Szukajac wczoraj starszych blogow Phila Galfonda natrafilem na takie cudo:
Viktor Blom - The Man, The Myth, The Legend
When I first played PLO against Viktor back on FTP, he was bad. Now, he wasn’t a bad poker player. He was already world class at NLHE, but he had just started playing a game that was completely different, and had jumped in to the highest stakes possible.
At the end of last year, once Viktor and I started playing on Stars, I was shocked by how far his PLO game had progressed over such a short period of time. Not only had he corrected most of the leaks I’d seen earlier, but he was playing a style that was new to me, and forced me to think very hard about my own game.
Artykul napisany przez Phila Galfonda o Viktorze Blomie. Pochodzi co prawda z 2012 roku (dalsza czesc historii juz napisala sie sama) i na pewno czesc z Was juz dawno byla tam przede mna, ale ja jakos nigdy nie interesowalem sie high stakes pokerem i dla mnie lektura tego byla bardzo... inspirujaca? Nie lubie tego slowa (kojarzy mi sie jakos kiczowato), ale tutaj chyba pasuje najlepiej do moich odczuc po przeczytaniu tekstu.
Nie skupiajac sie juz na tym, czym emocjonowala sie wiekszosc gawiedzi przy kolejnych newsach o Blomie - swingach, busto czy nie busto, tiltowaniu, artykul potwierdzil moje wczesniejsze przekonania: zeby byc w czyms najlepszym, trzeba to po prostu kochac.
Co mi sie podobalo najbardziej: z opisu Galfonda wywodzi sie wlasnie nie degenerat grajacy w gierki na high stakes o ktorych nie ma pojecia (chociaz tej czesci opisu tez nie ominal), ale niezwykle utalentowana osoba ktora zyje z czystej pasji - do pokera, do rozwijania swoich umiejetnosci, poznawania nowych gier, mierzenia sie z najlepszymi na swiecie i sprawdzania sie na nich.
Kiedy powoli zaczynalem sie interesowac sie mindsetem, wchlanialem rozne wywiady/biografie osob, ktore osiagnely w swojej dziedzinie mistrzostwo, to zauwazylem, ze wszedzie panowal ten sam trend - jezeli chcesz byc w czyms najlepszy, to po prostu musisz kochac to co robisz, co daje bezgraniczna motywacje do pracy nad dana dziedzina. Mysle, ze rozsadnie jest sobie przemyslec te sprawy w glowie - co chcesz w zyciu robic i jakie jest do tego Twoje nastawienie. Jezeli planujesz sobie swoje zycie, chcesz rozwijac sie w jakies dziedzinie i odniesc w niej sukces, to przemysl sobie to, czy na pewno znajdziesz w sobie tyle paliwa, aby cel zrealizowac.
Na nieszczescie nie kazdy moze byc najlepszy, na szczescie nie kazdy tego potrzebuje. Mi jakies tam marzenia o grze na najwyzszych stawkach szybko wylecialy z glowy, bo po prostu zauwazylem, ze co prawda lubie pokera, ale nie poziomie, zeby kiedykolwiek odnalezc w sobie motywacje do gry/pracy pozwalajacej na chociazby zblizenie sie do high stakes. I pomimo tego, ze znam swoje ograniczenia, to i tak sadze ze jak najbardziej warto w to brnac.
PS. Jako ciekawostka, odpowiedz Isildura na artykul Galfonda. Typ ma nie tylko poker skillsy, ale tez poczucie humoru ♠_p:

