Przejdź do forum
Nerwówka na HU SnG
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

[Zamknięte] Nerwówka na HU SnG

15 Posty
9 Użytkownicy
0 Reakcje
3,800 Wyświetlenia
Bestyjka
Dołączył: 02.06.2009

Gram od dość dawna. Głównie HU SnG (mój blog: Heads Up ).

Jestm dobrym graczem. Po >2k HU SnG osiągam roi w okolicach 13-14%. Na moim blogu więcej szczegółów. Obecnie gram na 21$. Ale byłem już na wyższych stawkach. Jednak to nie jest moja strefa komfortu. Mam zamiar tam wrócić wraz z końcem tego roku.

Obecnie uważam, że tilt to aspekt nad którym muszę najwięcej pracować. I chcę to zrobić zanim wejdę wyżej.

Myślę, żę u mnie na tilt składają się następujące czynniki:

- Jako, że uważam siebie za dobrego gracza bardzo mnie dotyka, kiedy gram z gościem, który ma -20% roi i przegrywam po 30-40 minutach męczenia się z nim.

- Kiedy mam serię 3-4 dni pod rząd, w których kończę na minusie, zaczynam się zastanawiać czy faktycznie jestem dobrym graczem. Siadam do gry z nastawieniem, że i tak przegram i działa tutaj chyba zasada samospełniającej się przepowiedni.

- Nie lubie też, kiedy przysiada się do mnie koleś z roi > +10%... Czy oni nie mogą mnie sprawdzić na sharkscope?! 2-3 takich kolesi dziennie i tilt gwarantowany. Z reguły męczę sie z nimi 30 minut i kończy się coin flipem. Zawsze regowi proponuję podział puli, ale nie każdy się zgadza, albo nie wiedzą jak to zrobić.

- Znacznie mniej denerwuję się, kiedy przegram pojedynek, po tym jak wejdziemy all in i ja jestem zdecydowanym faworytem. Za to kiedy mam np: seta asów i facet sprawdza wszystko aż do river i trafi backdoor street draw dostaje białej gorączki. Różnica jest taka, że w HMie widzę EV... Kiedy EV jest na plusie znacznie lepiej przyjmuję porażkę.

- Jest jeszcze jedna sytuacja w której zdarza się przeciwnikowi mnie bardzo zdenerwować: Kiedy jego statystyki mówią, że jest to słaby gracz, gra każdą rękę praktycznie tak samo i na każdy ruch wykorzystuje prawie cały limit czasu. Np ostatnio grałem z calling station: 15s... call.. 15s... check... 15s... check...

Kolejną kwestią jest to, że gram więcej, kiedy przegrywam. Jeśli wygram 5 turniejów pod rząd to tego dnia boję się rozgrywać kolejnych. Natomiast po 5 porażkach najchętniej bym nie wyłączał softu. Tutaj staram się jakoś ograniczać ilość rozgrywek w downswingu - minimum 30 min przerwy po porażce, ale nie zawsze się udaje. Oczywiście gram gorzej jeśli przegram kilka razy pod rząd... Session review nie pozostawia żadnych wątpliwości.

Mogę jeszcze dodać, że gram równolegle rush pokera i w rushu tilt jest znacznie rzadziej, znacznie mniej intensywny i znacznie krócej trwa. No ale to są niższe stawki (NL5), więc przegrana nie odbija się za bardzo na moim bankrollu.

Aha.. Można też powiedzieć, że pokerem zajmuję się pół-profesjonalnie, ponieważ staram się utrzymywać tylko z kasy z pokera. Rachunki płacę z normalnej wypłaty, ale żarcie, imprezki i różne inne przyjemności funduję sobie z pokera. Kiedy wogóle nie wypłacałem kasy i zajmowałem się budową bankrolla grałem więcej i tilt był mniejszy.


14 odpowiedzi

Witaj Bestyjka,

masz wprawdzie ładne ROI, ale samo to nie świadczy o tym, że jesteś dobrym graczem. Takie przeświadczenie powoduje lekceważenie przeciwników. Jak sam piszesz, nie potrafisz się dopasować do oponentów i oczekujesz, żeby lepsi się nie mierzyli z Tobą. O jakości gracza świadczą również zdolności adaptacyjne. Postaraj się zrewidować opinię o samym sobie.

Mogę jeszcze dodać, że gram równolegle rush pokera i w rushu tilt jest znacznie rzadziej, znacznie mniej intensywny i znacznie krócej trwa. No ale to są niższe stawki (NL5), więc przegrana nie odbija się za bardzo na moim bankrollu.

W połączeniu z innymi punktami wymienionymi przez Ciebie, może to świadczyć, że nie grasz z dopasowanym do swoich potrzeb bankrollem. Grając na niższych stawkach nie obawiasz się jego utraty, natomiast wchodząc do SnG pojawia się u Ciebie widmo bankructwa. Z pewnością wywołuje to dodatkową presję i dlatego tak łatwo się denerwujesz i wpadasz w tilt. Tym bardziej, że jak dalej piszesz starasz się częściowo utrzymywać z pokera. Przemyśl, jaka jest dla Ciebie strefa komfortu i postaraj się dopasować swój bankroll.

Znacznie mniej denerwuję się, kiedy przegram pojedynek, po tym jak wejdziemy all in i ja jestem zdecydowanym faworytem. Za to kiedy mam np: seta asów i facet sprawdza wszystko aż do river i trafi backdoor street draw dostaje białej gorączki. Różnica jest taka, że w HMie widzę EV... Kiedy EV jest na plusie znacznie lepiej przyjmuję porażkę.

Grasz result oriented i wszystko uzależniasz od osiąganych wyników. Również samego siebie oceniasz przez pryzmat wyników. Staraj się nie myśleć o wyniku finansowym podczas sesji, co łączy się z moją poprzednią uwagą na temat bankrolla i strefą komfortu psychicznego.

To na razie tyle moich uwag, mam nadzieję, że ktoś jeszcze wypowie się w tym temacie.

Pozdrawiam.


dragoste
Dołączył: 07.05.2010

Mogę jeszcze dodać, że być może w HU jesteś nastawiony bardziej na bezpośrednią rywalizację z przeciwnikiem, niż na statystyczne podejście do longrunu i akceptację elementu losowego. Piszesz, że denerwujesz się, gdy przegrywasz ze słabszym graczem. Każdy w tej grze ma takie same szanse i każdemu trafiają się dobre układy, przy czym w sng jak wiadomo czasami wystarczy jedna taka sytuacja.

Jestm dobrym graczem.

