done
Napisane przez RockyRaccoon
Warto zwrócić uwage, że na zawartość metioniny w różnym rodzaju mleka:Methionine in 100 grams of soymilk: .040 grams
Methionine in 100 grams of whole milk: .083 grams
Methionine in 100 grams of skim milk: .099 grams
[on soy milk] it contains "phytoestrogens" or chemicals found in plants. This chemical is believed to be the catalyst for the dangers of soy milk because they can affect the body in the same way that the female hormone estrogen does. This is said to negatively affect men who regularly consume soy causing problems with their thyroid and possibly even fertility.
Po wpisaniu w google "is soya milk bad for health" pierwsze teksty z OPINIOTWORCZEGO men's health
pozniej guardian, pozniej scientific american.
Nie moge teraz znalezc strony, ktora ostatnio wrzucil kumpel na fb o mleku sojowym. Raport przerazajacy szczegolnie, ze kumpel mieszka w Tajlandii a tam wszyscy pija kosmiczne ilosc drinkow na bazie mleka sojowego.
Jak znajde to podrzuce. Choc tak czy inaczej najwazniejszym aspektem dyskusji jest:
Napisane przez RockyRaccoonGrilowany kurczak ma ponad 10krotnie(!) więcej tej substancji na 100 gram.
W badaniach nie wzieli pod uwage tej zaleznosci:
100g grillowanego kurczaka smakuje 1000x lepiej niz 100g grillowanego warzywa.
I jeszcze te nieszczesne antybiotyki. Warzywa sieja na wiosne i zbieraja w lecie. Niczym nie psikaja, niczym nie wspomagaja wzrostu.
Moje myslenie, na chlopski rozum, wole jesli daja istocie lek, on go przetworzy i ja zjem to stworzenie niz jakbym wcinal bezposrednio spryskane warzywa i sam przetwarzal "leki". Nie wiem ile w tym prawdy ale wydaje mi sie, ze cos moze byc na rzeczy
Musiałem przegapić na SG info o tym blogu
Good job ![]()
Co do mięsa, to moim zdaniem jest to bardzo zdrowy posiłek, jedna z najlepszych form białka, może poza dobrym białkiem serwatkowym. Nie widzę ani jednego powodu, dla którego miałbym sobie tego białka odmawiać, no chyba że mam nietolerancję pokarmową i po zjedzeniu tego posiłku niszczę krew.
Problem główny w tym posiłku jest taki, że istnieją pewnie tylko dwa dobre rodzaje takiego mięsa.
Pierwszy rodzaj to z ekologicznych farm, takie mięso jadało wyłącznie roślinne pożywienie, nigdy nie było trzymane w klatkach, nie miało obcinanych dziobów czy nie jadało antybiotyków i hormonów wzrostu, jak dzieje się to z mięsem które można kupić w sklepie. Mięso ekologiczne jest jak najbardziej świetnym posiłkiem, cenowo kilogram filetu z kurczaka to około 60-70zł, z indyka prawie dwukrotnie więcej. Oczywiście to jest duży minus, ale też nie musimy mięsa jeść codziennie.
Drugim rodzajem dobrego mięsa jest mięso koszerne, które jest szczególnie dobrym rozwiązaniem dla ludzi dbających o ekologię. Takie mięso zabijane jest w sposób niesamowicie humanitarny a dodatkowo jest to mięso zdrowe.
I gdybym dzisiaj miał zdecydować o tym, czy ludzie powinni jeść mięso ekologiczne lub koszerne czy też być wegetarianami, to ja dla tych zwierząt wybrałbym tą pierwsza opcję. Jakby ludność nie jadła mięsa, to mam wrażenie, że po prostu wiele gatunków zwierząt byłoby na wymarciu, a chodząc do zoo oglądalibyśmy znane nam dzisiaj kury, koguty czy świnie, bo przecież komu opłacałoby się ich hodowla.
