10.02.2009

/


Odpowiedz
Cytat
DeeJay90
Dołączył: 23.07.2009

Przez wiekszosc roku mialem w miare staly sleeping schedule 5-14, w ktorym zdecydowanie czuje sie najlepiej, ale ktory zupelnie nie dziala zima, bo kolejny rok z rzedu od listopada zaczynam czuc mocny spadek energii przez to, ze prawie nie widze slonca. Może spróbuj zimą spać od 2 do 10 a grać od południa do 24?
A co do niespełna się to mówimy o pokerze czy o życiu prywatnym?


Odpowiedz
Cytat
BSCpl
Dołączył: 03.06.2009

Siemka,

Tez jestem GAD-em (general anxiety disorder) i polecam ci psychoterapie w temacie. Zarowno indywidualna jak i grupowa. Sa darmowe na NFZ.
Mi bardzo to pomoglo i nadal pomaga :)

p.s na jakim roomie grasz?


Odpowiedz
Cytat
screamdustry
Dołączył: 11.02.2013

Napisane przez Officer1

Pozwolę sobie odpowiedzieć na Twoje pytanie jako, że też mam coś z tym wspólnego.
Autor wspomniał, że jego problemy zaczęły się już w dzieciństwie, ma na to wpływ wiele czynników. Nie wiem jak w jego przypadku ale nie obwiniał bym tutaj pokera. Bardziej to o czym mówisz, że ocena własnych umiejętności, oczekiwania środowiska, "pędzący świat" ma na to wpływ. Myślę, że sam poker mógł się do tego przyczynić bardziej pośrednio niż bezpośrednio. Naprawdę bardzo dużo zmaga się z różnymi problemami natury mentalnej. Jakbyś chciał pogadać to dawaj na priv :)

Tak, odpowiedz jest na pewno gdzies posrodku.

To gowno niestety plynie u mnie we krwi, tylko zamiast diagnoz psychologicznych najczesciej po prostu jest suck it up & drive on. Moj ojciec jest lub byl alkoholikiem. Nie jestem pewien, bo nie mialem z nim kontaktu od okolo 10 lat, ale szanse sa dosc duze. Zazwyczaj nie mogl utrzymac pracy na dluzej niz kilka miesiecy, wyobrazcie sobie jaki stres przeklada to na 4-osoba rodzine. Moja babcia, ze strony matki, obecnie juz w zaawansowanym stadium alzheimera (szkoda, ze nie moge juz o tym porozmawiac), jestem prawie pewien, ze cierpiala na ta sama dolegliwosc ktora objawila sie u mnie z 1,5 roku temu - nerwice serca (o tym tez planuje napisac). Nie musze za daleko szukac, po blizszej czy dalszej rodzinie, ludzie nie sa zbyt szczesliwi i czasem zdaja sie funkcjonowac w tym swiecie juz tylko z przyzwyczajenia. Wsrod starszych generacji zdaje sie zbierac zniwa alkoholizm, mlodsi znalezli substytut w Internecie i social mediach, ewentualnie w konsumpcjonizmie. Tak to przynajmniej wyglada w miejscu gdzie mieszkam, 3-tysieczna wioska na zachodzie, moze generalnie w duzych miastach jest troche bardziej optymistyczny obraz. Nie chce za to wiedziec jak to wyglada na wschodzie :)

Oprocz jakis tam uwarunkowan genetycznych, dodalbym, ze za dzieciaka przejalem tez mase zlych nawykow, ktore na pewno nie pomogly. Od podstawowki bylem mocno wciagniety w PC i online gaming. Siedzialem przy kompie do 2-3 w nocy, spalem kilka godzin, wypijalem mocna kawe (mialem moze z 13 lat) i szedlem do szkoly. Po szkole kolejne 3-4h snu i znowu do rana i tak pewnie czasem przez miesiace. W weekendy spalem po 12h. Dieta ogolnie na fastfoodach i napojach energetyzujach. W szkole mimo wszystko nie mialem nigdy klopotow, wiec matka ktora miala swoje stresy przymykala na to oko, ale z perspektywy czasu jak o tym mysle, to dla dorastajacego nastolatka bylo to cholernie niezdrowe.