Co przez to rozumiesz? Ivey też jest dobrym graczem, macie równe szanse?
Wszystko jest względne. ;) To, że masz ROI 13% oznacza jedynie tyle, że jesteś dobry na tle tych, z którymi grywasz. A przecież staramy się grać ze słabszymi graczami.


Cześć

Jestm dobrym graczem. Po >2k HU SnG osiągam roi w okolicach 13-14%.

Mam znajomych którzy grają te i wyższe limity na SNGHU, każdy z nich rozgrywa 1000-1500 takich gier miesięcznie, każdy mimo dobrego ROI ma okresy po 1-2k gier gdzie jest na 0. Twoja próbka jest bardzo niewielka, nie mówię że grasz źle, ale po prostu musisz grać więcej (mam wrażenie że grasz 1HUSNG jednocześnie). Masz również strasznie niski BM, 60BI to naprawdę mało, przy jednym swingu BM leży.

Jako, że uważam siebie za dobrego gracza bardzo mnie dotyka, kiedy gram z gościem, który ma -20% roi i przegrywam po 30-40 minutach męczenia się z nim.

A jakbyś nie uważał siebie za dobrego gracza to czułbyś się dobrze? Czy dobry gracz nie przegrywa z gościem z ROI -20%? Co daje Ci przekonanie że jesteś dobrym graczem a dobry gracz to taki który musi wygrywać bo inaczej nie jest dobry?

Kiedy mam serię 3-4 dni pod rząd, w których kończę na minusie, zaczynam się zastanawiać czy faktycznie jestem dobrym graczem. Siadam do gry z nastawieniem, że i tak przegram i działa tutaj chyba zasada samospełniającej się przepowiedni.

Może zmień koncept dobrego gracza na gracza który chce się rozwijać, awansować ze stawkami, który zdaje sobie sprawę że nawet Ivey nie może mieć większego ROI niż 15% na SNGHU a co za tym idzie próbka rzędu 50 SNGHU jest żadną, większość PRO graczy tej odmiany rozgrywa tyle dziennie.

Nie lubie też, kiedy przysiada się do mnie koleś z roi > +10%... Czy oni nie mogą mnie sprawdzić na sharkscope?! 2-3 takich kolesi dziennie i tilt gwarantowany. Z reguły męczę sie z nimi 30 minut i kończy się coin flipem. Zawsze regowi proponuję podział puli, ale nie każdy się zgadza, albo nie wiedzą jak to zrobić.

Jeżeli dosiadł się już taki "koleś" to nic nie możesz zrobić oprócz różnego podejścia z jakim siądziesz do gry. To tak jakby zdażył się jakiś wypadek i ludzie lamentowaliby nad nim, zamiast myśleć co można teraz zrobić najlepszego. Jeżeli grasz z gościem z ROI 10%+ to i tak tego nie zmienisz, potraktuj to jako naukę, nie ma lepszego momentu na podniesienie umiejętności niż ten HU. Możesz szukać leaków przeciwników z tych stawek (głównie będzie to callowanie 3betów ze SC), masz rzadką okazję podniesienia umiejętności swojej gry, zyskiwania edga nad przeciwnikami, wykorzystaj ją. Na tych limitach dasz radę wypracować takiego edga że z przyjemnością zaczniesz grać i z takimi przeciwnikami, ale z Twoim aktualnym podejściem to się nie uda.

Znacznie mniej denerwuję się, kiedy przegram pojedynek, po tym jak wejdziemy all in i ja jestem zdecydowanym faworytem. Za to kiedy mam np: seta asów i facet sprawdza wszystko aż do river i trafi backdoor street draw dostaje białej gorączki. Różnica jest taka, że w HMie widzę EV... Kiedy EV jest na plusie znacznie lepiej przyjmuję porażkę.

Masz przekonanie że przegrywanie jest złe, że tak niepowinno być, zamiast że przegrywanie jest naturalną częścią pokera którą akceptujemy, bo i tak nie mamy nad tym wpływu. Wszystko co możemy zrobić w HEMie, to jedynie analiza gry, aby zwiększać edga nad przeciwnikiem. Pamiętaj też że jeżeli ktoś Ciebie calluje na flopie mając 4% bo masz seta asów, to prawda może być nieco inna:
1) Przeciwnik gra float, seta asów będziesz miał relatywnie rzadko, często na turnie oddasz pulę
2) Na inne układy przeciwnik ma znacznie lepsze equity, pamiętaj że nigdy nie masz seta asów ale range, podobnie jak rywal. To że akurat w tym spocie miał 4% to całkowity przypadek, tak samo jakbyś się denerwował że mając AA vs KK na turnie się zallinowaliście i na riverze spadł K.
3) Jeżeli to fish który calluje z any two, to nigdy nie możesz stwierdzić że powinieneś zawsze wygrywać, masz 14% ROI więc jest dobrze.

Jest jeszcze jedna sytuacja w której zdarza się przeciwnikowi mnie bardzo zdenerwować: Kiedy jego statystyki mówią, że jest to słaby gracz, gra każdą rękę praktycznie tak samo i na każdy ruch wykorzystuje prawie cały limit czasu. Np ostatnio grałem z calling station: 15s... call.. 15s... check... 15s... check...

Ponownie, nic nie możesz zrobić, skorzystaj z tego czasu jako darmowego timebanku gdzie możesz przemyśleć co chcesz dokładnie zrobić z daną ręką, jak zareagujesz na daną kartę która spadnie, jaki zakres opłaca się na niego callować, jaki range podbija buttona...

Kolejną kwestią jest to, że gram więcej, kiedy przegrywam. Jeśli wygram 5 turniejów pod rząd to tego dnia boję się rozgrywać kolejnych. Natomiast po 5 porażkach najchętniej bym nie wyłączał softu. Tutaj staram się jakoś ograniczać ilość rozgrywek w downswingu - minimum 30 min przerwy po porażce, ale nie zawsze się udaje. Oczywiście gram gorzej jeśli przegram kilka razy pod rząd... Session review nie pozostawia żadnych wątpliwości.

Tak samo jak wyżej. Po prostu graj, bez patrzenia na wyniki, EV, nie oceniaj wydarzeń na stole typu "znowu bad beat zaraz się stiltuję" bo tak się będzie działo. Graj i nic więcej, grasz z lepszymi - super, masz okazję podnosić edga, jak tego nie zrobisz nie poradzisz sobie na SNGHU 50+, korzystaj z tego czasu, jak grasz z donkiem - super w większości przypadków wygram i będę budował rolla. Potrzebujesz obydwu rodzajów przeciwników. Jeżeli po 100SNGHU jesteś na 0 - zdarza się, najlepsi gracze mają wahania po 1-2k, ważne że widzisz że grasz dobrze i w dłuższym okresie czasu wyjdziesz na swoje.

