Hej Bestyjka,
Gram od dość dawna. Głównie HU SnG (mój blog: Heads Up ). Jestm dobrym graczem. Po >2k HU SnG osiągam roi w okolicach 13-14%. Na moim blogu więcej szczegółów. Obecnie gram na 21$. Ale byłem już na wyższych stawkach. Jednak to nie jest moja strefa komfortu. Mam zamiar tam wrócić wraz z końcem tego roku. Obecnie uważam, że tilt to aspekt nad którym muszę najwięcej pracować. I chcę to zrobić zanim wejdę wyżej.
Bardzo fajnie, że zdajesz sobie z tego sprawę i chcesz to poprawić. To jest tak naprawdę pierwszy punkt do zmiany. Twój post jest bardzo obszerny i szczery. Chętnie napiszę kilka rzeczy ode mnie. Jeśli chcesz to skorzystasz.
Myślę, żę u mnie na tilt składają się następujące czynniki:
Składają się na niego zestaw przekonań i sposób myślenia o grze, który prezentujesz poniżej. Fajnie żebyś wiedział, że to nie są czynniki, ale przekonania czyli sposób, w jaki myślisz o grze.
- Jako, że uważam siebie za dobrego gracza bardzo mnie dotyka, kiedy gram z gościem, który ma -20% roi i przegrywam po 30-40 minutach męczenia się z nim.
Dlaczego? To moje pierwsze pytanie.
Nie chcę zgadywać, natomiast z doświadczenia wiem, że za tego typu myśleniem zwykle kryje się przekonanie w stylu:
„Muszę wygrywać ze słabszymi graczami”
„Muszę udowodnić słabszym graczom, że jestem od nich lepszy”
„Gram po to, żeby wygrywać pieniądze”
„Przegrywanie z graczami z niskim ROI jest złe/fishowskie”
Tutaj musiałbyś samemu pogrzebać głębiej, szukając głębszego przekonania, które definiuje Twój sposób myślenia w tej konkretnej sytuacji i oczywiście pozbycie się takiego przekonania.
- Kiedy mam serię 3-4 dni pod rząd, w których kończę na minusie, zaczynam się zastanawiać czy faktycznie jestem dobrym graczem. Siadam do gry z nastawieniem, że i tak przegram i działa tutaj chyba zasada samospełniającej się przepowiedni.
Ok. Tu do przepracowania jest trochę więcej rzeczy:
1) Twój sposób w jaki reprezentujesz czas w swojej głowie. Prawdopodobnie zbyt duża część Twojej samooceny jest związana z relatywnie krótkim jak na pokera okresem czasu – 3-4 dni. Nie znam się na odmianie, którą grasz, ale jeśli jest swingowa to oceniaj przede wszystkim to czy grasz dobrze, wyniki same przyjdą. Pieniądze są efektem pracy z pasją i naturalną konsekwencją tego, że jesteś w czymś dobry. Na pewno popracowałbym też nad reprezentowaniem czasu w nieco inny sposób.
2)Jednocześnie pokazujesz tu pewną niespójność bo na początku napisałeś, że jesteś dobrym graczem. Stwórz w twojej głowie takie przekonanie jakie będzie najbardziej optymalne dla Twojej gry i zrób tak, żeby kilkudniowe swingi nie miały prawa zabrać Ci sposobu w jaki myślisz o swojej grze.
Miałbym tutaj do zaproponowania dla Ciebie pewnie ćwiczenie. Pomyśl o obrazie samego siebie jako gracza pokerowego i zwróć uwagę na to gdzie się znajduje, jaka jest jego wielkość, jasność, kontrast itd. Zapisz to sobie na kartce i zacznij zwracać uwagę na to czy Twój obraz siebie jako pokerzysty zmienia się w zależności od wyników i kiedy osiągasz najlepsze. Jeśli osiągasz najlepsze wyniki w momencie kiedy np. masz przed oczami duży obraz siebie np. wielkości 3 metrów oddalony o metr od Ciebie, to proponuje mentalnie przybić go w tym miejscu gwoździami, żeby żadne swingi nie powodowały zmiany tego obrazu. Pewnie jeszcze o tym kiedyś więcej napiszę, ale na pewno jest to rzecz warta dalszego eksplorowania.
3) Nastawienie, „I tak przegram” działa w nieco inny sposób. Mając takie przekonanie kreujesz w swoim ciele negatywne stany emocjonalne, które źle wpływają na Twoją grę i wyniki robią się gorsze niż normalnie a Ty po fakcie stwierdziłeś, że zadziałała samospełanijąca się przepowiednia i trochę prawdy w tym jest, ale sam mechanizm jest inny.