Odnośnie tych filmów, które mają pokazywać jak bardzo złe jest mięso, czy też jak bardzo zły jest dowolny produkt, to zawsze pokazywana w nich jest największa patologia, której nie spotkasz prawie nigdy, a do badań używa się najgorszych rodzajów mięsa. Robiono tak też np. z aspartamem czy żywnością GMO (których nie jestem fanem, ale nie podoba mi się strasznie zabieg manipulacyjny z którego korzystają), podawali kilkunastu myszom aspartam, okazało się że były bardziej agresywne i umierały szybciej. Podawano jednak im taką samą dawkę jak mamy np. w coli zero. I osobiście widzę ogromną różnicę między 80kg człowiekiem a 30g myszą. Jakby mysz zjadła naraz 100g ryżu to pewnie też szybciej by umarła.
Co do mleka to dodam od siebie, że zawiera też cukry proste, czyli najgorszy rodzaj cukrów, którego później najtrudniej się pozbyć. Jednym z mitów które można wciąż usłyszeć, to taki że mleko jest dobre na redukcję a to po prostu fatalny posiłek. Tak czy inaczej również nie polecam.
1. Mięso koszerne jest ekologiczne i "zabijane w sposób niesamowicie humanitarny"? To jakiś żart czy prowokacja? ;D
Poza tym z tego co wiem od 1 stycznia 2013 ubój rytualny w Polsce jest chyba zakazany? Trwają jednak dyskusje na ten temat.
2. Co do argumentów nt ujemnych skutków mięsa dla zdrowia - śmiech ;D
3. Mleko zawiera laktozę, która w małych ilościach nie powoduje żadnych ujemnych skutków dla człowieka. Nie widzę żadnego powodu aby wycinać kompletnie mleko z diety, chyba że masz nietolerancję laktozy.
4. Cukry proste są mniej atrakcyjne z punktu widzenia zdrowej diety niż złożone, ale na pewno nie dlatego, że "trudno się ich pozbyć". Wręcz przeciwnie. Są absorbowane i trawione szybko. Być może miałeś na myśli to, że nadmiar ich spożywania przy nadwyżce kalorii prowadzi do nadwagi, której rzeczywiście trudno się pozbyć ;D
5. Nigdy nie słyszałem takiego mitu. Men's Health czy Pani Domu? ;D
6. Mleko to nie posiłek.
Ja mam takie szybkie pytanie, jakiś czas bawiłeś się w trading. Dlaczego zrezygnowałeś?
Hej,
Rocky bardzo lubiłem czytać Twoje wpisy i podziwiam jako pokerzystę. Jestem mięsożercą ze względu na swoje gusta smakowe, ale nigdy nie objeżdżam kogoś za swoje przekonania, co najwyżej dotyczące racjonalnej diety. Niestety nie mam za dużo czasu by się udzielać tutaj szeroko w dyskusji, ale pewnie czasem coś napiszę.
Do rzeczy:
Widać, że próbujesz zdobywać wiedzę na temat żywienia, ale wierz mi, że to nie jest tak banalne jak zacytowanie paru mocno out-dated publikacji, wikipedii i powoływanie się na nie.
Jeśli chodzi o zakwaszanie organizmu przez mleko to polecam Ci proste ćwiczenie:
Załóż, że osoba badana przeciętnie wypija 1l mleka dziennie oraz zjada powiedzmy 200 gramów piersi z kurczaka (gotowanej, żeby było "zdrowiej
). Policz sobie teraz ile białka przyjmuje z mleka, a ile z mięsa (poczytaj o biodostępności białek mleka i poszczególnych gatunków mięsa). Powiedz mi jeszcze raz, że to akurat metionina i cysteina z mleka zakwaszają organizm
Tak na marginesie poczytaj o przemianach białek, a dowiesz się, że - o zgrozo - każdy aminokwas "zakwasza" organizm, te zawarte w warzywach także. I tak btw. powiedz mi jaki odsetek społeczeństwa pije 1l mleka DZIENNIE, żebyś tym bardziej uzmysłowił sobie strukturę podaży białka w diecie ![]()
Temat zakwaszania organizmu przez mleko ciekawi mnie niebywale i wierz mi, że przekopałem bardzo mocno bazy naukowe (nie serwisy o pseudo zdrowym żywieniu), by znaleźć publikacje, które pokazywałyby prawdziwe konkrety, a nie ogólnikowe stwierdzenia, dodatkowo większość "artykułów" w sieci to jakieś no namy. Znajdziesz np. argument, że w krajach, gdzie się mleka nie spożywa jest dużo niższy odsetek osteoporozy. Takich wniosków nie powinno się wysnuwać nawet nie będąc na studiach powiązanych z żywnością i żywieniem, bo są po prostu bzdurne. Nie bierze się pod uwagę choćby jaka jest konkretnie dieta tamtych ludzi i po rozbiciu na czynniki pierwsze starać się dojść do jakichś wniosków. Styl życia także nie pozostaje bez znacznia, bo dzięki aktywności fizycznej przyspieszasz metabolizm i nierzadko usprawniasz układ pokarmowy (lepsze wchłanianie etc.)