Powodzenia


filipescu88
Dołączył: 07.08.2009

Siema

Nasza psychika jest chyba podobnie skonstruowana i gramy podobne stawki:P

Kiedy mam serię 3-4 dni pod rząd, w których kończę na minusie, zaczynam się zastanawiać czy faktycznie jestem dobrym graczem.

mam tak samo.

- Nie lubie też, kiedy przysiada się do mnie koleś z roi > +10%... Czy oni nie mogą mnie sprawdzić na sharkscope?! 2-3 takich kolesi dziennie i tilt gwarantowany. Z reguły męczę sie z nimi 30 minut i kończy się coin flipem. Zawsze regowi proponuję podział puli, ale nie każdy się zgadza, albo nie wiedzą jak to zrobić.

Ja jak sie z tiltuje to mam troche odwrotniei, juz nie patrze z kim gram tylko siadam do pierwszego lepszego stolika. Podzial puli raz wziolem, gdy nie bylem na tilcie :P

Kolejną kwestią jest to, że gram więcej, kiedy przegrywam. Jeśli wygram 5 turniejów pod rząd to tego dnia boję się rozgrywać kolejnych. Natomiast po 5 porażkach najchętniej bym nie wyłączał softu

Raz gralem 14h, 3-5 stolow naraz :facepalm:

Ogolnie to ja staram sie nie przejmowac porazkami krotkofalowymi , tlumaczac sobie ze pod koniec miesiaca bedzie czas nad zastanowieniem sie czy wynik finansowy nas satysfakcjonuje.

ALe latwo to sie mowi.. :D Nie pozostaje nic innego jak pracowac nad swoja zryta bania:P

Pozdro


lechrumski
Dołączył: 21.12.2008

Hej Bestyjka,

Gram od dość dawna. Głównie HU SnG (mój blog: Heads Up ). Jestm dobrym graczem. Po >2k HU SnG osiągam roi w okolicach 13-14%. Na moim blogu więcej szczegółów. Obecnie gram na 21$. Ale byłem już na wyższych stawkach. Jednak to nie jest moja strefa komfortu. Mam zamiar tam wrócić wraz z końcem tego roku. Obecnie uważam, że tilt to aspekt nad którym muszę najwięcej pracować. I chcę to zrobić zanim wejdę wyżej.

Bardzo fajnie, że zdajesz sobie z tego sprawę i chcesz to poprawić. To jest tak naprawdę pierwszy punkt do zmiany. Twój post jest bardzo obszerny i szczery. Chętnie napiszę kilka rzeczy ode mnie. Jeśli chcesz to skorzystasz.

Myślę, żę u mnie na tilt składają się następujące czynniki:

Składają się na niego zestaw przekonań i sposób myślenia o grze, który prezentujesz poniżej. Fajnie żebyś wiedział, że to nie są czynniki, ale przekonania czyli sposób, w jaki myślisz o grze.

- Jako, że uważam siebie za dobrego gracza bardzo mnie dotyka, kiedy gram z gościem, który ma -20% roi i przegrywam po 30-40 minutach męczenia się z nim.

Dlaczego? To moje pierwsze pytanie.
Nie chcę zgadywać, natomiast z doświadczenia wiem, że za tego typu myśleniem zwykle kryje się przekonanie w stylu:
„Muszę wygrywać ze słabszymi graczami”
„Muszę udowodnić słabszym graczom, że jestem od nich lepszy”
„Gram po to, żeby wygrywać pieniądze”
„Przegrywanie z graczami z niskim ROI jest złe/fishowskie”

Tutaj musiałbyś samemu pogrzebać głębiej, szukając głębszego przekonania, które definiuje Twój sposób myślenia w tej konkretnej sytuacji i oczywiście pozbycie się takiego przekonania.

- Kiedy mam serię 3-4 dni pod rząd, w których kończę na minusie, zaczynam się zastanawiać czy faktycznie jestem dobrym graczem. Siadam do gry z nastawieniem, że i tak przegram i działa tutaj chyba zasada samospełniającej się przepowiedni.

Ok. Tu do przepracowania jest trochę więcej rzeczy:
1) Twój sposób w jaki reprezentujesz czas w swojej głowie. Prawdopodobnie zbyt duża część Twojej samooceny jest związana z relatywnie krótkim jak na pokera okresem czasu – 3-4 dni. Nie znam się na odmianie, którą grasz, ale jeśli jest swingowa to oceniaj przede wszystkim to czy grasz dobrze, wyniki same przyjdą. Pieniądze są efektem pracy z pasją i naturalną konsekwencją tego, że jesteś w czymś dobry. Na pewno popracowałbym też nad reprezentowaniem czasu w nieco inny sposób.

2)Jednocześnie pokazujesz tu pewną niespójność bo na początku napisałeś, że jesteś dobrym graczem. Stwórz w twojej głowie takie przekonanie jakie będzie najbardziej optymalne dla Twojej gry i zrób tak, żeby kilkudniowe swingi nie miały prawa zabrać Ci sposobu w jaki myślisz o swojej grze.
Miałbym tutaj do zaproponowania dla Ciebie pewnie ćwiczenie. Pomyśl o obrazie samego siebie jako gracza pokerowego i zwróć uwagę na to gdzie się znajduje, jaka jest jego wielkość, jasność, kontrast itd. Zapisz to sobie na kartce i zacznij zwracać uwagę na to czy Twój obraz siebie jako pokerzysty zmienia się w zależności od wyników i kiedy osiągasz najlepsze. Jeśli osiągasz najlepsze wyniki w momencie kiedy np. masz przed oczami duży obraz siebie np. wielkości 3 metrów oddalony o metr od Ciebie, to proponuje mentalnie przybić go w tym miejscu gwoździami, żeby żadne swingi nie powodowały zmiany tego obrazu. Pewnie jeszcze o tym kiedyś więcej napiszę, ale na pewno jest to rzecz warta dalszego eksplorowania.

3) Nastawienie, „I tak przegram” działa w nieco inny sposób. Mając takie przekonanie kreujesz w swoim ciele negatywne stany emocjonalne, które źle wpływają na Twoją grę i wyniki robią się gorsze niż normalnie a Ty po fakcie stwierdziłeś, że zadziałała samospełanijąca się przepowiednia i trochę prawdy w tym jest, ale sam mechanizm jest inny.

