Przejdź do forum
Jestem perfekcjonis...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Jestem perfekcjonistą

67 Posty
31 Użytkownicy
5 Reakcje
14 K Wyświetlenia
lekarz20
Dołączył: 17.06.2008

Napisane przez lechrumski

Powiem wiecej, dla mnie tez absolutnie przelomowym momentem byl momentem kiedy przestalem identyfikowac sie ze swoii myslami.

jeżeli jesteśmy w tej samej sytuacji co ty przed przełomowym momentem to od czego zacząć?


Odpowiedz
Cytat

jeżeli jesteśmy w tej samej sytuacji co ty przed przełomowym momentem to od czego zacząć?

@maggman mam nadzieje przyjmiesz zaproszenie

@lekarz-ja bym przeczytał kilka razy co napisał maggman i pociągnął Lech.wydaje mi sie że tam jest odpowiedź, nie ma co sie spieszyć i nawet tak po "chłopsku" jak to maggman spróbował przemycić troche behawiorystyki z filozofia wschodu, to tak od razu czasami trudno ogarnąć, mysle że za krótki czas bedziesz wiedział od czego, a i nikt ci tu "rozkładu jazdy" nie napisze , to tylko i aż drogwskaz

ten dział to perełka PS


Odpowiedz
Cytat
lekarz20
Dołączył: 17.06.2008

Napisane przez marszp81

jeżeli jesteśmy w tej samej sytuacji co ty przed przełomowym momentem to od czego zacząć?

@maggman mam nadzieje przyjmiesz zaproszenie

@lekarz-ja bym przeczytał kilka razy co napisał maggman i pociągnął Lech.wydaje mi sie że tam jest odpowiedź, nie ma co sie spieszyć i nawet tak po "chłopsku" jak to maggman spróbował przemycić troche behawiorystyki z filozofia wschodu, to tak od razu czasami trudno ogarnąć, mysle że za krótki czas bedziesz wiedział od czego, a i nikt ci tu "rozkładu jazdy" nie napisze , to tylko i aż drogwskaz

ten dział to perełka PS

dokładnie i najtrudniejszy do przerobienia, ilość obecnego tu materiału jest tak duża, że nie wiadomo za co się zabrać, dlatego pytam bo akurat ten problem jest często poruszany. Na szczęscie mam wydrukowany post Lecha dotyczący podstaw od których zaczynać ;)


Odpowiedz
Cytat
lechrumski
Dołączył: 21.12.2008

Bardzo trudno mi odpowiedziec na to pytanie lekarz. Najpierw zrozumialem to dzieki The Work a wlasciwie dzieki sobie za pomoca The Work. Zrozumialem ze robilem mase rzeczy ze wzgledu na niewlasciwe powody, np ze wzgledu na podziw, prestiz, szacunek itp. Kiedy to wyeliminowalem z mojego zycia to byl to ogromny skok jakosciowy do przodu - ten skok omowilem w 4 treningach The Work.

Potem doszlo do mnie za pomoca roznych szkolen ze jestem czyms znacznie wiecej niz swoimi myslami. Zrozumialem ze skoro ja jestem mezczyzna to swiadomosc ktora to mysli jest ponad tym. Jesli wiem ze jestem czlowiekiem to swiadomosc ktora zdaje sobie z tego sprawe jest czyms znacznie wiecej niz czlowiekiem. Zrozumialem ze zamiast identyfikowac sie z myslami moge sie do nich odniesc i pozostawic je z tylu np zapytac siebie podczas sesji "co moj umysl chce mi teraz powiedziec poprzez wkurzanie sie na to rozdanie". Wowczas nagle okazalo sie ze jestem ponad swoimi myslami. Ze moge je dowolnie obserwowac i brac badz nie. Swiadomosc tego to juz etap na ktorym likwidujesz tilt o 99%.

