Witam.
Miałem tu już kilka blogów, wszystkie wcześniej czy później popadły w zapomnienie i gniją gdzieś w najciemniejszych czeluściach forum. No ale nieistotne! Postanowiłem założyć jeszcze jeden, tym razem definitywnie ostatni temat. Skłoniły mnie do tego doświadczenia z ostatniego czasu. W ciągu minionego roku poker schodził dla mnie na coraz dalszy plan, jego znaczenie w mojej hierarchii wartości malało. Rozdań grywałem coraz mniej i raczej bardziej od święta. Powolutku cashoutowałem sobie cały prawie cały mój bankroll. W końcach września postanowiłem zacząć sobie raz jeszcze, na spokojnie, od NL100 z 20BI i zobaczyć co się z tego urodzi (nadal bez jakiegoś większego entuzjazmu). Grało mi się naprawdę dobrze, roll rozbudował się całkiem fajnie do końca października i wszystko rysowało się w kolorowych barwach. Listopad wszystkie te nadzieje jednakowoż pogrzebał. Poleciałem w dół jak dziki, miesiąc, nawet licząc rakeback, przyniósł stratę, grałem na marnym poziomie, często nieskoncentrowany, bez odpowiedniego mindsetu… Zresztą – podejrzewam, że wielu z Was może wiedzieć jak to wygląda. Czułem się kompletnie wypalony pokerowo, zacząłem (i nadal kontynuuje) budować umiejętności w innych kierunkach, świat pokerowy miał się dla mnie w ciągu niedługiego czasu stać jedynie miłym wspomnieniem.
Jednak miało się okazać, że dam sobie jeszcze jedną szansę. Przełom miesiąca przyniósł nowe natchnienie. Poczytałem kilka świetnych tematów na 2p2, zobaczyłem parę ciekawych filmików i pasja wróciła. Znów miałem ochotę grać. Grać dużo i na jak najlepszym poziomie. Zacząłem raz jeszcze marzyć o grze na wysokich stawkach. Ale jak wiadomo nic proste nie jest. Kiedy akurat miałem ochotę do grindu, trafiła mnie jakaś choroba. Mimo to po pierwszych dniach kiedy to grać nie byłem w stanie, zaraz potem ruszyłem. No i przyszedł swing
Na ten moment miesiąc to już dla mnie -15BI w ciągu lekko ponad 10k rozdań. No to pomyślałem, że wspomogę się… nowym blogiem ![]()
Będę sobie tu pisał, wrzucał wykresy i podsumowywał grind. Właśnie! Bo wreszcie ma to być grind z prawdziwego znaczenia
Szybkie cele na grudzień. Jako że około 10 dni odliczam sobie od możliwości gry w tym miesiącu (Święta, przyjazd znajomych) to postawię przed sobą średnio ambitny target: zagrać ponad 55k rozdań. Biorąc pod uwagę, że mam zamiar grać jak najwięcej kiedy tylko będę mógł, plus cel nie jest bardzo wygórowany, powinno się udać. Planuję grać 4k+ rozdań dziennie, z założeniem, że im więcej tym lepiej. Może mało ambitnie, ale chciałbym móc ten pierwszy cel spokojnie wypełnić, bez jeszcze "dociskania" na maksa, żeby tą powracającą iskierkę pasji zamienić w płonące ognisko.
Po porannym wpi*rdolu na circa 5,5BI mój bankroll wynosi na dziś: 3.618,21€ i od tego wychodzę. Nie mam zamiaru schodzić niżej (gram NL100), także blog może zakończyć się spektakularnym busto ![]()
Tyle na początek. Idę na obiad i po powrocie siadam do gry.
Pozdrawiam.