Proponuję, żebyś założył sobie tzw. „Dziennik emocji” w którym zapisuj codziennie przed sesją i po sesji Twój stan emocjonalny i myśli przed grą. Pewnie już po 2 tygodniach zauważysz pewną korlację między tym jak się czujesz przed grą a jakością swoich decyzji. Jeśli w czasie gry zdarzy się coś ważnego to też to zapisz i odnotuj w dzienniku emocji. Dzięki temu będziesz również wiedział jakie emocje mają najlepszy a jakie najgorszy wpływ na Twoją grę. Zmiana tego to już oczywiście nie jest temat na ten post.

- Nie lubie też, kiedy przysiada się do mnie koleś z roi > +10%... Czy oni nie mogą mnie sprawdzić na sharkscope?! 2-3 takich kolesi dziennie i tilt gwarantowany. Z reguły męczę sie z nimi 30 minut i kończy się coin flipem. Zawsze regowi proponuję podział puli, ale nie każdy się zgadza, albo nie wiedzą jak to zrobić.

Hmmm a nie możesz z nimi po prostu nie grać? Bo pewnie nie robisz wtedy jakiś oszałamiających profitów. Na stawkach na których grasz pewnie i tak wszyscy popełniają sporo błędów więc na pewno musisz popracować an tym, żeby ogrywać tych regsów, aczkolwiek z tego co wiem w HU selekcja ma ogromne znaczenie.

Tyle od strony pokerowej, od strony mindseta, przekonanie, że „2-3 kolesi z ROI>10% i Tilt gwarantowany” jest bardzo niekorzystne i jest na pewno do zmiany.
Dodatkowo jeśli już z nim grasz to masz do wyboru:
A) wkurzać się na niego koncentrując swoją uwagę na złych emocjach i odciągając się od pokera
B) Zacząć szukać jego leaków i myśląc o tym jak możesz grać z nim najbrdziej profitowo
Twój wybór

- Znacznie mniej denerwuję się, kiedy przegram pojedynek, po tym jak wejdziemy all in i ja jestem zdecydowanym faworytem. Za to kiedy mam np: seta asów i facet sprawdza wszystko aż do river i trafi backdoor street draw dostaje białej gorączki. Różnica jest taka, że w HMie widzę EV... Kiedy EV jest na plusie znacznie lepiej przyjmuję porażkę.

1) Nie chodzi o to byś denerwował się mniej ale wcale. Mam bardzo wysokie standardy jeśli chodzi o podejście pod kątem emocji i opcja w stylu „denerwuje się, ale mniej” to za mało.

2) Różnica nie jest w Hmie, różnica jest w Twojej głowie i w sposobie jaki reprezentujesz określone wydarzenia. Pieniądze w pokerze pochodzą od graczy popełniających błędy, jeśli nie popełnialiby błędów nie zarobiłbyś ani grosza. Moment, w którym przeciwnik popełnia błąd jest momentem, w którym zarabiasz pieniądze. Pamiętaj, że to Ty masz odpowiedzialność a nie HM. Jeśli gdziekolwiek znajdziesz kontekst, w którym winny jest gracz, Hm, soft, albo cokolwiek innego to oddajesz innym odpowiedzialność. To Ty jesteś liderem i od Ciebie zależa Twoje wyniki, Ty musisz prowadzić ten autobus.

3) Co ciekawe wkurzają Cię tylko sytuacje kiedy przeciwnik ma małó outów, to jest również do przepracowania podejrzewam, że stoi za tym przekonanie w stylu „Wkurza mnie kiedy przegrywam z donkami/fishami” bądź „Muszę wygrywać z fishami” bądź „kiedy mam 90% to zawsze muszę wygrywać”. Przekonanie już na poziomie logicznym nie ma sensu bo jeśli masz 90% to zawsze będzie te 10% kiedy przeciwnik dobierze do swego układu. Na poziomie emocjonalnym poradzenie sobie z tym jest znacznie trudniejsze, ale oczywiście do zrobienia.

- Jest jeszcze jedna sytuacja w której zdarza się przeciwnikowi mnie bardzo zdenerwować: Kiedy jego statystyki mówią, że jest to słaby gracz, gra każdą rękę praktycznie tak samo i na każdy ruch wykorzystuje prawie cały limit czasu. Np ostatnio grałem z calling station: 15s... call.. 15s... check... 15s... check...

Tutaj z kolei pojawia się fundamentalny brak ackeptacji reguł gry. Jeżeli grasz w pokera w necie to może zdarzyć sie kilka rzeczy takie jak: disconnection, gracze bluzgający Cię na chacie, albo goście zużywający cały czas na ruch. Wkurzanie się na coś takiego jest po pierwsze efektem tego, że podświadomie nie zaakceptowałeś w pełni reguły gry związanych z pokerem internetowym. Niestety do jakiegokolwiek stopnia nie zaakceptowałeś ryzyka w takim samym stopniu będziesz go później unikał i wkurzał się na przeciwników, więc akceptacja to podstawa.
Po drugie masz do przepracowania przekonanie w stylu „Wkurza mnie długie zastanawianie się nad każdym zagraniem.” Albo coś w stylu „Przeciwnik musi grać szybko.” Wracamy tutaj również ponownie do sposobu w jaki reprezentujesz w swojej głowie czas, ale to akurat lepiej pracować z tym w formie live bądź audio a nie przez forum.

Kolejną kwestią jest to, że gram więcej, kiedy przegrywam. Jeśli wygram 5 turniejów pod rząd to tego dnia boję się rozgrywać kolejnych.

Nie pozbyłeś się jeszcze pełni strachu przed utratą pieniędzy, który jest jednym z 4 głównych lęków pokerzystów. Nigdy nie nauczysz się tyle, żeby wogóle nie tracić pieniędzy i nie mieć minusowych sesji, to po prostu natura pokera. Zobacz, że nawet jeśli Phil Ivey weźmie udział w turnieju na 100 osób to w pojedynczym turnieju absolutnie nie ma gwarnacji ani wygranej ani nawet miejsca w pierwszej trójce. Tak więc zawsze będą ujemne sesje i im szybciej to zaakcpetujesz tym lepiej. Za tym również stoją określone przekonania.
Strach przed utratą pieniędzy jest o tyle niebezpieczny, że sprawia, że ogranicza Twoją percepcję do myślenia o tym byś nie tracił kasy. Kończy się to w taki sposób, że dany gracz popełnia błąd i traci pieniądze.

Oczywiście masz też do przepracowania przekonanie związane z tym, że chcesz zawsze wyjść do przodu. Szanując Twoją prywatność i odpowiedzialność za swoje cele, sugeruję jednocześnie zmianę celów na związane bardziej z jakością gry niż kasą, ponieważ jesteś w stanie kontrolować i być odpowiedzialny za to, że grasz swoją A-game, ale nie możesz być pewien wyniku finansowego.