Potem zdalem sobie sprawe ze dokladnie to samo jest z emocjami. Jesli u mnie powstaje jakas emocja to ja jestem czyms wiecej niz ta emocja. Swiadomosc ktora zauwaza gniew nie jest gniewna. Swiadomosc zauwazajaca strach sie nie boi. Swiadomosc ktora zauwaza tilt nie tiltuje.
Cale zycie walczylem z uczuciami i zastnawialem sie jak zmieniac. W koncu do mnie doszlo ze nie musze niczego zmieniac. Moge akceptowac a wowczas nagle po paru sekundach uczucie sie rozpuszcza. To co robie teraz z kazda emocja to obserwuje jednoczesnie ja przezywajac. To samo robia np buddysci czy jogini, doszedlem do momentu w ktorym nie jestem w stanie denerwowac sie dluzej niz 10 sekund.

Kolejny etap nastapil i wciaz nastepuje w przeciagu kilku ostatnich dni. Wowczas zrozumialem ze patrzymy na swiat przez rozne ja. Pierwszy poziom to potrzeby fizjologiczne, drugi emocje, trzeci ego i intelekt, czwarty serce, piaty to gardlo czyli wlasny glos, szosty to intuicja i siodmy dusza. W dzisiejszym spoleczenstwie zyjemy z poziomu trzeciego czyli poziomu ego i przez ten poziom oceniamy wszystkie inne. Jesli oceniasz moja wypowiedz na zasadzie dobra/zla korzystna/niekorzystna to jestes wlasnie na tym poziomie. Ale zdalem sobie tez sprawe ze nie wszyscy tak zyja. Wiecej narazie na napisze bo sam eksploruje ten temat. Ciebie tez zachecam do jak najwiekszej eksploracji i tego zeby budowac swiadomosc i zdolnosc obserwacji zamiast oceniac swiata przez pryzmat mysli i emocji. Nie jest to latwe bo robilismy to cale zycie ale mimo wszystko bardzo polecam :)


Odpowiedz
Cytat

„Nikomu z nas nie jest danym wyzwolić się z toru wyznaczonego przez bieg swego życia. Myślimy, czujemy i działamy wierni tradycji, w której żyjemy. Jedyny środek wyzwolenia stanowi zatopienie się w inne życie, zrozumienie myślenia, czucia i działania, które nie wyrosło na gruncie naszej cywilizacji, ale ma źródło w innych warstwach kultury”
Franz Boas

słowa te to zachęta do lektury książki Karen Horney "Neurotyczna osobowość naszych czasów"

Lechu użył słowa eksploracja wiec pozwoliłem sobie na ten wpis


Odpowiedz
Cytat
mik1984
Dołączył: 16.11.2008

Jeśli chodzi o moje węzły umysłowe, to ja zdecydowanie preferuję krótkie, spartańskie motywatory niż jakieś zawiłe wywody zachęcające do bezproduktywnego, wielogodzinnego zastanawiania się nad sobą. Chciałbym więc ogłosić tu konkurs na najlepszy "punchline" motywacyjny na sytuację, kiedy chcemy się zabrać za coś co ciągle odwlekamy. Nie może to być długi wywód, ani też jałowy suchar w stylu "weź się za robotę". Coś co mimo, że krótkie, to przemawia do serca.

@ lekarz20

ciekawią mnie twoje opinię w temacie o tłuszczu, gdzieś tam zniknąłeś?


Odpowiedz
Cytat

Napisane przez lekarz20

Napisane przez marszp81

jeżeli jesteśmy w tej samej sytuacji co ty przed przełomowym momentem to od czego zacząć?

@maggman mam nadzieje przyjmiesz zaproszenie

@lekarz-ja bym przeczytał kilka razy co napisał maggman i pociągnął Lech.wydaje mi sie że tam jest odpowiedź, nie ma co sie spieszyć i nawet tak po "chłopsku" jak to maggman spróbował przemycić troche behawiorystyki z filozofia wschodu, to tak od razu czasami trudno ogarnąć, mysle że za krótki czas bedziesz wiedział od czego, a i nikt ci tu "rozkładu jazdy" nie napisze , to tylko i aż drogwskaz

ten dział to perełka PS

dokładnie i najtrudniejszy do przerobienia, ilość obecnego tu materiału jest tak duża, że nie wiadomo za co się zabrać, dlatego pytam bo akurat ten problem jest często poruszany. Na szczęscie mam wydrukowany post Lecha dotyczący podstaw od których zaczynać ;)

To już troche offtop, ale myślę, że ze swojego doswiadczenia mogę powiedzieć jaka opcja jest najlepsza. W mojej przygodzie z eksploracją baniaka popełniłem fundamentalny błąd starając się czytać jak najwięcej i próbując zdobyć jak najwięcej wiedzy z wszystkich tych mądrych ksiązek dostępnych dla kazdego, forów, masy swietnych satsangów z youtube, coachingow itp. Jedyne co w ten sposób osiągnałem to przeładowanie wiedzą, której za nic w swiecie nie potrafiłem uzyć. Jest bardzo wiele technik, które choć prowadzą do tego samego, atakują problem z innej strony. To własnie stawia Leszka Rumskiego w trudniejszej sytuacji, bo jako mental coach stara się poznać wiele różnych technik, żeby moc skutecznie odpowiadać na problemy ludzi, które często (jak ten temat perfekcjonizmu) jego samego nie dotyczą i są lekko abstrakcyjne. Najlepszą rzeczą jaką można zrobić, jeśli nie masz palącej potrzeby uczyć innych przy okazji swojej pracy, jest porzucić to zdobywanie wiedzy na siłę całkowicie i zacząc pracować tylko na sobie i identyfikować problemy. To jest start.

Rozwój mentalny wymaga czasu i elastyczności i pospiech i próba zrobienia czegoś bardzo szybko bankowo nie pomoże, wprowadzi tylko zamęt. Kluczem i punktem wyjścia jest zdecydowanie podniesienie umiejętności obserwowania swoich stanów emocjonalnych i mentalnych, zauwazanie swoich myśli, przekonań i nawyków oraz emocji. To praca, którą musisz wykonać samodzielnie i nie potrzebujesz żadnej wiedzy. Wystarczy po prostu zacząć starać się jak najpilniej uważać w każdej chwili na to co myslisz i czujesz i postarać się rozkminić czemu tak jest. Z czasem pewnie to tez stanie się Twoim nawykiem. Z początku bedziesz przegapiał masę rzeczy, ale stopniowo zbudujesz taki mechanizm, gdzie za każdym razem, gdy poczujesz jakieś uczucie typu złość, smutek, żal czy strach, będziesz w stanie zauwazyć je i gdzieś z boku zacząc rozkminiać - kurde czemu mnie to wkurza, czemu się boję, albo czemu wogóle myslę tak jak myslę. W większości przypadków te mysli to wynikają z rozbiezności pomiędzy twoją wizją swiata i wydarzeń, a rzeczywistoscią. Np idzesz sobie krakowskim rynkiem i widzisz nawalonych Angoli drących mordę i Cię strasznie wkurzają (bo jestes trzeżwy i wyszedles sie odtiltować o 2 w nocy:D:D:D ) Już masz materiał do pracy, a jak dojdziesz do wprawy będziesz to wkurzenie wyłapywał "on the fly". Bardzo pomaga prowadzenie dziennika. Po pewnym czasie odkryjesz jak wiele szumu panuje w głowie, który autentycznie wpływa na twoje stany emocjonalne. Poker jest pod tym względem dobrym placem treningowym bo zapewnia duze jazdy emocjonalne.

Gdy już będziesz dobry w te klocki, wtedy zacznij implementować jakieś techniki, The Work jest dobra i możesz łatwo dostać feedback w razie problemów w tym dziale, ale równie dobrze możesz ciągle działać intuicyjnie i dalej szukać odpowiedzi w sobie, a nie na zewnątrz. Gwarantuje, że jak zaczniesz to droga ułoży Ci się sama, bo rozwijając tego typu samoświadomość będziesz w stanie identyfikowąc nowe obszary do pracy rozwiązując te które już znasz. Wtedy i tylko wtedy szukaj po literaturze, a jak zabrniesz w slepy zaułek, weź coaching lub podpytaj kogoś. Na tym polegają mental coachingi. Praca z baniakiem to niestety (stety obv, bo to zajebista sprawa) 95% Twoje zadanie, coach, czy np ja teraz udzielając swojej rady, mogę tylko próbować popchnąć Cię w jakąs stronę i tez nie daje gwarancji, że mam rację. To po prostu zadziałało dla mnie.


Odpowiedz
Cytat

Przepraszam za post pod postem ale tak wydaje się będzie naturalnie.

Chiloutując własnie z Panadolem przy piwku i the beatles uswiadomiłem sobie ciekawą rzecz. Pisząc to co wyżej myslalem, że to offtop, ale to dobry post własnie w tym temacie. Moje podejście wyjsciowe było własnie w klasycznym perfekjonistycznym stylu - zdobyć maks wiedzy i później zrobić coś. W ten sposób mozna czegos nie zacząć przez całe zycie. Dopiero zmiana na działanie i obserwowanie wyników i ewentualne zdobycie niezbednej wiedzy, gdy jest potrzebna pchnęło mnie mocno do przodu. Orientacja na rozwój. Dzięki temu mój szkodliwy perfekcjonizm rozpada się sam, bo temat już nie jest na poziomie zrozumienia, po prostu teraz czuje co jest dla mnie dobre, a nawet nie myslałem o tym w kategorii jakie mechanizmy gdzie działają. Po prostu jeden problem rozwiazuje się przy atakowaniu innego. Trzeba jednak zacząć, nawet jak sie nie wie do końca co robić;)


Odpowiedz
Cytat

dokładnie i najtrudniejszy do przerobienia, ilość obecnego tu materiału jest tak duża, że nie wiadomo za co się zabrać, dlatego pytam bo akurat ten problem jest często poruszany. Na szczęscie mam wydrukowany post Lecha dotyczący podstaw od których zaczynać

czasami wydaje nam sie że już wiemy co i jak od razu po przeczytaniu jakiej "rady"
i od razu wracamy do złych nawyków
przeczytaj co napisałes po tym co powiedział maggman
już chcesz ogarnąć,już wiesz że tego jest masa domyslam sie że obawiasz sie że nie podołasz - koło sie zamyka
wiec powoli i rada maggmana żeby odpuścić sobie z teoria a skupić sie dokładnie na tych prostych "treningach" o których w/w pisze i nic wiecej to dobra rada


Odpowiedz
Cytat
lechrumski
Dołączył: 21.12.2008

To co opisujesz maggman to kosztowalo mnie kilka lat zap... i poznawania najrozniejszych dziedzin w nadziei na zloty srodek zanim odnalazlem go w sobie. Wiec zla strona tego jest taka ze stracilem mase czasu i przez pare lat robilem siebie w bambuko a dobra jest taka ze poznalem naprawde mase roznych podejsc, ksiazek, trenerow co daje mi duza wszechstronnosc i spojnosc jako trenerowi.

Z punktu widzenia perfekcjonizmu tak jak napisales juz samo zalozenie odnalezienia "tej jedynej" techniki albo ksiazki nie dziala. Po prostu nie dziala bo ciagle jestes w mechanizmie perfekcjonizmu szukajac czegos idealnego. Ja mialem ten sam problem z byciem zorientowanym na rezultaty. Otoz chcialem sie calkowicie pozbyc bycia zorientowanym na rezultaty nie zauwazajac tego ze chec calkowitego pozbycia sie czegos jest nastawieniem na rezultat a wiec bylem nastawiony na rezultat w pozbywaniu sie bycia results oriented - sick koncept.
To samo widze u ludzi ktorzy chca sie pozbyc oczekiwan w stosunku do sesji - robiac to maja jednoczesnie oczekiwanie ze nie beda mieli zadnych oczekiwan a wiec na dzien dobr startuja z poziomu oczekiwan.
Jeszcze inni chca cos zrobic zeby byc niezalezni co rowniez jest paradoksem bo uzalezniaja sie od rzeczy ktora czyni ich niezaleznym. Tym samym czynia sie zaleznymi a nie niezaleznymi.
Wiekszosc problemow ma strukture paradoksu.

Technika nie ma znaczenia. Nie ma znaczenia czy stosujesz The Work, RTZ, medytacje czy jeszcze cos innego. Znaczenie ma poznawanie mechanizmow w oparciu o ktore funkcjonujemy, ich przyczyn oraz przede wszystkim poznawanie i uswiadamianie sobie swoich mysli. Kiedys jak ktos mnie wkurzal to sie wkurzal to sie wkurzalem a dzisiaj zastanawiam sie co takiego jest w nim co ja wyparlem w sobie i dlatego sie wkurzam. Zamiast identyfikacji ze zdenerwowaniem wybralem obserwacje swoich mysli. I w koncu najwazniejsza rzecza i jednoczesnie najtrudniejsza jest akceptacja. A jest ona dlatego trudna bo nie pochodzi z logiki ale z serca. Jestem w stanie wytlumaczyc wszystko o czym tutaj pisalem logicznie ale nie akceptacje. Na pewnym etapie nie mozna pozbyc sie negatywnych emocji zwiazanych z seria bad beatow poki sie nie zaakceptuje losowosci pokera na poziomie emocji i serca a nie umyslu. Zawsze smieszy mnie jak ktos pisze ze akceptuje bo zdaje sobie sprawe ze w pokerze mozna przegrywac. To jest wlasnie ten blad. Jak zdajesz sobie sprawe to znaczy ze nie akceptujesz ale rozumiesz. Rozumienie jest umyslowe a akceptacja pochodzi z serca. Jak idziesz na plaze szukac metalu ktory jest gleboko pod ziemia to nie robisz tego z lupa. Bierzesz wykrywacz metali bo on nadaje sie do szukania pod powierzchnia piasku. Proba zrozumienia akceptacji to jakby wziac lupe i szukac metalu ktory jest pod spodem. Nie tedy droga - wez wykrywacz metalu bedzie o wiele latwiej.

@mik

tez tak kiedys myslalem ze istnieje jedna motywacyjna linijka ktora spowoduje ze bede zmotywowany. Na tym opiera sie caly przemysl szkolen motywacyjnych, filmikow, piosenek itp. Ale jesli czytales mojego posta to wciaz jestes tutaj w strukturze paradoksu. Szukasz zewnetrznego wskaznika odniesienia ktory Cie zmotywuje zamiast szukac motywacji wewnatrz siebie. Jak przeczytasz ksiazke motywacyjna to bedziesz 3-4 dni zmotywowany a potem znowu bedziesz potrzebowal ksiazki. To sie nie konczy. Jedni skacza ze spadochronu, inni mysla ze zmotywuja sie jak zlamia reka deske i problem sie zapetla. Nastepnym razem znowu potrzebuja zlamac deske zeby sie zmotywowac. A zamiast sie motywowac do rzeczy ktorych nie chcesz robic moze po prostu zaczac robic rzeczy na ktore naprawde masz ochote?


Odpowiedz
Cytat

troche ta wymiana wchodzi w sfere abstrakcji czyli tam gdzie leży problem
ale żeby nie było- uważam że spoko można chodzić/ćwiczyć/ joge, popróbować różnych technik medytacji, z yogi i nie tylko praca nad oddechem - super sprawa ,chce powiedzieć że jak tu na forum czesto ludzie pisza o pracy nad kondycją/basen,bieganie,siłownia/ tak i można popracować i nad czyms trudniejszym do nazwania, wymaga to oczywiscie dużego samozaparcia konsekwencji i prostej wiedzy że efekt jednak przychodzi po dłuższym okresie czasu


Odpowiedz
Cytat
lechrumski
Dołączył: 21.12.2008

troche ta wymiana wchodzi w sfere abstrakcji czyli tam gdzie leży problem

Kazdy problem jest na pewnym poziomie abstrakcja i brakiem kontaktu z rzeczywistoscia. Ktos kogo wkurza bad beat nie zauwaza dobrych stron bad beatow np tego ze zagral dobrze i w long runie bedzie wygrywal a wiec jest w swiecie iluzji widzac tylko jedna strone bad beata.

A odrabianie strat? Logicznie nie ma znaczenia czy wygrasz dzisiaj czy za tydzien a jednak niektorzy chca kazda sesje konczyc na plusie. Przeciez to problem abstrakcyjny a jednak dotyczy wielu osob.


Odpowiedz
Cytat

nie miałem nic złego na myśli, abstrakcja to dosc szerokie pojecie w różnych dziedzinach/szuka,filozofia,psychologia/ma inne znaczenie- abstrakcja czyli oderwanie w tym wypadku od konkretnego tematu ,problemu ,własnie poprzez dyskusje gdzie dochodzi się do pojęcia bardziej ogólnego poprzez konstatowanie tego, co dla tych rzeczy wspólne .
tutaj kolega ma jednak konkretny problem i dobrze żeby wiedział że już dostał odpowiedź w pierwszym poscie maggmana z czym sie zgodziłeś ja dodałem tylko że yoga nie zaszkodzi :)
pozdrawiam


Odpowiedz
Cytat

Trzeba chyba wystartować nowy wątek:D Paradoksy to piękna sprawa, w sumie podstawa filozofii zen (jak ktoś nie wie o co chodzi niech zerknie co to jest koan). Ale to juz za duży off.

GJ Leszku


Odpowiedz
Cytat
lechrumski
Dołączył: 21.12.2008

Napisane przez maggman
Trzeba chyba wystartować nowy wątek:D Paradoksy to piękna sprawa, w sumie podstawa filozofii zen (jak ktoś nie wie o co chodzi niech zerknie co to jest koan). Ale to juz za duży off.

GJ Leszku

Hehe, pomysle o tym zeby na dniach powstal taki topic bo rzeczywiscie ciekawa sprawa;)

pozdro


Odpowiedz
Cytat

+1


Odpowiedz
Cytat
Dinde
Dołączył: 06.01.2008

Dzięki maggman za posty.

Fajnie, że ruszyłem dupę żeby to przeczytać.


Odpowiedz
Cytat

Pierwszy post maggmana tak celnie mnie opisał, że aż mnie zamurowało. Właśnie czytam książkę Waitzkina którą polecił, jest dobra promocja w księgarni Weltbild:

http://www.weltbild.pl/w-poszukiwaniu-doskonalosci-sztuka-uczenia-sie_p3672938.html

Zamówiłem w czwartek przez internet, odebrałem w księgarni przy al. Solidarności (Warszawa) w poniedziałek. Całość 11,90 - może komuś się przyda :) Wprawdzie książkę dostałem z pogiętymi rogami ale za 25zł różnicy to ja się nie będę czepiał.

Jak przeczytam, napiszę coś o niej. Pozdrawiam!


Odpowiedz
Cytat
TehGamer
Dołączył: 15.01.2008

tez juz zamowilem
czekam az dojdzie


Odpowiedz
Cytat
wukaesiak
Dołączył: 21.06.2009

sprawdziłem, czy blisko domu mam coś podobnego i kilometr ode mnie mogę odebrać książkę :f_biggrin:


Odpowiedz
Cytat