Napisane przez RobertByku2
Przy okazji mam pytanie, bo widzę że wątek bardzo podobny przewija się w większości takich przypadkach (mam na myśli graczy pro co grają nl50-100 przez kilka lat) - czy właśnie te stany przygnębienia itp, mogą też być spowodowane tym jakie miało się oczekiwania wobec siebie, pokera i kariery a jakie są realia, na które w części nie ma się wpływu (prawo, playerpool, zmiana w bonusach i RB, zamykanie innych krajów z dostępem do pokera)? Albo może ocena swoich umiejętności i predyspozycji jest wyższa od rzeczywistości?

Zauważam pewną zależność i nie chce wyciągać daleko idących wniosków, dlatego pytam, żeby każdy z pokerzystów wiedział jak się przed tym bronić i ewentualnie się przygotować, by nie bolało tak bardzo.
Pozdro!

Jakby co to powyzsze akapity sa tez bezposrednio odpowiedzia na te pytanie, ale przyklejam twoj poost nizej zeby odpowiedziec bezposrednio na pytania, ktore zadales:

- oczekiwania wobec siebie jak najbardziej jedna z przyczyn,
- zdarzenia losowe w branzy pokera raczej nie, przynajmniej probuje sie dystansowac od tego na co na pewno nie mam kontroli, chociaz wiadomo ze czesc stresu z tego wzgledu jest nieunikniona, nie mam jednak zalozonej rodziny ktora musialaby na mnie polegac, wiec najczarniejsze scenariusze sa o wiele mniej straszne (jak nagla wymuszona zmiana branzy albo potencjalna przeprowadzka do innego kraju)
- ocena wlasnych umiejetnosci i predyspozycji na przestrzeni calej kariery, prawdopodobnie w druga strone, zanizona w porownaniu do rzeczywistosci, mam duze problemy z perfekcjonizmem, pomimo ze od kilku lat mam winrate 5bb+/100, mam caly czas ogromne problemy z siadaniem do sesji i robieniem volume'a,

Poker na pewno nie wydaje sie byc idealna dyscyplina dla kogos z problemami natury mentalnej, ale z drugiej strony, po czesci wyobrazam sobie, ze probowanie robienia na tym swiecie cokolwiek wymagajacego nie jest latwe i sprawia, ze na pewnym etapie tak czy siak musimy zderzyc sie ze swoimi demonami. Nie wiem, to jest pewnie temat na innego grubego posta.


Odpowiedz
Cytat
screamdustry
Dołączył: 11.02.2013

@elusivepl Dzieki :f_drink:

@ Pawez0
@ xradzix
@ mampokera

Przed pokerpro poszedlem do pracy na etat zaraz po maturze, studia dzienne w ogole nie wchodzily opcje w sytuacji finansowej rodziny, dopiero po pierwszym roku pracy zaczalem zaocznie robic filologie angielska. Na etacie zarabialem gdzies 2200 na miesiac.

W ogole zabawna historia, mialem kiedys w swoim study group Rumuna, ktory gral for living na NL5 :) Nie chcialem za bardzo nawet w to wierzyc na poczatku, ale po czasie jeszcze mnie skubany zdolal przekonac, ze w jego sytuacji moze byc dobry pomysl, lol. Duzo zalezy od personalnej sytuacji w ktorej sie znajdujesz. Im wiecej zobowiazan tym ma sie mniej elastycznosci.