Natomiast po 5 porażkach najchętniej bym nie wyłączał softu. Tutaj staram się jakoś ograniczać ilość rozgrywek w downswingu - minimum 30 min przerwy po porażce, ale nie zawsze się udaje. Oczywiście gram gorzej jeśli przegram kilka razy pod rząd... Session review nie pozostawia żadnych wątpliwości.

Nie jestem wielkim zwolennikiem stop lossów. Jeśli ktoś nie potrafi sobie poradzić inaczej z Tiltem to ok, niech robi stop/lossy. Natomiast to jest to zamiatanie gówna pod dywan w nadziei, że nie będzie śmierdziało i pewnie sam świetnie zdajesz sobie sprawę z tego, że absolutnie nie jest to rozwiązanie długoterminowe. Masz do przepracowania kolejne kilka przekonań w stylu:
„Jeśli przegram kilka BI pod rząd to zaczynam grać gorzej”
Bądź coś w rodzaju „Nie mogę przegrać pod rząd kilku BI”

Mogę jeszcze dodać, że gram równolegle rush pokera i w rushu tilt jest znacznie rzadziej, znacznie mniej intensywny i znacznie krócej trwa. No ale to są niższe stawki (NL5), więc przegrana nie odbija się za bardzo na moim bankrollu.

Po raz kolejny wchodzimy na temat bankrolla. Sytuacja, która bardziej odbija się na Twoim bankrollu ma dla Ciebie emocjonalnie większe znaczenie i to zarówno pod względem długości trwania jak i intensywności.
Moje pytanie: „Dlaczego?” i jaki sposób myślenia się za tym kryje.
Myślę, że zbyt duże znaczenie przykładasz do bankrolla. Zbuduj swoje cele w oparciu o umiejętności jakie chcesz zdobyć i spróbuj np. przez miesiąc wogóle nie patrzeć na wyniki finansowe sesji a koncetrować się tylko na jakości gry.

Aha.. Można też powiedzieć, że pokerem zajmuję się pół-profesjonalnie, ponieważ staram się utrzymywać tylko z kasy z pokera. Rachunki płacę z normalnej wypłaty, ale żarcie, imprezki i różne inne przyjemności funduję sobie z pokera. Kiedy wogóle nie wypłacałem kasy i zajmowałem się budową bankrolla grałem więcej i tilt był mniejszy.

Na pewno bardzo dobrze, że jesteś szczery sam z sobą i chcesz się stawać coraz lepszy, bo wiele osób tego po prostu nie robi albo szuka cudownych rozwiązań.

Popracuj z przekonaniami metodą, którą opisałem w jednym z poprzednich postów bodajże „Przyczyny Tiltu”. Popracuj tez nad tym zeby brac wiecje odpowiedzialnosci za swoja gre. Pamietaj to Ty jestes odpowiedzialny a nie soft czy inny gracz.
To oczywiście tylko pierwsza część. Część dalsza pracy czyli faktyczne rozwalanie niekorzystnych sposobów myślenia, jeśli nastąpi to od listopada bo ze względu na bardzo napięty grafik szkoleń i wielu innych zajęć, do końca października nie będę już się udzielał w tym dziale.

Pozdrawiam i powodzenia
Leszek


Napisane przez Bestyjka
- Nie lubie też, kiedy przysiada się do mnie koleś z roi > +10%... Czy oni nie mogą mnie sprawdzić na sharkscope?! 2-3 takich kolesi dziennie i tilt gwarantowany. Z reguły męczę sie z nimi 30 minut i kończy się coin flipem. Zawsze regowi proponuję podział puli, ale nie każdy się zgadza, albo nie wiedzą jak to zrobić.

Używanie sharkscope jest zabronione w większości dużych poker roomów (jeśli nie wszystkich). Poza tym, możesz ty się dosiadać do innych co rozwiąże problem.


Bestyjka
Dołączył: 02.06.2009

Witam.

Na wstępie chciałem podziękować wszystkim za odpowiedzi. Wczoraj, po przeczytaniu postów grałem sesję i myślę, że lektura odniosła pozytywny wpływ na moje nastawienie. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów nie zakląłem gdy mój trips dziesiątek przegrał z backdoor flushem:

NL Holdem $20(BB) Replayer
Hero ($1,560)
($1,440)

Dealt to Hero Q♣ T♣

calls $10, Hero raises to $60, calls $40

FLOP ($120) T♠ 9♣ K♥

Hero bets $80, calls $80

TURN ($280) T♠ 9♣ K♥ T♥

Hero bets $160, calls $160

RIVER ($600) T♠ 9♣ K♥ T♥ 4♥

Hero checks, bets $320, Hero calls $320

Hero shows Q♣ T♣
(Pre 65%, Flop 77.9%, Turn 81.8%)

shows 9♥ 6♥
(Pre 35%, Flop 22.1%, Turn 18.2%)

wins $1,240

Zachowałem zimną krew, prowadziłem dobrą grę i turniej zakończył się moim zwycięstwem.

Napisane przez dohpaZ
masz wprawdzie ładne ROI, ale samo to nie świadczy o tym, że jesteś dobrym graczem. Takie przeświadczenie powoduje lekceważenie przeciwników. Jak sam piszesz, nie potrafisz się dopasować do oponentów i oczekujesz, żeby lepsi się nie mierzyli z Tobą. O jakości gracza świadczą również zdolności adaptacyjne. Postaraj się zrewidować opinię o samym sobie.

Nigdzie nie napisałem, że nie potrafię się dostosować. Problemem jest to, że przeciwnik też to potrafi. Walka z reguralsem trwa znacznie dłużej i kończy się często jakimś AQ vs 88 all in pf. Jest to dla mnie po prostu strata czasu, w którym mógłbym zagrać 3 turnieje z ludźmi nad którymi mam znaczną przewagę.

Napisane przez dohpaZ
W połączeniu z innymi punktami wymienionymi przez Ciebie, może to świadczyć, że nie grasz z dopasowanym do swoich potrzeb bankrollem. Grając na niższych stawkach nie obawiasz się jego utraty, natomiast wchodząc do SnG pojawia się u Ciebie widmo bankructwa. Z pewnością wywołuje to dodatkową presję i dlatego tak łatwo się denerwujesz i wpadasz w tilt. Tym bardziej, że jak dalej piszesz starasz się częściowo utrzymywać z pokera. Przemyśl, jaka jest dla Ciebie strefa komfortu i postaraj się dopasować swój bankroll.
Napisane przez Querti
Mam znajomych którzy grają te i wyższe limity na SNGHU, każdy z nich rozgrywa 1000-1500 takich gier miesięcznie, każdy mimo dobrego ROI ma okresy po 1-2k gier gdzie jest na 0. Twoja próbka jest bardzo niewielka, nie mówię że grasz źle, ale po prostu musisz grać więcej (mam wrażenie że grasz 1HUSNG jednocześnie). Masz również strasznie niski BM, 60BI to naprawdę mało, przy jednym swingu BM leży.

