OnlyNutzz to kobieta akurat.
Typowe, gada za dużo
Złota myśl - Biblia to zwykła książka.
W sumie to zbiór ksiąg, które powstawały przez długi okres czasu. Edytowane, zmieniane, przeredagowane 100 razy, co mocno uszczypla przesłanie, którego trzeba się doszukiwać.
Faktem jest, że pismo powstało, żeby móc spisać te księgi. Cały tzw. Pięcioksiąg - Tora, została zapisana w języku hebrajskim. Ktoś wymyślił, jak zapisać rzeczy istotne, tak aby nie były zapomniane. Ułożył alfabet. Dodatkowo zrobił to tak, by litery posiadały jednocześnie wartość numeryczną. Stworzył tym samym kod, który mogą odczytać tylko ludzie znający język hebrajski. Oczywiste jest więc, że jak czytasz tłumaczenie w innym języku, to widzisz tylko część tego, co ujawnia tekst w pierwotnym zapisie.
Autorstwo przypisuje się Mojżeszowi. Facet wyprowadził swój lud z niewoli. Pozwolono mu, bo posiadał mądrość większą od kapłanów egipskich. Ukrył swoją wiedzę w tych księgach. Egipt tamtych czasów to nie było to samo, co dziś. Oni pamiętali swoją historię. Wiedza Mojżesza była dla nich niebezpieczna, musieli zrobić wszystko, co możliwe, aby ją przejąć.
Z Egiptu razem z Mojżeszem wyszło jakieś 2 miliony ludzi. Wśród nich mnóstwo podstawionych osób mających za zadanie wykraść nauki dla jednych stanowiące zagrożenie, a dla drugich fundament wiedzy o człowieku, aż po dziś dzień.
Historia ukazana w Biblii mówi, że Faraon i całe wojo poległo dzięki cudownym wydarzeniom, ale sami już zainteresowani, którzy studiują te same nauki, co dawniej, czyli kabaliści - mistycy żydowscy - uważają, że niewszyscy "źli" zginęli i część poszła zmieszana z żydowską populacją w kierunku tzw. "Ziemi Obiecanej", mają nawet dla nich szczególną nazwę - "Erev Rav".
Fałszywi żydzi po tysiącach lat mieli się już całkiem nieźle. Wszyscy dotarli na tereny, które goreją do dziś. Nauczyli się wiele z Tory. Byli już nawet silnym odłamem, diasporą, która zaczynała mieć wpływ na całokształt judaizmu. Zwano ich "pharisaei" - faryzeuszami, czyli "odłączonymi".
Pojawiły się dwie postaci, które mówiły i robiły za dużo. Jan Chrzciciel i Jezus. Obaj godzili w system polityczno-religijny, który ogłupiał ludzi. O Jezusie można poczytać u kronikarzy tamtych czasów, u wszystkich. Wzmiankowo, co prawda, ale można go uznać za postać historyczną. To normalne, że historykom nie wolno pisać o pewnych rzeczach, historycy to nie duchowni.
Jednego zabiła polityka, drugiego wydali na śmierć faryzeusze, którzy po tych wydarzeniach zyskali na ważności i stali się dominującym ugrupowaniem religijnym. Dopisali do Talmudu bajki, które do dziś wyznają miliony Erev Rav, a po wykonanej pracy oraz zburzeniu świątyni w Jerozolimie w większości wrócili do domu, czyli na tereny Egiptu i Babilonii. To też fakt historyczny.
Pojawił się jednak nowy problem - uczniowie i "dobra nowina". Kolejni, którzy zwrócili uwagę na to, kim są ludzie. Dlaczego to stanowi takie zagrożenie, hę? Kto tak bardzo stara się wypaczyć historię?
Bo to przecież nie koniec. Nowy początek. Nowa era. Chrześcijanie opanowują Rzym.
Polityka i duchowość to nie jest dobre połączenie, więc powstaje nowotwór zwany religią rzymsko-katolicką. Dla Konstantyna Wielkiego w IV wieku to był przyrząd, dzięki któremu można rozwinąć swoje wpływy. Wtedy to właśnie powstawała tzw. Biblia, jej kształt, księgi, które miały się w niej znaleźć i te, które nie.
Generalnie rzecz ujmując, Biblia to dość konkretna wiedza historyczna. Odnajdywane są miasta, dawno zakopane przez piach, a wymienione w tych księgach. Myślę, że ludzie nie mogliby tak łatwo zapomnieć o swoich korzeniach. Te księgi były spisywane, abyśmy pamiętali coś ważnego.
Pismem nie zajmowali się kiedyś zwykli ludzie. Pismo ma glębokie korzenie w duchowości właśnie, dlatego twierdzenie, że to zwykła książka, jest bardzo nie na miejscu. Świadczy tylko o małej wiedzy. Pomijam już fakt, że przez tą "zwykłą książkę" zginęły miliony..
Wydarzenia, które działy się tysiące lat temu rysują dzisiejszą rzeczywistość, a ludzie tego nie dostrzegają. Ludziom się wydaje, że nie mają historii. Nie widzą fabuły, która toczy się mileniami. Uczestniczą w czymś, co zostało zainicjowane bardzo dawno temu, ale się tego wypierają. Udają, że to ich nie dotyczy, choć wszystko dalej trwa.
USA uwielbia strożytną egipską symbolikę i kolaboruje z żydami zwanymi przez wtajemniczonych Erev Rav. Widać to na każdym kroku. Jedni drugim pomagają, a ludzię wciąż dopytują, jak to możliwe, że żydzi mają takie wpływy na świecie? A historia trwa i rozwija się bardzo dziwnie. Ale co tam 
Niewszystko to ściema. Biblia obfituje w ściemę, ale mówi też wiele prawd. Zależy od człowieka, można ją różnie interpretować. Im więcej siedzisz w temacie, tym więcej rozumiesz.
Religie po latach to przyrząd kontroli. Nauka też stała się religią, dla niektorych, z tą różnicą, że nie opiera się na wierze, tylko, jeśli czegoś nie umie wytłumaczyć, to mówi, że nie wie lub "teoretyzuje"
A prawda leży pośrodku. Nauka i duchowość będą się musiały pogodzić. Nie mówię "nauka i religia", bo to niemożliwe. Nauka i odarta z dogmatów duchowość.
Wszystko ku temu zmierza, także cierpliwości.