Proponuję, żebyś założył sobie tzw. „Dziennik emocji” w którym zapisuj codziennie przed sesją i po sesji Twój stan emocjonalny i myśli przed grą. Pewnie już po 2 tygodniach zauważysz pewną korlację między tym jak się czujesz przed grą a jakością swoich decyzji. Jeśli w czasie gry zdarzy się coś ważnego to też to zapisz i odnotuj w dzienniku emocji. Dzięki temu będziesz również wiedział jakie emocje mają najlepszy a jakie najgorszy wpływ na Twoją grę. Zmiana tego to już oczywiście nie jest temat na ten post.
- Nie lubie też, kiedy przysiada się do mnie koleś z roi > +10%... Czy oni nie mogą mnie sprawdzić na sharkscope?! 2-3 takich kolesi dziennie i tilt gwarantowany. Z reguły męczę sie z nimi 30 minut i kończy się coin flipem. Zawsze regowi proponuję podział puli, ale nie każdy się zgadza, albo nie wiedzą jak to zrobić.
Hmmm a nie możesz z nimi po prostu nie grać? Bo pewnie nie robisz wtedy jakiś oszałamiających profitów. Na stawkach na których grasz pewnie i tak wszyscy popełniają sporo błędów więc na pewno musisz popracować an tym, żeby ogrywać tych regsów, aczkolwiek z tego co wiem w HU selekcja ma ogromne znaczenie.
Tyle od strony pokerowej, od strony mindseta, przekonanie, że „2-3 kolesi z ROI>10% i Tilt gwarantowany” jest bardzo niekorzystne i jest na pewno do zmiany.
Dodatkowo jeśli już z nim grasz to masz do wyboru:
A) wkurzać się na niego koncentrując swoją uwagę na złych emocjach i odciągając się od pokera
B) Zacząć szukać jego leaków i myśląc o tym jak możesz grać z nim najbrdziej profitowo
Twój wybór
- Znacznie mniej denerwuję się, kiedy przegram pojedynek, po tym jak wejdziemy all in i ja jestem zdecydowanym faworytem. Za to kiedy mam np: seta asów i facet sprawdza wszystko aż do river i trafi backdoor street draw dostaje białej gorączki. Różnica jest taka, że w HMie widzę EV... Kiedy EV jest na plusie znacznie lepiej przyjmuję porażkę.
1) Nie chodzi o to byś denerwował się mniej ale wcale. Mam bardzo wysokie standardy jeśli chodzi o podejście pod kątem emocji i opcja w stylu „denerwuje się, ale mniej” to za mało.
2) Różnica nie jest w Hmie, różnica jest w Twojej głowie i w sposobie jaki reprezentujesz określone wydarzenia. Pieniądze w pokerze pochodzą od graczy popełniających błędy, jeśli nie popełnialiby błędów nie zarobiłbyś ani grosza. Moment, w którym przeciwnik popełnia błąd jest momentem, w którym zarabiasz pieniądze. Pamiętaj, że to Ty masz odpowiedzialność a nie HM. Jeśli gdziekolwiek znajdziesz kontekst, w którym winny jest gracz, Hm, soft, albo cokolwiek innego to oddajesz innym odpowiedzialność. To Ty jesteś liderem i od Ciebie zależa Twoje wyniki, Ty musisz prowadzić ten autobus.
3) Co ciekawe wkurzają Cię tylko sytuacje kiedy przeciwnik ma małó outów, to jest również do przepracowania podejrzewam, że stoi za tym przekonanie w stylu „Wkurza mnie kiedy przegrywam z donkami/fishami” bądź „Muszę wygrywać z fishami” bądź „kiedy mam 90% to zawsze muszę wygrywać”. Przekonanie już na poziomie logicznym nie ma sensu bo jeśli masz 90% to zawsze będzie te 10% kiedy przeciwnik dobierze do swego układu. Na poziomie emocjonalnym poradzenie sobie z tym jest znacznie trudniejsze, ale oczywiście do zrobienia.
- Jest jeszcze jedna sytuacja w której zdarza się przeciwnikowi mnie bardzo zdenerwować: Kiedy jego statystyki mówią, że jest to słaby gracz, gra każdą rękę praktycznie tak samo i na każdy ruch wykorzystuje prawie cały limit czasu. Np ostatnio grałem z calling station: 15s... call.. 15s... check... 15s... check...
Tutaj z kolei pojawia się fundamentalny brak ackeptacji reguł gry. Jeżeli grasz w pokera w necie to może zdarzyć sie kilka rzeczy takie jak: disconnection, gracze bluzgający Cię na chacie, albo goście zużywający cały czas na ruch. Wkurzanie się na coś takiego jest po pierwsze efektem tego, że podświadomie nie zaakceptowałeś w pełni reguły gry związanych z pokerem internetowym. Niestety do jakiegokolwiek stopnia nie zaakceptowałeś ryzyka w takim samym stopniu będziesz go później unikał i wkurzał się na przeciwników, więc akceptacja to podstawa.
Po drugie masz do przepracowania przekonanie w stylu „Wkurza mnie długie zastanawianie się nad każdym zagraniem.” Albo coś w stylu „Przeciwnik musi grać szybko.” Wracamy tutaj również ponownie do sposobu w jaki reprezentujesz w swojej głowie czas, ale to akurat lepiej pracować z tym w formie live bądź audio a nie przez forum.