Oboje poruszacie temat bankrolla.

Querti - twierdzisz, że 60BI to strasznie mało... Piszesz o swingach w wysokości 60BI. Mój największy swing to -10BI. I był on bezpośrednio związany z tiltem. Swing o którym piszesz jest prawie nie możliwy w HU - oczywiście dla wygrywającego gracza. Dla uproszczenia załużmy, że gram z przeciwnikami, którzy mają dokładnie taki sam poziom jak ja. Pomijam także rake. Otrzymujemy coin flip. Spróbuj przegrać 60BI, jeśli za każdym razem rzucasz monetą. Jak dla mnie taki swing może być tylko i wyłącznie skutkiem błędnej gry i/lub tiltu.

Jak sam to wywnioskowałeś gram na jednym stole. Stawiam na jakość a nie na ilość, więc moje swingi będą jeszcze mniejsze. Spotkałem się z graczami którzy grają wiele HU na raz, i rozgrywają ich faktycznie dziesiątki gier dziennie. Osiągają oni mniejsze ROI, za to zarabiają więcej kasy. Probowałem grać na dwóch stolikach, jednak to nie jest dla mnie. Przynajmniej nie w najbliższym czasie.

Czuję się komfortowo na tych stawkach. Bankroll >50BI na roomie + prawie drugie tyle na moneybookers. Nie wyobrażam sobie zejścia na niższe stawki.

Napisane przez Querti
A jakbyś nie uważał siebie za dobrego gracza to czułbyś się dobrze? Czy dobry gracz nie przegrywa z gościem z ROI -20%? Co daje Ci przekonanie że jesteś dobrym graczem a dobry gracz to taki który musi wygrywać bo inaczej nie jest dobry?
...
Może zmień koncept dobrego gracza na gracza który chce się rozwijać, awansować ze stawkami, który zdaje sobie sprawę że nawet Ivey nie może mieć większego ROI niż 15% na SNGHU a co za tym idzie próbka rzędu 50 SNGHU jest żadną, większość PRO graczy tej odmiany rozgrywa tyle dziennie.
...
Jeżeli dosiadł się już taki "koleś" to nic nie możesz zrobić oprócz różnego podejścia z jakim siądziesz do gry. To tak jakby zdażył się jakiś wypadek i ludzie lamentowaliby nad nim, zamiast myśleć co można teraz zrobić najlepszego. Jeżeli grasz z gościem z ROI 10%+ to i tak tego nie zmienisz, potraktuj to jako naukę, nie ma lepszego momentu na podniesienie umiejętności niż ten HU. Możesz szukać leaków przeciwników z tych stawek (głównie będzie to callowanie 3betów ze SC), masz rzadką okazję podniesienia umiejętności swojej gry, zyskiwania edga nad przeciwnikami, wykorzystaj ją. Na tych limitach dasz radę wypracować takiego edga że z przyjemnością zaczniesz grać i z takimi przeciwnikami, ale z Twoim aktualnym podejściem to się nie uda.

Dokładnie to powinienem zrobić. Zmienić podejście do gry - obecnie chcę wygrać kasę i ją wydać. Przez co ciągle gram pod presją. Podejście o jakim mówisz (gracza który chce się rozwijać) miałem na samym początku mojej przygody z HU SnG. Wyszło mi to na dobre. Muszę do tego powrócić.

Masz 100% rację z tym pojedynkiem z dobrym gościem... Powinienem zagrać najlepszego pokera, spróbować mimo wszystko dowiedzieć się jakie błędy popełnia i je wykorzystać... Ale łatwo powiedzieć - trudniej zrobić. Ogólnie wiekszość tego co napisałeś to święta prawda (nie zgadzam się tylko z BM).

Dzięki za posta. Był bardzo przydatny.

Napisane przez dragoste

Napisane przez Bestyjka
Jestm dobrym graczem.

Co przez to rozumiesz? Ivey też jest dobrym graczem, macie równe szanse?
Wszystko jest względne. To, że masz ROI 13% oznacza jedynie tyle, że jesteś dobry na tle tych, z którymi grywasz. A przecież staramy się grać ze słabszymi graczami.

Jestem dobrym graczem - oznacza to dla mnie, że osiągam sukcesy w grze w którą gram _biggrin:

Napisane przez filipescu88
Nasza psychika jest chyba podobnie skonstruowana i gramy podobne stawki
...
Raz gralem 14h, 3-5 stolow naraz
...
ALe latwo to sie mowi.. Nie pozostaje nic innego jak pracowac nad swoja zryta bania

Miło wiedzieć, że ktoś jeszcze ma taki zryty beret jak ja _wink:
Powiedz jak Ci poszło po tych 14h? Podwoiłeś rolla? _biggrin:
No i dokładnie - łatwo się mówi.

Pozdro

Napisane przez toxifly
Używanie sharkscope jest zabronione w większości dużych poker roomów (jeśli nie wszystkich). Poza tym, możesz ty się dosiadać do innych co rozwiąże problem.

Próbowałem dosiadać się do innych. Wyniki miałem praktycznie takie same, a znacznie dłużej czekałem na przeciwnika. Czasami trwało to ponad godzinę. Ogólnie to jest tak, że większość reguralsów rejestruje się i czeka. Taka niepisana zasada. Bardzo żadko się zdarza, żeby dosiadł się do mnie naprawdę dobry gość. Ponad 80% to gracze z ujemnym ROI i początkujący.

Pozatym używanie sharkscope jest zabronione _wink:

Niestety na odpowiedź Leszkowi nie starczy mi już dziś czasu - zrobie to jutro. Nie mam też czasu przeczytać tego co napisałem, więc przepraszam za błędy.

Jeszcze raz dziękuję wszystkim za odpowiedzi.

Pozdrawiam.


dragoste
Dołączył: 07.05.2010

Zauważ jak opisałeś sytuację z tripsem.

. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów nie zakląłem gdy mój trips dziesiątek przegrał z backdoor flushem:

Nie możesz tak powiedzieć, bo nie miałeś tripsa w momencie, gdy on miał backdoora. Możesz tylko stwierdzić, że Twój trips przegrał z FD, jeśli myślisz o turnie, lub że Twoja druga para przegrała z backdoorem.
Przy takim opisie już nie jest to takie straszne.


Bestyjka
Dołączył: 02.06.2009

Witam.