@ DeeJay90
Sprobuje czegos podobnego, prawdopodobnie wstawanie kolo 12 mi wystarczy, zeby codziennie miec okazje na wyjscie na swieze powietrze chociaz na te 45minut przy pelnym sloncu. Albo to co z niego zostaje za chmurami :)

@ BSCpl
Siema. Szczerze, mam ta opcje na pewno w glowie, z wielu zrodel juz slyszalem dobre slowa o terepii. Przy czym nie bede klamal, ze ogromna czesc oporu ktory przed tym czuje, to przyznanie sie rodzinie/najblizszym ze sie ma problem, ktory chce sie aktywnie leczyc. O wiele latwiej o tym pisac na forum, co tez swoja droga nie jest najlatwiejsze. Moze z czasem okaze sie, ze to jest kolejny krok, ktory musialem wykonac. Zobaczymy. Plus, nie mieszkam w duzym miescie, wiec na pewno tez chociazby z tego wzgledu bede mial bardziej ograniczone opcje.

W tym roku wiekszosc volume zrobilem na Unibecie, 20% moze na PokerStars.


Odpowiedz
Cytat
krzyziu1
Dołączył: 05.01.2008

hej,

cieszę się, że udało mi się zainspirować kogoś to odpalenia swojego bloga, a po tych pierwszych Twoich wpisach cieszę się jeszcze bardziej, bo dobrze się czyta to, co piszesz :f_drink:

Wiele z tego, co napisałeś, dotyczy również i mnie, ale nie znalazłem w sobie tyle odwagi co Ty, aby o tym pisać, więc keep going, przecieraj szlaki, bo jak widać, nie jesteśmy sami w tym bagnie :), na pewno będę tu wpadał.

Pzdr


Odpowiedz
Cytat
screamdustry
Dołączył: 11.02.2013

Zmienilem tytul bloga. O ile poprzedni tytul - 'struggle' - bardzo dobrze obrazowal to w jaki sposob czuje sie z moja dotychczasowa przygoda z pokerem, nie podoba mi sie jego negatywny wydzwiek. Do tego, obecny tytul bardziej obrazuje co chce osiagnac pisaniem tutaj.

Myslalem troche o tym temacie po poscie @BSCpl, i o ile nie bylem nigdy na prawdziwej terapii, to wyobrazam sobie, ze glowna jej wartoscia jest wlasnie mozliwosc powiedzenia na glos rzeczy, ktore zwykle probujemy gdzies zakopac gleboko w sobie.

Cytat z tej samej ksiazki, co poprzednio - 'The Body Keeps The Score'

As long as you keep secrets and suppress information, you are fundamentally at war with yourself. Hiding your core feelings takes an enormous amount of energy, it saps your motivation to pursue worthwhile goals, and it leaves you feeling bored and shut down. Meanwhile, stress hormones keep flooding your body, leading to headaches, muscle aches, problems with your bowels or sexual functions—and irrational behaviors that may embarrass you and hurt the people around you. Only after you identify the source of these responses can you start using your feelings as signals of problems that require your urgent attention. Ignoring inner reality also eats away at your sense of self, identity, and purpose.

BTW, nie jestem pewien czy wczesniej przez przypadek nie zasugerowalem tego cytatem z ksiazki z poprzedniego posta, wiec wole to wyjasnic - moje problemy natury mentalnej nie pochodza z zadnego pojedynczego traumatycznego wydarzenia w dziecinstwie. Raczej z przeciaglego stresu i notorycznego ignorowania go, jednoczesnie posiadajac wiele nawykow, ktore do tego stresu dodawaly, zamiast go odejmowac. Od dziecka.

Wydaje mi sie to wazne i chcialbym pozostac dosc ostrozny w uzywaniu bardzo naladowanych pojec jak 'trauma', ale jak nauczylem sie niedawno, to pojecie nie aplikuje sie tylko do pojedynczych eventow.