Kolejną kwestią jest to, że gram więcej, kiedy przegrywam. Jeśli wygram 5 turniejów pod rząd to tego dnia boję się rozgrywać kolejnych.
Nie pozbyłeś się jeszcze pełni strachu przed utratą pieniędzy, który jest jednym z 4 głównych lęków pokerzystów. Nigdy nie nauczysz się tyle, żeby wogóle nie tracić pieniędzy i nie mieć minusowych sesji, to po prostu natura pokera. Zobacz, że nawet jeśli Phil Ivey weźmie udział w turnieju na 100 osób to w pojedynczym turnieju absolutnie nie ma gwarnacji ani wygranej ani nawet miejsca w pierwszej trójce. Tak więc zawsze będą ujemne sesje i im szybciej to zaakcpetujesz tym lepiej. Za tym również stoją określone przekonania.
Strach przed utratą pieniędzy jest o tyle niebezpieczny, że sprawia, że ogranicza Twoją percepcję do myślenia o tym byś nie tracił kasy. Kończy się to w taki sposób, że dany gracz popełnia błąd i traci pieniądze.
Oczywiście masz też do przepracowania przekonanie związane z tym, że chcesz zawsze wyjść do przodu. Szanując Twoją prywatność i odpowiedzialność za swoje cele, sugeruję jednocześnie zmianę celów na związane bardziej z jakością gry niż kasą, ponieważ jesteś w stanie kontrolować i być odpowiedzialny za to, że grasz swoją A-game, ale nie możesz być pewien wyniku finansowego.
Natomiast po 5 porażkach najchętniej bym nie wyłączał softu. Tutaj staram się jakoś ograniczać ilość rozgrywek w downswingu - minimum 30 min przerwy po porażce, ale nie zawsze się udaje. Oczywiście gram gorzej jeśli przegram kilka razy pod rząd... Session review nie pozostawia żadnych wątpliwości.
Nie jestem wielkim zwolennikiem stop lossów. Jeśli ktoś nie potrafi sobie poradzić inaczej z Tiltem to ok, niech robi stop/lossy. Natomiast to jest to zamiatanie gówna pod dywan w nadziei, że nie będzie śmierdziało i pewnie sam świetnie zdajesz sobie sprawę z tego, że absolutnie nie jest to rozwiązanie długoterminowe. Masz do przepracowania kolejne kilka przekonań w stylu:
„Jeśli przegram kilka BI pod rząd to zaczynam grać gorzej”
Bądź coś w rodzaju „Nie mogę przegrać pod rząd kilku BI”
Mogę jeszcze dodać, że gram równolegle rush pokera i w rushu tilt jest znacznie rzadziej, znacznie mniej intensywny i znacznie krócej trwa. No ale to są niższe stawki (NL5), więc przegrana nie odbija się za bardzo na moim bankrollu.
Po raz kolejny wchodzimy na temat bankrolla. Sytuacja, która bardziej odbija się na Twoim bankrollu ma dla Ciebie emocjonalnie większe znaczenie i to zarówno pod względem długości trwania jak i intensywności.
Moje pytanie: „Dlaczego?” i jaki sposób myślenia się za tym kryje.
Myślę, że zbyt duże znaczenie przykładasz do bankrolla. Zbuduj swoje cele w oparciu o umiejętności jakie chcesz zdobyć i spróbuj np. przez miesiąc wogóle nie patrzeć na wyniki finansowe sesji a koncetrować się tylko na jakości gry.
Aha.. Można też powiedzieć, że pokerem zajmuję się pół-profesjonalnie, ponieważ staram się utrzymywać tylko z kasy z pokera. Rachunki płacę z normalnej wypłaty, ale żarcie, imprezki i różne inne przyjemności funduję sobie z pokera. Kiedy wogóle nie wypłacałem kasy i zajmowałem się budową bankrolla grałem więcej i tilt był mniejszy.
Na pewno bardzo dobrze, że jesteś szczery sam z sobą i chcesz się stawać coraz lepszy, bo wiele osób tego po prostu nie robi albo szuka cudownych rozwiązań.
Popracuj z przekonaniami metodą, którą opisałem w jednym z poprzednich postów bodajże „Przyczyny Tiltu”. Popracuj tez nad tym zeby brac wiecje odpowiedzialnosci za swoja gre. Pamietaj to Ty jestes odpowiedzialny a nie soft czy inny gracz.
To oczywiście tylko pierwsza część. Część dalsza pracy czyli faktyczne rozwalanie niekorzystnych sposobów myślenia, jeśli nastąpi to od listopada bo ze względu na bardzo napięty grafik szkoleń i wielu innych zajęć, do końca października nie będę już się udzielał w tym dziale.
Pozdrawiam i powodzenia
Leszek