Zbliża się listopad i w końcu zabieram się do odpisania Leszkowi. Miałem dużo czasu, żeby przemyśleć nad czym konkretnie muszę popracować. Założyłem plik tekstowy w którym przez ostatnie dwa tygodnie wpisywałem wszystko co mi wpadło do głowy... Teraz postaram się to przekazać w jakiejś przyjaznej formie.

Chciałbym osiągnąć dwa konkretne cele:
- Grać więcej - kiedy zaczynałem karierę grałem ponad 200 turniejów miesięcznie. Teraz ledwo przekraczam 100.
- Przestać tiltować :)

Przekonania do zmiany:
- Nie chcę grać z dobrymi graczami,
- Gra z regiem jest -EV,
- Muszę kończyć dzień na plusie,
- Muszę wygrywać ze słabszymi graczami,
- Muszę udowodnić słabszym graczom, że jestem od nich lepszy,
- Gram po to, żeby wygrywać pieniądze. W sumie to nie jest przekonanie tylko fakt. Powinienem to zmienić na coś w styu: gram poprawnego pokera i zdobywam nowe umiejętności. Pieniądze są następstwem poprawnej gry.
- Nie mogę przegrać kilku BI pod rząd,
- Jeśli przegram kilka BI pod rząd to muszę się szybko odegrać,
- Jeśli przegram kilka BI pod rząd to zaczynam tiltować,
- Kiedy mam 90% to zawsze muszę wygrywać,
- Nienawidzę bad beatów,
- Nie lubię, kiedy przeciwnik popełnia błąd i wygrywa,
- Przeciwnik musi grać szybko,
- Wkurza mnie długie zastanawianie się nad każdym zagraniem

Napisane przez lechrumski w wątku: przyczyny tiltu

Zapisz oba te przekonania w takiej formie w jakiej będą zgodne z Twoim aktualnym sposobem myślenia, np. „Muszę ciągle grać poprawnie” to zupełnie coś innego niż „Nie mogę popełniać błędów” to jest Twoje i zapisz to tak jak ty to czujesz.
Następnie odpowiedz sobie na 4 pytania:
1) Czy ta historia jest prawdziwa
2) Jeśli tak to czy jesteś absolutnie i na 100% pewien bez najmniejszego cienia wątpliwości, że ta historia jest prawdziwa?
3) Jakie są konsekwencje tej historii? (emocjonalne, finansowe, zdrowotne, mindsetowe, jak wpływa to na Twoje życie?)
4) Kim byś był bez tej historii?

Jak odpowiesz na te pytania i będziesz gotowy na zmianę tych przekonań to daj znać i pójdziemy dalej.

Niestety udało mi się tylko zapisać moje przekonania. Nie bardzo rozumiem co mam dalej z tym zrobić. Np: Biorę przekonanie 'Muszę kończyć dzień na plusie' i zadaje sobie pytanie czy ta historia jest prawdziwa. Nie wiem jak na to odpowiedzieć. Czy mógłbyś tutaj podać jakieś wskazówki? Może przykładowe odpowiedzi?

Inne problemy do rozwiązania:
- za bardzo przejmuję się krótkoterminowymi wynikami,
- zaobserwowałem u sibie lęk przed grą - boję się rejestrować do następnego turnieju, jeśli poprzedni wygrałem. Często muszę się do tego zmuszać. Jeśli to jest pierwszy turniej danego dnia, czuję irracjonalny jakiś strach przez prawie cały turniej. Myślę, że za tym lękiem stoją przekonania które wymieniłem wyżej ("Muszę kończyć dzień na plusie", "Jeśli przegram kilka BI pod rząd to zaczynam tiltować.", "Nie mogę przegrać kilku BI pod rząd", "Gram po to, żeby wygrywać pieniądze")

Czynności które muszę zacząć wykonywać przed i po sesji:
- Dziennik emocji!
- Ćwiczenie z obrazem samego siebie jako gracza pokerowego.
- Przestać zwracać uwagę na wyniki podczas sesji. Analizować to dopiero po jej zakończeniu.

To by było chyba wszystko.
Pozdrawiam.


Napisane przez lechrumski
Hej Bestyjka,

...

Pozdrawiam i powodzenia
Leszek

Wycialem tresc, zeby nie wydluzac i tak dlugiej strony. Nie chce sie wypowiadac w temacie, natomiast chce zaznaczyc, ze

to jest jeden z najlepszych postow na tym forum.


lechrumski
Dołączył: 21.12.2008

hej Srubax,

Dzieki za pozytywny feedback

@Bestyjka,

Zrobiles kawal dobrej roboty, wziales 100% odpowiedzialnosci, zrobiles liste przekonan do zmiany, wiesz co jest problemem i widac ze bardzo chcesz nad tym popracowac.

Czesc przekonan ktore zapisales to przekonania bardzo ogolne i pod nimi kryja sie znacznie glebsze struktury, co na pewno wyjasnie w tym topicu w ciagu ok tygodniu bo jest to zdecydowanie dluzszy temat. Natomiast znalazles rowniez kilka bardzo waznych przekonan w kontekscie gry, przyklad ponizej:

Przyklad pracy z danym przekonaniem:
- Muszę udowodnić słabszym graczom, że jestem od nich lepszy,

1)Czy ta historia jest prawdziwa: TAK/NIE
Jesli odpowiedziales TAK to drugie pytanie

2)Czy jestes absolutnie i w 100% pewien ze ta historia jest prawdziwa?

3) Jakie sa konsekwencje tej historii?
Wypisz wszystkie -
-jak sie czujesz,
-jakie emocje ona wywoluje,
-jak zmienia sie fizjologia ciala? np stres spina miesnie i powoduje wydzielanie sie wielu niekorystnych hormonow dla organizmu
-jak sie czujesz, czy ta mysl wnosi spokoj czy stres do Twojego zycia?
-Jak ta mysl wplywa na Twoja gre? - na tilt na wyniki itd.
-Jak sie czujesz kiedy myslisz te mysl?

4. Zastanow sie kim bys byl bez tej historii

Zapisz wszystko na kartce, to wazne zebys nie robil tego w glowie. Nie jestes w stanie zobaczyc lasu kiedy jestes w lesie ale musisz z niego wyjsc.
Zrob to cwiczenie dokladnie i sprawdz efekt.

Pozdrawiam cieplo,
Leszek


Bestyjka
Dołączył: 02.06.2009

Dzięki za odpowiedź, Leszku!

Od razu zabieram się do roboty i z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy.