Tutaj cytat z innej ksiazki, 'Widen The Window' autorstwa Elizabeth A. Stanley, PhD

[...] As these definitions suggest, stress and trauma are a continuum. In our society, we usually think of chronic stress (such as years of workaholism without enough vacation) as very different from shock trauma (such as a terrorist attack, sexual assault, or car accident), and both of those categories differ from developmental and relational trauma (such as growing up in a violent, abusive, or neglectful home). I don’t want to conflate these categories or suggest they’re all the same thing. From the perspective of how we individually and collectively understand and make sense of these different kinds of events, they’re absolutely not the same thing. Nonetheless, from the perspective of our neurobiology—how our brain, autonomous nervous system, and body experience these different kinds of events—they are indeed quite similar. In fact, the effects from being a stressed-out office worker are more closely related to those experienced by a combat veteran with PTSD than the usual societal narrative would have us believe.

Where we find ourselves on the continuum between stress and trauma has everything to do with how our mind-body system (consciously and unconsciously) perceives our current situation—and especially whether we feel like we have agency during that situation. The less agency we perceive we have, the more traumatic the experience will likely be for our mind-body system.

Przez te 5 lat z pokerem zauwazylem u siebie wiele mnostwo typowych objawow - od totalnej dysocjacji z niektorych rejonow ciala (klatka piersiowa) do atakow paniki, mniejszych i wiekszych. Poker dla mnie w tym przypadku na pewno zadzialal jak typowy katalizator, ktory uwydatnil cala dysregulacje umyslu i organizmu, dodajac w tym jeszcze od cholery od siebie.

Patrzac do przodu na swoja dalsza perspektywe, to wydaje sie to byc zdecydowanie rejon, gdzie jest potencjal na najwieksze zyciowe ROI w stosunku do poswieconego czasu, wiec na tym sie bede skupial i tematyka dalszych postow pewnie bedzie to obrazowac. Poker w to na pewno bedzie zamieszany, bo przez te lata stal sie duza czescia mojej tozsamosci.

Sprobuje w nastepnym poscie narysowac jakies plany dzialania na grudzien.

Napisane przez krzyziu1
hej,

cieszę się, że udało mi się zainspirować kogoś to odpalenia swojego bloga, a po tych pierwszych Twoich wpisach cieszę się jeszcze bardziej, bo dobrze się czyta to, co piszesz :f_drink:

Wiele z tego, co napisałeś, dotyczy również i mnie, ale nie znalazłem w sobie tyle odwagi co Ty, aby o tym pisać, więc keep going, przecieraj szlaki, bo jak widać, nie jesteśmy sami w tym bagnie :), na pewno będę tu wpadał.

Pzdr

:f_drink:
Zdecydowanie nie jestesmy sami i to jest mysl, ktora mnie samego wyciagala z najgorszych momentow.


Odpowiedz
Cytat
screamdustry
Dołączył: 11.02.2013

Zaczalem miesiac calkiem niezle.

Udalo mi sie przestawic sen i w miare wstawac/chodzic spac o prawie ustawionych godzinach, a przynajmniej +/- 30min.

Spoiler

Do tego, jak na razie codziennie bez zadnego wyjatku ruszalem swoja dupe niedlugo po wstaniu na swieze powietrze, zeby pobyc chociaz 45-60min bezposrednio na sloncu. Mieszkam w domu z dosc sporym podworzem/ogrodkiem i na razie zebralo sie tam troche roboty, ktora i tak musiala byc kiedys zrobiona, wiec dobrze sie sklada. Nie jestem pewien co bede robil za 1-2 tygodnie kiedy skoncza sie sensowne rzeczy do robienia.

Prawdpodobnie po prostu zaczne biegac zaraz po wstaniu? Jak dotad biegam tylko wieczorami, jakos z przyzwyczajenia jako cooldown po calym dniu i zwykle jako przegroda pomiedzy dniem pokerowym i reszta dnia.

Wymyslilem sobie, ze bede zarowno zaliczal czas na dworze i bieganie poniedzialek-piatek, i na razie tez sie tego trzymam. Wiem, ze uprawianie sportu 5dni z rzedu + dwa dni przerwy z rzedu to nie najbardziej sensowny split, ale biegam max 20min, wiec mysle, ze nie powinienem miec wiekszych problemow z regeneracja. Psychicznie za to daje mi to jakies wieksze poczucie regularnosci, kiedy ukladam sobie schedule w taki sposob. Odpuscilem w tym tygodniu czwartek, bo napadalo w jeden dzien wiecej sniegu niz widzialem przez poprzednie dwa lata i nie za bardzo chcialem testowac przyczepnosci swoich Reebokow :) Ale odrobilem w sobote.

