Wg mnie bardzo ciężko jest sprawdzić wpływ RIT na dynamikę gry - pewnie jakiś jest, ale czy daje komukolwiek realne przewagi? Trudno powiedzieć. Na pewno z jednej strony fajnie jest zwykle wygrać choć jeden board, z drugiej szansa na tilt po przegraniu 80-20 w RIT jest pewnie większa, niż po normalnej wtopie (toż to tylko 4% szans!).
Ja ze swej strony uważam, że każdy sposób ograniczenia wariancji nieograniczający winrate będzie w długim okresie korzystny dla gracza - a że wpływ RIT na winrate wydaje mi się prawie zerowy, mam tę opcję włączoną.
Ciekawostka - na próbce 1.35 mln rozdań (~lifetime) jestem w plecy na chwilę obecną 300BI. Obniża to mój winrate (EV adjusted) o 2.2bb/100 przez cały ten okres. Wrzuciłem niedawno swój winrate, odchylenie standardowe i te dane na 2+2, żeby ktoś sprawdził, jaka jest szansa że na tak wielkiej próbce można być tak mocno poniżej - okazuje się, że aż 1.6%. Oznacza to, że co ~60 gracz runnuje podobnie źle lub gorzej (ale też co 60 ma lifetime score zawyżony o owe 2.2+bb/100). Wcale nie tak nieprawdopodobne, prawda? Ponieważ przykład wskazuje, że wariancja może być gigantyczna i nie mamy żadnego wpływu na to, po której stronie krzywej Gaussa się znajdziemy, lepiej dmuchać na zimne i ograniczać wariancję jak się da.
RIT - jestem za.
pzdr