
Witam, od prawie 2 tygodni gram sobie na stawkach $0.10/$0.20 SH i dość często zdarza mi się spotykać dość dziwny typ graczy których nie wiem jak sklasyfikować. Mają po około 100 rozegranych rękach np. takie statystyki: VPIP: 75 / PFR: 43 / AF: 1.7 / 3bet (przed flopem): 36 / Cbet: 91 / WTS: 37 / W$SD: 69 / bb/100 : +147, niektórzy różnią się tym że mają np. bb/100: - 55. Co to właściwie jest za typ graczy i jaką strategią najlepiej przeciwko takim graczom grać?
Cześć Wszystkim
Ze względu na starą znajomość zajrzycie do poniższego linka:
https://forums.pokerstrategy.com/pl/forum/thread.php?threadid=450103&goto=firstnew
Z góry dzięki.
Ten czas szybko leci. Jeszcze nie tak dawno człowiek był nastolatkiem i królował fixed limit. Teraz człowiek jest przed trzydziestka i odmiana praktycznie umarła. Żyją jeszcze starzy fixiarze?
Żyją, na zlocie w Sierpniu miałem okazję poznać Panadola.
Nadal gra fixa.
Pozdrawiam w razie gdyby tu zajrzał ![]()
Miło było poznać.
Ktoś gra w FL jeszcze ? Przy stołach widuje Panadola, Kopolanda i Belika. Poza naszą 4rką już raczej nikogo nie ma. Jeszcze Debilne_Ucho na 30/60+ tylko.
Zostaliście pewnie ostatnimi. Ale za to jak wrócą amerykańce to utoniecie w zielonych.
5 wspaniałych fixa. Szacun dla Was za wytrwałość.
Choć pewnie gierki są lepsze jak tylu regów się wykruszyło? Czy się mylę?
Panadol na zlocie powiedział że jak amerykanie wrócą, ale będą mieli zamknięty rynek, to on wyjeżdża do USA.
Ja jeszcze gram w FL, tylko co by tu zrobić żeby nakłonić ludzi do gier full ring, bo jednak tam gra mi lepiej wychodzi niż na SH, wybór stolików dość mały powyżej stawek $0.02/$0.04.
Gierek ogólnie to jest mało. Nawet bardzo mało, szczególnie w godzinach porannych i południowych. Natomiast relacja fish/reg poprawiła się i to czuć zdecydowanie. Na stawkach 3/6 i 5/T jest dużo mniejsza walka o miejsce przy stole niż jak to było w czasach gdy mnóstwo osób robiło SNE. Jednak ogólnie tych gierek jest dużo mniej, rakeback połowe mniejszy, przez co dużo ciężej zarabiać overall. Teraz to często siedzę i klikam 2-3 stoliki i staram się skupiać nad decyzjami, co po tylu latach grindu jest czasami bardzo ciężkie (teraz to już takie granie tylko po to żeby zarabiać, bez żadnych celów i marzeń). High stakes i mid high praktycznie nie istnieje. Do tego przez brak RB swingi są dużo bardziej dotkliwe i jak ktoś nie zrobił rolla 50-100k$ to takie shotowanie 30/60 może być bardzo dotkliwe jak się zjedzie kilkanaście/dziesiąt tysięcy, bo później cholernie ciężko to odrobić i zajmuje to b.dużo czasu. Dla porównania podam wam przykład: 2015 miałem najlepszy w karierze jeśli chodzi o wygrane i shotowałem 50/100$, a 2016 miałem jeden z gorszych zarobkowo w ostatnich latach, mimo że, z gry byłem na +. Miałem mniej z RB z 25$k . Jak się będzie dalej w PL dało grać to ja się chyba zacznę uczyć NL bo w tym jest najwięcej gier i na każdym roomie można swobodnie grać te nl50-100 a tam się spokojnie da zarabiać. Overall jest chujowo na tym pokerze. Nawet nie ma już black member party
. Mimo to ja dalej będę kombinował bo nie wyobrażam sobie iść teraz do roboty z taką dziurą w CV, a zakładać jakąś działalność też mi się super nie pali w polskich warunkach. No i nawet jakby mi się udało utrzymać i wyciągać powiedzmy 6-8k zł miesięcznie, to na pokerze spokojnie zrobię więcej.