Spoiler

Efekt jest naprawde dobry, 2 tygodnie temu jeszcze poddawalem sie standardowemu jesienno-zimowemu letargowi, ktory chwytal mnie co roku, pod wzgledem energii bylem naprawde na rocznym low. Ciesze sie, ze tak jak podejrzewalem - slonce/swieze powietrze/sport bedzie w miare quick fixem.

Poker:

Kupilem na poczatku miesiaca dostep do RunItOnce Elite. Mam w sumie dwoch dobrych znajomych, ktorzy maja perma-elite za darmo (jeden jest w all time top5, drugi jest moderatorem) ale juz jakis czas temu zaczelo mi byc glupio żebrac o uploadowanie filmow. Cebula calkiem jednak ze mnie nie wyszla, i plan jest po prostu na posciaganie produkcji z calego roku :) Maly tylko problem, ze bylem rowniez oszczedna cebulą przy kupowaniu nowego PC w zeszlym roku i myslalem, ze SSD240 mi wystarczy, a z nowymi planami moze byc problem.

W przeszlosci generalnie filmy z RIO to byla glowna czesc mojej edukacji. Z lat 2017/18 mam 65 setow pelnych notatek z filmow, nad jednym setem pewnie przecietnie spedzalem pewnie gdzies 2,5-3h. W ostatnich dwoch latach sie to dosc zmienilo i mysle, ze glownie przez to, ze wiecej czasu spedzam z solverem. Odkad pracuje tez z soleverem samemu chyba wolalem pracowac z wlasnymi rozdaniami, ktore przez jakis czas analizowalem dosc regularnie. Obecnie od jakiegos czasu nie robilem regularnie ani jednego ani drugiego, wiec kupno suba i zaczerpniecie troche swiezej inspiracji od najwiekszych pokerowych umyslow brzmialo jak dobry pomysl.

W ostatnich miesiacach spedzilem troche czasu na Youtube w poszukiwaniu contentu i znalazlem troche - najlepszymi graczami wypuszczajacymi regularnie filmy (o ktorych przynajmniej wiem) wydaja sie byc bencb, Goose.Core i MMASherdog? Nie kwestionuje, ze to zajebisci gracze, ale ogladajac ich video czasem mam wrazenie, ze content jest celowo splycony, zeby trafic bardziej w Youtube'owa publike i ze po prostu oplaca sie bardziej zainwestowac troche kasy i kupic content za paywallem, ktory jest centralnie wymierzony w zaawansowanych graczy.

Ogolnie, dla nowych graczy obecne czasy sa naprawde zajebiste jezeli chodzi o dostepnosc contentu. Jak ja zaczynalem grac, to na YouTube nie bylo praktycznie nic, o Twitchu jeszcze nikt nie slyszal. Bylo w zasadzie tylko PokerStrategy. Teraz nie tylko mozna zlapac sporo filmow na YT, ale jest tez masa streamow co najmniej solidnych graczy. To jednak tworzy inny problem - masa materialow do wyboru potencjalnie moze zamieszac w tym kogo wybrac, ale dla poczatkujacych nie powinno miec to wiekszego znaczenia - zwykle jak ktos jest ogladany chociaz przez 50 viewersow (i zajmuje sie glownie pokerem) to powinien na logike cos reprezentowac.

Zalozylem sobie tez, ze zagram w tym miesiacu 50h. Zobaczymy jak to bedzie, mam kilka przemyslen zwiazanym ogolnie z wyznaczaniem celow, ale to moze na nastepny raz.


