
Nie do końca dobrze zniosłem trudy tej redukcji bo jednak w zeszłym roku miałem o wiele większą kontrolę na tym etapem i ochotą na słodkie pomimo tego, że jechałem na jeszcze niższej podaży węglowodanów niż obecnie (średnio o 50 g niższej ). Wynikiem tego było kilka obrzydliwych cheat days lub niekontrolowanych odstępstw (ostatni, chyba największy wczoraj no ale święta heh) i wydaje mi się, że w tym aspekcie można było zrobić więcej przez co efekty mogłyby być lepsze. Redukcja miała potrwać jeszcze chwilę jednak byłem już tak zmęczony, że po tym jak zwrócono mi na to uwagę na forum (za co dziękuje) doszedłem do wniosku, że faktycznie nie ma sensu schodzić z body fat jeszcze niżej obecnie i należy w końcu zbudować trochę mięsa bo jak widać na ostatnim foto szkieletor ze mnie a nie wiadomo mi nic o poszukiwaniach aktorów do He-mana . Pierwszy pic nie jest mój bo nie posiadam zdjęć z tamtego okresu jednak niemal w rzeczywistości oddaje to jak wyglądałem w momencie gdy zaczynałem swoją przygodę z odchudzaniem (co spowodowało, że naoglądałem się trochę grubych ludzi wczoraj by wiernie to odwzorować
). Na tym zdjęciu typ jest tego samego wzrostu co ja. Co prawda jest lżejszy ode mnie z tamtego okresu o jakieś 1.5 kg ale z tego co pamiętam gdyby przeszczepić ten "dywan" z klaty to wypisz wymaluj ja. Wrzuciłem je poglądowo, chociaż również trochę dla efektu "wow" bo "pierwszej" trochę jednak tych kilogramów zrzuciłem co samo w sobie jest jakimś osiągnięciem i nie ukrywam, że zejście z "I stopnia otyłości" (bo to nawet nie była nadwaga) było dla mnie stosunkowo trudne i był to bardzo burzliwy okres w moim życiu , zresztą wystarczy zerknąć na datę. Z tego powodu śmiałem się nie raz i nie dwa, że jestem na wiecznej redukcji bo praktycznie wyglądało tak, że jak udało się coś zrzucić to wjeżdżał cug alkoholowy i średnio + 10 kg i po prostu kilkukrotnie (a może i nawet więcej razy) się cofałem. Uczciwie mogę napisać, że do zadowalającej wagi doszedłem dopiero na początku zeszłego roku więc trwało to 6-7 lat a powinno tbh góra rok :ayfkm:. Zresztą większość zmagań i spektakularnych porażek wisi na blogu więc ci którzy czytają wystarczy, że cofną się pamięcią w sumie nie tak daleko, bo chociażby okres listopad-grudzień roku zeszłego to jedno z największych "self owned" zagrań z mojej strony odkąd blog wisi. I "drugiej" bo .. mogę !!! . Jak wiecie drugi argument jest nie do podważanie dlatego tak chętnie na tym blogu z niego korzystam
Jeżeli chodzi o aktualną redukcję to dwa pozostałe zdjęcia robiłem samodzielnie i można ocenić jak wyglądają efekty tegorocznej redukcji. Jakąś tam metamorfozę widać, jednak ja jestem nieobiektywny bo mogłem zrobić nieco więcej więc overall nie będę komentował a nawet jakby się nic nie zmieniło to i tak oceniłbym, że było warto bo pomogło utrzymać abstynencje i miałem jakiś tam cel. Jest to również trochę punkt odniesienia dla tych, którzy się zastanawiają nad wyborem takiej formy aktywności jak Insanity bo nie maja czasu chodzić na siłkę, ze względu na wygodę czy coś tam jeszcze i mają obawy czy będzie to skuteczne. W mojej opinii będzie, jeżeli poważnie się do tego podejdzie, jednak nie ma co oczekiwać cudów i z całą pewnością nie jest to dobra forma aktywności dla kogoś kto ma sporą nadwagę bądź/ też lichą kondycję chociaż ja zaczynałem właśnie ze sporo nadwagą Insanity jednak trzeba było stale mieć przy sobie wiadro więc to nie jest dobrą opcja dla osób mających problem z motywacją. Co prawda można (jak wszystko zresztą ) przechodzić ten trening jednak chyba nie na tym to polega bo jak ktoś nie chce dać z siebie 100 % to zawsze może włączyć sobie Chodakowską . Marketing tego programu jest przeładowany bulshitem bo te przemiany, które oni forsują ni jak się mają do rzeczywistości ponieważ trzeba pracować na taki wygląd latami a propagatorzy wciskają shit, że można zrobić to w 60 dni :facepalm:. Nie jest to również dobra aktywność dla kogoś, kto chce zbudować trochę masy mięśniowej, chociaż muszę zaznaczyć, że przy mądrym rozplanowaniu diety również jej nie stracimy za wiele mimo, że lecimy na deficycie Początkowo chciałem wrzucić porównanie obwodów z przed i po redukcji jednak prócz pasa, który zszedł o 10 cm nic się praktycznie nie zmieniło bo te 0.5 cm w tą czy tamtą traktuje jako błąd pomiarowy więc wychodzi również na to, że pomimo jednak (chociaż w zasadzie jedynie w ostatnich dwóch tygodniach) odstęp od diety rozkład makro miałem rozplanowany konkretnie. Kolejnym etapem jest revers jednak zacznę go dopiero za tydzień, z uwagi, że przede mną " tygodniowy "deload" co wiążę się z mniejszą intensywnością treningową więc nie chce teraz dorzucać kcal tylko zrobię to wraz z początkiem drugiego miesiąca Insanity. Właściwie dopiero teraz zacznie się zabawa bo ten drugi miesiąc jest jednak o wiele cięższy w porównaniu do pierwszego jednak zejdzie trochę ciśnienie bo będzie świadomość, że to już nie redukcja. Jeżeli chodzi o żywienie na razie nic nie zmieniam. Postaram się jeść tak jak zawsze 90/10.
Spoiler

To co ? Tyle mojej strony, dzisiaj trening bo nie ma co za długo odpoczywać ktoś ma pytania to wiecie jaka jest procedura 100 $ na konto , chudy odpowie kolejne 100 $ na konto .
Tymczasem myszki
A i pomiędzy drugim i trzecim foto widać trochę, że zmieniłem umaszczenie jednak jako fan Jacksona to chyba zrozumiale, ze się trochę wybieliłem nie ?