Napisane przez RockyRaccoon
WYNIKI KILKU BADAŃ
Pogooglowałem trochę i wyniki:" Large studies in England and Germany showed that vegetarians were about 40 percent less likely to develop cancer compared to meat eaters."
" In contrast, Harvard studies showed that daily meat eaters have approximately three times the colon cancer risk, compared to those who rarely eat meat."
i podsumowanie
" Not surprisingly, vegetarians are at the lowest risk for cancer and have a significantly reduced risk compared to meat-eaters"
Pisałeś o licencjacie - jeśli uważasz, że "wynikami" jest przytoczenie jakichś "wygooglowanych" zdań to lepiej to przemyśl nim powiesz przed komisją ![]()
Podsumowanie:
Fajnie, że dyskutujecie, bo to potwierdza że świadomość konsumencka stale rośnie w tym kraju, ALE...
1) nigdy nie będziecie w stanie dyskutować nt. żywienia jeśli nie będziecie potrafili ocenić czy dana publikacja faktycznie jest wiarygodna dopóki nie będziecie mogli bardzo dokładnie ocenić metodykę badań (naprawdę nie wszystko publikowane ma wysoką wartość i mówiąc szczerze wiem to nawet z autopsji).
2) Destrukt poruszył ciekawy temat dotyczący Żywności ekologicznej; jeśli kogoś stać to polecam serdecznie, ale najpierw zapoznajcie się z Rozporządzeniem WE 834
i Ustawą o rolnictwie ekologicznym, żebyście faktycznie poznali jak się znakuje produkty ekologiczne i nie dali się zmanipulować
"Humanitarne zabijanie a mięso koszerne"... to bez komentarza pozostawie...
3) Nie myśl Rocky, że warzywa to samo zdrowie, bo tak niestety też nie jest (dzisiaj nic nie jest "zdrowe"). Poczytaj sobie o kumulowaniu się metali ciężkich w warzywach i przede wszystkim o azotanach, azotynach i nitrozaminach oraz ich stężeniach w warzywach
Tak naprawdę każdy sposób żywienia ma swoje za i przeciw. Spożywanie warzyw ma dużo plusów. Spożywanie TYLKO warzyw i nie wzbogacanie diety produktami mlecznymi bądź jajami takich plusów ma duuużo mniej. Spożywanie mięsa? Także z umiarem i zależy jakiej obróbce mięso jest poddawane.
Smacznego Wam wszystkim and HF!
Pozdrawiam
Napisane przez Fil1987
1) nigdy nie będziecie w stanie dyskutować nt. żywienia jeśli nie będziecie potrafili ocenić czy dana publikacja faktycznie jest wiarygodna dopóki nie będziecie mogli bardzo dokładnie ocenić metodykę badań (naprawdę nie wszystko publikowane ma wysoką wartość i mówiąc szczerze wiem to nawet z autopsji).
Dokładnie, szczególnie że te badania mogą być robione bardzo tendencyjnie i w bardzo prostu sposób manipulowane (np. jak robimy badania na 100 osobnikach, to możemy później na koniec testu wykluczyć ich dowolną ilość i podać wyniki tylko części z nich). Jak ktoś "żyje" z tego, że promuje określony sposób odżywiania, to dla mnie jedyną rzeczą, jaką mogę zweryfikować jest wygląd tej osoby i ich klientów oraz poziom energii (to mnie obecnie bardziej interesuje).
Pisałeś o mięsu koszernym, osobiście nie znam bardziej humanitarnej metody zabijania. Oczywiście jak poczytasz sobie o tym na stronach typu GW, onet to znajdziesz kompletnie brednie dotyczące samej techniki, ale rozmawiając z paroma osobami, którym temat z pewnych względów jest bliski (nie chcą jeść kosztem cierpienia innych), to w jakiś sposób mnie to przekonuje (aczkolwiek nie na tyle, aby takie mięso kupować). Temat tak czy inaczej warty zainteresowania jak ktoś ma podobny światopogląd.
Napisane przez Fil1987
3) Nie myśl Rocky, że warzywa to samo zdrowie, bo tak niestety też nie jest (dzisiaj nic nie jest "zdrowe"). Poczytaj sobie o kumulowaniu się metali ciężkich w warzywach i przede wszystkim o azotanach, azotynach i nitrozaminach oraz ich stężeniach w warzywach
To też prawda, dlatego będąc wegetarianinem czy też weganem imo konieczne jest sięganie po produkty eko aby w longrunie nie zrobić sobie tym większej krzywdy.
Jeżeli chodzi o wiedzę dotyczącą żywienia to mam wrażenie, że dalej niewiele wiemy, teorie dotyczące tego co zdrowe lub nie się ciągle zmieniają. Ostatnio od jakiegoś czasu obala się chociażby teorie o jedzeniu 5-6 posiłków co 3-4h i okazuje się, że spokojnie można jeść 3, a nawet wchodzi już pojęcie IF, które wprowadza coś zupełnie nowego. I to myślę, będzie się ciągle zmieniało. To co polecam robić, to testować posiłki i sprawdzać swoje samopoczucie oraz chodzić co jakiś czas na badania i patrzeć na wyniki. Np. jak ktoś jest wegehappy, to polecam chociaż sprawdzić poziom białka całkowitego, ale znowu to temat rzeka
Pzdr
To na pewno blok pokerowy?
Nie pomylilem forum?
Gadajcie ile chcecie, a ja i tak nie zrezygnuję ze schabowego :fuckyeah
Siemka!
@Fil1987
"Pisałeś o licencjacie - jeśli uważasz, że "wynikami" jest przytoczenie jakichś "wygooglowanych" zdań to lepiej to przemyśl nim powiesz przed komisją
![]()
Wynikami mojego googlowania, niczym więcej
Przed komisją pewnie sobie poradzę, bo podobno trudniej niż obronić jest się nie obronić
"1) nigdy nie będziecie w stanie dyskutować nt. żywienia jeśli nie będziecie potrafili ocenić czy dana publikacja faktycznie jest wiarygodna dopóki nie będziecie mogli bardzo dokładnie ocenić metodykę badań (naprawdę nie wszystko publikowane ma wysoką wartość i mówiąc szczerze wiem to nawet z autopsji)."
Słusznie, ale to co pisałem oprócz uwag subiektywnych ma oparcie w faktach. Dla przykładu " in a 12-year Harvard study of 78,000 women", badanie na tak dużej próbce, którego wnioski pokrywają się z innymi, mniejszymi badaniami
"'Dairy milk does increase bone density, but this comes at a terrible price. The latest research is showing that far from protecting bones, milk actually increases the risk of osteoporosis by eroding bone-making cells. Also, people with osteoporosis have a much higher incidence of heart disease and cancer, and the evidence is pointing at milk as the common factor. '".
Trzeba też zwrócić uwagę, że z biznesowego punktu widzenia badania które sugerują odejście od diety pełnej produktów mlecznych i mięsnych nie są korzystne bo poza konsumentami i zwierzętami niemal nikt inny nie zyskuje przy przejściu na diete wegetariańską/wegańską (bo weganie jedzą mniej roślin, biorąc pod uwagę przymus karmienia zwierząt hodowlanych).
"3) Nie myśl Rocky, że warzywa to samo zdrowie, bo tak niestety też nie jest (dzisiaj nic nie jest "zdrowe"). Poczytaj sobie o kumulowaniu się metali ciężkich w warzywach i przede wszystkim o azotanach, azotynach i nitrozaminach oraz ich stężeniach w warzywach"
Zainteresuje się tematem, dzięki za info
@Destrukt
Sorry stary ale humanitarna metoda zabijania brzmi dla mnie jak żart. Ja proponuje wprowadzenie nowych terminów, takich jak:
humanitarny gwałt i humanitarny slowroll
Anyway, zabijanie to zabijanie, rozumiem że celem ma być że istota nie cierpi podczas procesu. Spoko, ale skutek jest zawsze ten sam, i sam akt pozostaje tym samym.

Tak z innej beczki, wpadłem dziś na wyniki pewnych badań, szczegółów nie znalazłem niestety:
The study - in basic terms - investigates this hypothesis by placing subjects into a functional Magnetic Resonance Imaging (fMRI) machine and looking at the "activation" of different brain areas as subjects view a randomized series of pictures. The pictures used for this study included neutral scenes and an even share of scenes depicting various kinds of animal and human suffering.
The first main finding of this study is that, compared to Omnivores, Vegans and Vegetarians show higher activation of empathy related brain areas (e.g. Anterior Cingular Cortex and left Inferior Frontal Gyrus) when observing scenes of suffering; whether it be animal or human suffering.
Further, pictures of animal suffering (in contrast to pictures human suffering) recruited specific brain regions in Vegans and Vegetarians that were not differentially recruited by Omnivores. These were areas which are thought to be associated with higher-order representations of the self and self values (e.g. medial Prefrontal Cortex).
Zastanawiając się nad tymi sprawami wpadałem czasem na taką myśl, że to właśnie poziom empatii może być kluczowym czynnikiem przy przechodzeniu na dietę bezmięsną. Co widać w przytoczonym przeze mnie wcześniej cytacie
"i czwarty, z którym się osobiście identyfikuję "I do not like eating meat because I have seen lambs and pigs killed. I saw and felt their pain. They felt the approaching death. I could not bear it. I cried like a child. I ran up a hill and could not breathe. I felt that I was choking. I felt the death of the lamb. ~Vaslav Nijinsky""
Spadam teraz na obiad (żadne zwierze nie zginie przy tym
, a pamiętajcie - zwierzę też człowiek ♠_biggrin:), postaram się później wrzucić coś o większej wartości.
Napisane przez RockyRaccoon
Słusznie, ale to co pisałem oprócz uwag subiektywnych ma oparcie w faktach. Dla przykładu " in a 12-year Harvard study of 78,000 women", badanie na tak dużej próbce, którego wnioski pokrywają się z innymi, mniejszymi badaniami
Jestem wielkim fanem badań z Harvardu, nie pierwszy raz spotykam zajebiste rzeczy które robią i wprowadzili już np. dużo nowych rzeczy do psychologii. Także tego rodzaju źródło informacji ma na pewno ogromny sens.
A co do jedzenia, to polecam jeszcze patrzeć na nie tylko dostarczanie węgli, tłuszczy czy białka ale też na dodatkowe korzyści takiego jedzenia. Mleko niemal ich nie ma (a zawiera wszystkie elementy), ma dodatkowo cukier (12g na 250ml i to jest sporo), więc jak ktoś chce dostarczyć sobie np. tłuszczy, to lepiej aby zrobił to z oleju czy ryby.
Napisane przez Destrukt
Jestem wielkim fanem badań z Harvardu, nie pierwszy raz spotykam zajebiste rzeczy które robią i wprowadzili już np. dużo nowych rzeczy do psychologii. Także tego rodzaju źródło informacji ma na pewno ogromny sens.Panowie, nie patrzcie na to, że to Harvard. Co więcej nie interesuje mnie zdanie, które rzekomo pochodzi z Harvardu. Docierajcie do publikacji źródłowych, bo tylko wtedy możecie cokolwiek ocenić. Wyjdźcie z założenia - nie mam publikacji źródłowej, nie mam ŻADNYCH dowodów -> szukam dalej. Tak się to robi jeśli chodzi o publikowanie, uczenie etc. Pamiętasz "zajawkę", ale w żaden sposób nie traktujesz tego jako wiedzę. Kolejna rzecz to co pisałem - nawet jeśli to była próba 78 000 osób (niewyobrażalnie ogromne badania, ale to jest plus Harvardu - kasa
) to z którego roku są te badania, na jakiej aparaturze pracowali itd itd.
Jeśli chodzi o szczegółowe badania składu produktów to wchodzi pojęcie tzw. śladów (poniżej milionowych grama; ppm ppb ppt etc.) i wykorzystywane są do tego przeróżne metody analityczne. W zależności od produktów i tego jakie stężenia chcesz badać wykorzystuje się chromatografię cienkowarstwową, chromatografię gazową etc.
A co do jedzenia, to polecam jeszcze patrzeć na nie tylko dostarczanie węgli, tłuszczy czy białka ale też na dodatkowe korzyści takiego jedzenia. Mleko niemal ich nie ma (a zawiera wszystkie elementy), ma dodatkowo cukier (12g na 250ml i to jest sporo), więc jak ktoś chce dostarczyć sobie np. tłuszczy, to lepiej aby zrobił to z oleju czy ryby.
Destrukt zwracasz uwagę na ważne rzeczy, ale w błędny sposób. Po prostu jeszcze musisz sporo doczytać. Jedzenie to dużo więcej niż białko, tłuszcz, węglowodany oraz witaminy(pomijając już nawet strukturę białek, jakie tłuszcze i węglowodany) i tu się zgadzam w 100%. Pisanie jednak, że mleko nie zawiera prawie żadnych z tych wartości to jest serious mindfuck
W tłuszczu mlecznym masz cały szereg witamin, dodatkowo większość składników mineralnych masz w optymalnych proporcjach -> wzmagają biodostępność. Znajdziesz masę opinii, które twierdzą, że bilans Ca:P w mleku został zachwiany, ale dziwnym trafem żadne badania tego nie potwierdzają. Muszę lecieć więc o mleku tyle na dziś.
Tak po krótce to co się pojawiało w poprzednich postach:
1. Ubój rytualny nie jest w żadnym stopniu humanitarny w stosunku do tradycyjnego - a skąd to wiem? Na ostatnim szkoleniu jeden gość, który się tym zajmuje opowiadał nam przez prawie 2h. Teraz przeważnie stosuje się pistolet, który wystrzeliwuje ogromny ładunek elektryczny i zwierze pada momentalnie. Nie sposób by odczuło jakikolwiek ból.
2. Rocky na pewno się obronisz i to nie tylko dlatego, że łatwiej się obronić niż nie ![]()
3. Co do testowania z dietą i sprawdzania swoich wyników oraz samopoczucia to nie do końca się sprawdzi. Każdy ma inny metabolizm, inaczej reaguje w czasie na poszczególne bodźcie więc nigdy nie ustalisz ramy czasowej w jakiej miałbyś sobie takie badania badać, ale pomysł nie jest taki zły;)
Ok muszę lecieć także 3mcie się chłopaki
Zgadzam się z przedmówcą. Kolega Destrukt coś tam wie o odżywianiu ale to jest wiedza porównywalna w pokerze do ogarniania NL10 na podstawowym poziomie. Rozumiem, że chcesz się podzielić tym co przeczytałeś/czego się dowiedziałeś i to zacnie, ale dawanie ludziom rad żywieniowych to też pewna odpowiedzialność, a Twoje rady są trochę jak wypowiedzi "eksperta" w dzień dobry tvn: "mleko ma cukier, więc jak chcesz dostarczyć tłuszcze to lepiej zjedz rybę".
Ale o tym humanitaryzmie uboju koszernego to akurat chętnie bym posłuchał
Napisane przez Fil1987
3. Co do testowania z dietą i sprawdzania swoich wyników oraz samopoczucia to nie do końca się sprawdzi. Każdy ma inny metabolizm, inaczej reaguje w czasie na poszczególne bodźcie więc nigdy nie ustalisz ramy czasowej w jakiej miałbyś sobie takie badania badać, ale pomysł nie jest taki zły;)
To w sumie jest ciekawe, nie chce pisać co sam robię, podawać wyników bo nie o to chodzi, ale to co możemy zrobić jeżeli chodzi o dietę to np. monitorować rzeczy tj. ilość płytek krwi czy białka całkowitego. Do tego mamy badania tolerancji pokarmowych, które nie wiem czy mają duże podłoże naukowe, ale ukierunkowują nas na to, co możemy jeść. Dodatkowo jak próbujemy jakiejś diety przez np. 2 miesiące to przynajmniej w moim wypadku różnica w samopoczuciu jest w miarę odczuwalna (w sensie, dzisiaj wiem np. że picie codziennie soków owocowych nie jest dla mnie dobre, warzywne już są świetną opcją itp.).
Kolejna sprawa, temat na który nie mam też dużej wiedzy (zawsze podkreślam, że nie jestem żadnym ekspertem, wymieniam się luźno jakimiś informacjami i chętnie dowiem się czegoś nowego), to doping w sporcie. W olimpiadach jeszcze relatywnie niedawno używano transfuzji krwi, nie znam dokładnie historii ale chyba zaczęło się to w latach 60 lub 70. To znaczy, że już wtedy rozumiano znaczenie płytek krwi i ich ilości w naszym organizmie. Dzisiaj mamy epokę EPO które robi to samo, a to do czego dążę, to zaryzykowanie stwierdzenia, iż możemy z badań spokojnie stwierdzić jak posiłki na nas wpływają (widzę ogólnie powiązanie, bo transfuzję robiono od osób które tą krew miały "lepszą", a posiłki na krew również wpływają - m.in. kwestia tolerancji pokarmowych).
Innymi słowy, wg. mnie badania są pomocne, jest ich cała masa jak np. badanie żywej kropli krwi, ale nie jestem wstanie w żaden sposób powiedzieć, że której badanie szczególnie warto zrobić. Kwestia samopoczucia na danej diecie będzie dla mnie na pewno jeszcze ważniejszym wskaźnikiem. Obecnie ze wszystkich diet najbliżej jest mi do (głównie z uwagi na mój cel diety, to na pewno się zmieni za +- 6 miesięcy):
http://www.bulletproofexec.com/the-complete-illustrated-one-page-bulletproof-diet/
która w Polsce będzie niemal zawsze zmieszana z błotem ale to już inna sprawa
Tak czy inaczej najważniejsze w sumie jest to, abyśmy byli świadomi tego co chcemy dietą osiągnąć (np. zejście poniżej 10% tkanki tłuszczowej), jak ktoś chce wspierać ekologię i wybiera wegetarianizm to myślę, że to dobra sprawa. Jakby ludzie wierzyli w swoje ideały i podążali w tym kierunku to myślę że świat byłby dużo lepszym miejscem
Destrukt bardzo dobrze, że piszesz i widać, że masz pewną wiedzę
Zawsze lubiłem Twój dystans do rzeczy, w których rzec należy, że ekspertem nie jesteś. Co do badań to jak mówiłem nie jest zły pomysł, ale zakrawa o przesadę niźli zdrowy rozsądek.
Kwestia samopoczucia stosując konkretną dietę niestety nie może być prawie żadnym wskaźnikiem. Pamiętaj, że większość reakcji w organizmie ma sprzężenie zwrotne i potrzeba czasu by faktycznie pewne rzeczy zauważyć. Doskonałym przykładem będzie tutaj dieta Dukana. Nawet niektórzy naukowcy związani z żywnością początkowo się nią zachwycali (znam takich
) Dodatkowym aspektem jest efekt placebo - stosujesz pewną dietę, czyli wskazania/wytyczne przez co czujesz "spełnienie" w sferze żywienia i Twoje samopoczucie jest sztucznie wywindowane, nie jest spowodowane faktycznym stanem zdrowia ani tym który będzie. To samopoczucie przy stosowaniu diety można porównać z iluzją
Przez lata uważano, że stan zdrowia to dieta, aktywność fizyczna. Dopiero od paru(nastu) lat zwraca się uwagę, że stan psychiczny człowieka ma wpływ na każdą płaszczyznę jego życia - nawet działanie układu pokarmowego. Z tego tytułu poleca się nawet jak dbasz o dietę, żeby raz w tygodniu zjeść coś "syfiastego"
ofc nie znaczy to, że trzeba się zażerać jak świnia czy coś, ale kebabik na mieście i wódeczka/piwo ze znajomymi może (powinno :P) być ![]()
Co do uwag odnośnie "forum pokerowego". Przezajebiście pochwalam chęć przekazywania innym użytkownikom wiedzy dotyczącej żywienia. I mimo że z wieloma poglądami tu się zgodzić nie mogę to i tak buduje to pewną świadomość konsumencką. Mimo iż weganizm w moim (i nie tylko; Sorry Rocky ♠_thumbsup: ) odczuciu boryka się z pewnymi niedoborami (choć "odkrywa się" choćby coraz to nowsze zboża i inne rośliny, które mają białka zbliżone do pełnowartościowych albo wręcz pełnowartościowe) to i tak jest dużo zdrowszym trybem życia niż tak jak podejrzewam co najmniej połowa z nas prowadzi, a i tak na tym forum nie jest źle ![]()
Rocky, Destrukt i każdy kto będzie szerzył tutaj myśl o "zdrowym trybie życia" :sdrink :sdrink :sdrink
P.S. Przypomniało mi się co napisał Destrukt - teraz faktycznie co jakiś czas pojawiają się opinie/badania obalające dotychczasowe "pewniki" żywieniowe. Tak naprawdę doszło już do sytuacji, że właściwie nie ma zdrowego pokarmu na tym świecie, dlatego też żaden profesjonalny dietetyk, technolog, towaroznawca, biotechnolog itp nie powinien użyć sformułowania "zdrowe jedzenie" ![]()
Pozdrowienia chłopaki
Napisane przez Fil1987Co do uwag odnośnie "forum pokerowego". Przezajebiście pochwalam chęć przekazywania innym użytkownikom wiedzy dotyczącej żywienia. I mimo że z wieloma poglądami tu się zgodzić nie mogę to i tak buduje to pewną świadomość konsumencką. Mimo iż weganizm w moim (i nie tylko; Sorry Rocky ♠_thumbsup: ) odczuciu boryka się z pewnymi niedoborami (choć "odkrywa się" choćby coraz to nowsze zboża i inne rośliny, które mają białka zbliżone do pełnowartościowych albo wręcz pełnowartościowe) to i tak jest dużo zdrowszym trybem życia niż tak jak podejrzewam co najmniej połowa z nas prowadzi, a i tak na tym forum nie jest źle
![]()
I otóż to. Co innego wymiana poglądów, a co innego dawanie rad żywieniowych jakby się było dietetykiem, wskazując na ułomności danego produktu, po czym jeden z drugim w weekend idzie na imprezę i pije pół litra wódy ![]()
Poza tym jeszcze raz propsy Fil1987 za rzeczowe i wartościowe informacje.
Ostatni krok i będę mógł powiedzieć 'jestę licencjatę'. Wszystko zdane, w tym tygodniu skończę pracę licencjacką, najprawdopodobniej 3ciego ją obronię i gotowe
B.słabe wyniki w pokera w tym roku spowodowały wprowadzenie planu b
Co zmieniam:
- nawyk wchodzenia w grę - zawsze przed sesją gram w tę grę (klik), wykonuję tzw. technikę pomarańczy i shadow boxing ♠_biggrin:.
- nawyk zamknięcia sesji - zawsze po skończeniu sesji analizuję statystyki, wynik, oceniam wariancje, ewaluuję grę, wyciągam wnioski i wrzucam rozdania na grupę
- nauka gry: pon/wt/śr oceniam rozdania na PokerStrategy, pon/śr/pk oglądam i wyciągam wnioski z filmów pokerowych, wt/czw analizuję i wyciągam wnioski z dyskusji na forach pokerowych.
Oprócz tego codziennie ćwiczę na Lumosity i Duolingo.
No i chyba najważniejsze - gram max 6tabling
Wydaje mi się, że poprzez grę na 12 stołach traktowałem rozdania w kategoriach zamiast skupiać się na każdej sytuacji z osobna. Do tego dokładam teraz table selection wsparty oprogramowaniem. Myślę że zmiany na duży plus, a wynikami się nie będę zajmował
Parę zdań mądrości od Phil'a Galfond'a:
folding time
a) fast
- nie interesuje ich walka o poty, są raczej zorientowani na wyciąganie value,
- grają wg game theory; wiedzą że z tą ręką grają bet/fold, a z tą bet/continue;
b) slow
- lubi walczyć o pule, nie chce być pushed
- nit, folduje powoli żeby zniechęcić cie do kolejnych takich akcji (częste w grze live).
You always want to be the most feared player at your table.
:challenge