Odpowiedz
Cytat
carlostack
Dołączył: 20.01.2015

Kropa :f_thumbsup:


Odpowiedz
Cytat
screamdustry
Dołączył: 11.02.2013

Ok, male podsumowanie 2020:

Starsy:

Unibet:

Łącznie na probce mialem okolo 20%-25% rakebacku (pierwsze depo na Starsach po dlugim hiatusie), wiec w tym roku winnings post-rakeback to okolo 6500euro z cashowek. Do tego okolo 500e z Double Trouble na Unibecie - shipnalem raz 400e i kilka razy 40e.

W efekcie, bankroll sie przez ten rok sie za bardzo nie powiekszyl, ale przy okazji zbudowalem sobie troche zaplecze PLNow na 2021 dajac w rodzinie srednio-terminowa pozyczke (na 0% lol).

Na plus oczywiscie winrate. Nie sadze, zebym dal rade w longrunie utrzymac postrb +10bb/100 z cashowek, ale milo byloby w przyszlym roku zakrecic sie chociaz kolo 7,5bb. W poprzednich latach na troche wiekszych probkach wychodzilo mi cos kolo 5bb, wiec mysle, ze to realne. Ten rok byl na pewno lepszy niz poprzednie dla online pokera, statystyki site'ow poszly w gore przez COVIDA i bylo to odczuwalne na stolach.

W drugiej polowie tego roku zrobilem naprawde duzy progres z gierka, w bardzo duzym skrocie pozwolilem sobie na urosniecie jaj i przestalem byc po prostu dobrze wytrenowanym nit-regiem. Nawet na tej probce na PokerStarsach mialem jeszcze FTcbet na river kolo 55% i redline pikujace w dol z okolo 100bb/1000h. Nie mam pojecia jak to teraz wyglada na Unibecie, ale podejrzewam, ze przy obecnym stylu gry mozliwe ze redline krecilaby mi sie kolo 0? Wild guess. Nie jestem zainteresowany pograniem na Starsach tylko po to, zeby to zmierzyc, ale zdecydowanie zwiekszylem i frekwencje blefow i bluffcatchow w duzej ilosci spotow.

Na minus oczywiscie liczba rak. Przez pierwsze 3-4 miesiace w roku nie zagralem prawie nic. Mialem naprawde duzy breakdown nerwowy, w zasadzie moj pierwszy w zyciu. Nie mialem pojecia jeszcze wtedy jak sobie z tym poradzic i z perspektywy czasu naprawde z przerazeniem przypominam sobie, jak to bylo, kiedy sukcesem tygodnia bylo zrobienie jakiejkolwiek skupionej aktywnosci przez dluzej niz 30minut, jak ogladniecie pelnego filmu na Netflixie. Sick. Druga polowa roku byla o wiele lepsza, ale za kazdym razem, kiedy stawialem sobie jakiekolwiek cele pokerowe (nawet, ktore wygladaly w miare realistycznie), to zjadalem sie wlasna presja, ktora zaczalem na sobie nakladac.

Jestem optymistyczny, ze nastepny rok bedzie lepszy, bo od jakiegos czasu czuje, ze jestem na dobrej trajektorii. Nie stawiam zadnych celow. Chce zagrac duzo wiecej rak, chce utrzymac wiekszosc winrate'u, chce powoli wejsc na NL100, chce odlozyc w tym roku kase na samochod. Ale przede wszystkim chce mozliwie z kazdym kolejnym miesiacem czuc sie o te 5-10% bardziej jak twardo stąpajacy na ziemi, zyjacy w chwili obecnej czlowiek.

Pozdro, zycze Wam i sobie dobrego nowego roku. :f_drink:


Odpowiedz
Cytat
screamdustry
Dołączył: 11.02.2013

Jakbym mial znalezc w pokerze jeden koncept, ktory moim zdaniem jest najwazniejszy i zrozumienie go daloby mozliwie najwiecej EV w jak najkrotszym czasie? Nie wiem, jest tego mnostwo.

