Witam. Mimo że śledzę dział mindsetu od dość dawna, u kolegi widziałem nawet pare filmików z treningu Lechrumskiego to mam duży problem z tiltem.
Ostatnio postanowiłem przejść z gry MTT, w której szło mi nieźle na grę cash games, z którą zawsze miałem problemy... ale dla mnie motywacją nie jest tylko kasa tylko to, że chcę być naprawde dobry, dlatego też chcę zacząć wygrywać na cashu. Problem w tym, że gdy grałem mtt wiedziałem że wariancja jest duża, wkurzenie pojawiało się tylko na chwilkę po odpadnięciu z turnieju gdy np. jakiś fish przyfarcił, ale nie było to problemem bo po chwili na reszcie turniejów dalej grałem swoje A game i zapominałem o tamtym turnieju skupiając się na pozostałych. Nie mam pojęcia dlaczego, ale niestety na cashówkach jest zupełnie inaczej. Gdy wychodzę na +, podejmuję w moim mniemaniu dobre decyzje wszystko jest ok. Jednak gdy zaczynam przegrywać lub też popełnię jakiś błąd, którego mogłem uniknąć odrazu mimowolnie zaczynam grać pod wpływem jakiś negatywnych emocji których nawet do końca nie jestem świadom (taki ukryty tilt, czy coś).
Najdziwniejsze jest to, że ja sam nie wiem czemu tiltuję. Mam ponad 100 bi na ten limit (nl25), zaakceptowałem ryzyko i wiem że NIE da się w każdej sesji wychodzić na +. Cały czas powtarzam sobie że najważniejsze są dobre decyzje, mimo to w pewnym momencie zaczynam grać pod wpływem emocji. Kasa nie gra dla mnie roli, chcę być poprostu dobry i nie tiltować a wtedy wygrane przyjdą same. Myślę jakie mylne "przekonanie" może siedzieć w mojej głowie że gdy tylko jestem na minus to zaczynam grać gorzej, ale nie bardzo mogę coś wymyślić...(zawsze miałem problemy z introspekcją
)
Jeszcze dodam, że nie jestem typem gracza który na tilcie przegrywa ileś tam BI, wręcz przeciwnie potrafię zejść gdy czuję że już naprawdę tiltuję, tylko własnie problem w tym że nie chce non stop kończyć sesji po stracie 1/2 BI albo po 20 min gry, bo to jest przesada i w ten sposób nigdy nie osiągnę celu.