Pozdrawiam


lechrumski
Dołączył: 21.12.2008

Hej Bestyjka,

Przyszedł czas wrócić do Twojej sprawy. Patrząc na to co wypisałeś pogrupowałbym przekonania, które wypisałeś w 6 oddzielnych kategorii:

Przekonania do zmiany:

1)- Nie chcę grać z dobrymi graczami,
- Gra z regiem jest -EV,

2)- Muszę kończyć dzień na plusie,
- Muszę wygrywać ze słabszymi graczami,
- Muszę udowodnić słabszym graczom, że jestem od nich lepszy,

3)- Gram po to, żeby wygrywać pieniądze. W sumie to nie jest przekonanie tylko fakt. Powinienem to zmienić na coś w styu: gram poprawnego pokera i zdobywam nowe umiejętności. Pieniądze są następstwem poprawnej gry.

4)- Nie mogę przegrać kilku BI pod rząd,
- Jeśli przegram kilka BI pod rząd to muszę się szybko odegrać,
- Jeśli przegram kilka BI pod rząd to zaczynam tiltować,

5)- Kiedy mam 90% to zawsze muszę wygrywać,
- Nienawidzę bad beatów,
- Nie lubię, kiedy przeciwnik popełnia błąd i wygrywa,

6)- Przeciwnik musi grać szybko,
- Wkurza mnie długie zastanawianie się nad każdym zagraniem

Za tymi przekonaniami kryje się określony sposób myślenia, który roboczo określiłbym w następujący sposób:
1) Strach przed porażką
2) Potrzeba udowodnienia, że jesteś lepszy od fiszek
3) Niezrozumienie istoty pokera
4) Błędna perspektywa czasowa
5) Brak akceptacji ryzyka w pokerze
6) Brak akceptacji reguł gry

Zacznijmy od punktu nr 1.

1) Strach przed porażką
Nie chcesz grać z dobrymi graczami, bo???

Odpowiedz sobie na to pytanie i następnie zapytaj sam siebie co to oznacza, np.
Nie chcę grać z dobrymi graczami, bo boję się porażki=> Porażka oznacza słabość=> Boję się grać z dobrymi graczami bo jestem słaby => przekonanie bazowe brzmi: jestem słaby.

To oczywiście tylko przykład, nie będę w stanie z Tobą tego przepracować przez forum, trzymam kciuki, żebyś sam sobie dał z tym radę. Jak już dojdziesz do przekonania bazowego ciągle pytając siebie „Co to oznacza?” to wówczas przepracuj to przekonanie 4 pytaniami z poprzednich postów. Następnie stwórz do niego kontrprzekonanie np. Nie jestem słaby i wymyśl jak najwięcej argumentów za tym, że to kontrprzekonanie jest prawdziwe.

Jeśli chodzi o punkt 1 to zakładam, że za tym przekonaniem w jakimś stopniu stoi lęk przed porażką, o czym mówiłem trochę na pierwszym treningu.

2) Potrzeba udowodnienia, że jesteś lepszy od fiszek

Tu jest bardzo ważne wypośrodkowanie byś z jednej strony był pewny siebie, pewny swoich umiejętności i świadomy przewagi jaką masz, a z drugiej strony byś nie popadł w schemat „jestem taki zajebisty” co myślę, że Tobie akurat nie grozi.

Za tym może kryć się jedno z dwóch przekonań:
-Jestem lepszy od innych
-muszę coś udowodnić innym => Moja wartość zależy od tego co pomyślą inni

Nie wiem które, ale jak to rozbijesz to zmienisz naprawdę dużo. Zastosuj taką samą technologię jak wcześniej, zwracając jednocześnie uwagę na to, że to może być jedno z najważniejszych przekonań dla całej Twojej osobowości więc argumenty do kontrprzekonania muszą być naprawdę mocne.

3) Niezrozumienie istoty pokera.

To jest to o czym również wspominałem na pierwszym treningu. Przede wszystkim rozwój i stawanie się coraz lepszym, a pieniądze są po prostu konsekwencją tego, że grasz dobrze. Poza tym skupianie się na rozwoju zmniejsza presję wyników, presję udowadniania tego, że musisz pokazać, że jesteś lepszy itd. itd.

4) Błędna perspektywa czasowa

Po pierwsze masz do przepracowania przekonanie pt. „nie mogę przegrać kilku BI pod rząd” bo jak przegrasz 10BI pod rząd z takim przekonaniem to będzie niefajnie.

Druga sprawa to używasz bardzo krótkiej perspektywy czasowej. Załóż sobie np. 5-letnią perspektywę czasową i na każde zagranie/sytuację patrz z takiej perspektywy, wówczas jakie znaczenie ma nawet 5 przegranych AI pod rząd, skoro w ciągu 5 lat możesz się Allinować nawet z 20 000 razy więc pewnie i większe serie się zdarzą. Różnica polega na tym jak Ty na to zareagujesz. Możesz stiltować i to jest najłatwiejsze. Każdy to potrafi. Znacznie trudniej jest zachować dyscyplinę, ale warto bo jak potem np. za 3 lata spojrzysz wstecz to będzie naprawdę dumny z siebie i będziesz wiedział i czuł, że to co osiągnąłeś to dzięki Twojej dyscyplinie i ciągłej pracy.
Zmień perspektywę a zyskasz dużo.

5) Brak akceptacji ryzyka w pokerze

To bardzo ważny temat, niby oczywisty, ale nie wiem czy chociaż 5% graczy w pełni akceptuje ryzyko. Napisałem o tym dość sporo w ostatnim poście w tym topicu
Akcpetacja ryzyka
Dodatkowo poświęcę na to cały kolejny trening bo zauważyłem, że jest to naprawdę bardzo istotny temat.

6) Brak akceptacji reguł gry

O tym temacie było akurat bardzo mądrze powiedziane w serii „Eightfld path to poker Enlightment”. Jeśli grasz w pokera to musisz zaakceptować wszystkie reguły gry. Jeśli grasz online i zaakceptowałeś wszystkie reguły to nie będziesz cierpiał jeśli będziesz miał disconnecta w momencie kiedy przeciwnik wrzucił AI za 200BB a Ty masz AA. Akceptacja zasad pokera online polega na tym, że akceptujesz to, że:

-Ty lub któryś z przeciwników możecie wyłapać disconnecta (jeden z moich znajomych traderów ma w domu 3 niezależne połączenia internetowe na takie sytuacje)
-Przeciwnik może myśleć po pół minuty w każdym rozdaniu

Im bardziej tego nie zaakceptujesz tym bardziej będziesz cierpiał kiedy to nastąpi, bo tak działa ten mechanizm.

Pozdrawiam i powodzenia


w ramach feedbacku, zbior postow Leszka z tego topicu powinien byc przyklejony w jakims widocznym miejscu, kawal dobrej roboty !