Znam za to jedno pojecie, o ktorym prawie nikt nie wspomina w kontekscie pokera, a ktorego zrozumienie w pelni pewnie przemieniloby wiekszosc breakeven/przegrywajacych regularsow, przynajmniej tych, ktorzy wkladaja troche wysilku w pokera, w wygrywajacych graczy.

The Negativity Bias - also known as the negativity effect, is the notion that, even when of equal intensity, things of a more negative nature (e.g. unpleasant thoughts, emotions, or social interactions; harmful/traumatic events) have a greater effect on one's psychological state and processes than neutral or positive things. In other words, something very positive will generally have less of an impact on a person's behavior and cognition than something equally emotional but negative.

Dlaczego moim zdaniem ogarniecie tego jest #1 leakiem? Ludzkiemu umyslowi jest bardzo trudno ogarnac pojecie wariancji. Swiat po prostu najczesciej albo nie funkcjonuje w tym modelu, albo zdajemy sie tego nie zauwazac. Sam fakt, ze siadamy na stole na 500-rozdaniowom sesje, gdzie mamy wyrazny i duzy edge nad przeciwnikami (dajmy na to 5bb/100), i ze pomimo tego mamy szanse na wyjscie z tej sesji tylko okolo 55% czasu? Jak czesto kazdy z nas jest ok z tym, ze bedzie gral swietnego pokera, a jego szanse na wygranie sesji beda tylko minimalnie wyzsze niz na przegranie?

Jeszcze trudniejsze jest ogarniecie potoddsow. Tak, na poziomie logicznym kazdy regulars wie, ze kiedy bluffcatchuje tego rivera w 3betowanej puli za 3/4 stacka, to wystarczy mu zeby byl dobry w 30% czasu. Jezeli mamy bluffcatchera, ktory bedzie wygrywal 31% (przynajmniej w rakefree enviroment), to mamy calla. Akceptujemy, ze wrzucamy 60bb do puli 80bb, liczac sie z tym, ze przegramy to rozdanie czesciej niz 2/3 czasu, tylko dlatego, ze call zrobi minimalnie lepsze EV niz fold.

Tylko na pewno? Tutaj wchodzi umysl i jego negativity bias. Ewoluowalismy w taki sposob, zeby odczuwac negatywne emocje silniej niz pozytywne. A zeby grac poprawnie pokera, pod modelem potoddsow, musimy regularnie podejmowac inwestycje (takie jak klikniecie przycisku call podczas bluffcatchu, albo klikniecie przyciska bet podczas blefu), ktore beda regularnie przegrywaly przez wiekszosc czasu. Zarabiamy na nich tylko ze wzgledu na potoddsy i fakt, ze na srodku stolu jest pula, ktora nie nalezy jeszcze do zadnego gracza.

Jedno w pokerze naklada sie na drugie - nie dosc, ze przegrane bola nas bardziej niz wygrane, to jeszcze dodatkowo jestesmy zmuszeni regularnie inwestowac w sytuacjach, gdzie skazujemy sie na czeste przegrane. Na poczucie emocjonalnego bolu, ktory bedzie o wiele silniejszy niz poczucie radosci, kiedy uda nam sie wygrac.

Efekt? Mamy wysyp graczy, ktorzy logicznie rozumieja koncepty wariancji czy potoddsow, ale ich frekwencje na stolach temu zupelnie przecza. Regularsi nie lubia inwestowac.

Prawie nikt nie bluffcatchuje wystarczajaco duzo, szczegolnie na fishow.
Prawie nikt nie blefuje wystarczajaco duzo, szczegolnie na river.
Ze swieca na small stakes szukac kogos, kto poprawnie broni na cbet flopa.
Raise flop%? Pomimo tego, ze prawie kazdy juz wie o cbetowaniu 1/3 (ten koncept akurat latwo przyswoic, hah), to nikt nie raisuje wystarczajaco czesto flopow, pomimo ze to wymagane, aby na ten sizing dobrze bronic.

Pokazcie mi wykres przecietnego rega na small stakes i w 8 na 10 z nich redline bedzie pikowala w dol.

Kazdy regulars chce sie czuc bezpiecznie na stole. Kazdy chce podejmowac decyzje, ktore beda graly w pelni z ich pokerowym 'sumieniem'. Kazdy chce czuc, ze ma kontrole i nikt nie zauwaza, ze brak akceptacji, ze w shortrunie tej kontroli absolutnie nie mamy, tylko sprawia, ze kontrola jeszcze bardziej wymyka nam sie z rąk. Cholernie trudno jest pogodzic sie z tym, ze nie mozemy wygrac kazdego pota, chociaz tak bardzo chcemy.

Sam do pewnego czasu bylem w tej grupie graczy i otwarcie oczu na to zajelo mi lata. Co z tego, ze przesiedzialem przed solverem setki godzin, skoro za kazdym razem kiedy mialem close decyzje, ktora jest mixed, to moj przestraszony umysl ciagle wybieral pasywniejsza opcje. Kiedy mialem decyzje, ktorej nie bylem w pelni pewien, a jednak cos w srodku podpowiadalo mi call i sluchajac tego przegralem stacka - nie bylem w stanie sobie tego wybaczyc. Jak moglem jeszcze kiedykolwiek zaufac swojej intuicji, skoro wprowadza mnie w takie kabały? Totalnie slepy na to, ze raz - poker jest tak skomplikowana gra, ze podczas gry przez wiekszosc czasu nie mamy nawet szans na to, zeby trafnie ocenic poprawnosc zagrania. Dwa, ze przez ciagla presje narzucana na samego siebie i wyrzuty, i ciagla chec kontroli, zarowno wariancji jak i jakosci wlasnej gry, tylko sobie szkodzilem.

Od ostatniego postu moje wyniki totalnie wybuchly. Po kolei - luty, marzec i kwiecien byly rekordowe pod wzgledem miesiecznych zarobkow na 2,6k, 2,2k i 4,8k, czyli sumarycznie juz wiecej niz w 2020. W kwietniu wszedlem na NL100 i w pierwszych 15k rozdaniach skosilem 40BI, co totalnie rozwalilo mi glowe. W ostatnich 200k rozdaniach na NL50 udalo mi sie zrobic 9,7bb/100 z czystej gry, bez rb.

Zbieram sie wlasnie na 5-dniowa majowke, pierwszy wlasciwie jakikolwiek wyjazd od ponad roku, oczywiscie przez covida. Nie moge sie doczekac. W 2021 generalnie mnostwo sie u mnie pozmienialo, i nie tylko ze wzgledu na wyniki. Mysle, a raczej mam nadzieje, ze wyniki ktore akurat przyszly to efekt wdrozenia kilku dobrych nawykow. A raczej ich zamieni. Jednym z tych nawykow jest mniej grania i spedzania czasu w sieci. Zbanowalem sobie gry i mase portali, ale nie PokerStrategy, i szczerze mowiac, to gdyby nie to, ze z braku innych opcji zaczalem zagladac tutaj ostatnio regularnie, to pewnie nie byloby tego posta, lol. Nastepny calkiem mozliwe ze wczesniej niz za kolejne 4 miesiace :D


Odpowiedz
Cytat
elusivepl
Dołączył: 26.07.2015

Świetny wpis , życzę udanej majówki:f_drink:


Odpowiedz
Cytat
RobertByku2
Dołączył: 28.07.2014

Gratuluję wyników i trzymaj tak dalej!


Odpowiedz
Cytat
Miloszpoker2
Dołączył: 22.03.2009

Świetny post naprawdę.

Jak sprawdzasz ile grasz łap i ile rake płacisz na unibecie? Sam gram tam nl50 (w rake race w tym miechu juz Cię raczej nie dogonie) i nie mogę nigdzie znaleźć ilości rąk


Odpowiedz
Cytat